wtorek, 14 sierpnia 2018

Dobrze jest pamiętać,że to co szybkie,co wygodne,co "bez wysiłku  " ,to jest zdrowe,bo jak widać na przykładzie Randapu - jednak nie.Szkoda tylko,że za wygodę trzeba tak drogo płacić,że aż chorobą nowotworową,ale cóż Randap wymyślił człowiek.

Emanuel Kant w jednym ze swoich pięciu dowodów na istnienie Boga podaje,że człowiek jest bytem niedoskonałym ,a skoro istnieje byt niedoskonały,to jest też Byt Doskonały - Bóg.
Zechciejmy się tylko z tym pogodzić i uważajmy na wszystkie ludzkie wynalazki.

Nie, nie jestem Świadkiem Jehowy i proszę o wyrozumiałość nic do nich nie mam,jestem tylko człowiekiem dociekliwym, czego i Państwu życzę.
Znając potrzeby rośliny można stworzyć dla niej odpowiednie warunki np. sadząc na wymaganym stanowisku,prześwietlając ,nawożąc itp.
Przecież, zakładanie szklarni czy tuneli foliowych i uprawianie  w nich pomidorów to nic innego jak chronienie ich od zarazy ziemniak bez potrzeby stosowania ochrony chemicznej.
A także to o czym pisałam ,chyba wczoraj,że można ogórki podlewać umieszczonymi  w glebie plastikowymi butelkami z odciętym dnem,to także nic innego jak chronienie ich od chorób liści, od mączniaka ,szarej pleśni itp.Suche liście to zdrowe liście.
A w zakończeniu dzisiejszego tematu.....................
Moje stanowisko w sprawie stosowania oprysków chemicznych jest jednoznaczne.Należy stosować je w ostateczności i z dużą ostrożnością.I jeżeli polecałam jakieś to były to środki niszczące choroby lub szkodniki.Także polecałam preparaty służące do oprysków zapobiegawczych,bowiem  je wykonuje się wtedy  gdy nie ma jeszcze plonowania,Ot ! - choćby przeciw kędzierzawości  liści brzoskwiń i nektaryn.Wykonuje się je w listopadzie i na przedwiośniu i z tej przyczyny polecam uprawę tego gatunku,choć wymaga ochrony chemicznej,ale nigdy nie polecałam np.odmian jabłoni czy grusz podatnych na parcha,bo tu należałoby wykonać wiele oprysków i to także w czasie dorastania i dojrzewania  owoców.
Idąc tym tropem można wybrać sobie różne odmiany drzew,czy krzewów ...................np. odpornych na choroby czy szkodniki.Także wśród roślin ozdobnych jest duży wybór.......................no! -  chyba że ktoś się upiera i chce koniecznie mieć błękitne róże,to do  tego dobrze by miał świadomość jakie potrzebne będą preparaty i ile i kiedy i czym je potraktować,w przeciwnym razie zupełnie nie będą przypominały tych na obrazku.Mądry działkowicz wybierając drzewa.czy krzewy,czy rośliny ozdobne,DOCZYTUJE SIĘ DO KOŃCA,jakie są jej potrzeby a nie kieruje się tylko wagą czy wyglądem owocu.
Mądry działkowicz znając potrzeby rośliny..............................
Pewnemu ogrodnikowi w Stanach Zjednoczonych przyznano milionowe odszkodowanie ,bowiem udowodniono,że jeden ze składników  Randapu spowodował  u poszkodowanego chorobę nowotworową.
Ale co mu po tych pieniądzach jak pozostało mu zaledwie  kilka miesięcy życia.
A ten środek   !............jakże chętnie jest stosowany przez działkowców ,bo taki jest skuteczny,bo niszczy chwasty jednoliścienne i dwuliścienne i wieloletnie.
Pamiętam jak onegdaj pewna osoba zaprosiła mnie na swoją nowo nabytą działkę.I co ja tam zobaczyłam ? Ja tam zobaczyłam księżycowy krajobraz.Gleba,gleba,gleba ,goła gleba,ani jednej roślinki.Nowi działkowcy uznali za stosowne zniszczyć wszystko to co po poprzednikach pozostało.Okazało się,że zużyli Randapu taka ilość ,którą można by opryskać kilka hektarów.
Ja miałam poradzić co i gdzie posadzić i posiać.Jakież było zdziwienie nabywców działki gdy oświadczyłam,że do końca tego sezonu ,a być może i do końca następnego nic nie urośnie.To co mogą zrobić teraz,to modlić się o deszcz,by zalegający w glebie środek niszczący chwasty został wypłukany,bo tak jak chwasty są jednoliścienne i dwuliścienne,także są i takie  rośliny szlachetne.
Najbardziej zmartwili się tym,że nie mogą posiać trawy,bo ja wyjaśniłam,że ona do jednoliściennych się zalicza.!!!
Na koniec pomyślałam sobie...................." o kochani źle myślicie,bo to co szybkie i wygodne nie koniecznie jest zdrowe dla człowieka ".Kto decyduje się być amatorem ogrodnikiem winien danej mu we władanie ziemi poświęcać swoje siły,swój czas.Działka,żyje,na działce ustawicznie coś się dzieje ,jedno rośnie,drugie kończy  rośniecie,jedno już owocuje drugie jeszcze nie.Działka to nie pokój stołowy,odkurzaczem nie załatwisz.
Ptakowi dano skrzydła by wysoko latał,człowiekowi  - rozum by wzniósł się wyżej ptaka .
[ karaimskie ]
I co z tego,co z tego  ? .W wyniku nadużywania rozumu człowiek wymyślił   RANDAP ,
 [ ROUNDUP ]    J jest afera jak by na to nie patrzył  poważna afera..........................

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

J.Tuwim :
Izak szeptem do Arona :Powiem ci prawdę,twoja żona wcale mi się nie podoba.Jak mogłeś wziąć taki monster ? Garbata , i  zezowata i w ogóle........................
- Aron : Możesz mówić głośno ,głucha też jest.
Gruszki marynowane ;.
=====================
5 lub 6 kg owoców jeszcze twardych obrać ze skórki, przekroić na połówki ,wydrążyć gniazda nasienne i   wrzucić do zakwaszonej wody,by nie zmieniły koloru.Woda może być zakwaszona np, kwaskiem cytrynowym  [ 1 łyżeczka na 1 l.] Proszę się nie obawiać nie zostanie zmieniony smak gruszek,a dzięki zakwaszeniu owoce nie pociemnieją.
 3 kg, cukru zagotować z  3 szklankami octy i kilkoma goździkami.Gruszki wrzucać partiami.Wszystkie na raz nie wejdą.Po 25 minutach gotowania nabiorą szklistego,bursztynowego koloru.Należy je wyjąć,nałożyć do słoików i gotować następną partię.Na koniec wszystkie słoiki zalać do pełności zalewą z octu i cukru i jeszcze jej pozostanie.
To co pozostanie także należy zlać do butelek i wykorzystać do zup owocowych i do słodkiej kapusty.Kapusta z tym sokiem jest przepyszna.
A gruszki będą zdobić stół ,a chętnych będzie na nie  Oj ! będzie.
Ja używam je też do surówki z  kapusty pekińskiej  .Kapusta,marchewka,cebula i gruszki w małych kawałkach  i smakowy olej i  c sól i co ? .........................i to jest pyszne.
Bo to co najbardziej szkodliwe jest w spalinach to  metale ciężkie ,które i owszem magazynowane są przez różne rośliny i odsyłane do owoców ,jak np. ma to miejsce u czarnej porzeczki,ale akurat nie u owoców z drzew,bo jak sama nazwa wskazuje metale są ciężkie  i nijak drzewo nie da rady je pociągnąć wraz z sokami do korony .Dla krzewu porzeczki to jest pikuś.A skoro już jestem przy tym temacie ,to informuje,że rosnące tuż przy ziemi warzywa też jedne magazynują szkodliwe substancje,a inne nie i tak np,magazynują je warzywa kapustne ,liściowe i korzeniowe ,a już zupełnie  nie dopuszczają metali ciężkich dyniowate i psiankowate .Zatem pomidory i papryka i ogórki i dynia i cukinia.Te można jadać bez obaw.Nie gwarantuję jednak jak zostały potraktowane przez hodowcę .Ile razy były chronione  od chorób i szkodników ,ile było oprysków ?
No - dobrze ! Ja tu sobie o tym i o tamtym a przepisu  na marynowane gruszki jak nie było,tak nie ma.
Zatem ..........................
Z woli okupanta rodzina moja została wysiedlona na dalekie peryferie Rudy Pabianickiej do małego domku bez jakichkolwiek wygód....................ale o czym ja pisze ? cóż to znaczyło wtedy - wygody ? wygody to by się udało przeżyć.W tej samej okolicy stały także solidne domy w których mieszkali Niemcy.W ich ogrodach  rosły piękne kwiaty,pnące róże  i szlachetne drzewa owocowe.Był to z pewnością rok 43,lub 44,ale raczej ten drugi kiedy dowiedziałam sie,że jest taki pyszny owoc i nazywa się gruszka ,bo do tego czasu gruszki to były małe,maciupkie ,okrągłe cierpkie i twarde ulęgałki ,zwane tam pierdziołkami.Zbierało się je z drzew rosnących w szczerym polu ,bo posadzone były w celu wyznaczenia granicy.Do jedzenia nadawały się dopiero po ulęgnięciu ,to jest po dłuższym leżeniu ,a  kto chciał je mieć ulęgnięte szybciej  to wysypywał je na blachę do pieczenia ciasta i kład na dachu komórek w podwórzu lub podgrzewał w piekarniku.?  Stawały się brązowe i smaczne jak rodzynki,ale.......................ale to nie te które poznałam bo spadły z drzew za płotem Millera,lub Albrechta.Trzeba było jednak uważać bo gospodarze zbierali także  te  z za płotu.Zatem udawaliśmy,że gramy w chowanego ,a przy okazji padało się na leżącą gruszkę i po prostu ją kradło.Ależ  była pyszna.Nie szkodzi,że twarda,kto by wtedy czekał aż zmięknie.To były grusze odmiany Faworytka.
Takie  też grusze rosną przy ul Kasprzaka 69.zatem na przeciw moich okien i ponieważ większość już dojrzała,to leżą smutno na trawniku i chodniku,amatorów na nie brak.Pozwolicie Drodzy  Czytelnicy ,że w obliczu  moich doświadczeń nie skomentuje tego.
I proszę nie tłumaczyć mi przypadkiem,że przecież rosną przy ulicy,zatem szkodliwe spaliny z silników itd.itd. Bo.........................
A  tymczasem ?  "A tymczasem lato się przewaliło ." tak mawiali mieszkańcy kamienicy przy ul. Pabianickiej 204 w Łodzi,gdzie się wychowałam. Przewaliło bo już minęła jego połowa i przewaliło,bo już dnia ubyło 2 godziny.Tęsknie za tamtymi czasami.Bo wtedy żyło się na podwórku a to miejsce ulubione przez dzieci w tamtych czasach .Kobiety wykonywały różne prace tam własnie by nie nabrudzić sobie w domu.Najbardziej lubiłam przyglądać się jak pni Genia wkładała listki szczawiu do butelek i popychała je patykiem.Tak długo to trwało aż się butelka napełniła a listki były ubite.Na wierzch  sypała sól i po zakorkowaniu pasteryzowała.Ale, o tej porze to już marynowane były gruszki.Prawie wszystkie sąsiadki z tej kamienicy to wykonywały.Przepis jest bardzo prosty i na okoliczność ewentualnego wykorzystania  podam go na końcu.
Bo z gruszkami wiążą się moje wspominki jeszcze z lat okupacji hitlerowskiej :.......................
Jeśli nie przyznajesz się do błędu ,to popełniasz błąd drugi.  [ chińskie ]
|Jakież to aktualne.

niedziela, 12 sierpnia 2018

J. Tuwim ;
Stary Kaufman jedzie z synem pociągiem.Dla oszczędności  kupuje tylko jeden bilet.Sam usiadł na ławce ,synka zaś zawinął w worek i położył pod ławką.Kontrola biletów,Kaufman jest w porządku.Konduktor jednak zainteresował się paczką.
- A co pan ma w tym worku ?
- W tym worku ? Używane butelki.
Konduktorowi wydawało się to podejrzane,bierze więc laskę i uderza lekko w worek.
- Jednocześnie spod ławki słychać :
- Dzyń! dzyń !
A miała być "Czerwona kartka "- miałam zamiar świętować i co  ?  I nic z tego .Siedzę i piszę i to jeszcze piszę coś co onegdaj już pisałam....................o śledziach,a że mam naturę pogodną to się nie denerwuję  i spełniam prośbę osób proszących o powtórzenie przepisu.

No to co ?   s m a c z n e g o ! 

Ale,ale jeszcze J. Tuwim :
Bardzo łagodna sałatka:" Dla babci i dla dziadka,dla małej Marysi i dużego Jacka jest ta  pospolita sałatka."
2 czerwone papryki ,2 cukrowe lub białe cebule 2 zielone ogórki 4 nie małe, ugotowane marchewki.
Wszystkie składniki pokroić w pasterki ,łącznie z papryką,wymieszać dodając soli i cukru do smaku,a kto lubi,może zakwasić niewielka ilością soku z cytrynu i na koniec dodać kila łyżek oleju lub oliwy.
Sałatka jest lepsza gdy pokrojoną paprykę i cebulę posoli się lekko i posłodzi i niech tak postoją od rana do obiadu by zmiękły.
Rodzina mojej koleżanki zawsze poznaje kiedy będą śledzie.A śledzie są zawsze wtedy gdy mama kupuje ogórki konserwowe,lub sięga po zrobione przez siebie.Często też ma do mnie pretensję ,że wymyśliłam ten przepis na marynowane śledzie."Już mi brakło ogórków ".
narzeka niejednokrotnie.
A zatem :będą potrzebne   3,lub 4 połówki filetów śledziowych, 2 cebule ,5 łyżek oleju lub oliwy , szczypta cukru....................no i 1 słoik ogórków konserwowych,a właściwie woda z tych ogórków.
Filety należy wypłukać i wymoczyć około 1 godziny w wodzie, potem moczyć je przez 2 doby w wodzie od konserwowych ogórków. [ w taki upał lepiej w lodówce ].Nabiorą odpowiedniego ,lekko kwaśnego,lekko słodkiego smaku typowego dla śledzi marynowanych.Na tym jednak nie koniec.Po wyjęciu z wody należy je pokroić w dzwonka,wymieszać z posiekaną drobno cebulą ,dodać szczyptę cukru i na półmisku,czy w salaterce udekorować pokrojonymi w plasterki ogórkami marynowanymi, nie żałując tychże.
To jest danie uniwersalne .Może być podane do ziemniaków na obiad ,lub  do pieczywa tostowego chrupkiego  i masła na kolację.
Śledź kocha jesień i zimę ,a że ta pierwsza już niebawem,..................stąd moja propozycja .
Z resztą, powstała w wyniku dyskusji  w warzywniaku  przy ul.Kasprzaka i Powstańców Wielkopolskich.
W międzyczasie wypróbowałam pewną surówkę,a może sałatkę ,jak kto woli.Można podać ją  jako dodatek do sledzia.W odróżnieniu od moich wcześniejszych propozycji  jest bardzo łagodna w smaku,
A oto ona :.........................
To jak to jest z tym szybkościowym uzyskaniem pysznych ,marynowanych śledzi ?
Jest tak :.ale przed tym przysłowie ;
Śmiech nie tylko czyści zęby,ale także oczyszcza zmarszczki z kurzu.   [angielskie ]
Czuje,że mam czyste zęby i zmarszczki odkurzone ,pomimo,że moje plany nie zostały zrealizowane,a to z powodu braku internetu  wczoraj.Zamiast  złościć ,zaśmiałam się.

sobota, 11 sierpnia 2018

Moja nieobecność spowodowana była brakiem internetu.Najpierw jego nie było ,a teraz mnie nie ma.Informację tę kieruje szczególnie do osób ,którym obiecałam powtórzenie przepisu na śledzie marynowane, które "robią się same ",bo to jeden z przepisów dla osób zapracowanych.Postaram się jednak by niebawem się ukazał.

czwartek, 9 sierpnia 2018

A jutro ? A jutro robię właśnie pikle mieszane i jeszcze dziś obgotowuję ,to co obgotować należy by jutro się nie przepracować.
Pani Ela prosiła także o przepis na marynowaną dynię.W prawdzie ja już kiedyś przepis ten podawałam ,ale,że jest krótki ,przytoczę jeszcze raz.
Przygotować dynię w kostkach obierając ze skóry i włókien z pestkami,oraz syrop w następujących proporcjach :
1 kg cukru ,1 szklanka octu i kilka goździków.Do wrzącego syropu wrzucić dynię i gotować na wolnym ogniu około 20 minut,aż sikę zeszkli i będzie dynia wyglądała  jak kawałki bursztynu.Gorącą nakładać do słoików typu Twist i zamknąć.Także dobrze się przechowuje.Ja nie wyobrażam sobie kaszy gryczanej z mięsem,lub tylko ze skwarkami bez dyni.Ten dodatek bardzo wzbogaca ,takie niby  nic,bo tylko kaszę.
S m a c z n e g o   !
Aha ! - nie należy dodawać wody,ma być tylko cukier i ocet.Woda powoduje mięknięcie,a nawet rozpadanie kawałków dyni.
Polecam to także osobom "które bywają "i w ramach rewanżu zapraszają.Podanie czegoś takiego na stół bardzo go wzbogaci i podniesie rangę gospodyni ,bowiem wiadomo,że kupić tego  się nie da .Można tylko zrobić.
A zatem : Zawartość słoików to kawałki kalafiora,brokułu ,strąki fasolki .To winno być krótko obgotowane.Następnie||: SUROWE  w niedużych kawałkach papryka czerwona i żółta ,małe ogóreczki i płaty z dużych ogórków bez skorki i bez pestek i pomidory koktajlowe i małą cebulę a  także łodygę selera z liśćmi i 1 łyżkę gorczycy białej.Po nałożeniu do słoików ,wszystkiego po trochu,wygląda to bardzo kolorowo i  bardzo apetycznie.Na koniec należy pokryć je przygotowaną zalewą w proporcji:na 1 l.wody dać pół szklanki octu,1 szklankę cukru 3 łyżki Curry  i 1  z czubkiem łyżkę soli.Po wymieszaniu  zalać zawartość w słoikach i spasteryzować około 10,15 minut.Po wystudzeniu przechowuje się bardzo dobrze i czeka na swoją prezentację.Nie potrzeba zbytniej wyobraźni ,my zobaczyć coś tak kolorowego na stole.
Tamta susza jednak trwała krócej i po niej w ostatniej dekadzie sierpnia rozpadało się tak,że we wrześniu był ogromny wysyp grzybów,bo dla grzybów nie ma lepszej pogody jak ciepło w lipcu i sierpniu i potem deszcze.To nie prawda,że susza i wysoka temperatura niszczą grzybnie.
Żeby była nie wiem jak wysuszona po odpowiedniej porcji wody odżyje.Wydaje się  to nie prawdopodobne,tak jak wydaje się nieprawdopodobne,że zamalowana farbą  na ścianie pluskwa jest w stanie odżyć nawet po 7 latach.
Wracając jednak do dyniowatych,to czy wiecie,że ogórek jest warzywem zasadotwórczym ,jak żadne inne warzywo.
A teraz na prośbę pani Eli z ul. Kasprzaka .........................MIKS WARZYWNY-PIKLE MIESZANE :
Jeszcze o podlewaniu, bo o czym że miałoby być w taką suszę? 
Roślinom ,które korzenią się płytko można zorganizować pewien  sposób dostarczenia wody i w tym momencie mój  sąsiad Stefan zapytał :.............."A innym nie można ?".Oj !- Stefciu ,ty jednak jesteś  u............,niech będzie,że to było uciążliwy.To był któryś  rok  z lat osiemdziesiątych ,równie suchy  i podobnie upalny.Także ogórki , jak teraz były dość drogie,bo to właśnie one mają korzenie krótkie,jak i inne dyniowate,zatem zależało mi by mieć własne  i w tym celu wykorzystywałam wszystkie butelki od wody mineralnej [ na szczęście już wtedy była i to w butelkach plastikowych.]
 .Po odkrojeniu dna wkładałam taką butelkę mniejszym,tym od korka otworem do ziemi  i nalewałam do niej wody.Pierwsza wsiąkła natychmiast ,ale następne już utrzymywały wodę dłużej.Powoli sączyła się do gleby utrzymując stałą wilgotność.Butelek oczywiście było kilka ,usytuowanych w odległości około 20 cm, od rzędu ogórków.Ostatnią czynnością przed odejściem było :..........................napełnienie butelek.
Podobnie,każda dynia i cukinia miały swoje butelki,bo one też maja krótkie korzenia..........................jak cała grupa dyniowatych.
Może będzie chłodniej jak zacznę od końca ?
J. Tuwim:
- Słuchaj,powinieneś założyć rolety w swojej sypialni ! Wczoraj znowu widziałem cie ze swojego okna w najczulszym tet a tet z twoją żoną .
- O której ?
- O piątej po południu.
- Bzdura i zawracanie głowy ! Wczoraj o piątej wcale mnie w domu nie było !
To przysłowie na okoliczność ,że tak wiele osób nie mierzyło sił na zamiary i po prostu się utopili.
Dla tego ,który się napił wódki,każde morze jest po pas,a każda rzeka po kolana.  [buriackie ]

środa, 8 sierpnia 2018

J.Tuwim :
Rotschild  :Co ? Chce pan dostać 1000 dolarów zapomogi ? Nie ! To za wiele.Będzie pan dostawał ode mnie 10 dolarów miesięcznie - tak długo,jak długo będę żył.
- Biedny żydek : Co ja z tego będę miał ,panie baronie ? Przy pańskim szczęściu umrze pan jutro !
Następny przedmiot,który z dużym powodzeniem można wykorzystać to parasol.Myślę o dużym parasolu rozłożonym przeważnie tam gdzie odpoczywamy,ale jak nie odpoczywamy, a pracujemy w jakimś nasłonecznionym miejscu,np. pielimy zagonek,lub wycinamy pędy u krzewów owocowych ,czy ozdobnych,lub przerzucamy pryzmę kompostową: nad nami może być parasol.Oczywiście, mam na myśli takie wyjątkowo upalne dni , które podobno już w przyszłym , tygodniu mają ustąpić................... Oby ! wtedy  i moja bytność przy komputerze będzie dłuższa.
Z rozwagą ,można wiele wykonać.Nawet pielić zachwaszczone grządki,ale...................ale nie w pozycji pochylonej na wyprostowanych kolanach,bo jeżeli jeszcze pracuje się w pełnym słońcu i ma się lat sporo ,to jest to zabójcze.
Zatem jak ? Zatem na kolanach,ale to także nie jest ani zdrowe,ani wygodne,ten kontakt kolan z ziemią.Ja proponuję sposób sprawdzony przeze mnie onegdaj.Do starego ,bezużytecznego ,bo dziurawego termoforu włożyłam kilka par zużytych rajstop.By było łatwiej  je tam włożyć popychałam patykiem.Podkładałam go pod kolana ,unikając niezdrowej z resztą , dla nikogo pozycji pochylonej.Służył mi przez wiele lat i poza tym,że nie odgniatałam sobie kolan  od twardej gleby to,guma odizolowywała skutecznie  od wilgoci w glebie.
Mój sąsiad Stefan ,zapytał nagle " To-  mówisz,że tak jest lepiej i zdrowiej ? "..................nic nie mówiłam,ale co mi szkodziło potwierdzić,że mówiłam.
Za jakiś czas i Stefan pod kolana podkładał sobie termos ,ale jego był ładny,błękitny,a dla tego ładny,bo nowy.Bronił swojej decyzji :"A skąd miałem wziąć stary,nie miałem starego ."
Jeśli wrony z krzykiem lecą w las na noc,będzie koniec słoty.  [ polskie ]
Czy  ktoś jeszcze pamięta jak wygląda słota ? - bo ja już nie,a przydałaby się - oj przydała.
A czy wrony lecą na noc do lasu ,tego akurat ,my mieszkańcy centralnej Polski nie będziemy wiedzieć.Z prostej przyczyny.................bo u nas nie ma wron,choć ja często słyszę "O !- wrona "
Jednak te ptaki mylone z wronami to przeważnie kawki ,a zimą gawrony .Gawrony tylko są
 zimą ,bo to nie nasze ptaki.One przylatują z Rosji na czas zimy .Nasza bowiem jest lżejsza .To po nich poznaję kiedy zima przyjdzie...........jak przylecą  już w październiku,to zima będzie wczesna,a jak dopiero w listopadzie ,to będzie późniejsza.
Ale co mi też przyszła do głowy zima? - w pełni lata i to lata w nadmiarze.
Ten nadmiar proszę wziąć pod uwagę w czasie  najbliższej bytności an działce.

I w tym momencie może ktoś zapytać : "To co na tej działce robić ?"

wtorek, 7 sierpnia 2018

J . Tuwim.
Fragment modlitwy:
- Boże pomóż mi ! Litujesz się przecież nad zupełnie obcymi ludźmi,zlituj się i nade mną.
A teraz luksus..................nie tylko lodówki,ale i kostki lodu i w tym miejscu przypominam,że kostki  nie musza powstać z wody.Wyśmienite są  z soku z czarnej porzeczki grejpfrutowego a także i przede wszystkim  ze świeżego soku z wyciśniętej cytryny.
S m a c z n e g o !
Onegdaj tj. np. 70 lat temu w taką pogodę życie towarzyskie na podwórku kamienicy w której mieszkałam kwitło.Sąsiedzi wietrzyli co się da ,a dawało się najczęściej wietrzyć pościel.Ależ dobrze się w takiej napowietrzonej  spało.Ale ponad to wiele prac wykonywano na podwórku,choćby przygotowywanie owoców do przesmażenia .I to  co w tej chwili napiszę będzie w tych pospiesznych czasach niewiarygodne.Sąsiadka, pani Genia pozbawiała owoce agrestu pestek.W tym celu najpierw nożyczkami do manicure obcinała  coś co wcześniej było kwiatkiem i z drugiej strony kawałek ogonka.Potem żyletką oprawiona w korek od butelki przekrawała  [ średnio dojrzały agrest ] i  małą,maciupką łyżeczką służąco do soli  wydobywała pestki.Dopiero takie  owoce nadawały się na konfiturę agrestową.Przyglądałam się temu  i obiecywałam sobie,że jak urosnę,to też będę smażyć konfitury z tak przygotowanych owoców agrestu.Przykro mi,ale słowa nie dotrzymałam.
Pani Genia nie chcąc nagrzewać sobie kuchni smażyła konfiturę na dworze.W tym celu wykopywała dołek na brzegu ogródka graniczącego z podwórkiem i w ten dołek wstawiony został prymus. Tak  było wygodniej i uniemożliwiało przewrócenie się całości .Prymus ,to taka maszynka na naftę,bardzo delikatna druciano blaszana .I  z tego pomysłu skorzystałam po latach na działce.Wtedy gdy lodówka była zdobywana nie kupowana ,ja także zrobiłam dość duży  o  okrągłym kształcie dołek.Wstawiłam do niego wiadro,do wiadra wlałam wodę ,a do wody wstawiłam różne butelki,z różnymi płynami,a mój sąsiad Stefan skwitował to tak "Ty szefowa to jesteś mądra " i oczywiście także chłodził sobie napoje w taki sposób.

Gdy się woda ścina i u gęsi pierś biała ,będzie zima stała.[[polskie ]
To przysłowie dedykuję na ochłodę.Ponownie mamy upały i co tu radzić ,że na działce trzeba !!!...........................nie, nic nie trzeba,bo gdybym coś radziła,proponowała jakąś pracę ,to zaprzeczałabym sobie.Nie ! - nie pracujemy.Niech miną dni z tak wysoka temperaturą,bo co jest ważniejsze od zdrowia ?
Zatem ! - zatem co najwyżej zbieramy plony,ale to akurat nie jest ciężka praca.
I co tu robić z taką kanikułą ?Automatycznie stałam siew zbędna.
To może tylko jakieś rady,jakieś wspominki,jak to onegdaj bywało?

A ! - jeszcze tylko to................dotyczy przysłowia .Widział ktoś gęś która nie miałaby białej piersi ?

niedziela, 5 sierpnia 2018

Bo ,załóżmy ,że w zamkniętym pomieszczeniu jest około 30 stopni.Wtedy jest nam za ciepło i włączamy wiatrak i co ? i czujemy przyjemny chłodek,a przecież wiatrak nie obniża temperatury i pomieszczenie jest zamknięte i nie ma dopływu znikąd  powietrza o niższej temperaturze ,ale..................... ale nagrzane od nas powietrze ,tuż przy samej skórze ,zostaje "porwane " przez wiatrak i nasza skóra musi pracować by ponownie osiągnąć  tę jaką miała,ale.............................następny podmuch ją "porywa " i tak to się dzieje ,co być może nie jest żadną rewelacją ,to moje tłumaczenie.Zatem proszę mi wybaczyć.

A najbardziej ,najskuteczniej gasi pragnienie woda mineralna z sokiem z porzeczek,bez cukru i  z sokiem żurawinowym także bez cukru.Są one kwaśne ,ale  dodaje się ich do wody  niewiele i właśnie takie są teraz najbardziej potrzebne. A sok żurawinowy jest w sprzedaży,w małych butelkach,dość drogi ,ale trzeba też wiedzieć,że leczy przewody moczowe................wyrzuca nagromadzone tam bakterie.

Nieustannie i niezmiennie życzę wszystkim prawidłowego wypoczynku,a tym bardziej,że podobno od połowy tygodnia upały maja osiągnąć swoje apogeum.
Bo udar cieplny ma miejsce wtedy gdy drastycznie podnosi się ciepłota ludzkiego ciała,a przyczyny tego mogą być : od zbytniego przegrzania promieniami słońca ,ale także od nadmiernego wysiłku,wszak to sprawa oczywista,że jak jest nam za zimno to się intensywnie ruszamy,machamy ramionami itp.ale teraz nie jest nam za zimno i żadne machania nie  są wskazane,bo podniosą temperaturę ciała ,być może tak bardzo,że sami sobie zafundujemy udar cieplny.Bez sensu i bez przemyślenia są także wykonywane biegi  [ dżoging ],co ja obserwuję przez okno .
Zatem : leżymy ,odpoczywamy i to najlepiej w cieniu z odpowiednia ilością schłodzonej wody.Piwo przynosi chwilową ulgę  i niestety jak każdy alkohol ,rozgrzewa.

Co do przebywania w pomieszczeniach klimatyzowanych zdania sa podzielone,ale nie ma przeciwników do chłodzenia się wiatrakami.
A czy kiedyś zastanawialiście się dla czego wiatrak chłodzi ?...................

W prawdzie dziś czerwona kartka ,ale mam dość pilną sprawę,informację do działkowców dotyczącą wypoczynku na świeżym powietrzu, a ponad to nie wiem czy będę jutro,a sprawa jest nie cierpiąca zwłoki:
Otóż ! - bardzo ucieszyłam się gdy wczoraj pewien lekarz w TV. tłumaczył co to znaczy udar cieplny i jak go uniknąć i pokryło się to z moimi radami by nie przepracowywać się w tych gorących dniach na działce ,bo :...................................

sobota, 4 sierpnia 2018

J Tuwim :
Mały Saluś dostał od ojca szable i kaszkiet  żołnierski.
Całymi dniami bawi się w wojnę.Rodzice przyglądają się temu z zachwytem.
- Wiesz co, Leon, odzywa sikę mama do taty,mam wrażenie,że nasz Saluś będzie w przyszłości oficerem.
- Jak chce ,niech będzie.Napoleon też zostawił niezłe pieniądze.
Proponuję - to nie jest ciężka praca sprawdzenie jak się maja drzewa i krzewy ,które są też przywiązane do podpór.................bo bardzo smutno wygląda  krzew agrestu piennego [ {pienny,to prowadzony na pniu ] gdy zostaje złamany.Ostrzeżenia  te kieruje do wszystkich działkowców i do tych co nocują na działce i do tych co na noc wracają do domu w mieście, bo i jedni i drudzy nie będą w stanie nic zrobić jak rozszaleje się burza z piorunami i silnym wiatrem. Moje przypuszczenia nie uważam za bezzasadne,bo po takich afrykańskich upałach wszystko może się zdarzyć.
Proponuję także by plastikowe meble ogrodowe, jeżeli nie są na noc chowane powiązać,bo takich wiatr nie porwie..................no chyba,że będzie to trąba powietrzna.
Na pewno nie zalecam  Państwu ,żadnych ciężkich prac typu kopanie itp.Odłóżmy to na chłodniejsze dni.
Co zatem robić na działce w taki upał ? Robić tylko prace najpilniejsze tj, : podlewać  i jeżeli pomimo tak niesprzyjających  warunków urosła trawa,to ją skosić,pozostawiając po koszeniu dość czasu by trawnik intensywnie podlać......................TO JEST KONIECZNE ...............BO............. ,bo po skoszeniu zostały otwarte przewody ,którymi oddycha  trawa ,ale także niestety wyparowuje.Już jutro część ich się pozamyka,ale zaraz po skoszeniu otwarte są wszystkie.Z tego  z reszta powodu rolnicy spieszą się z podorywkami po skoszonym zbożu.Źdźbła słomy w ziemi to kominy do wyparowania wody z gleby.
A może trzeba podwiązać następne piętro u pomidorów.Przy okazji przypominam,że do wiązania najlepsze są elastyczne szmatki, stare rajstopy i podkolanówki,a wiąże się w tzw, ósemkę.Taki sposób uniemożliwia wżynanie się  [ np. sznurka ] w pęd  pomidora.
Ale uwaga ! likwidację wyrastających w katach liści dodatkowych pędów,nie należy robić w południe.Radzę poczekać z tą pracą do wieczora by nie powodować zwijania się liści pomidorów,by nie zadawać sobie pytania ............."Od czego te liście się zwijają ?" a one zwijają się bo zostały otwarte  rany przez które wyparowuje woda .To co może zrobić roślina pomidora  by się obronić ? Ona zamyka aparaty szparkowe na liściach co automatycznie powoduje ich zwijanie.W ten sposób się broni i to człowiek zrobił jej krzywdę.
Człowiek jest sługą czasu, a czas jest wrogiem człowieka.  [ arabskie ]
Czas zrobi z ziarenka jęczmienia kufel piwa.[[łotewskie ]
Jestem za ...............bardzo,bardzo za .Taki duży kufel z pianką na wierzchu i dużą ilościa goryczy, żadne lekko słodkie i zimne,zimniutkie.

Ale uwaga !  Piwo powoduje senność,zatem jeżeli przed nami powrót do domu  wieczorem  z działki ,proponuję piwo zostawić w domu,bo po przebudzeniu czuje się niesmak,słabość i jak twierdził mój sąsiad Stefan:............." Po piwie są wiotkie kości."
Rok 1996 ,czerwiec i lipiec w Paryżu.Zapytana co mnie urzeka,co przeniosłabym  do Polski ,odpowiedziałam ,ze : skwery na ulicach bardzo ukwiecone,telefony komórkowe i ciepło i pogodne dni.Pewnego wieczora po wycieczce statkiem po Sekwanie  na brzegu na termometrze o godzinie 21 -ej było 21 stopni ,a u nas wtedy niezmiennie deszczowy lipiec.
Poza pogodą ,wcześniejsze moje marzenia zostały niebawem  spełnione .Pogoda dopiero teraz,ale mnie nie cieszy,a wydawałoby się ,że  o to mi chodziło.Jak to czasem samej sobie trudno jest dogodzić.

piątek, 3 sierpnia 2018

Do podlewania włóż kalosze .Pamiętaj,że są dwa miejsca którymi "wchodzi " choroba : to głowa i stopy.
Nie ulega wątpliwości,że woda i  glebie i  roślinom jest bardzo potrzebna, w przeciwnym razie tj.bez podlewania rozpocznie się proces usychania i wszystko to co było zielone zrobi się  żółte.
Podlewać jednak należy mądrze.Co to znaczy ? To znaczy,że : NIGDY PRZENIGDY W SAMO POŁUDNIE, BO ? bo nagrzane słońcem rośliny narażamy na szok termiczny,bo ?  przy takiej suszy i takich upałach  ponad 50 % wody wyparuje.To proszę sobie obliczyć,że nie całe wiaderko wody  dostała gleba,dostała tylko pół,bo druga połowa w zetknięciu z nagrzaną glebą  na ten tychmiast,albo jeszcze szybciej jest już ponad podlewanym zagonkiem.
Podlewać mądrze to raz na dwa trzy dni  ,ale solidnie ,sprawdzając czy przemiękła,czy jest wilgotna warstwa na podlewanych zagonkach na głębokość co najmniej 20 cm,bo 20 cm.to przeważnie jest taka warstwa gleby.Poniżej znajduje się podglebie,które  z natury swojej jest wilgotne,bo ? Bo okrywa je gleba,ale gleba jest najważniejsza,bo to w niej znajduje się najwięcej korzeni włośnikowych, to jest tych,które zaopatrują roślinę we wszystko,nie tylko w wodę,ale także w składniki pokarmowe ,bo to one  , te składniki pokarmowe zalegają w glebie i to one po rozpuszczeniu w wodzie są dostarczane,to one odżywiają...................zatem i karmią i poją.
Przy takiej pladze suszy sprawdzenie jak głęboko dotarła woda  po podlewaniu jest obowiązkiem.
Od czego rozpocząć podlewanie ? Od tych roślin,które korzenią się płytko.Ja  w pierwszej kolejności podlałabym iglaki i krzewy ozdobne będące przed kwitnieniem i inne rośliny ozdobne także ,te przed kwitnieniem.
Potem rośliny dyniowate,one również  maja króciutkie korzonki,szczególnie ogórki.
Tylko jest taki problem :Jeżeli bardzo zależy nam na kształtnych ,słodkich owocach ogórków,to dobrze będzie od momentu wiązania plonu podlewać je wodą odstaną,napowietrzoną ,
dotlenioną, co nie zawsze jest takie proste do spełnienia ,bo potrzebna będzie np. beczka 40 l.
Zmieniam temat :Podlewanie.....................

Bo - jeśli chodzi o samobójstwo,to być może było ono zaplanowane i wykonane przez amatorów dopalaczy .Tak jakoś się złożyło,że ostatnio rozsmakowali się w nich,w tych dopalaczach Łodzianie i Bełchatowianie. Podejrzewa się,że zażyli ich w celu poprawienia sobie samopoczucia .Nikt nie bierze pod uwagę ,że może wcale nie o to im chodziło.Może po prostu pragnęli sobie życie odebrać.
A tak w ogóle to chciałabym się dowiedzieć,z jakiego powodu są nieszczęśliwi,że sięgają  po  tak drastyczne środki.Czy bomba zniszczyła im dom  ?  Czy brat zginął na barykadzie ? A może  została ciężko ranna  ukochana dziewczyna jak udzielała pomocy powstańcowi ?
Chciałabym to wiedzieć !
No i tak oto się dzieje z człowiekiem jak zbytnio przygrzewa słońce.Zachowuje się jak  biedronka na grzbiecie ,ani rączką ,ani nóżką. Mam na myśli siebie oczywiście.
A przysłowie ? A przysłowie na dziś  |:
Gdy się trunkiem zagrzeje głowa , wtenczas najlepiej płyną słowa.  [ polskie ]
Różne rzeczy jestem sobie w stanie wyobrazić ale nie trunek w taka pogodę.
Toż to samobójstwo.

A jeśli chodzi o samobójstwo to:..........................

wtorek, 31 lipca 2018

Wracam zatem do pewnej informacji kulinarnej.Sałatka z papryki cebuli i pieczarek jest wyśmienitym dodatkiem do spaghetti .A w taki upał można sobie darować mięso i zastąpić takim właśnie daniem ,a do tego sok pomidorowy,dużo soku pomidorowego z kostkami lodu.Moje kostki to nie tylko zamrożona woda,moje kostki są z odrobiną Maggi i sosu Chili ,a niektóre z sosem Tabasco,ależ to pychota,to wszystko razem.
Oczywiście nie zalecam wykonania sałatki w takich proporcjach jakie podałam.Do obiadu  potrzeba mniej składników.
S m a c z n e g o.!
Wstrzymałabym się także z przesadzaniem,rozsadzaniem i odmładzaniem roślin ozdobnych,a tak niedawno jeszcze radziłam by to zrobić,ale wtedy nie było tak wysokiej  temperatury.
Zatem co ? Zatem pozostają tylko dwa zbiegi agrotechniczne ,tj koszenie trawnika i podlewanie.
Właśnie nadszedł stosowny czas na wysiew warzyw poplonowych.Warzywa poplonowe to takie które mają krótki okres wegetacji  [ czasem,tylko kilka tygodni ] i mają małe  wymagania cieplne np. rzodkiewka sałata masłowa ,szpinak i inne.
Nie mam pojęcia jak sie zachować w takich warunkach atmosferycznych,bo załóżmy,że ktoś zdecydowanie uparty i przestrzegający terminów siewu wysieje je teraz i będzie podlewać 
i co ?   
I  ! - to ,że nawet do pewnego czasu wszystko będzie wyglądało prawidłowo,ale jeżeli będą utrzymywać się upały ,to nagle któregoś dnia patrząc na rośliny zapyta :"A co to jest ?".a to np . sałata po zawiązaniu raptem 3 listków " wybije w pędy nasienne,wiotkie,słabe ,bezwartościowe ,podobnie rzodkiewka i szpinak.Dla  nich jest za gorąco.Zatem nie proponuję siewów poplonowych warzyw,bo to może być ryzykowne,tak ryzykowne jaki ten sezon letni który rozpoczął się wiosną i trwa i trwa,a skoro lato zawłaszczyło sobie wiosnę,to być może podobnie będzie z jesienią.

Wstrzymałabym się także z :.............................
Słońce nigdy nie rozłączy się ze światłem ,a góra  z cieniem .  [ perskie ]
Upał obezwładnia   i utrudnia myślenie.
Zastanawiam się o czym mogłabym napisać,co poradzić ?  wszystkie moje rady wiążą się z jakąś pracą ,z wysiłkiem fizycznym.
Czy mam np. ...........................

niedziela, 29 lipca 2018

Niniejszym ,uprzejmie melduję ,że nadchodzi nad Łódź burza,oby się tylko nie rozmyśliła,ale póki co to pada deszcz i to mi wystarczy.
Potrzebne składniki :
3 kg. papryki słodkiej czerwonej i żółtej,
2 kg .pieczarek
1 kg, cebuli
2 lub 3 strąki papryki ostrej
3/4 szklanki oleju,
  3 lub 4 łyżki cukru .
Do smaku soli i octu balsamicznego.
Nie będę pisała,że trzeba umyć i obrać składniki i pozbawić papryki pestek ,bo to jest sprawa oczywista.Paprykę pokroić w paseczki,cebulę poszatkować i drobno,bardzo drobno pokroić paprykę ostrą,Wszystko wymieszać posłodzić i posolić.Jeżeli ma być ta sałatka przeznaczona na zimę to pozostawia się ją do następnego dnia  by zmiękła,jeżeli do natychmiastowego spożycia,to tylko na kilkanaście minut.Pieczarki poszatkować.Wrzucić na rozgrzany olej i niech tak się prużą pod przykryciem kilkanaście minut,od czasu do czasu mieszając.Nie mogą  się jednak przyrumienić.Pieczarki wystudzić połączyć z pozostałymi składnikami,ewentualnie dosłodzić,dosolić i dodać octu balsamicznego ,który to nadaje potrawie  specyficzny,niepowtarzalny smak, nie odlewać oleju z pieczarek ,on także jest konieczny do uzupełnienia smakowego całości.
Jeżeli jednak sałatka ma być przeznaczona na zimę, do pasteryzacji ,to należy 80 % soku który się wytworzył z papryki odlać i dopiero wtedy dodać pieczarki i ocet .

S m a c z n e g o !
Także bardzo,bardzo skuteczny  na zniszczenie mszyc jest napar tytoniowy.Postaram się w niedługim czasie poświęcić  temu tematowi więcej czasu.

A czy wiesz,że ziemia z kreciego kopca jest znacznie lepsza od innej bo bogatsza w składniki  nawozowe i mikroelementy.Nadaje się do roślin doniczkowych.

Nie przynoś ziemi z lasu do  upraw działkowych,bo poza tym,że jest to ziemia o odczynie przeważnie zdecydowanie kwaśnym, to jeszcze mogą w niej być zarodniki grzybów,ale nie koniecznie leśnych,a chorobotwórczych.

Pomidory, w przeciwieństwie do innych roślin można sadzić  każdego roku w tym samym miejscu  [ podobno ].Jednak wtedy nawożenie jest koniecznością.
Napisałam podobno,bo nie wszystkie źródła tak podają.a z tego co ja się uczyłam,to zapamiętałam,że bezwzględnie należy stosować zmianowanie.

I to tyle ciekawostek na dziś.A czemu dziś ?  [ przecież jest czerwona kartka ] bo być może jutro  nie będę miała takiej możliwości by spotkać się z Państwem ,a wtedy zawsze jest mi przykro.Jutro zamierzam wykonanie przepysznej sałatki na zimę.Może także być spożywana zaraz po wykonaniu.Ponieważ wcześniej przepis na nią podawałam ,wielu osobom bardzo,bardzo smakowała:
Przypominam  ten przepis i sposób wykonania :....................
Często,coraz częściej działkowcy i  posiadacze ogrodów rezygnują z sadzenia drzew owocowych,zastępując je ozdobnymi i pospolitymi.A czy wiecie że czasem może się zdarzyć,że  nie znając ich,tych drzew dokładnie,  możemy sobie wyrządzić nieumyślnie szkody.
I tak : gdy zbyt blisko domu,szklarni,czy innych budowli posadzisz dla przykładu silnie korzeniącego się orzecha włoskiego,czy wierzbę płaczącą to w niedługim czasie mogą one ,to jest korzenie tych drzew rozsadzić fundament.
A będąc już przy orzechu i wierzbie ,to informuję że  nie nadają się one na małe działki bo są zbyt konkurencyjne dla innych nasadzeń,bo w miarę wzrostu będą  zabierały światło,słońce ,wodę i składniki pokarmowe.

A czy wiesz jaki przydatny ,może okazać się popiół ze spalonego drewna,którym np.palisz  w kominku.Popiół posiada dużo mikroelementów chętnie pobieranych przez rośliny,a ponad to  chroni je przed szkodnikami,najskuteczniej przed ślimakami,gdy go posypiesz po wierzchu rabat.

A to ? Czy to jest znana sprawa,że rosnąca wśród róż lawenda odstrasza mszyce.Coś im nie pasuje.Podejrzewam,że zapach lawendy..............głupie mszyce,przecież lawenda pięknie pachnie,czego nie można powiedzieć o czosnku,który to także odstrasza  mszyce na różach.Kilka ząbków czosnku posadzonych w stosownym czasie skutecznie mszyce odstrasza.Liczy się 3 ząbki na 1 krzak róży.
Deyna żył bujnie ,a kto żyje bujnie,ten żyje krótko.A ja wciąż mam w pamięci jego niepowtarzalne ,mistrzowskie gole i jeszcze to :..................wtedy, w tamtych  zdawałoby się już zamierzchłych czasach chłopcy na boisku prezentowali się  o niebo lepiej jak obecnie ,bo co ? Bo nie byli ubrani w obrzydliwe dynamówy jak teraz sięgające kolan .Mieli króciutkie spodenki i wyglądali seksi.I kto ich tak przebrał,kto tak pobrzydził  ?  Zachodzę w głowę,ale nic mądrego nie potrafię wymyślić.
I to jest zrozumiałe, bo ja nie jestem od tych spraw,ale póki co żal.
A teraz kilka informacji  ogrodniczych,tylko kilka,pod postacią ciekawostek.
I na słońcu są plamy.  [ polskie i rosyjskie ]
To tyle - przysłowie na dziś.
A poza tym to :Czy wiecie,że gdyby żył miałby 70 lat Kazimierz Deyna.

piątek, 27 lipca 2018

J. Tuwim :
Młody buchalter Sejdenwesch biega zdenerwowany po biurze :
- Adek,co ci jest ? - pyta prokurent.
- Słuchaj, !  Leoś -  Oświadczam ci poważnie : jeżeli szef nie cofnie tego co powiedział - rzucam  posadę.
- Mowy nie ma żebym został  ! 
- A co ci szef powiedział ?
- Że ma mnie dosyć ! Żebym sobie poszedł na zbity łeb.
Przy podlewaniu warzyw należy w pierwszej kolejności podlać te które bardzo płytko się korzenią ,potem te które płytko się korzenią, a potem pozostałe:
I tak np. ogórek sięga tylko do 20 cm i jeszcze do tego nie więcej ma na szerokość.To przy takiej temperaturze  konieczne jest podlewanie co drugi dzień ,bo w przeciwnym razie plon będzie niewielki ,niezgrabny i beczułkowaty i choć w tej chwili ogórki już "rozłożyły" się na całym zagonie ,wodę dostarcza się tylko w miejscach gdzie ogórki wyrastają,gdzie je posialiśmy.Podlewanie liści jest niewskazane ,bo właśnie teraz są najbardziej podatne na różnego typu choroby grzybowe,np,na mączniaki.Płytko  w glebie mają korzenie cebulowych,w tym ,przypominam także pory.Następnie warzywa liściowe,takie jak szpinak,czy salaty ,które 
"fiksują " w czasie takiej temperatury i wyrastają w coś co zupełnie  nie przypomina ich typowego wyglądu.Najmniej cierpią warzywa korzeniowe ,co nie oznacza,że ich podlewać nie musimy..................z zastrzeżeniem ,że na pewno musimy selery ,bo choć zaliczają się do korzeniowych ,to ich ojczyzną  są bagna i mokradła.Tam jeszcze dziś można je spotkać ,jednak nie w Polsce.
Moja rada : podlewać należy bez instalacji  najprzeróżniejszych zraszaczy .Samą wodą wprost do gleby,bo właśnie jest czas występowania na liściach drzew owocowych  drobnych plamistości
 i brunatnych,a na krzewach ,także ozdobnych różnych mączniaków.

Woda , woda to coś bez czego nie ma życia.Nie mniej potrzebują jej ptaki.Proszę,nie zapomnijcie o naszych pomocnikach w uprawach i zorganizujcie im jakieś poidełka ,byle dość płytkie ,ale szerokie .Takie by woda zbyt szybko nie wyparowała.I - proszę pamiętać by ją systematycznie uzupełniać.Jeżeli nie mamy takiej możliwości,to lepiej tego  nie rozpoczynać ,bo przyzwyczajone ptaki ,że tam zawsze jest woda ,gdy jej nie zastaną mogą paść z powodu braku jej.
Bez względu na to o jakich roślinach myślimy,gdy temperatura w dzień  [ w południe w cieniu ] przekracza 30 stopni ,to zjawiska tego do pozytywnych zaliczyć nie można,bo im cieplej,tym wyparowywanie wody  intensywniejsze.Woda wyparowywana jest całą powierzchnią liścia i im ta powierzchnia większa tym wyparowywanie intensywniejsze.Ale wiele roślin ma zdolność do magazynowania wody w np.grubych łodygach,w korzeniach,a nawet w owocach i w przypadku braku jej w glebie ,czerpią ją  nawet z owocu i wtedy można zauważyć,że   owoce się marszczą. Z tego wynika jeden następujący wniosek: .............................pomimo,że drzewo przecież jest takie duże,to i długie ma korzenie,.............................to może je nie podlewać ? PODLEWAĆ,PODLEWAĆ PODLEWAĆ, bo korzenie nie wszystkich drzew są długie .Wiśnie,brzoskwinie nektaryny i inne pestkowe - niekoniecznie. Z resztą ,niejednokrotnie o tym pisałam,że do budowy plonu [ owoców ] potrzebna jest woda.

Woda potrzebna jest także :....................
No ! - i własnie.zadzwoniła moja koleżanka z zapytaniem czy przypadkiem ta temperatura mi nie zaszkodziła ? A przyszło jej to do głowy gdy przeczytała co napisałam.Zatem co mi pozostaje ? Pozostaje mi udowodnić ,że nie.

I teraz będzie ,też o temperaturze i o roślinach .Jak one się czują gdy jest ona  taka wysoka ?
Idzie chłop przez las.Wraca z olejarni z butelka oleju,bo onegdaj olej "wybijały " regionalne olejarnie.A jaki ten olej był smaczny,tak się miał do obecnego uzyskiwanego zupełnie  inną metodą jak ja do Kubusia Puchatka.
Zatem idzie  z olejem przez las,ale właśnie jakiś ptaszek śpiewa :...........łolij,łolij,łolij............więc mu odpowiada :" Tak tak ptaszku ,olej ".......................lecz w tym momencie rozglądając się za ptakiem uderzył w drzewo i potłukł butelkę ......................a ptaszek :"Wyloł.wyloł,wyloł.
A o czym miałoby być przysłowie jak nie o .:........................
Słońce tak dobrym, jak i złym świeci.   [polskie ]
O ! - ale coś się zaczyna chmurzyć ..................w Łodzi.Burze są zapowiadane.
Onegdaj w czasie burzy ,nie zważając na niebezpieczeństwo  pewien złodziej zakradł się do pewnego ogrodu bo upatrzył tam sobie dorodną banię.Powoli zbliżał się do niej korzystając z błyskawic,które oświetlały mu drogę.Szedł i tak sobie mówił :"|Mignij Panie urwę banie ,mignij Panie urwę banie".Wtem poczuł uderzenie kija przez plecy.A to właściciel się na niego zaczaił i wymierzył ten raz.On ,na to "Jak żeś mi Panie mignął,tak ażem  się wzdrygnął ".

A przy okazji : bania ,to po prostu dynia,Bania to rusycyzm.A to co przytoczyłam przed momentem to taka opowiastka rodem z Rudy Pabianickiej
Jeszcze pamiętam inną bardzo infantylną,ale  też treśći ich  była kierowana do ludzi prostych,nie do uczonych:..................

czwartek, 26 lipca 2018

J. Tuwim :
Jako prezent ślubny ofiarowałem młodej parze serwis do herbaty na 12 osób.A ty co,im dasz ?
- Sitko na 24 osoby.
Tyle lat już piszę porady dla działkowców i  przez tyle lat pisząc o uprawach szklarniowych nie pisałam o cieniowaniu,bo też nie było takiej potrzeby,nie było takich upałów i do tego utrzymujących się przez dłuższy czas. Z pewnością zwróciliście uwagę na szklarnie u plantatorów w tej chwili są one  pobielone.To- potraktowano tak szyby szczególnie te usytuowane na dachu.Biały kolor,powszechnie wiadomo odbija promienie słoneczne i w ten sposób  nie maja one siły sprawczej takiej jak przez czyste szyby,ale ten sposób,choć jest powszechny,dla amatorów raczej kłopotliwy,szczególnie gdy szklarnia jest dość wysoka.Proponuję zatem ,kto ma  taką możliwość i ma starą firankę,lub firanki ,wykorzystać je do cieniowania dachu szklarni .Sznurki i zapinki do bielizny w tym miejscu mogą okazać się przydatne.Tak chroniłam moją szklarnie przez wiele lat i oświadczam,zdaje to egzamin,a w przypadku zmiany pogody i pojawienia się pochmurnych dni jest łatwiejsze w usunięciu jak wapno.
Sprawa jest bardzo prosta jeżeli osłoną jest filia.Należy ją unieść po bokach ,by spowodować przewiew ,ale przypadkiem NIGDY,ABSOLUTNIE NIGDY,nie zdejmować jej całkowicie.Owszem można ją zdjąć ,ale nie wtedy gdy  gdy praży słońce bo ono spowoduje nieodwracalne poparzenie  roślin.Ewentualnie w jakiś pochmurny ,ale nie deszczowy dzień.Zatem jest to trochę skomplikowane.Moja rada jest następująca: To co napisałam na początku.Zdjąć ,czy zwinąć,czy zrolować same boki, a dach pozostawić.

A szklarnia? co z nią czynić,jak postępować w taki upał,od wielu lat nie spotykany...............przyznacie ,prawda ?  Inna pogoda ,inna temperatura,inne nasze postępowanie.
A co z roślinami ? Jak je ochłodzić ?..................Nie należy przypadkiem potraktować ich tak jak
 ludzi i polewać wodą.Widziałam efekt takich działań onegdaj jak pewna osoba tak właśnie potraktowała rosnące w szklarni  krzaki pomidorów i urządziła im fontannę.Woda lała się po szybach  i po roślinach i nawet podniosły się i pojędrniały ,ale za kilka dni na liściach pojawiły się brunatne plamy.Zostały stworzone warunki do powstania choroby pochodzenia grzybowego,a te warunki to wysoka temperatura i wysoka wilgotność.Ktoś może zapytać ,..........."A to nie zaraza ziemniaka "...................nie ! ,bo z kolei do powstania tej choroby potrzebna jest niska temperatura ,a wysoka wilgotność.

Co zatem z tymi biednymi ,umęczonymi roślinami szklarniowymi i pod osłonami ?
Sprawdziłam to na sobie wiele razy i wiem,że jest skuteczne i w związku z tym podaję z czystym sumieniem..................sposób na ochłodzenie.
Było to ponad 60 lat temu,gdy jako nastolatka tańczyłam w pewnym zespole przy  zakładach  
Harnama w Łodzi.To były znane zakłady i znany zespół baletowy.Jak na tamte czasy dość wysoko oceniany i z tej przyczyny otrzymywał zezwolenia na występy zagraniczne.Wielka mi zagranica : Rumunia,Bułgaria ,Węgry,Czechosłowacja ,ZSRR.NRD,ale jednak.Wiedzą to tylko ci którzy żyli w tamtych czasach ,że otrzymanie zezwolenia na opuszczenie kraju graniczyło z cudem.Ale nie o tym chciałam pisać.Chciałam pisać o tym,że przed takimi wyjazdami odbywało sie wiele wprost morderczych prób.W krótkich chwilach  odpoczynku nasz nauczyciel,chyba nawet pamiętam jego nazwisko: Dowgirt zezwalał nam na uzupełnienie płynów pod postacią zaparzonej mięty,która to podawane była w wiadrach z łyżka wazową i do tego poobijane metalowe kubki,a ochłodzenie ? A ochłodzenie to podstawienie rąk pod kran i puszczenie na okolice nadgarstków strumieni zimnej wody.Po kilku minutach odczuwało się wyraźny efekt ochłodzenia.
Można sobie zatem wyobrazić jaki tłok panował w zakładowych umywalniach.
A ja do dziś nie lubię smaku i zapachu mięty.Przez prawie trzy lata wypiłam jej hektolitry.
Nie wiem jak u Was,Drodzy Moi Czytelnicy,ale w Łodzi w Dzielnicy Bałuty,na Żubardziu, przy ul Kasprzaka ,a szczególnie pod nr. 68 ,na pierwszym pietrze panuje ogromny upał.
Nawet komputer parzy .
Nie zwalnia mnie to jednak  z zacytowania stosownego przysłowia :
Gdzie słońce świeci,tam i cień być musi.  [ polskie ]
A  ! - niech tam ,niech będzie więcej tych słonecznych przysłów :
Jak wejdzie wyżej słońce przyjdą letnie miesiące.  [ polskie]
Gdy słonce w radę z grzmotami wchodzi,posuchę zwykle przywodzi .  [polskie ]
I chyba dziś radzą,słonce z grzmotami ..................tak coś mi sie wydaje.

Wydaje mi się także ,że winniśmy być ostrożni i z rozwagą korzystać z promieni  słonecznych,a najlepiej z nich zrezygnować i na te 10 ,11 dni zafundować sobie cień i oszczędzać siły i nie polewać się na działce zimną wodą,bo to przynosi tylko chwilowa ochłodę,a za kilka dni ,być może przeziębienie.
Ja radziłabym.:........................................

wtorek, 24 lipca 2018

J Tuwim :
Dookoła szerokiego jak bania słupa reklamowego w centrum miasta ,toczy się urżnięty 
" na zielono " jegomość.
Ten proceder kotłowania trwa już  kilka minut.
- Wreszcie pijak mówi z rezygnacją :
- Nie ma co ! Kaput ! Zamknęli mnie !
Co z tymi tulipanami ? zastanawiamy się czasem ? Dopiero co ścięte ,a maja zwieszone główki.
 Nie ma się co zastanawiać.Należy je tylko ustawić na jakiś czas pod lampą,w stosownej odległości.Niebawem się wyprostują.

Ogniste chryzantemy przed wstawieniem do wody należy "uszczelnić ".W tym celu końcówki łodyg należy chwilę potrzymać nad płomieniem świecy.

 Na niektóre rośliny ozdobne  źle działają owoce,zatem nie powinny stać w pobliżu.Aromat dojrzałych owoców  przyspiesza ich więdniecie.

Przetrzymanie dłużej róż w wazonie ,nie jest rzeczą łatwą,ale  nie niemożliwą.Dobrze jest codziennie skracać im odrobinę łodygi,podcinając je na skos ,ale i wzdłuż.

Narcyzy : Im wody daje się niewiele,bo  przy zbyt dużym pobraniu wody,bo maja jej pod dostatkiem , kwiaty stają się szkliste.Łodygi narcyzów   wydzielają  śluzu.Zapobiegnie temu  zanurzenie łodyżek na 5 minut w gorącej wodzie.

Bez ma tendencję do szybkiego więdnięcia."Wybijemy mu to z głowy " jeżeli końcówki łodyg na długości 5 cm. oskrobiemy.Przed wstawieniem go do wazonu należy na kilka minut końce  włożyć do ciepłej wody.I jeszcze to : Bez w  pączkach nie rozwinie sie w wazonie.

Nie ulega wątpliwości,że codziennie zmieniana woda w wazonie przedłuża żywotność kwiatów,ale także nie należy nigdy  pozostawiać na łodydze liści by się moczyły w wodzie.
Miękkie łodygi obcina się prosto,twarde - na skos.

Przedłuża żywotność kwiatów wsypana do wody szczypta cukruj,lub wrzucona miedziana moneta.Cuchnięciu wody w wazonie zapobiega wrzucony do niej kawałek węgla drzewnego.

Bukiet zawsze winien mieć luz,nie powinien być ściśnięty,a na noc  wazon lepiej jest przestawić w chłodne miejsce.

Kwiaty z własnego ogrodu : Jest taka zasada .....................rozwinięte obcina się rano ,
 w pączkach - wieczorem.
W czasie deszczu kwiatów się nie ścina,bo szybciej więdną.

Lekko zwiędniętym kwiatom w wazonie pomoże wrzucona do wody tabletka aspiryny.Wazonu z kwiatami nie ustawia się w słońcu,ale także w przeciągu.W upalne i suche dni,takie jak teraz należy kwiaty w wazonie zraszać.

Uwaga !- na storczyki.One nie lubią zimnej wody.Dłużej zachowają swój piękny wygląd gdy woda w wazonie jest letnia.

A tulipany - one maja tendencję do tworzenia korka w łodydze,co uniemożliwia pobieranie wody i z tej przyczyny należy od czasu do czasu przekłuwać końce łodyg szpilką.

 I jeszcze o tulipanach :..........................
Mimo wszystkich zabiegów,zwiędły kwiat nie odzyska zapachu.  [wietnamskie ]
Jest stosowna pora na kwiaty cięte,na przywiezione  z działki i wstawione do wazonu.Jest też stosowna pora na porad kilka na ten temat:

poniedziałek, 23 lipca 2018

A sałatkę z papryki po Portugalsku robi się w następujący sposób :
4 szt. dorodnej,czerwonej słodkiej papryki i 4 szt,żółtej umyć ,przekroić i usunąć z środka nasiona, podobnie postąpić z dwoma strąkami papryki ostrej .Pokroić w średniej  szerokości paski  te słodkie i tę ostrą i przesypać  jakąś przyprawą kulinarną zamiast solą np Kucharkiem,Wegetą,lub Ziarenkami smaku.Na tę ilość papryki winny być 3 ,może 4 łyżki ,także 6 łyżek cukru.Pozostawić na kilka godzin ,by zmiękły i puściły sok, po czym dodać  wg.własnego smaku  octu balsamicznego i kilka łyżek oleju,lub oliwy.Całość nałożyć do słoiczków,zalać   pozostałym sokiem  .Zamknąć słoiczki i spasteryzować  około  15 minut.A w zimie,a w zimie ,to dopiero jest mniamniusie.
I właśnie idę to robić.
Natomiast ,jeżeli chodzi o cebulowe ,to poza tulipanami postępuje sie z nimi podobnie jak chodzi o porę sadzenia,która to jest także związana z porą kwitnienia.
W tym miejscu wypada mi zwrócić uwagę Państwa na często popełniany przez działkowców błąd , a mianowicie ścinania jesienią pędów klematisów.Robi się to dopiero wiosną,bo wiosna sama pokarze które pędy  są suche i  trzeba je usunąć ,a które nie.My mamy jednak naturę sprzątaczek i lubimy wszystko posprzątać po zakończonej wegetacji.
Mój sąsiad Stefan bardzo lubiący wszystko wycinać i obcinać  aby się nie zapomniał na  swoich klematisach  rozpiętych na metalowych kratkach umieścił niezmywalny napis " STOP ,NIE WYCINAĆ ".
W drugiej połowie lata i jesienią przesadza,rozsadza,odmładza się wszelkie ozdobne które już przekwitły,zachowując następującą kolejność : najpierw te które kwitły wcześnie,wiosną ,przechodząc po kolei do tych które kwitły niedawno,dając im jednak trzy tygodnie by po kwitnieniu przeszły w stan tzw.oszczędnej wegetacji.
Natomiast te,które  dopiero szykują się do kwitnienia  należy pozostawić do przyszłego roku i wczesną wiosną je rozsadzić i odmłodzić.Reasumując : kwitnące wiosną i w pierwszej połowie lata rozmnaża się w drugiej połowie lata lub jesienią  ,a kwitnące późnym latem lub  jesienią rozmnaża się wiosną.
Wiosną rzadko bywają upalne dni ,ale latem  czy  jesienią  i owszem.Zatem do sadzenia należy wybrać albo odpowiedni dzień [pochmurny] ,albo porę dnia [ przed wieczorem].
Niektóra ,bardzo delikatne rośliny o delikatnych liściach,dobrze będzie przez pierwszy dzień cieniować,kładąc na nie choćby gazetę i przyczepiając ją do ziemi patykiem.
Niejednokrotnie słyszałam od pewnej działkowiczki .........." O ! - ja takie kwiaty kiedyś miałam",stwierdzała to z pewnym żalem w głosie spoglądając na  jakieś kwitnące aktualnie u mnie rośliny,ale ona akurat tak się nadawała  do pracy na działce,jak ja do moskiewskiego baletu w roli łabędzia.Wszelkie informacje dotyczące upraw po prostu do niej nie trafiały.Bo zdawałoby się,że BYLINY skorą są roślinami wieloletnimi ,to raz posadzone winny corocznie wznawiać wegetację na wiosnę  i generalnie tak się dzieje,ale jednak po pewnym czasie należy zmienić stanowisko,należy je przesadzić rozsadzić ,z prostej przyczyny : Nie tylko dla tego że "wyjadły " wszystko co do jedzenia miały na tym miejscu ,ale także wydzieliły do gleby pewne zbędne im substancje,których nagromadzenie w glebie  jest po prostu szkodliwe dla tej właśnie rośliny,bo to jest tak jakby kazać człowiekowi  żyć we własnych odchodach. I tak jak nawożenie można zawsze uzupełnić,tak nijak nie da się "wywieźć " odchodów i co ? i tylko należy zmienić miejsce i w to nowe rośliny posadzić.
Ale tu jest pewna zasada.którą należy przestrzegać i stosować...................
Kiedy uczciwy człowiek dostanie się przed sąd ,to tak jakby biały koń wpadł w błoto.  [kałmuckie ]
Oprócz przysłowia ,na początek coś,co wprawia mnie zawsze w dobry humor,może i Państwa wprowadzi także ?
"Idzie Grześ przez wieś niesie w worku zioła.Zioła mu sie rozsypały cała wieś wesoła."
A  teraz jeszcze   c.d. przypomnień co już teraz należy na działce wykonać.....................

niedziela, 22 lipca 2018

J Tuwim.
Pan do lokaja :
- Założę się ,że Franciszek wypalił mi papierosy !
- Bardzo pana przepraszam,ale ja z zasady nie zakładam się.

Oczami wyobraźni widzę jak wyglądają kosaćce , zwane  też irysami.Część liści uschła ,a 
na pozostałych są brązowe plamy.Tak one sie zachowują w tych warunkach pogodowych i gdy są po kwitnieniu.I co ? i należy  liście z plamami niezwłocznie wyciąć,bo po co hodować choroby.Także dołożyć je do wywożonych z działki odpadów.
Na niektórych krzewach ozdobnych i na niektórych roślinach ozdobnych,być może po ostatnich deszczach pojawi się,lub już się pojawił mączniak właściwy,dający obraz jakby ktoś posypał liście mąką.
Pamiętam jak onegdaj mój sąsiad Stefan oskarżył swojego sąsiada Mariana zwanego Ćućmokiem,że wylał na jego krzew wodę z mydłem i jak woda wyschła pozostał osad mydlany.
Ileż ja się musiałam natłumaczyć ,że sąsiad nie zawinił.Niezbyt był przekonany,ale w sukurs przyszły mi moje krzewy.Na nich także pojawił się mączniak."A mnie kto polał moje krzewy mydlaną wodą ? - pytałam".I by całkowicie był przekonany,kupiłam stosowny preparat i opryskałam moje krzewy  i przy okazji i jego krzew i oświadczyłam - "Zobaczysz co to za skuteczny preparat,niszczy osad z mydła ".Na taki oprysk można sobie pozwolić ,bo przecież  z krzewu ozdobnego nie zbiera się żadnych owoców,a wiec nie ma potrzeby obliczania karencji."A jaki to preparat ?" dopytywał Stefan.A był to wtedy albo Śiarkol,albo Saprol.
No - to teraz jestem trochę spokojniejsza,że pomimo niedzieli przekazałam co jest istotne,w tej chwili,co jest najpilniejsze.
W kwaterze sadowniczej ...........pozbierać,koniecznie pozbierać, wszystkie opadłe z drzew, zepsute owoce.Owoce porażone przez najprzeróżniejsze choroby ,przeważnie pochodzenia grzybowego.Nie należy ich dawać na kompost,należy je wywieźć i wyrzucić poza działką ,a to z powodu by "przerwać łańcuch " przenoszenia choroby z drzewa na ziemie i z ziemi  na drzewo.Niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy co może zrobić wiatr i deszcz . Oba zjawiska są wyśmienitymi  przenosicielami zarodników grzybów.Jest im to zupełnie obojętne czy z dołu do góry,czy  z góry w dół.
Nie należy też dawać na kompost zepsutych owoców bo one zdecydowanie  go zakwaszają.
A jak już wszystkie opadłe owce są wyzbierane,to być może należy wygrabić liście leżące pod drzewem i jeżeli posiadają plamy,czy plamki [ plamki liście wiśni ]  należy dołożyć je do zepsutych owoców,bo też są siedliskiem chorób.Dobrze będzie zrobić przegląd krzewów agrestów i czarnej porzeczki,czy przypadkiem na końcach pędów nie pojawił sie amerykański mączniak agrestu.lub  nie zwijają się liście na porzeczkach bo tam żeruje najwięcej mszyc.Bez żalu obciąć je i także wywieźć z działki.
No cóż  ? - na opadające liście wiśni lub czereśni nic już teraz poradzić nie można. Procesu tego nie da się zatrzymać.Świadczy to tylko o tym że  w stosownym czasie nie wykonano oprysków zapobiegawczych.
I tak to bywa jeżeli latem przez dłuższy czas utrzymują się deszcze,a potem wysoka temperatura.Wtedy dla chorób  grzybowych są doskonałe warunki do namnażania.
Ale przecież także namnażają się leśne grzyby.W Bieszczadach podobno jest ich duży wysyp.
Wracając jednak na działkę.................to następna pilna sprawa.....................
Sprawa dość pilna,bo i prace pilne na działce - po ostatnich deszczach,ale przed tym ,jak zwykle przysłowie :
Idący przodem nie znają pośpiechu,idący z tyłu muszą gonić.  [ polskie ].
Zatem co teraz ,jak najszybciej wykonać na działce  ?

piątek, 20 lipca 2018

J. Tuwim.
  - Ubezpieczyłem się dziś  w towarzystwie asekuracyjnym od ognia i gradu.
 - Od ognia  - rozumiem.ale jak zrobisz grad ?
Na smutki  i irytacje dobre jest dobre jedzenie.Zatem otworzyłam swoja starą książkę kucharską na chybił trafił i co ?
Padło na KWASÓWKĘ .
[ przytaczam w oryginale ]
Nastawić kwas z kapusty kiszonej z wodą,dać włoszczyzny jak zwykle i dużo grzybów suchych,które później poszatkować i wrzucić do wazy.Gdy się smak nagotuję zaprawić rumianą zaprażką  z łyżki masła i mąki.
Osobno ugotować dużej białej fasoli i podać razem.
Smacznego ! 

PAPROCIE 
===========
Specjalnie je polecam osobom zbulwersowanym,zdenerwowanym [ a przecież jest czym ].bo przebywania w okolicy paproci znacznie uspokaja i koi nerwy.
Paprocie są niezastąpione na miejsca bardzo,bardo zacienione.Proponuję paproć odmiany pióropusznik.A zwie się tak z powodu kształtu liści,które są wielkie,a jednocześnie bardzo delikatne,wprost koronkowe jasnozielonego koloru.Raz posadzona taka paproć corocznie wznawia wegetację,ale dopiero w  połowie maja.Zanim całkowicie się rozwiną stoją jak pastorały.W zamian za to opóźnienie w rozwoju ,cieszą nasze oczy swoim urokiem aż do późnej jesieni.
Proponuję posadzić kilka egzemplarzy i połączyć je z konwaliami,a wtedy są wspaniałym tłem dla wcześnie kwitnących pierwiosnków i  wiosennych ozdobnych cebulowych.
Biorąc pod uwagę to,że w jednym miejscu będą rosły przez wiele lat warto stanowisko pod ich sadzenie dobrze przygotować wzbogacając je kwaśnym torfem ,lub kompostem z liści.Ponieważ paprocie żyją w lesie,a gleba w lesie ma odczyn kwaśny stąd takie moje zalecenia.
Sadzenie paproci najlepiej wykonać wiosną, w pierwszej połowie kwietnia,sadząc co 40-50  cm, biorąc pod uwagę ,że się rozrosną.
Pielęgnowanie paproci nie jest kłopotliwe.Należy na przedwiośniu wyciąć zeszłoroczne suche liście.Im wcześniej to zrobimy ,tym lepiej,jednak zawsze ostrożnie by nie uszkodzić młodych liści zwiniętych w pastorał  i szykujących się do rozwoju.Także istotne jest by w paprociowym kąciku zawsze była wilgotna gleba i dla tego proponuję  okryć ją korą drzew iglastych,która będzie spełniała jeszcze jedno zadanie..................będzie zakwaszać .
A teraz zmiana,całkowita zmiana tematu.
Proponuję rośliny rosnące w cieniu,wszak na wielu działkach  z dużymi,starymi drzewami 
cienia jest pod dostatkiem.Czym te zacienione miejsca obsiać,lub obsadzić ?
A może ;...........................
Powstrzymuje się od  wygłaszania opinii na temat aktualnej sytuacji społecznej gospodarczej i politycznej w moim Kraju,w mojej Ojczyźnie ,ale dziś  pozwolę sobie na pewne refleksje :
Spodziewam się wszystkiego ,nawet tego,że niebawem ogłoszone zostanie kto naprawdę napisał pierwszą z czterech Ewangelii .To przecież .................................
Także spodziewam się,że Św.Hieronim źle przetłumaczył Pismo Święte.Wszak mógł sie pomylić,bo tłumaczył z greckiego i hebrajskiego na łacińskie.A wiadomo co tam było  napisane w tym greckim i hebrajskim. ?Spodziewam się powołania komisji w przedmiotowej sprawie.
A tak w ogóle to skąd Kopernikowi przyszło do głowy,że to ziemia sie kręci wokół słońca.To także wymaga wnikliwego zbadania.ITD,ITD.
Tylko czemu mnie to akurat musiało spotkać i to pod koniec mojego  życia ?
Radość pieszo chodzi,cierpienie na skrzydłach leci.  [ karaimskie,tureckie]
Chyba cierpienie pije Retbula bo coś szybko sie pojawia.

czwartek, 19 lipca 2018

J Tuwim.
Mejer,czy to prawda,że chcesz się wychrzcić ?
Ja ci powiem.Robię to tylko dla Goldena.On przyjął parę tygodni temu chrzest i teraz szuka katolickiego towarzysza.
I ! - właśnie,jak chodzi o potrzeby  ,to nie zawsze możemy je spełnić i tu nawiązuje do przedwczorajszego tematu.Czy możemy uzyskać dorodną o białej nie ordzawionej skórce pietruszkę jeżeli nie dysponujemy prawidłową ,lekką przewiewną,bogatą w substancje organiczne glebą ?Najłatwiej jest spełnić wymagania nawozowe,ale tu one nie wchodzą w rachubę.Podobnie jest z marchwią.Jej także potrzebna  jest dobra gleba i jeszcze ważne by tej gleby było dość głęboko ,nie 10,nie 20 cm,ale co najmniej 40 cm.W przeciwnym razie marchew będzie drobna,krótka i mało soczysta,a nawożenie jakiekolwiek by urosła większa spowoduje tylko ostry i szczypiący jej smak.
By to zrozumieć ,łatwiej zrozumieć należy być wędkarzem.Oni wiedza,że pstrąga można złapać tylko w wodzie pierwszej klasy czystości,najlepiej "na muchę ",a już karpia w średniej czystości wody,że nie wspomnę tu o innych rybach tzw,dennych ,żerujących po dnie.To wszystkie te które mają wąsy.Dla nich może to być błotnista kałuża .Podobnie jest u roślin.Jedne będą rosły  w  średniej,że tak to nazwę  glebie,a inne  musza mieć glebę czyściusieńką,bez pozostałości z lat ubiegłych.A jakie to pozostałości ? To jest to co do gleby koper,czy pietruszka wydala.Bo- poza tym,że pobiera  różne składniki pokarmowe także wydala.Bo wydalanie to  nie tylko sprawa człowieka i zwierząt.Rośliny także wydalają,ale nie wszystkie na te  "odchody " są tak wrażliwe jak baldaszkowate.Wśród baldaszkowatych też są pewne różnice ,bo ani burak,ani marchew nie są tak wrażliwe jak pietruszka.I ! - w tym miejscu proszę pomyśleć....................gdyby pomidory zachowywały się tak jak koper czy pietruszka to ziemie w szklarni należałoby wymieniać co drugi sezon.
I tak to jest z roślinami,jedne potrzebują tego a inne:...........................


Bo należy poczekać aż woda z wierzchnich warstw  tj. z gleby dostanie się do podglebia,bowiem depcząc bardzo mokrą glebę niszczymy jej strukturę,każde ubijanie ją niszczy,że nie wspomnę w tym miejscu o trawniku! Tam ślady po deptaniu powodują zapadanie się  i przerywanie korzeni ,a także często  zagłębienia w darninie  powodowane naszym ciężarem pozostają.
Ten czas proponuję wykorzystać na przemyślenia co posiać pod koniec tego miesiąca z warzywach poplonowych takich jak : sałata masłowa,rzodkiewka,szpinak i koper.Ten ostatni można wysiewać przez cały czas wegetacji,ale,ale,ale, ta roślina przyprawowa bardzo nie lubi  by wysiewać ja w rzędzie,bo jak wiele baldaszkowych nie znosi zmęczonej gleby,podobnie z resztą jak pietruszka.Zmianowanie to dla nich nie wszystko,w związku z tym proponuję nad zagonkami z jakimikolwiek warzywami ,a nawet roślinami ozdobnymi potrząsać 
"parasolkami " kopru , [ to właśnie są te baldachy ]  ,tak by wysypały się z nich nasiona.Wtedy wyrośnie koper tam gdzie mu się podoba .Poszczególne rośliny będą okazałe i będą górowały nad innymi,zatem łatwo będzie je zauważyć.Tylko należy nie wyrwać ich przy pieleniu,gdy dopiero co wzeszły. A czemu tak ? A temu,że wysiane  w jednym rzędzie łatwo przenoszą się choroby z jednego koperku na drugi i wtedy można zaobserwować  więdniecie i padanie poszczególnych egzemplarzy.
Bo z koprem,podobnie jak i z pietruszka jest tak :........................
Pieniądze są bardziej wymowne,niż 12 członków parlamentu.  [duńskie ]
Pieniądze są dobrym sługą,ale złym panem.  [francuskie ]

A, poza tym ? A, poza tym to dopadało,za cały czas suszy.Teraz zgromadzona w glebie woda będzie podsiąkała i nawadniała rośliny niejako od spodu.
Przez kilka dni odradzam  prace na działce,bo ....................

wtorek, 17 lipca 2018

J, Tuwim.
Zdaje mi się,że szanowną panią gdzieś widziałem.
- Możliwe,,bo ja tam często bywam.
Czasem jest tak,że rozwojowi jakiejś choroby sprzyjają warunki pogodowe ,lub glebowe.
Np. wielu działkowców chciałoby  uprawiać czosnek,ale niestety główki porażane są chorobą ,takie nie nadają się do przechowania,z reszta w wyniku tej choroby odpada  łuska okrywająca i główka się rozpada.Czosnek potrzebuje gleby lekkiej ,próchnicznej ,przewiewnej.W takiej choroba nie ma szans.A zdecydowanie nie udaje się na ciężkiej,zlewnej,gliniastej i na działce  nisko położonej .Niektórzy,zdecydowanie uparci amatorzy uprawy czosnku usiłują ząbki przed sadzeniem zaprawić zaprawą nasienną przeciw chorobom,ale to nie daje rezultatu,bo dać nie może,bo winne są czynniki zewnętrzne, w tym przypadku glebowe.Są dwie rady na to : zrezygnować z uprawy,lub uprawiać czosnek  na podwyższonym zagonie,znacznie podwyższonym,z usypaną na nim dobrą ziemia ogrodniczą,ale do tego potrzeba tej ziemi sporo,czy zatem warto ?
Działkowcy i amatorzy ogrodnicy są w o tyle lepszej sytuacji,że zawsze mogą zrezygnować z uprawy jakiejś ,wymagającej tylko ochrony chemicznej rośliny.Tą rośliną jest np. grusza Faworytka ,zwane niejednokrotnie Klapsą.Jak sama nazwa wskazuje ,że jest na czele wszystkich innych odmian grusz.Nieuświadomieni w temacie działkowcy sadzą tę odmianę
i co ? I już w pierwszym roku okazuje się,że przedwcześnie gubi ona liście,które pokryły się  brązowymi plamami.To PARCH GRUSZY. Niestety ,tylko można zapobiegać tej chorobie pochodzenia grzybowego stosując ochronę chemiczną ,pod postacią oprysków interwencyjnych,od wiosny począwszy .Jeżeli lato jest deszczowe ,opryski należy powtarzać.Często kilkanaście razy i wtedy zawiedziony amator upraw grusz pyta : "To co znaczy ta Faworytka ?" A znaczy to,że jest wyśmienita w smaku,ale.......................pod warunkiem spełnienia  jej oczekiwań to jest chronienia od choroby.
Przypominam,że jesteśmy w temacie ,jak sprostać wymaganiom roślin ,by uniknąć stosowania preparatów chemicznych ?
Zastępując je preparatami biologicznymi,które to działają zdecydowanie wybiórczo i nie szkodzą człowiekowi i innym organizmom.Wspominałam już o tym .Metoda biologiczna ,to także  wykorzystywanie szkodników naszych szkodników, jak np. biedronki ,ale skąd je wziąć jak one padły od stosowanych nieselektywnych preparatów?
W krajach wysoko cywilizowanych można kupić specjalnie hodowane biedronki i wpuścić je do swojego ogrodu.I to nie wszystko.Można kupić wiele owadów drapieżnych ,albo takich które potrafią szkodniki zniszczyć w inny sposób.Np.składając jaja pod skórę wybranego osobnika a wylęgłe  z jaj nowe formy pasożytuje w ciele np. gąsienicy bielinka kapustnika,bielinka rzepnika, czy tantnisia krzyżowiaczka.Ot ! - i sprawa z głowy.Wszystko odbywa się po cichu,bez świadków ,a gąsienice kapusty nie zjadają.W tym miejscu przypomina mi się jak jadąc na wykład do Kutna w początku lat osiemdziesiątych przez uchyloną szybę w samochodzie wpadł  zapach dobrze mi znanego Owadofosu.Zatrzymałam się i rozejrzałam i co ja widzę ?  Ja widzę pole kapusty z już zwiniętymi główkami i człowieka opryskującego tę kapustę.Pozwoliłam sobie na zapytanie go kiedy będzie wycinał główki ? Dowiedziałam się,że za kilka dni.A za kilka dni nie upłynie jeszcze czas karencji dla tego preparatu.Zapytany odpowiedział z nadzwyczajną szczerością : " A czy ja będę tę kapustę jadł  i dodał po chwili............wy miastowi robicie z igły widły."
I to był miecz w dłoniach nieodpowiedniego człowieka.
Na szczęście ,tylko raz spotkałam się z nieuczciwym plantatorem kapusty.
I ! - właśnie ,a pro po tego miecza.
Czy wiecie,że dziś mija 100 lat jak rozstrzelano całą rodzinę carską .Dowódcą plutonu egzekucyjnego był nijaki Jurowski, na szczęście nie Polak ,choć nazwisko polskie.Nieudacznik.
Nie potrafił wykonać zadania prawidłowo i urządził  w piwnicy pewnego domu w Jekaterinburgu  gdzie przebywała carska rodzina na wygnaniu krwawą jatkę.Skazańcy męczyli się i umierali długo.Skazańcy, do dziś nie wiadomo kto ich skazał,najprawdopodobniej sam Lenin.Jurowski żył długo i żadna kara go nie spotkała.O tym często mówiono w moim domu z racji tego,że dziadek był  Rosjaninem.Co do samego Cara Mikołaja należy stwierdzić,że tak się nadawał na ten urząd jak ja do baletu.Był infantylny ,o ! - bardzo infantylny,że nie wspomnę o jego żonie  Aleksandrze,z pochodzenia Niemce,której często powierzał sprawy wagi państwowej.Reasumując...................zupełnie nie nadawali się do rządzenia takim imperium.

Przepraszam za tę treść ,ale to w ramach odskoczni od tematów ogrodniczych,Ale już do nich wracam,już wracam.
Dziecku i szalonemu miecza się nie daje .  [polskie ]

poniedziałek, 16 lipca 2018

Oczywiście ,nie wszystkie opryski zapobiegawcze wykonuje się jesienią,czy na przedwiośniu.
Bo - chociażby pomidory ,owszem opryskuje się je jeszcze] przed plonowaniem i dla tego  zwie się je zapobiegawczymi bo maja miejsce w czerwcu.Należy tylko wiedzieć,że preparaty przeciw chorobom nijak się maja do preparatów przeciw szkodnikom.To te drugie szkodzą np .pszczołom.ale znam osoby które nawet tego sobie nie życzą i z tej przyczyny uprawiają pomidory tylko pod osłonami,bo tam uprawiane nie zachorują na zarazę ziemniaka,zatem żadna ochrona,żadne opryski,ani  zapobiegawcze ani interwencyjne nie są wymagane..I ! - idąc tym wytyczonym szlakiem postaram się podać wiele przykładów jak" ominąć,chemię ".Dziś jednak zakończę na tym przykładzie.
Generalnie,różnica jest istotna,bo niejednokrotnie "wypryskana " na rośliny chemia ma miejsce wówczas gdy nie ma owadów bo są w  spoczynku zimowym.Ot ! - choćby weźmy dla przykładu brzoskwinie i nektaryny ! Ileż to osób odżegnuje się od uprawy tych drzew................." nie będę ich sadził ,bo je trzeba pryskać ".Takie stanowisko świadczy tylko o braku znajomości tematu.Drzewa te bardzo szybko wchodzą w okres plonowania.Odpowiednio zadbane plonują corocznie i obficie.Wymagają ochrony chemicznej - owszem ale !!!.............tylko pod postacią dwóch oprysków zapobiegawczych JESIENIĄ MIEDZIANEM  I NA PRZEDWIOŚNIU SYLITEM.
 Preparaty te niszczą tylko chorobę ,tylko jej szkodzą,a przecież o to chodzi,by zniszczyć kędzierzawość liści brzoskwiń,nic ponadto . Wiem ! - wiem !  jeszcze może sprawiać kłopot rak bakteryjny  kory,który ma miejsce   po intensywnym prześwietleniu tych drzew.I ! - wiecie co ? 
Wiedząc ,że żywot ich jest niedługi ,bo to nie grusze  ja starałam się jak najdłużej nie prześwietlać tych drzew.Bo ................rak bakteryjny kory pojawia się i występuje najpierw pod postacią wycieków gumy [ podobne do żywicy] w  miejscach skaleczeń..................no to nie kaleczyłam,a jeżeli po  kilkunastu latach drzewo się zestarzało ,to nie żałowałam,że trzeba go zlikwidować ,bo taka jest jego uroda,ten typ tak ma.
Tak mnie boli śmierć pszczółek ,które zostały na plantacjach rzepaku,a miały przynieść do ula,to co z kwiatów tej rośliny zebrały,a był to pyłek i nektar,ale już ani jednego,ani drugiego nie doniosły.Kto winien ?- człowiek ,który zdecydował się na oprysk rzepaku,na oprysk wszystkich plantacji rzepaku preparatem nieselektywnym,a tyle się o tym mówi w świecie rolniczym i ogrodniczym.Nie wierzę,że nasi sąsiedzi uprawiający rzepak postąpili podobnie,bo jeżeli tak,to jest to przestępstwo na miarę Europejską.
Zatem ,niech moi Czytelnicy nie popełniają takich błędów.Podaję często różne metody walki z chorobami i szkodnikami roślin,niekoniecznie chemiczne,a jeżeli chemiczne to pod postacią oprysków zapobiegawczych .A jaka to różnica ? zapyta być może ktoś ..........................
To co zwykle zamieszczam na końcu,dziś będzie na początku .
J,Tuwim :
Gość hotelowy zwraca się do zarządu z pretensją :
Przez całą noc leżałem na  martwej pchle :
- Jeżeli pchla była nieżywa nie dokuczała panu...
- Cóż z tego,że nieboszczka nie dokuczała,kiedy setki żywych przyszły na jej pogrzeb !
Bogactwo nie powoduje zmiany obyczajów na lepsze.  [ łacińskie ]
W związku z tym ,zapytuję ,po co się bogacić ?

sobota, 14 lipca 2018

J. Tuwim :
Mąż do żony ;
Gdy jedno z nas umrze, ja się przenoszę na wieś.
NALEŻY ;
- prawidłowo rozpoznać chorobę lub szkodnika,
-wybrać właściwy preparat
- przeczytać dokładnie załączoną ulotkę i stosować się do jej treści,
- oprysk wykonać w odpowiednich warunkach pogodowych,ani przed deszczem,ani po deszczu,ani w czasie gdy pada i gdy jest silny wiatr.
- trafić z opryskiem wtedy gdy jest potrzebny,nie wtedy kiedy jeszcze się nie pojawił szkodnik,ani nie wtedy gdy już poczynił szkody.
- należy posiadać sprawny opryskiwacz i ubranie ochronne.

I nigdy,przenigdy nie traktować oprysków jakby to było dostarczanie roślinom witamin.
===================================================================


To ja ,szara mysz mogłam uczulić słuchaczy na ten problem i zadbać o środowisko,a wielcy tego świata ?  - nie !
To ja ! - taka szara mysz,taki tam wykładowca przez wiele lat starałam się uświadomić słuchaczom ,że stosowanie oprysków preparatami  chemicznymi  wiąże się z tym,że wprowadzamy niejako zamęt w przyrodzie,że nie jest to obojętne dla ekosystemu jakim jest działka  i szkodzi także człowiekowi.Pamiętam  jak wycofano preparat................Owadofos, bowiem jak sama nazwa wskazuje  : niszczy owady i co z tego,że po jego zastosowaniu zostały uśmiercone np. mszyce ,jak przy okazji ginęły też owady pożyteczne tj.  : pszczoły,biedronki ,złotooki i inne.
Bardzo cieszyłam się, gdy pojawiały się preparaty selektywne ,tj. działające tylko np. na mszyce i nie zabijające innych owadów.Ogromną radość miałam także mogąc przekazać działkowcom nazwy preparatów  biologicznych,a szczególnie wtedy gdy mogłam polecić metodę feromonową,która to polega na zwabianiu samców różnych szkodników do tekturowych pułapek domków w których podłoga pachnie samiczkami i jest pokryta klejem.Nastawione na seks samce przylepiają się do nieschnącej klejowej podłogi ,a samice próżno czekają  na nich.
Do chwili obecnej jest ta metoda wykorzystywana w sadach do wyłapywania samców owocówki jabłkóweczki i  owocówki śliwkóweczki.  Domki zawiesza się w koronach tylko niektórych drzew.Do  tego genialnego sposobu należy dodać jeszcze to,że owocówki występują około 2 tygodni,zatem walka krótka i skuteczna.A kiedy pułapki feromonowe wywiesić na te 2 tygodnie  ? Wtedy ,gdy na jednym zainstalowanym dla sprawdzenia domku zaczną przylepiać się samce owadów.Idąc tą drogą mamy pewność,że nie niszczymy przyrody i nie mamy robaczywych owoców.
Moi słuchacze  wiedzieli także,że chemiczne środki ochrony roślin stosuje się tylko wtedy,gdy inne metody zwalczania chorób i szkodników nie dają efektu,oraz,że decydując się na  zastosowanie chemii należy :........................
W czasie gdy Polska była pod rozbiorami ,pewien Niemiecki ,wtedy nasz okupant polityk Bismarck  stwierdził :
" Dajcie Polakom  wolność ,a sami się zniszczą ." I póki co,to się sprawdza.Także pewna osoba oświadczyła ,że  w bardzo krótkim czasie  po wyginięciu owadów zginie ludzkość.Oby to się nike sprawdziło.A swoją drogą  to ja wciąż nie rozumiem,czy mając taką świadomość należało zdecydować o  wykonaniu tych oprysków .I znowu zachowujemy się my Polacy jak pijane dziecko we mgle.Przecież mój kraj nie  leży na księżycu,przecież można skontaktować się z sąsiadami ,jak oni  radzą sobie z rzepakiem.Wątpię w to by byli tak lekkomyślni jak my.
Tygrysa nie bierze się za ogon,ale już wziąwszy ,nie należy puszczać,  [ kałmuckie ]

No ! - właśnie,najbardziej liczy się umiejętność postępowania,a to nie zawsze ma miejsce - niestety.Ot - choćby decyzja o oprysku rzepaku preparatem niszczącym pszczoły.

piątek, 13 lipca 2018

J. Tuwim :
Ktoś przeglądając kodeks karny ,westchnął :
Jak tu żyć ?  Kilka tysięcy paragrafów przeciwko jednemu człowiekowi.  !
To OSTRÓŻKA .Tak,tak,żadna inna roślina nie może poszczycić się takim błękitem  i skalą odcieni tego koloru.I choć są  także ostróżki koloru białego i różowego,ale gdzie tam im do błękitnych.Na pewnej działce ostróżki stanowiły niejako płot między sąsiadami,a nadają sie do tego z powodu swojego wzrostu [ 100,do 150  cm. ]W tym miejscu polecam Państwu odmianę PACYFIK  ,tzw. amerykańską prezentującą się przepięknymi kwiatami barwy  szafirowofioletowej.Kwitną pod koniec czerwca i w lipcu.Nadają się do tworzenia  w połączeniu z dzielżanami grup na trawniku.Czy może być  coś piękniejszego jak połączenie rudozłotego koloru z błękitnym.? No - może jeszcze  połączenie z różami pnącymi w białym kolorze lub różowymi,choć ktoś kiedyś mi powiedział,że z białymi - owszem,ale z różowymi to"
" taka wiocha ".I tu pojawia się moje "coś za coś "....................rośliny te winny mieć glebę przed sadzeniem nawiezioną  i utrzymującą wilgoć.Nie wchodzą w rachubę gleby zakwaszone.A stanowisko raczej słoneczne.
Są dwa terminy dzielenia starych kęp i sadzenia ich ,to :początek sierpnia [ te zakwitną już w przyszłym sezonie ] i kwiecień [ zakwitną tego roku ].
Z powodu ich wysokości winny być,podobnie jak i dzielżany przywiązane do palików , ogrodzenia itp.
Po przekwitnieniu ścina się pędy tuż nad ziemią.Czasem po ścięciu zakwitają ponownie,szczególnie jak  po tym dostaną nieco nawozu mineralnego.
A co do nawożenia to dla ostróżek nigdy nie jest go dość.
Aby "ocieplić " dzisiejsze spotkanie proponuję:...............kilka zdań na temat rośliny ozdobnej kwitnącej najpiękniejszymi  błękitnymi kwiatkami.Żaden błękit,żadnych innych kwiatów nie jest takim błękitem jak :...............................
Jeżeli natomiast na krzakach pomidorów ,na liściach są jakieś plamy,to nie jest to zaraza ziemniaka.Bowiem zaraz ziemniaka [choroba pochodzenia grzybowego ] by wystąpiła potrzebna jest poza wilgotnością ,niska temperatura i z tej przyczyny jej występowanie przewiduje się przeważnie na sierpień ,a dokładnie na koniec tego miesiąca. 
Co zatem ? jaka to może być choroba.................te plamy na liściach pomidorów? Mogą  one być plamami spowodowanymi  mączniakami lub pleśniami,choć nie powinno to się zdarzyć.Zdarza się tylko wówczas gdy  pomidory posadzone zostały w dużym zagęszczeniu,lub rosną w cieniu innych ,większych nasadzeń np. drzew.
Ale  ! - ...................warto wiedzieć,że aby powstała jakaś choroba grzybowa potrzeba wilgoci  i ! albo wysokiej,albo niskiej temperatury.Wilgoć + wysoka temperatura,to np. wszelkie mączniaki i to zarówno właściwe,jak i rzekome .I jedne i drugie łatwe do zauważenia.Należy zwrócić uwagę na krzewy ozdobne ,na winorośl, na liście ogórków a nawet na natkę pietruszki ..................czy przypadkiem nie ma na liściach białego mączystego nalotu ?  Oczywiście można zareagować na ten stan,lub nie.Ponieważ reakcja to opryski preparatami chemicznymi, niezbyt pożądane  są tam gdzie zawiązał się plon,ale jeżeli mączniak prawdziwy zasiedla krzewy ozdobne,lub pod postacią  amerykańskiego mączniaka pojawił się na końcach pędów na agreście,a owoce z agrestu już  zostały zebrane ,to i w jednym i w drugim przypadku zastosowanie chemicznych preparatów jest wskazane ,bo nie szkodzi człowiekowi. Podobnie jest z mączniakiem rzekomym,który to szczególnie upodobał sobie winorośl,a głównie liście winorośli w dolnej partii krzewu powodując brązowe na nich plamy,ale także ,niestety może zaatakować grona.Niektóre jagody w gronie poczernieją i zaschną .Nie odradzam stosowania oprysków ,należy tylko :
1 ] odróżnić jednego mączniaka od drugiego.
2 ] Zastosować odpowiedni preparat.
3 ] Inny na jednego i inny na drugiego mączniaka.
4 ] Jeżeli oprysk dotyczy rośliny która jest w trakcie owocowania ,dokładnie obliczyć ile winien trwać okres karencji [ podany na opakowaniu ].
5 ] Karencja jest to czas jaki winien upłynąć od oprysku do zbioru owoców lub warzyw.
6 ] Te plamy na dyniowatych w tym na ogórkach o tej porze,to przeważnie jest właśnie mączniak rzekomy.
Spadł deszcz.Mam nadzieję,że nie tylko w Łodzi, był potrzebny,bardzo potrzebny. Bez wody wszystkie owoce ,to jest te na drzewach i krzewach,ale także pomidory,papryka i inne warzywa [ ich plon to także owoc ] byłyby znacznie mniejsze,ale..............ale co jest dobre na jedno,szkodzi drugiemu.To tak jak z lekarstwem : na jedno pomaga,na drugie szkodzi.
Ostatnie opady mogą spowodować pojawienie się chorób pochodzenia grzybowego na roślinach............
Każde wino chciałoby być szampanem.  [ portugalskie ]
Ja także chciałabym by było szampanem czerwonym,wytrawnym.Mniam,mniam.Takie bardzo pasuje do czerwonego mięsa,ale co tam ? może być i biały szampan i  do niego kurczak z rusztu.

środa, 11 lipca 2018

J. Tuwim :
Moskwa,rewolucja.Tłum rozbija sklepy i grabi towary.Na czele tłumu mały jegomość z wózkiem ręcznym.Pakuje na wózek co się da..W pewnej chwili podchodzi do  niego znajomy i mówi oburzony:
- Panie Rozenkranc,co to znaczy ?  Pan kradnie razem z tymi zbójami ?
- Mały  jegomość odwraca się i szepcze bojaźliwie:
- Csss ! Na litość Boga ! Ciszej ! To przecież mój własny sklep !
Spotykane można  dość często na działkach liliowce  pochodzą od gatunku : liliowiec czerwonawy.
Ich równowąskie liście tworzą kępy górujące nad innymi  ozdobnymi roślinami.Kwiaty są przeważnie koloru  pomarańczowego z czarnymi pylnikami.Kwitną przez lipiec i sierpień i wówczas same pędy kwiatowe  osiągają wysokość 1 m.Podobny,ale o połowę niższy jest liliowiec żółty. Urządzając grządkę z liliowców proponuję te wyższe potraktować jako tło dla niższych,a warto się potrudzić bo niezwykle ciekawie to wygląda,a jeżeli dodam,że przez to uzyskujemy przedłużone kwitnienie,bo żółte mają swoje apogeum w czerwcu i  jeszcze  dodam,że one pachną ,  mają przepiękny  cytrynowy zapach..
I proszę nie wydymać warg,że co tam liliowce......................każdy je ma,A czy każdy ma mieszańce ich odznaczające się zróżnicowaną wysokością nie przekraczającą jednak 80 cm. i do tego ich kwiaty w niezwykle ciepłych barwach od jasnocytrynowych przez  morelowe, pomarańczowe,szkarłatne na ciemnobrązowych skończywszy.I co jest dla tych mieszańców normą kwitną  niezwykle obficie ,a kwitnienie jest rozciągnięte w czasie   i trwa od  maja do września.
Dodam do tego pochodu pochwał,że liliowce są wyjątkowo odporne na niesprzyjające warunki glebowe i klimatyczne.Odpowiada im każda gleba i każde stanowisko,mogą rosnąć w cieniu ,półcieniu i w słońcu.SĄ NIEPRZECIĘTNIE DŁUGOWIECZNE i z tej przyczyny poleciłam je pewnej działkowiczce ,która nie rozumiała tego,że jednak niektóre rośliny wymagają przesadzania,rozsadzania,odmładzania i patrząc na moją działkę stwierdzała :"O ! - ja to kiedyś miałam ".
Rozmnażanie ich jest równie łatwe jak uprawa.Można je dzielić i sadzić od wiosny do jesieni, niemniej najlepszym czasem jest sierpień i wrzesień. Można je sadzić rzędem o czym wspomniałam na początku,lub w grupach na trawniku obrzeżonych kamieniami [ piękny to widok],a także przy oczkach wodnych.Biorąc pod uwagę to,że silnie się rozrastają sadzi się je w odstępach : niskie 40x40 cm. wysokie 60 X 60 cm.A jak sikę rozrosną to chwasty  nie mają szans.Pielenie jest zbyteczne.
Liliowce,to rośliny ozdobne,zwane też często smolinosami,jako że przy wąchaniu można sobie łatwo pobrudzić nos od pyłku kwiatowego.W myśl tego spostrzeżenia większość kwiatów o kształcie lilii można by tak nazwać.
A teraz,pewna moja rada dotycząca przetworów na zimę.Może akurat ktoś z niej  skorzysta.
Niejednokrotnie miałam ochotę na sporządzenie dżemu z moreli..Jest przepyszny,ma piękny bursztynowy kolor  i co jest niespotykane u dżemów z innych owoców przepięknie pachnie.Jest tylko jeden szkopuł ...............owoce są twarde i trudno je rozgotować,co często powoduje przypalenie.Pewna osoba ,moja droga koleżanka Danusia poradziła mi."Po prostu,po wydrylowaniu przepuść owoce przez maszynkę do mięsa "- i to jest to.
-A jakże ten dżem pięknie komponuje się z piernikiem.Do przełożenia  piernika tylko on lub powidła śliwkowe,a może jedno i drugie ? 
I jeszcze to :By dżem zachował swój bursztynowy kolor należy do niego dodać w trakcie gotowania soku z  co najmniej połowy cytryny.Sok z cytryny jest wskazany do każdego dżemu dla zachowania koloru i zaostrzenia smaku.
I jeszcze  taka informacja:.......................W Austrii nie ma piernika bez moreli,za to powidła śliwkowe "zupełnie nie są w modzie ."

A teraz,tak myślałam,myślałam i wymyśliłam opis rośliny ozdobnej bardzo łatwej w uprawie i zupełnie nie wymagającej niczego poza ludzka wdzięcznością.
Przysłowie nieco złośliwe w swojej treści,ale i takie przecież bywają:
Wielu wynosiłoby swoje żony pod niebiosa,gdyby byli pewni,że one tam pozostaną.  
[ francuskie ]

poniedziałek, 9 lipca 2018

J. Tuwim;.
Rzecz dzieje się przed wojną ............w Odessie:
- Abramowicz,byłeś już na wystawie ?
- Nie byłem,
- To żałuj,same cuda ! pawilony,kioski ,fontanny biją.
- Kogo ? Żydów ?!
"Nie,nie ja nie śpię ," bronił się.
"To dobrze " - zgodziłam się,bo ja się zawsze w takich sytuacjach godzę,tak się wygodniej żyje.
Bo widzisz muszę ci powiedzieć,że czasem mrówki  mają swój kopiec pod darniną.Tam wapna nie można stosować bo wypaliłoby trawę,tam tylko możesz je przegonić wykładając  na wierzch skórki od pomarańczy lub od ogórków i przykryć to folią i obciążyć by wiatr jej nie porwał. I jeszcze jedno możesz zrobić.Możesz na drzewa owocowe założyć pułapki klejące ,by odciąć drogę mrówkom podążającym do mszyc. Możesz wykorzystać te do przyklejania dywanów do podłogi,bo one maja klej po oby stronach.
"Wiesz co ? zapytał Stefan,ty chyba bardzo lubisz te swoje wykłady. "" A co mam zrobić  ?  - lubię."
Mrówki na działkach są tak wszechobecne jaki inne owady,ale z mrówkami należy walczyć.Na szczęście to nie są mrówki leśne,bo one są pod ochroną.Z resztą ,nie zachowują sie tak jak  mrówki leśne.Nie usypują kopca.ich mrowiska są schowane w ziemi.Na mojej działce zawsze budowały sobie zagłębione kopce pod płytami chodnikowymi .I tam walka z nimi to pikuś .Wystarczyło podnieść płytę, i posypać tam wapno i płytę ponownie położyć.Ginęły ich tysiące bo wapn o niszczyło im powłokę  cielesną.Mrówki są pokryte kwasem mrówkowym ,to ich powłoki.Zniszczony kwas  [ wapno jest zasadą ] zniszczone mrówki.
A po co je niszczyć ? a po to,że one pozbawiają nagromadzonego w organizmie mszyc  cukru podłączając się niejako do ich odbytu .I co z tego ? A to z tego,że takie mszyce maja możliwość wysysać soki z liści szybciej i co za tym idzie nie maja potrzeby go filtrować ,by wyparował przez ich powłoki cielesne.Pomogły im w tym mrówki,o których się mówi,że są hodowcami mszyc.To za ich przyczyną mają mszyce możliwość złożenia większej ilości jaj.
W tym miejscu Stefan mi zasnął ."A widzisz Stefciu,jednak potrzebna  ci kawa."
Mszyce - w większości  przypadków są owadami dwudomowymi  [ takim to dobrze  ].
Co to znaczy ? To znaczy,że mniej więcej jedną połowę życia spędzają na jednej roślinie,a drugą na drugiej,stąd niejednokrotnie ich nazwy są niejako podwójne np .mszyca śliwowo trzcinowa ,jabłoniowo bobkowa itd.itd.
I tak się jakoś składa,że tę pierwszą połowę swojego życia spędzają na roślinach szlachetnych ,a tę drugą na trawach  [trawy i trzciny sa jedna rodziną ] ,czy na babkach pospolitych lub lancetowatych.W lipcu przeważnie już na drzewach i krzewach ich nie ma, na jeden moment wyrastają im skrzydła by dolecieć do drugiej rośliny żywicielskiej,ale obraz zniszczonych liści pozostał.
"Co to za zniszczenie ? ",zapytał Stefan ,że liście się błyszczą"?  A to jest  poważne zniszczenie,bowiem to co pokrywa liście to rosa cukrowa,to to co mszyce wydaliły,bo cukier jako produkt energotwórczy im nie jest potrzebny a ta rosa cukrowa zakleja aparaty szparkowe którymi liście oddychają.Mszyce prowadzą osiadły tryb życia.Jak się wkłują w blaszkę liściową tak ustawicznie wysysają z niej soki nie zmieniając pozycji.Z tych soków pozostawiają sobie jedynie białko,bo ono jest im potrzebne ,by miały z czego 
wybudować jaja,bo to jet jedyny ich cel,a że jeszcze do tego wszystkiego są owadami dzieworodnymi,samiec jest zbyteczny.Zaprogramowane są tylko na składanie jaj,a tych jaj są tysiące. Ale gdyby były owady drapieżne ,choćby np.  biedronki......................o ! - to one tych jaj zjadają akurat tyle ile nadążą znosić mszyce.
Pozostaje jednak sprawa cukru na liściach z którego chętnie korzystają pszczoły sporządzając miód spadziowy.A cukier ten jest wydalany przez mszyce ,którym jak już wspomniałam do niczego potrzebny nie jest.Ale są inne owady którym bardzo,bardzo się przydaje.................
"Szefowa ! - zobacz jak wyglądają te liście  ? " i wskazał na drzewo wiśni - młode drzewko , z którego zebrał około 3 kg owoców."Liście jak liście  " - odparłam ."Ale one się świecą "." Nie świecą ,tylko błyszczą " - poprawiłam go."Wszystko jedno ,ale co to jest ". "A to jest obraz po żerowaniu mszyc."To co ? - to muszę je opryskać " ...........wyczułam pospiech w jego glosie,że już,że natychmiast............"Wiesz co Stefciu ,zrobię ci kawy i sobie też i porozmawiamy o  tej sprawie."'Tak ,kawy !,żeby mi jeszcze bardziej  podskoczyło ciśnienie !!!............o  nie .dziękuję.". " No to będziesz słuchał o suchym pysku." Przyniósł sobie zimnej wody.