czwartek, 21 czerwca 2018

Nie należy zapominać o podlewaniu kwatery rekreacyjno ozdobnej.Wszystkie byliny ,bez względu na to czy już kwitły ,czy jeszcze nie potrzebują podlewania.Można je ,tj, podlewanie ograniczyć peoniom,bo woda teraz powoduje u nich plamy na liściach.Nie żałować ozdobnych jednorocznych takich jak pachnący groszek ,nagietki itp,bo one także nie lubią wysokiej temperatury i do tego jeszcze połączonej z suszą.Po prostu należy je usunąć.Z resztą, tak jak i bratki i stokrotki,to także rośliny niskiej temperatury  i krótkiego dnia.Swój występ na działce zakończyły i właśnie spada kurtyna.
 Natomiast ozdobne kwitnące w drugiej połowie lata wody winny dostać sporo,bo zawsze przed kwitnieniem tak należy czynić.No ! - i wszystkie krzewy ,też bez wyjątku podlewa się,bo te co jeszcze nie kwitły,by obficie zakwitły,a te co przekwitły ,by zawiązywały pąki kwiatowe  na przyszły rok.
I to tyle na dziś i już po południu,a zupełnie się nie chmurzy.Chciałaby przestać narzekać na brak deszczu.
I tak ! - zupełnie bezcelowe będzie przetrzymywanie na grządkach ,a już pod osłonami w szczególności sałaty ,jeżeli jest to typ masłowa.Przy tak wysokiej temperaturze nie ma co liczyć na zawiązywanie główek.Sałat masłowa w odróżnieniu od kruchej potrzebuje maksymalnie 10 -12  stopni  .Jest bowiem rośliną krótkiego dnia i niskiej temperatury.Gdy dzień sie wydłuża a temperatura  podnosi ,wybija w pędy kwiatostanowe.I wiecie co ?  Często  jest tak,że już zawiązana główka wybija z środka pęd.Nie dotyczy to sałaty kruchej,choć takie ciepło i dla niej jest za duże.
Podobnie do sałaty masłowej zachowa się szpinak.Wysiany [w tym roku ] tylko odrobinę później nie urośnie w rozetę liści ,a w pęd kwiatowy.Taki jest łykowaty i niesmaczny.Nie ma co jednak załamywać rąk ,bo już niebawem  [ za miesiąc ] będzie można wysiewać go na zbiór jesienny.
Dla pomidorów i papryki pogoda jest wymarzona ,przy założeniu ,że są podlewane,niebawem rozpoczną plonowanie i jest to znacznie wcześniej jak zwykle.W przypadku kłopotów z dostarczeniem im większych ilości wody  [ bo plonują  ] należy zdecydować się na podlewanie punktowe ,tj. pod każdą roślinę,co najmniej 1 konewkę [10 litrów ]  raz na trzy dni.
Wszystkie cebulowe z powodu płytkiego systemu korzeniowego także potrzebują podlewania, szczególnie por.Natomiast czosnek ,jeżeli był posadzony jesienią ,powoli kończy wegetację.W tym czasie  z jego  środka wybija pęd z cebulkami napowietrznymi,zwany mylnie kwiatowym.Należy te pędy obcinać ,bo z nich nie będzie żadnego pożytku ,a jedynie osłabiają cebulę.
Warzywa korzeniowe,też są w fazie wiązania plonu,a szczególnie seler,który to jest rośliną błotną,a nie ma w tym roku błota,niestety nie ma.
No i dyniowate ............... o te potrzebują wody ,bardzo dużo,bo też już wiążą plon a ich plon  składa się głownie z  wody.W ogórku jest jej  ponad 95 %
W tej sytuacji dość istotne będą odpowiednie  działania ,szczególnie w kwaterze  warzywniczej!!!
Podlewać - to oczywiste,ale....................lepiej raz na 3 dni  a solidnie,a nie  co dzień po trochu.W części warzywniczej dobrze będzie po podlaniu LEKKO,TYLKO LEKKO glebę wzruszyć.W  kwaterze sadowniczej zadarnionej podlewanie jest najłatwiejsze ,bo wystarczy dopływ wody przestawiać z miejsca na miejsce co jakiś czas.Tylko....................moczymy trawę,moczymy glebę,a nigdy przenigdy nie moczy się koron drzew  tj.  ich liści.Oczywiście ,nie ochronimy ich od deszczu [ i niech by  wreszcie spadł ] ale sami przynajmniej nie stwarzajmy warunków do powstawania plam na liściach powodowanych przez choroby pochodzenia grzybowego.
A właśnie jest czas na te choroby.Pojawiają się w przeważającej  liczbie przypadków na początku lipca,a że pogoda w tym roku przyspieszyła i cały czas ma włączony 5  bieg to i choroby też mogą wystąpić wcześniej....................Bo skoro już przekwitają lipy na Kasprzaka w Łodzi ,a lipca jeszcze nie  było ????????????
Będzie pogoda jak się nie poleje z nieba woda.  [polskie ]
A niechby się polała,bo rośliny bardzo cierpią.Te na działce czy w ogrodzie są podlewane,choć to niewiele im daje,ale jednak,a co z okopowymi ? a co ze zbożami ?................Oj !- oby nie powtórzył się 1939 r.  ,w którym to w ogromnej ilości pojawiły się grzyby prawdziwki  już na początku lipca.Wróżono wtedy kataklizm ,mając na myśli  pogodowy,a to człowiek zafundował  ten kataklizm.Do dziś zachodzę w głowę jak tacy mądrzy,tacy wykształceni,tacy o wiele mądrzejsi  od innych dali się omamić temu fałszywemu mesjaszowi.
A teraz ? Co będzie teraz ? bo jak nie spadnie deszcz [podobno dziś ] to bez ingerencji ludzkiej,bez wojny sama pogoda zafunduje nam  tenże [ oby jednak go nie było ] kataklizm.

Ale póki co - jak zachować się w takiej nietypowej sytuacji ? Co dać przyrodzie ? jak jej 
pomóc ?

środa, 20 czerwca 2018

J. Tuwim :
Jakiś wysoki chudy blondyn podchodzi do Kona na ulicy
- Dzień dobry panie Kon !
- Przepraszam ,nie poznaję ....- 
- Jak to ? Jestem Rabinowicz .
Kon przypatruje mu sie przez kilka chwil ,wreszcie mówi  :
- Rabinowicz ? Rabinowicz ? Czy pan przypadkiem nie jest taki mały ,czarny ?
A może zdecydujecie się Państwo na...................folię ekologiczne ?  [biofolie ]
One są zdecydowanie bardziej przyjazne dla środowiska,bo ulegają całkowitej biodegradacji.Może warto wiedzieć ,że jedynym jej składnikiem jest skrobia ziemniaczana i po upływie pewnego czasu  ulega rozkładowi  mikrobiologicznemu ,bez żadnego ujemnego wpływu na środowisko.
Ot ! - i to tyle na dziś ,zaledwie tytułem wstępu.

W prawdzie materiał syntetyczny do ściółkowania jest trwalszy,może posłużyć na wiele lat,ale niestety kosztowny.
I tak np. folia występująca  w różnych grubościach ,by można było ją dopasować do aktualnych potrzeb,także w różnych szerokościach.dokładnie  okrywa ,to co pokryć należy.Jest trwała i nie rozpada się pod wpływem promieni słonecznych.Spotkać można ją przeważnie w kolorze czarnym ,lub czarno białym.Jej zaletą jest to,że nie pozwala glebie na ubytek wody,na parowanie,ale wadą z kolei to,że nie dopuszcza wody deszczowej ,ani z podlewania,a co za tym idzie,uniemożliwia też nawożenie roślin.
Pogoda zmusza nas do ściółkowania gleby.Deszcz wyprowadził się  gdzieś za granice ,zatem wodę należy oszczędzać.Ograniczać jej parowanie.W kilku  wcześniejszych spotkaniach opisałam ściółki organiczne.To teraz może zainteresuje Państwa ściółkami syntetycznymi :..................
A przysłowie ?
Życie ludzkie jest jak koń mijający nas w galopie.  [chińskie ]
W życiu jak na pustyni  ;  oazy,miraże .[ łacińskie ]
Gdy dowiemy się,co życie oznacza,w połowie już minęło.  [ greckie ]
Nie żyjemy aby jeść ,lecz jemy aby żyć .  [ angielskie ]

No - właśnie ! .A tymczasem ponad 30 % dzieci w wieku 8 lat ma nadwagę.Bo nie bawią sie tak jak trzeba ,oj ! nie tak.Ja winię najbardziej komputery i słodzone napoje.
Niedawno miałam okazję przekonać się ,że lubią głównie  gazowane ,słodzone, oranżady ,szczególnie  te pulchniaczki. A jedna szklanka oranżady ma tyle kalorii ,co wierć bułki z masłem [ przeliczyłam ]
A w pogodzie żadnych zmian.Nie chce mi się wierzyć,że w piątek będzie o 10 stopni mniej.Mnie to bardzo pasuje ,bo może zdecyduje się na sporządzenie dżemu,a właściwie galaretki agrestowej.Sposobem takim jak wykonuje wszystkie przetwory,a zatem po zagotowaniu z niewielką ilością wody przetrę go przez metalowe sito.Jednak - nawet po dodaniu cukru  pozostanie  jego ostry,kwaśny smak.Mój ojciec mówił ,że w takim kształcie może posłużyć za napęd do rakiety kosmicznej i podpowiedział mamie jak to zrobić by był zjadliwy, a że jego babka ,a moja prababka wykonywała w taki sposób jaki smakował rodzinie carskiej tj.Mikołajowi i Aleksandrze, - fama  poszła w świat.Przepis ten jest wprost z dworu carskiego ,gdzie służyła właśnie ona ,bo była Rosjanką.
Do sporządzonego dżemu dodawano  jak do keksu :rodzynki ,smażoną skórkę pomarańczową w drobniutkich kawałkach i także w kawałkach daktyle i figi.Znacznie to  zagęszczało dżem,a trzeba wiedzieć,że wtedy nie było żelfiksu.
Przy okazji dowiedziałam się od ojca,a on od swojej babki ,że Mikołaj wcale  taki przystojny  nie był jak  podają zdjęcia i ryciny.Miał nieproporcjonalnie krótkie i grube nogi,ale to  nie jego wina.Jego winą jest brak przewidywalności.Zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy jak takie mocarstwo jakim zarządza powoli a zdecydowanie stacza się w przysłowiową przepaść. Jedyne co potrafił ,to pisać listy do swojej małżonki Aleksandry.Ledwo tylko opuścił ja natychmiast słał umyślnego z listem.I tak się kręcili ,ci umyślni w te i  z powrotem.Tak relacjonowała moja prababka,osoba dość światła jak na tamte czasy,bo gdyby taka nie była,nie pracowałaby na dworze carskim i dla tego umiała ocenić sytuację.Jak się skończyła infantylność cara i jego małżonki - powszechnie wiadomo.
No - tak,a miało być........................zaraz,zaraz ,o czym to miało być ?

wtorek, 19 czerwca 2018

I to tyle na dziś.Przepraszam,że tak skąpo,ale kuchnia na mnie czeka .Zaraz BARDZO NIEMĄDRZE zrobię w niej przeciąg,bo inaczej się nie da tam pracować.
Kupić gotowe kruche babeczki.Sporządzić szybkościowy i zdrowy krem  tj .Wymieszać około  2 łyżek masła z 1 łyżką cukru pudru i odrobiną cukru waniliowego.Kremem tym wysmarować dno babeczek .Nałożyć galaretkę malinową  lub jeżynową ,tak by nieco wystawała poza brzeg babeczki .Posypać migdałami w płatkach wymieszanymi z odrobiną cukru pudru.
I ładne to,i apetyczne i zdrowe i smaczne.

A teraz ? A teraz jak są jeszcze surowe owoce,proponuję je wykorzystać zamiast galaretki,należy je tylko lekko posłodzić i ewentualnie dać nieco więcej kremu na dno by chronił ciasto babeczki od soku  owocowego.
Czekacie na aplauz ..?..............zróbcie to .
Bez względu na to,czy to będą maliny,czy jeżyny,należy je zagotować , z niewielka ilością wody na dnie garnka,by nie przywarły np. pół szklanki na 1.  kg owocu.Partiami  wylewać na metalowe sitko i przecierać pałką.W ten sposób pozbywamy się pestek. Uzyskany dość gęsty sok  po wystudzeniu wymieszać z żelfiksem,dając go nieco więcej jak mówi instrukcja na opakowaniu  [ 3 żelfiksy na 2 l. soku ] Dokładnie wymieszać .Podgrzewać systematycznie mieszając [ łatwo się przypala ] do uzyskania prawie stanu wrzenia.Wtedy wsypać cukier i podgrzewać jeszcze 5-7 minut  cały czas mieszając .Gorące wlać do słoików.Dobrze się przechowują ,a w zimie ? a w zimie sporządzić z tego nadzwyczajny smakołyk bez nadzwyczajnego wysiłku :...........................ulubiony przez dzieci i ich tatusiów.
Miło szaleć,póki czas ku temu.  [polskie ]
Zależy co  kto uważa za szaleństwo ?Moje szaleństwo właśnie czeka na mnie w kuchni.Wykonałam połowę pracy.Druga połowa przede mną i w związku z tym ograniczę się do skąpych informacji,ale może przydatnych ? Może właśnie  plonują na Waszej działce maliny,a może jeżyny i owoców jest tyle,że nie wiadomo co z nimi zrobić? Bo jeżeli tak,to proponuję sporządzenie wyśmienitej galaretki z przeznaczeniem na jesienne i zimowe spożycie.
Sprawa nie jest tak skomplikowana jakby się wydawało.
Należy tylko :...............................

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Z pewnością podlewać ale : tylko w godzinach porannych lub popołudniowych ,nie wieczornych............bo,bo rośliny nie powinny pozostać mokre na noc,bo to sprzyja powstawaniu chorób pochodzenia grzybowego.Póki co nie ma plagi chorób liści drzew owocowych,a w  sprzyjających warunkach [uporczywe deszcze ] mógłby już zagościć i zniszczyć sporą  część liści PARCH GRUSZY ,LUB JABŁONI,oraz DROBNA PLAMISTOŚĆ LIŚCI DRZEW PESTKOWYCH I INNE.
Podlewać w szklarni i tunelu foliowym,bo tam parowanie jest o wiele intensywniejsze jak na zagonkach.
Nie zaniedbywać trawników ,one także potrzebują wodę,a jej brak zasygnalizują nagle,z dnia na dzień,a wówczas naprawienie tego co spowodowała susza będzie kłopotliwe i długotrwałe.
Ograniczyć pielenie do minimum,Głębokie spulchnianie przy pieleniu powoduje intensywniejsze wyparowywanie wody z gleby.
Podlewać drzewa i krzewy owocowe ,kierując się następującą zasadą ; im młodsze drzewo lub krzew tym więcej wody bo one nie mają takiego bogatego systemu korzeniowego jak  egzemplarze starsze.Więcej wody winny też dostać te które obficie owocują.
A IGLAKI,ACH TE IGLAKI,one cierpią bardzo z powodu braku wody.Ich system korzeniowy rozłożony jest tuż pod powierzchnią gleby,zatem sięgnie tylko do tej wody .którą aktualnie otrzymują,Stąd tak ważne jest ściółkowanie jej,tj. gleby wokół iglaków.

 Ściółkowanie     o tym już nie dziś.Nadmiar pracy temu winien,ale dobrze,że zdążyłam o podlewaniu,bo to dość ważne,a poza tym radzę więcej na działce wypoczywać,by nie "chwycić" udaru słonecznego lub cieplnego.Zdecydowaną zmianę pogody przewiduje na 5 lipca ,tak wskazuje księżyc.
A teraz .................telegraficznie o tym co należy wykonać na działce, a co nie.
Jest tak gorąco,że jakiekolwiek działanie staje się trudnym i w związku z tym ;
Gwałtowna miłość kończy się wiecznym rozstaniem.  ['koreańskie ]
Czas mija w miłości,miłość mija z czasem .  [ francuskie ]
Do chorego na miłość nie wzywa się lekarza. [ perskie,arabskie ]

Te przysłowia na okoliczność zbliżających się wakacji,czas na zawieranie nowych znajomości.Oby były udane i szczęśliwe.

A co tyczy się działek i prac na nich....................w takim upale prac ?

piątek, 15 czerwca 2018

Aha ! - jutro i pojutrze udzielam się społecznie,więc mnie tu nie będzie.Przykro mi,ale co zrobić ?
J. Tuwim :
Pan Chucperkind leży na śmiertelnym łożu:
- Izak ,ja umieram ...Tak mi  niedobrze...Może mi dasz kieliszek wina ?
-Teraz się nie pije !....teraz się umiera.
Dla mnie najlepszym dodatkiem do różnych mięs i warzyw są : sznytki dobrego chleba razowego posmarowane niewielka ilością masła i na to nałożone  po  1 łyżeczce  zmiażdżonego ,posolonego czosnku.Do tego jednak potrzeba nieco słabszego ognia  by chleb był chrupiący  lekko rumiany ,nie spalony,a  to musi potrwać,ale czekać warto.
To może jeszcze to :
Na grillu mięsiwo lub kiełbasa,bo to najprościej i najłatwiej,ale może oprócz tego faszerowaną jajami na twardo i zielonym groszkiem z puszki,odpowiednio na ostro  doprawioną paprykę.Co do farszu ,to może on być różny ,np z mielonego mięsa,ale w taką temperaturę ? trochę bałabym się zatrucia.Smaczna jest także sama papryka o zaostrzonym smaku.Gdy już będzie w handlu  papryczka ostra ,to można kawałek jej włożyć dol środka ,do łagodnej,posolić i odrobinę posłodzić, dać też do środka odrobinkę masła.Właściwie,to palcem umaczanym w maśle wysmarować wnętrze papryki.
Jest gorąco. Za gorąco by stać przy piecu i gotować jakiś długo się gotujący obiad.
Może zatem coś pożywnego,kalorycznego,bogatego w białko i witaminy w formie przystawki  :Główkę sałaty umyć ,poszarpać na niewielkie kawałki,doprawić solą ,miodem ,octem balsamicznym ,lub sokiem z cytryny,lub musztardą.Wymieszać i tuż przed podaniem nasypać na wierzch  groszek ptysiowy, i małe kawałeczki jakiegoś zimnego mięsa.Najlepszy jest [połówka ] kurczaka z rożna i jedno lub dwa jaja na twardo także pokrojone w kawałki.Sałaty winno być dużo by to ona dominowała,a nie dodatki.Na koniec polać  całość jakimś olejem smakowym.
Bardzo dobrze komponuje się po takiej przystawce klasyczny chłodnik,chyba że mamy klimatyzację w domu ,to może po tej przystawce być nawet  rosół z makaronem.
Chwasty także mogą być użyte do okrycia gleby i ograniczenia parowania ,bo o to przecież chodzi.Ale,ale.to nie mogą być chwasty które zawiązały nasiona.Nie można także wyłożyć uzyskanego po pieleniu świeżego perzu ,ale wysuszony ,choćby lekko na dachu altanki ,już można zastosować.
A teraz - przerywnik !.......................
Ściółkowanie ,liśćmi.
Owszem,można do ściółkowania gleby użyć liści .Należy tylko zdać sobie sprawę z tego,że nie wszystkie spełnią pokładane w nich nadzieje.Bo - np. liście z drzew  owocowych nie poleżą zbyt długo,co nie oznacza ,że nie warto ich stosować.Rozpadając się użyźniają glebę.Odradzam jednak wykładanie ich pod te drzewa z których spadły,bo mogą być porażone chorobami ,lub szkodnikami,co z kolei spowoduje namnażanie się tych chorób i szkodników i porażanie drzewa,a konkretnie liści z tego drzewa.Dla przykładu : liście gruszy z pomarańczowymi plamami ,to liście chore ,to RDZA GRUSZY.Nie dyskwalifikuje ich to i mogą być użyte do ściółkowania np. innych drzew owocowych,a najlepiej do krzewów owocowych lub ozdobnych.Starzy działkowcy robią to od dawna.
Jeżeli ściółka z liści ma poleżeć  dłużej ,to winny to być liście  buka dębu kasztanowca  lub orzecha włoskiego.
Podpierając się swoimi notatkami, informuję,że zaleca się,a właściwie zalecało,ale wciąż to jest aktualne mieszanie liści z kompostem .Ten rarytas  w całości  jest bogaty w azot co przyspiesza mineralizację  i chroni od rozwiewaniem przez wiatr.
Tę mieszankę polecam szczególnie do nawożenia warzyw ,by po zakończonym plonowaniu przekopać razem z glebą.
Deszczu gdy nie pada wiele,urodzaj się dobry ściele.  [polskie ]
Może zatem niepotrzebnie się martwię .Ale z drugiej strony jak schną trawniki to nie jest dobrze.Ale, Drodzy Moi Czytelnicy ,choć Wy się  nie martwcie ,a ja ? a ja słynę z tego,że martwię się na zapas.
Tymczasem - ściółkujemy.

czwartek, 14 czerwca 2018

J .Tuwim ;
Powiedziałeś podobno o mnie,że jestem złodziej .Czy to prawda ? To prawda,ale ja tego nie powiedziałem,
Ściółkowanie gleby - a igliwie.
Czasem z jakiegoś powodu można mieć do dyspozycji pewną ilość igliwia.Oby tylko nie było ono wygrabione z lasu.Grabiąc ściółkę leśną naruszamy ekosystem i zaburzamy funkcjonowanie przyrody,a jeżeli przy tej pracy zastanie nas leśniczy ,to mamy kłopot,poważny kłopot.
Igliwie ze względu na zdecydowanie kwaśny odczyn zalecane jest do ściółkowania roślin kwasolubnych, które pozwoliłam sobie wymienić wczoraj.Ściółka z igliwia jest bardzo trwała,poleży sobie,oj ! - poleży.Jest odporna na rozkład mikrobiologiczny , a to z powodu dużej zwartością związków żywicznych i woskowych.Warstwa 5 cm. igliwia przeżyje niejedną korę.
Ściółkowanie gleby - a trawa .
I co Wy na to Drodzy Moli Czytelnicy ? Co Wy na to ? - pytam tych którzy po skoszeniu swoich trawników pakują skoszona trawę ,by wywieźć ją z działki.
W tym momencie posłużę się swoimi notatkami sprzed lat,z czasów gdy wszystko było w cenie,gdy żyło się znacznie oszczędniej i w zgodzie z przyrodą i trawa była cennym materiałem nawozowym.
Trawa jest  bogata w składniki pokarmowe i zawiera białko i węglowodany [ krowy wiedzą co jest dobre i zdrowe ]Przed użyciem jej tj. świeżo skoszonej trawy ,jeżeli jest taka możliwość ,a myślę ,ze jest należy ją po skoszeniu pozostawić na dzień lub dwa celem lekkiego przeschnięcia.Zapobiegnie to butwieniu i gniciu spodnich  jej partii.Podsuszona trawę rozkłada się  warstwą grubości około 8 cm.Taka ściółka nie tylko zatrzyma wodę w glebie,nie tylko ograniczy parowanie ,ale po rozpadzie zasili ją w niektóre  składniki pokarmowe.
To co mi pozostaje w tym momencie ?Pozostaje mi zacytować ,jak zawsze przysłowie ,a potem namówić do pracy na działce,czy w ogrodzie.

Stracisz zonę,możesz znaleźć nową,stracisz rozwagę ,jesteś zgubiony.  [ malajskie ]
Pogoda zdecydowanie ogrodowa,nie za zimno,nie za ciepło i minimalne zachmurzenie,które jest zdecydowanie lepsze od pełnego słońca.W czasie takiej aury wszystkim roślinom przybywa,znacznie intensywniej jak zwykle,aż się martwię by to nie obróciło się przeciw.
No ! - ale dość tego krakania.Zapowiadane są deszcze,szkoda że pochodzenia burzowego,bo opad burzowy szybko wsiąka w glebę ,a jego intensywność powoduje,że w efekcie końcowym woda jest na takiej głębokości,że nie wszystkie korzenie roślin ją sięgną,ale z pewnością skorzystają drzewa i krzewy ,a właśnie większość z nich jest jest w fazie owocowania.Może zatem ziarnkowe tj.  jabłka i grusze  obrodzą tak jak pestkowe.Bo co by nie powiedzieć ,dawno nie było czereśni po 6 zł kg. że nie wspomnę o truskawkach.Nareszcie owoce są  przystępne i oby tak dalej.
Idąc tym tokiem myślenia ,nagle niektórzy ogrodnicy amatorzy pomyślą,być może,że nie opłaca się cała ta uprawa amatorska.Przestrzegam przed takimi wnioskami.Bo ! - nie zawsze tak będzie,a ponad to jest jakaś satysfakcja z pracy na działce .Mam prawo tak uważać po 40 latach ,moich,kochanych,działkowych.Każdej jesieni czułam się jak malarz ,który skończył malowanie obrazu.

środa, 13 czerwca 2018

J .Tuwim :
Czy tatuś w domu ?
- Wyjechał .
- A kiedy wraca ?
-Za rok i cztery miesiące.
Wiele jest roślin ozdobnych na działce,które za takie ściółkowanie gleby połączone z obornikiem ,lub nawozem mineralnym na spodzie i kompostem na wierzchu odwdzięczą się obfitym kwitnieniem.I w ten oto sposób ubywa nam kompostu w czasie sezonu.Zatem co na zagonkach przekopać jesienią?Jak to będzie np. zagonek po pomidorach ,lub ogórkach to on już kompost do przekopania otrzymał ,a na inne zagonki można lekko wygrabić 
[pozostawiając niewielka ilość] komposty danego roślinom ozdobnym.

No ! - dobrze ,powie ktoś ale ja mam tylko trawnik i jedną wierzbę po środku działki,to po co mi kompost ?  A po to,by wiosną go przesiać i rozsypać na tenże trawniki ,by go zasilić .Będzie wyglądał jak Angielski.Choć to tylko pół prawdy,bo Angielski jest taki z powodu klimatu [dużo wilgoci ] w powietrzu.
 Za takie zasilenie sproszkowanym obornikiem bardzo byłyby wdzięczne krzewy winorośli,ale........................ padający deszcz spowoduje zmoczenie obornika i parowanie i w następnej kolejności  plamy na liściach,ale jak się  przykryje obornik kompostem,to jest oczywista oczywistość,że parowania nie będzie.Ale,ale,coś takiego można zastosować dopiero w fazie zawiązywania jagód na kiściach.
Podobnie radzę postąpić z różami.Po pierwszych kwiatach dać im i obornika i kompostu,a jeżeli nie obornika ,to nawozu mineralnego do roślin kwitnących.Powolne uwalnianie nawozu daje systematyczne i długie kwitnienie,a już róże pienne  [ te szczepione na pniu ] i  pnące prowadzone przy bramkach lub pergolach reagują na takie nawożenie zaskakująco.Obserwuje się ciemną zieleń całych roślin i niezliczoną ilość kwiatów i paków.
Dotyczy to róż niepodatnych na choroby liści,bo choroba jest chorobą i najznakomitsze jedzenie jej  nie zlikwiduje,jedynie stosowne preparaty w formie oprysków,ale..................jak się chce mieć błękitne róże,to niestety one  musza być chronione chemicznie.Ja nigdy nie chciałam,bo wiedziałam co mnie czeka.Każda róża, jak i każdy kwiat ,jak i każda kobieta są piękne.
Jestem ! i wyjaśniam,że Stefan zauważył,jak sypie sproszkowany obornik bydlęcy wokół krzaków pomidorów ,około 1 szklanki pod każdy krzak i potem zakrywam go niewielką warstwa kompostu."A, o oborniku mi nie mówiłaś " wyrzucił z siebie.No i nie miałam nic na swoje usprawiedliwieni ,faktycznie,nie mówiłam.Aby jednak załagodzić sprawę wyjaśniłam :"Bo widzisz - Stefciu,kompost możesz dać zawsze,ALE OBORNIK DOPIERO PO ZAWIĄZANIU PIERWSZYCH OWOCÓW NA KRZAKACH."..................no i oczywiście był c.d.,że wcześniejsze dokarmianie krzaków spowoduje tylko bujniejszy ich wzrost i zawiązywanie pędów bocznych w katach liści ,a to spowoduje zagęszczenie rośliny i zmniejszenie plonowania lub niepotrzebna pracę w likwidowaniu pędów.Dokarmianie w fazie owocowania "pójdzie na owocowanie ."
Ale, w nagrodę powiem ci coś jeszcze:.............................
Zaraz wracam
Jaki pasterz,taka i owczarnia.  [polskie ] Nie ! - nie mam na myśli żadnej sytuacji politycznej,społecznej,ani gospodarczej  w Polsce.....................absolutnie.

Jednak lepiej czuje się w tematyce ogrodniczej.
Pewnego razu mój sąsiad Stefan stwierdził z wyrzutem w głosie ; "A jednak nie wszystko mi mówisz "! "A co ,ty jesteś ksiądz "  ? zażartowałam.
I ! - zaczęła się dyskusja,a dotyczyła  właśnie ,ściółkowania gleby.

wtorek, 12 czerwca 2018

W dobrej sytuacji są ci,którzy posiadają kompost.Nie potraktowali swojej działki podobnie do mieszkania i nie posprzątali wszystkiego co brzydkie,co szpeci,a więc trzeba to usunąć ,najlepiej zapakować w duże worki do śmieci wywieźć z działki .Stanowisko moje jest znane.Dawałam niejednokrotnie wyraz temu,że takie działania szkodzą glebie,że ją sie okrada,bowiem to co nie jest przeznaczone do konsumpcji winno jej tj.  glebie zostać zwrócone.W każdym innym przypadku jest to gospodarka grabieżcza i po pewnym czasie gleba będzie przypominała krajobraz księżycowy.
A kompost ,dojrzały lub świeży pobrany z pryzmy może posłużyć do ściółkowania i do tego jest bogaty w składniki pokarmowe .Odczyn jego najczęściej jest obojętny lub lekko alkaliczny.Układa się go warstwą  grubości 10 - 15 cm. Myślę,że  nie wszyscy wiedzą jak potrafią być wdzięczne niektóre rośliny za takie potraktowanie,za okrycie gleby wokół  nich.Do tych najwdzięczniejszych zaliczam ogórki,pomidory ,róże i lawendę.Jakże ta ostatnia pięknie reaguje ,pięknie kwitnie ,a jeżeli jeszcze najpierw na glebę wysypie się potłuczone  skorupki od jaj i je przykryje warstwą kompostu ,to już nic lepszego być nie może.
I to tyle na dziś,bo właśnie zostają wymienione liczniki prądowe.
Do okrywania służą też trociny i wióry drzewne.Należy tylko brać pod uwagę to,że podobnie jak kora  ich odczyn przeważnie jest także kwaśny.Trociny po zastosowaniu,tworzą zwartą masę,natomiast wióry są przewiewne i łatwo przepuszczają wodę.I jedne i drugie należy rozłożyć warstwą  8-10 cm.
Najczęściej stosowana w gospodarce wielkotowarowej i służąca do ściółkowania zagonów z truskawkami  i poziomkami jest słoma,a to z powodu,że jest o wiele tańsza od czarnej agrowlókininy stosowanej przez działkowców do odizolowywania dojrzewających owoców truskawek i poziomek od wilgotnej gleby i to nie tylko dla tego by owoce  nie brudziły się,ale głównie  dla tego by były one suche,bo suche nie zostaną zakażone SZARĄ PLEŚNIĄ.Wszak wiadomo,że choroba ta jest pochodzenia grzybowego..................................MORE JEST CHORE,SUCHE JEST ZDROWE. Z resztą grzyby w lesie też rosną po deszczu.
Decydując się na ściółkowanie gleby należy zdać sobie sprawę z tego,że po pewnym czasie trzeba ją uzupełnić ,bo nawet taka ,wydawałoby się dość trwała, jak kora z drzew,też zostanie rozdrobniona, prawie zmielona przez słońce,deszcz i mróz.
Jeżeli jednak jej warstwa będzie miała grubość  6- 8 cm. to będzie służyła nawet przez 6 lat,zatem wydatek ,owszem ,myślę jednak,że się opłaca.
Aha  ! - jeżeli  będzie to kora np. sosnowa to może ona posiadać odczyn zdecydowanie kwaśny.Zatem nie pod  wszystkie  rośliny się nadaje,ale te którym posłuży wcale nie jest tak mało ,bo mogą to być ;wrzosy,wrzośce,różaneczniki [ nie mylić z różami ] rododendrony,azalie,hortensje borówka amerykańska i wysoka i oczywiście iglaki,z małym zastrzeżeniem,że nie CIS.
Deszcz zachowuje się przedziwnie,tak jakby chciał padać,ale właściwie to mu się nie chce.
W tym miejscu przypomina mi się jak kolega odwiedził kolegę któremu bardzo dobrze się powodziło.Spacerują po dużym ogrodzie,ale jakiś taki on zaniedbany.Kolega tłumaczy się,............."..kiedyś to był piękny ogród ,ale uprawa jego mi się znudziła."W ogrodzie przechadza się klacz ze źrebakiem  a gospodarz na to :.........."kiedyś miałem duże stado,teraz została tylko ta klacz i jej dziecko,bo  - znudziło mi się.Na ławce siedzi piękna dziewczyna".A to moja córka "- informuje gospodarz ,a na to kolega : "Domyślam się,że jedynaczka."
Myślę,bardzo intensywnie myślę o trawniku i chyba muszę przygotować sie do tego tematu globalnie.To jednak nie dziś.Dziś o ściółkowaniu.Przerwałam bowiem ten temat,a to z powodu pytań dotyczących plam na trawniku.Zatem............

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Jeżeli na trawniku jest żółta plama dość istotnych rozmiarów i w tej plamie są małe otwory,dziurki,jakby zrobione długopisem a w koło nich usypana ziemia lub piasek to jest to nic innego jak zagłębione mrowisko.Nie wszystkie  bowiem mrówki usypują kopce,przeważnie mrówka leśna ,owszem ona tak,natomiast ogrodowa,łąkowa zagłębia w glebie swój kopiec.Żyje w nim od tysiąca do trzech tysięcy mrówek.By się pomieściły,muszą wynieść na zewnątrz część gleby.W każdym innym miejscu likwidacja kopca jest bardzo łatwa.Należy kilka łyżek wapna np. nawozowego wymieszać z ziemią  tam gdzie stwierdzi się zagłębione mrowisko.Ponieważ mrówki pokryte są kwasem mrówkowym,zachodzi reakcja chemiczna w wyniku której kwas stanowiący naskórek  u mrówek ginie ,a wraz z nim mrówki.
Niestety - metody tej nie można zastosować na trawniku,bo wapno zniszczyłoby darninę.
Co zatem ? Zatem należy je tylko z  trawnika przegonić.Stosując coś czego one nie lubią,a one nie lubią zapachu zielonego ogórka i pomarańczy.Można skórki,obojętnie czy od ogórka,czy od pomarańczy,czy jedne i drugie  położyć na trawniku ,tam gdzie jest zagłębione mrowisko i przykryć je folią by zbyt szybko nie wyschły i obciążyć czymś,by folii nie porwał wiatr.

Czy jeszcze coś może trapić trawniki ? Muszę się zastanowić,a to potrwa.
Że wymagają podlewania warzywa,jest  to oczywistą oczywistością,ale  także w pierwszej kolejności te które plonują.Dla przykładu : Z pewnością więcej wody należy " dać " zawiązującemu strączki zielonemu groszkowi ,a mniej fasolce szparagowej,która jeszcze  nie kwitnie. Jednak,ta zasada nijak się ma do warzyw korzeniowych.One wody potrzebują zawsze, - takie są  zachłanne - a co?  Marchew w  przypadku niedostatku wody staj się niesmaczna,mało słodka ,podobnie buraki ćwikłowe,choć one akurat najmniej cierpią od braku wody, bo ich długi korzeń [do 80 cm ] na nią trafi.Pietruszka już tak głęboko nie sięga i przez to staje się ostra w smaku i włóknista,że  nie wspomnę w tym miejscu o selerze,który to jest rośliną błotną .Dzikie   selery rosną nad brzegami morza Śródziemnego  - w błocie.
A teraz jeszcze  - o trawniku !
A przysłowie ? Nie było przysłowia.
Na początku lata  poranne grzmoty ,są zapowiedzią rychłej słoty.  [ polskie ]
O ! - będę nasłuchiwała nad ranem za dwa tygodnie.....................a co pomarzyć nie wolno ?
Popadało  w Łodzi w dzielnicy Bałuty,na Żubardziu   przu ul Kasprzaka i  pod nr 68 , też trochę mokro.Piszę z dokładnością  wojskowego synoptyka bo wiosną i latem z opadami deszczu bywa różnie.Kilka dni temu na południu Łodzi ulewa a na północy nie spadła ani jedna kropla.
Jakby na to nie patrzeć ,jest to przysłowiowa kropla w morzu potrzeb.A wody potrzebują prawie wszystkie rośliny,bo co będzie jak zaczną przysychać w polu zboża i okopowe,a bydła nie będzie czym nakarmić ,bo wyschną łąki i padną z głodu bociany,bo suche łąki,to łąki bez żab,a nam ,ludziom się wydaje że kataklizm to wybuch termojądrowy,lub coś w tym rodzaju,a to tak niewiele potrzeba by  spowodować kataklizm.Dobrze,że jeszcze nie zlikwidowano lotniska w Warszawie na Okęciu, a są takie zakusy.Będzie można zamienić go na kosmodrom i ewakuować się z tej planety.
Koniec żartom ,bo coś za smutno brzmią .
A na działce wody potrzebują w  pierwszej kolejności te rośliny,które zawiązują owoce,a szczególnie te na których owoce dojrzewają. :..........................TRUSKAWKI,MALINY OWOCUJĄCE W CZERWCU I POZOSTAŁE KRZEWY JAGODOWE.
A ! - niech będzie na początku ,to co ma być na końcu.
J. Tuwim.
Karol był przystojny i Edward  niczego.Lilka była więc z obydwoma  w najintymniejszej przyjaźni.Jeden nie był o drugiego zazdrosny,wiedzieli o sobie nawzajem i dobrze im było.
Pewnego razu Karol wyjechał na  kilka miesięcy,
- W drodze dostaje  depeszą od Edwarda :
- Lilka  bliźnięta. Mój umarł.

sobota, 9 czerwca 2018

J. Tuwim.
Mamusia spaceruje z synkiem po lesie :
Widzisz Tadziu te kuleczki  ? To czarne jagody.
- A dla czego takie czerwone i białe ?
- Bo są jeszcze  zielone ; Jak będą granatowe,dopiero wtedy staną się czarne.
Natomiast - jeżeli na trawniku zdrowym zielonym pojawiają się  esy - floresy ,jakby je ktoś na trawie pomalował żółtym kolorem ,to nic innego jak są to korytarze myszowatych .Należy szpadlem wykopać niewielka porcję gleby by sprawdzić ,że  w   niej są otwory,są korytarze usytuowane poziomo,niewielkie,ale jednak powodujące ,że korzenie trawy zostały przerwane.
Wyjaśniam, z całą odpowiedzialnością,że to nie kret,o co niejednokrotnie bywa posądzany.To nie on wykopał te korytarze,choć należy przyznać,że z nich korzysta  ,a to tylko w tym celu by tymi korytarzami dojść do gniazda myszowatych [np nornic ] i zjeść młode znajdujące się w gnieździe .Korytarze kreta usytuowane są głębiej i w związku z tym nie uszkadza on korzeni traw,co nie oznacza,że wcale nam nie przeszkadza .Przeszkadza ,bo usypuje kopce,bo musi sobie dostarczyć powietrza do swojego znajdującego się głęboko gniazda i do chodników ,bo w nich żyje.
No dobrze ! - ale co z tymi myszowatymi.? Myszowate należy poczęstować zatrutym ziarnem ,wsypując je do ich korytarzy i zabezpieczając skutecznie by nie dostały się do niego ptaki.Bo skąd mają wiedzieć ,że to jest trucizna.Lubią wszystko co okrągłe i co ziarno przypomina.Na moim balkonie dokarmiam rośliny ozdobne nawozem  o przedłużonym działaniu w kształcie maleńkich kuleczek. Stosuje się go rozsypując na powierzchni ziemi.Gdy zorientowałam się,że  ptaki zamierzają spróbować te kuleczki musiałam dokładnie przykryć je ziemią,choć wcale tego nie wymagają.

No tak ! a miało być o ściółkowaniu gleby.Dziś już nie będzie - niestety.
A oprócz tego mogą wystąpić problemy z trawnikiem.Tam gdzie trawnik rośnie na glebie piaszczystej ,z takiej gleby woda"ucieka ", często także pomimo podlewania.Jeżeli nie zacieniają go żadne drzewa ,ani krzewy wysycha równo.Robi się żółty.Tam gdzie z koron drzew pada cień ,tam trawa może przez jeszcze jakiś czas pozostać zielona,ale bez podlewania nie na długo.Jaki z tego wniosek ?.Trawniki na piaszczystych glebach należy podlewać........................bo......... bo chodzi o to,że TERAZ,właśnie TERAZ ,wszak jeszcze jest kalendarzowa wiosna trawa pracuje na rozwój,na powiększenie masy korzeniowej,bo czy wiecie,że jeżeli tego nie zrobi teraz,to potem już nie  zdąży,bo wszystko ma swój czas ,o czym piszę niejednokrotnie. A taka WĄTŁA  trawa ,trawa i słabych korzeniach źle będzie znosić zimę i na wiosnę pojawią się żółte plamy i by je zlikwidować,to  będzie wymagało czasu i sił i środków i konieczności użycia stosownego lekarstwa  o nazwie NAWÓZ REGENERACYJNY NA TRAWNIKI.Nie zawsze po jednorazowym użyciu trawnik już jest zdrowy.
W tym miejscu przypomina mi się taka rozmowa między ojcem a synami :"Tata ,daj sobie spokój z tymi uprawami warzyw i owoców.Posiej na całej działce trawę .Uśmiechnęłam się gdy usłyszałam  coś takiego,a ojcu ,mojemu sąsiadowi podpowiedziałam :"Weź od nich oświadczenie na piśmie,że będą trawnik kosić i o niego dbać ."
Bardzo się przydało to pisemne oświadczenie.Często" powiewał" tym papierem jak premier Anglii w 1938 r,,,,,,,,,,,,,,,,,,,że właśnie przywiózł z  Berlina  pokój.Wojny nie będzie bo to obiecał Adolf Hitler i on to ma na piśmie. I pomyśleć,że nawet w Anglii zdarzali się nierozważni [ by nie nazwać tego  inaczej ] premierzy.
.A synowie mojego sąsiada podobnie ,nie zdawali sobie sprawy co to znaczy utrzymanie trawnika w prawidłowym stanie.

Jakby tego wszystkiego było mało ,może się zdarzyć  [ widziałam ,sprawdziłam ]
Czas spojrzeć prawdzie w oczy i zacytować  stosowne przysłowia :
Wino czyni ubogiego bogatym w fantazje,a bogatego  biednym w rzeczywistość.  [ greckie ]
Ognia do ognia dodaje,kto młodemu wino daje,  [ polskie ]
JAK SIEKIERA BEZ KLINA,TAK OBIAD BEZ WINA.  [polskie ] .............O ! - to,to.
Ten kto ma wino, powinien pić je za życia ,bo ani kropla nie przedostanie się na tamten świat.

A oprócz tego:......................

piątek, 8 czerwca 2018

J. Tuwim :
Po powrocie z wojny Moryc Lilienduft   pisał pamiętniki,
Najciekawsza stronica pamiętnika nosi tytuł :"5 lat wśród gojów; ich życie oraz obyczaje ."
Gorąc o i sucho ! Niektórzy działkowcy poirytowani tym faktem podlewają od rana do wieczora,a jest to mało efektywne,bo czy wiecie,że woda dostarczona do gleby intensywnie nagrzanej i ustawicznie dogrzewanej przez słońce, wyparowuje prawie w 50 %.  Zatem ,przy dostarczeniu jej np, na zagonek w ilości 10 l. pozostaje jej w glebie tylko 5 l.
To co zrobić ?  jak temu zaradzić ? Tam gdzie gleba jest niezadarniona podlewa się ją wczesnym rankiem lub późnym popołudniem .  Jedynie trawnik,tam gdzie jest utrudnione wyparowywanie wody można podlewać w dzień,bo przecież suszy trzeba zaradzić.Na trawniku rosną dość często drzewa owocowe i krzewy,a one są w trakcie budowania owoców i z wody dostarczonej teraz,trawnikowi chętnie skorzystają.
Natomiast tam gdzie w glebie są pozostawione  do przyszłego roku cebule roślin ozdobnych  wcześnie kwitnących ,jak np,tulipany................ich podlewać nie należy,im taka pogoda bardzo odpowiada ,bo przypomina suchą,spękaną stepową glebę,bo dziko rosnące tulipany są roślinami stepowymi.
A - tymczasem na działkach, w Łodzi i okolicach gorąco i sucho.
Mam nadzieję,że być może ktoś zechce skorzystać z moich rad,bo przetwarzanie owoców z przeznaczeniem na konsumpcję w zimie jest jednak jakimś tworzeniem, powstaje dzieło a przecież mamy to we krwi ..............TWORZENIE , to dar ,jak wiele innych od Boga.
Na koniec jeszcze taka informacja : Bez dodatków żelujących smaży się powidła śliwkowe.W odróżnieniu od truskawek mają dużo więcej suchej masy.Dobre,słodkie śliwki typu węgierkowego zebrane jak najpóźniej jesienią smaży się bez cukru.Także bez dodatku Żelfiksu wykonuje się klasyczną marmoladę.
Klasyczna marmolada ,to po 1 kg. jabłek ,gruszek i śliwek .Dobrze jest je zmielić  w maszynce do mięsa .W ten sposób już na wstępie mamy jej prawidłową konsystencję.Także może być bez cukru,lub z niewielką jego ilością.Pewną uciążliwością w sporządzaniu ,konfitur i powideł jest ta konieczność odparowywania ,a co za tym idzie mieszania.Dobrze jest rozłożyć sobie to na 3,4 dni,
Gdyby ktoś z Państwa zechciał pokusić się o sporządzenie truskawkowego dżemu,to służę następującymi radami Nie bez znaczenia jest odmiana truskawek.Winna być to MARMOLADA,tak się nazywa.Nie ma tendencji  do rozgotowania się i ma stosowny  kolor ,który uwidacznia się po przetworzeniu. Konieczny będzie ŻELFIKS ,bo bez niego można tylko uzyskać zupę truskawkową,ŻELFIKS jest zagęszczaczem.Zagęszczenie powoduje pektyna występująca w przyrodzie,np . w dużych ilościach w owocach Pigwowca..Owszem - można się pokusić o wykonanie dżemu z truskawek  bez zagęszczacza .Będzie to polegało na odparowywaniu soku ,a że truskawki maja go bardzo dużo ,będzie to smażenie owoców z cukrem przez kilka dni.W efekcie końcowym uzyskuje się coś bardzo ,bardzo słodkiego ,o brunatnym wyglądzie.
Dżem z różnych owoców wykonuje przez wiele lat i zauważyłam,że by miał on prawidłową konsystencję ,wygląd i smak ,najpierw zagotowuje same owoce z  niewielka ilością wody tracą wtedy wygląd surowych .Gdy stracą jędrność ,wlewam 1,lub 2 łyżki soku  cytrynowego ,mieszam i odstawiam do wystudzenia.Po wystudzeniu dodaję ŻELFIKS , mieszam go z owocami zimnymi w soku i poddaje gotowaniu,ciągle mieszając bo łatwo sie przypala.Jak tylko się" pokazują  bąbelki dodaje cukru i ponownie mieszam do ponownego ukazania się bąbelków.Dla czego tak dokładnie o tym piszę ? bo nie należy zbyt długo gotować ,bo żel straci swoje właściwości .Zatem robię to krócej jak mówi instrukcja na opakowaniu ŻELFIKSU.By być pewna,że dżem już  jest dżemem daje go odrobinę na spodeczek ,który wcześniej włożyłam do zamrażalnika.Jeżeli po zetknięciu z zimnym szkłem [za 4,5,minut ] tężeje,nie rozlewa się ,to oznacza,że jest już przygotowany do nałożenia do słoików .Gwarantuję sukces,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,a smak ? ach ! - ten smak,a kolor ,który jest rubinowy i taki pozostanie ,a to dzięki cytrynie  [ [może też być kwasek cytrynowy].
I jeszcze taka porada.Do smażenia przeznaczam 2,  2,5 kg owoców jednorazowo,ale ŻELFIKSU ,daję jakby owoców były  3 kg,tj 3 opakowania.W zależności od upodobań smakowych dżem może być mniej lub bardziej słodki,bo ŻELFIKS  jest :  1 x 1.......2 x 1  lub 3 x 1.Ja preferuję ten ostatni tj. niecały 1 kg cukru na 3 kg owocu.
Życzę sukcesu !


Nie ma już fizycznej,jest umysłowa.Truskawki przetworzone.Przed tym jak zwykle  
przysłowie :
Starych szanuj,,młodych ucz,mądrych słuchaj,a głupich znoś cierpliwie .   [ niemieckie ]

środa, 6 czerwca 2018

J. Tuwim :
- Dziwna rzecz, w karty stale wygrywasz a na wyścigach nie idzie ci zupełnie.!
- Widzisz ...........koni nie mogę tasować.
W prawdzie pogoda nie sprzyja rozwojowi chorób grzybowych lub  bakteryjnych ,ja mam jednak pilne "zapotrzebowanie" na omówienie jednej z nich ,a mianowicie : RAKA BAKTERYJNEGO KORY.Jak zaznaczyłam ,ta choroba występuje wówczas gdy jest duża wilgotność powietrza i niska temperatura , zatem wydawałoby się,że nie teraz.Niestety,także po intensywnym prześwietlaniu drzew pestkowych.A już żadnego  drzewa nie "kocha " tak bardzo jak brzoskwinie i nektaryny.Po wiosennym [ w czasie kwitnienia ] prześwietleniu  mogą pojawić się wycieki gumy ,podobne do żywicy.To początki choroby.Najgroźniejsze  dla zdrowia i życia drzew są duże rany powodowane nie sekatorem, a piłką.Te,dość duże rany należy koniecznie zasmarować  pastą do leczenia ran lub białą farbą emulsyjną z dodatkiem miedzianu.Miedzian jest preparatem działającym na choroby grzybowe,ale także na bakteryjne.I  ! -  o to chodzi,bo właśnie rak bakteryjny kory jest chorobą bakteryjną.Wiem,że omawiałam tę chorobę nie raz ,ale informacji nigdy za wiele.
A teraz proszę o usprawiedliwienie mojej nieobecności, bo w kuchni czekają na przetworzenie truskawki.Jest ich sporo.
AKTINIDIA OSTROLISTNA.
Potocznie zwana jest :MINI KIWI, a to z powodu owoców podobnych do KIWI ,jednak znacznie mniejszych.Jest to jedna z niewielu roślin spełniających niejako podwójne zadanie,bowiem "żywi i zdobi ".Jest pnączem coraz częściej spotykanym do ocieniania tarasów i altanek, a jednocześnie  rodzi bardzo zdrowe,bardzo bogate w witaminy owoce.
Wymaga ,jak wiele pnączy cięcia ,zawsze ,tuż przed nadejściem zimy NIGDY WIOSNĄ ,bo po cięciu wiosennym bardzo mocno "płacze ",bardziej jak winorośl, a to zdecydowanie ją osłabia.Aktinidia prezentuje się najładniej i najobficiej kwitnie i owocuje ,gdy stare przyrosty  są systematycznie wycinane  ,wtedy młode mają możliwość rozłożyć się luźno na podporach.
Pycha kroczy tuż przed upadkiem .  [autor nieznany ].
Nie ! - ja nie w nawiązaniu do aktualnej sytuacji zaistniałej.....................nieważne!

Ja chciałam przypomnieć o tym,że 6.6.1944 r. wystąpił początek końca  Wielkiego Imperium III Rzeszy ,co to miała trwać tysiąc lat.Tego dnia wylądowali w Normandii  alianci .I stało się !
I właśnie pycha rozpoczęła upadek.!

Wracam jednak do tematu........."krzewy,pnącza i ich prześwietlanie.Pozostała już tylko rzadko występująca :.........................

wtorek, 5 czerwca 2018

J. Tuwim :
To straszne ,doprawdy ! że człowiek tak postawiony,znalazł się nagle w tym  położeniu,że  musi siedzieć.
ŚCIÓŁKOWANIE GLEBY,szczególnie wtedy przychodzi na myśl,gdy są  niewielkie opady deszczu.Ściółka  bowiem w znacznym stopniu ogranicza parowanie ,co oznacza,że po deszczu  jak mi po podlewaniu zostaje ona zatrzymana w glebie  i o  to chodzi,bo niestety korzenie roślin nie napiją się na zapas,nie piją haustem ,tak jak człowiek.Można powiedzieć,że delektują się wodą jak my dobrym winem  [ ja czerwonym wytrawnym ].
Choć materiały do ściółkowania  są tanie i łatwo dostępne należy brać pod uwagę,że nie na zawsze,że będzie następował ,powolny,ale jednak,rozkład mikrobiologiczny.co będzie zmuszało do uzupełniania ich.
Można użyć :kory,słomy ,trocin  itp .A jak ? o tym nie dziś.Co zatem ? Zatem podlewać,pamiętając,że lepiej raz na kilka dni ,ale solidnie niż codziennie,   niewielką ilością wody,jak mówi mój sąsiad :"Raz ,a dobrze ".
W zależności od tego jakie maliny są uprawiane,taki jest termin  wycinania ich pędów.
Bo np, jeżeli rosną odmiany takie jak :POLKA ,POLANA I  LASZKA,to  one owocują na pędach tegorocznych,tych co wyrosły z karpy korzeniowej wiosną.Na nich owoce dojrzewają od  sierpnia do jesiennych przymrozków.Najlepiej ,po zebraniu ostatnich owoców wyciąć wszystkie pędy przy samej ziemi.Nie czekać do wiosny z tą pracą,bo wiosną rozpoczyna się wyrastanie nowych ,które w tym sezonie zaowocują.
Nieco bardziej skomplikowane jest prowadzenie malin owocujących na pędach dwuletnich.
Potrzeba aż dwóch lat by uzyskać owocowanie.W takiej sytuacji w lipcu należy wyciąć pędy  które zakończyły owocowanie.Obok rosną te które należy pozostawić na zimę ,do wiosny ,bo to na nich pojawią się w maju kwiaty ,a w czerwcu owoce.Cięcie malin dwuletnich jest bardzo ważnym zabiegiem chroniącym je od choroby grzybowej ,zwanej ZAMIERANIEM PĘDÓW MALIN.
Na koniec tego tematu - moja rada : Tylko maliny jednoroczne,tylko te warto posadzić,bo nie wymagają żadnych oprysków.|Dwuletnie  pozostawmy sadownikom,niech oni się martwią,by pędy nie zamierały i by w środku w owocu nie było tłustej,białej gąsienicy KISTNIKA MALINOWCA. On żeruje w czerwcu,w czasie plonowania malin dwuletnich,a gdy plonują jednoroczne,przypomnę ,to sierpień ,wrzesień  itd.Wtedy kistnika nie ma.
"Przed tym, co ma ewentualnie nastąpić",  mam nadzieję zdążyć omówić MALINY.Choć przyznam,że niejednokrotnie pisałam o tych krzewach  i  o  owocach ,które mają właściwości lecznicze i do tego są bardzo smaczne,słodkie  i pachnące. "No - tak,ale gdzie ja  mam je posadzić ? " skarżył mi się pewien ogrodnik amator.
Ja  jednak zauważyłam u niego piaskownicę po  środku trawnika ,a dzieci raczej już nie w tym wieku,co by chciały z tej piaskownicy korzystać.Zatem ?   Zatem tam właśnie można posadzić maliny,wykopując niewielkie zagłębienie w ziemi i napełniając je kompostem i kupną,dobrą ziemią ogrodniczą.Tę drugą dając na wierzch.Kilka sadzonek w odgrodzonym od trawy mini maliniaku posadzono.Ależ było radochy - co niemiara ,bo dzieci właśnie weszły w wiek zajadania się owocami wprost z krzaka.
"A jak ja nie mam piaskownicy "? skarżył się mój sąsiad Stefan."Ale masz huśtawkę ,na której póki co nie widziałam byś się huśtał ".No i miejsce na maliny uzyskano.
Bo - w 1939 r w lipcu obrodziły  grzyby borowiki ,a przecież to grzyby występujące jesienią.Było ich tyle,że moja mama ususzyła  taka ilość jak nigdy wcześniej,aż dwie powłoczki na poduszki.Starsi ludzie źle to odbierali ,tę anomalie pogodową.Wróżono jakiś kataklizm,co usprawiedliwiało pojawienie się grzybów o tej porze.Tak jakby wiedziały,że później nie będzie to możliwe.Co wydarzyło się we wrześniu 1939 r. nie muszę wyjaśniać.Był kataklizm,ale nie pogodowy.
Kto się boi wróbli ,nie posieje prosa  .  [ uzbeckie ] ale  ja nike o wróblach....................
Znacznie większy jest to ptak.Myślę,o bocianie.Właśnie w TVP pokazano młode,które właśnie się wylęgły.A ja myślę sobie czy będą miały dość pożywienia  ?  - bo poza tym,że coraz więcej łąk jest meliorowanych ,do tego dochodzi jeszcze dość sucha pogoda co ogranicza wylęg żab,podstawowego pokarmu bocianów.Ubywa  -  ubywa to wszystko co jeszcze niedawno było i miało się dobrze.Także niepokojące jest to przyspieszenie .Przyroda włączyła piąty bieg. Opad Świętojański zawiązków owoców miał miejsce w końcu maja,to jest cały miesiąc wcześniej,bociany przychodzą na świat wcześniej ,a w pewnym miejscu zauważyłam pąki kwiatowe na DZIELŻANIE JESIENNYM, który jak nazwa wskazuje kwitnie zawsze  jesienią,a póki co jeszcze jest kalendarzowa wiosna.To mnie niepokoi ,to  może nie wróżyć nic dobrego bo ...........................

poniedziałek, 4 czerwca 2018

J . Tuwim :
Mam zmartwienie z moim Kaziem .
-  Co się stało ?
- Ani pić nie umie,ani w karty grać nie umie.
- Czego się więc martwisz ?  Powinieneś się cieszyć.
- Tak ....Ale on pije i gra.
W tym przypadku także posłużę się notatkami sprzed lat :
Nie można tego tematu rozpocząć inaczej jak wyjaśniając  - co daje ściółkowanie gleby :

- poprawia wilgotność gleby,
- zdecydowanie ogranicza wzrost chwastów,
-  utrzymuje prawidłową temperaturę gleby,
-  pod ściółką pracują wszelkie pożyteczne bakterie,życie glebowe jest intensywne,
- chroni glebę przed erozją
- zapobiega wypłukiwaniu dostarczanych roślinom nawozów.

O !  - i to tyle .Wystarczy rozpocząć temat ,a potem już "poleci ".



Omówienie MALIN i AKTINIDII  pozostawię do  następnego ,mam nadzieję,że jutro,spotkania,
by dziś choć" zahaczyć"  o  ŚCIÓŁKOWANIE  GLEBY.

No - i  !.............WINOROŚL  .Ileż ja się napisałam na ten temat,zatem dziś ,spoglądając do moich notatek sprzed lat, tylko  skromne informacje w telegraficznym skrócie :
Pnącza owocowe,zatem i winorośl należy prześwietlać bardzo intensywnie na wiosnę,jeszcze przed rozpoczęciem wegetacji.Należy wyciąć do 80 % łozy.Jest to charakterystyczne dla wszystkich pnączy,że szybko odrosną po cieciu,zupełnie jakby chciały  naprawić to co zepsuł  człowiek,to też nowe latorośle tworzą często  nie do przebycia gąszcz.To wszystko co zbyt zagęszcza pnącze  ,a więc pasierby  i nadmiar nieowocujących latorośli należy w czasie od  lipca do września wycinać.
Zatem : SUCHODRZEW , tj.JAGODA KAMCZACKA .
Jeżeli zaraz po zbiorze owoców krzew zostanie prześwietlony,to spowoduje to wyrośnięcie jeszcze w tym roku nowych młodych pędów,które w roku przyszłym wydadzą dorodne owoce.
Koniecznie należy wyciąć wszystkie te które pokładają się na ziemi  ,oraz te które zbytnio krzew zagęszczają,te z samego środka,bo  to one uniemożliwią dotarcie do owoców w roku przyszłym.
To co się spieszy,zawsze się spóźnia.  [polskie ]
Aż się prosi temat o ściółkowaniu,ale nie zakończyłam jeszcze ................"O krzewach jagodowych "...............a właściwie  o ich prześwietlaniu.
Pozostało tego niewiele,zatem chyba o ściółkowaniu gleby jeszcze dziś zdążę napisać,bo co robić jak wiosna zamieniła się w lato,a dla roślin to  nie jest takie nieistotne - bo inaczej zachowują się one gdy są już duże,wyrośnięte ,a inaczej gdy jeszcze młode z niewielkim systemem korzeniowym, nie sięgającym do warstwy gleby zaopatrzonej w wodę.Dla przykładu :Posadzone w połowie maja pomidory,za dwa, trzy tygodnie sięgają korzeniami zaledwie 20 cm. a za miesiąc już ponad  40 cm,a temperatura na dworze jest taka jakby to już było ZA MIESIĄC.
JESTEM !

wtorek, 29 maja 2018

Werdykt lekarski zadecyduje - co dalej ?  Informacja powyższa na okoliczność ewentualnej mojej nieobecności,krótszej,lub dłuższej.

niedziela, 27 maja 2018

Moje plastikowe ,duże ,ale stare wiaderko,niezbyt już urodziwe ubrałam w sweter przeznaczony do wyrzucenia,pozapinałam guziki ,napełniłam,podobnie jak konewkę dobrą ziemią , jednak z piaskiem na dnie ,bo nie zatrzymuje wody,tak jak ziemia i w piasku korzenie nie będą gniły.Posadziłam 4 szt   SURFINII  i powiesiłam to wiaderko na gałęzi drzewa owocowego tak by był do roślin dostęp światła i słońca ,przy wejściu do kwatery sadowniczej guzikami i zapięciem swetra  skierowanym  do pnia by było ono niewidoczne.Teki kwiatowy akcent  w sadzie sięgał bez mała ziemi. Długość pędów liczyła sobie 170 cm. i pod koniec sierpnia zawieszałam te pędy na okoliczne gałęzie,ale  mi się to nie podobało  więc  miało to miejsce tylko w jednym roku.W następnych latach wieszałam wiadro wyżej.
Mój sąsiad Stefan przyglądając się tak prowadzonym kwiatom zaczął się zastanawiać które wiadro przedziurawić , jednak ja, wiedząc,że ma zepsutą taczkę ,którą systematycznie co roku obiecywał naprawić poradziłam mu ". Jak widać możesz się bez niej obejść,to nasyp do niej kompostu i dobrej ziemi i posadź  tam jakieś ozdobne  rośliny ." " Ale takie mało znane,których nie ma ten Ciućmok - jego sąsiad " - prosił mnie.Poradziłam żółto kwitnącego BIDENSA .

I to tyle na dziś i to jeszcze nie wszystko  i zawiesiłam na razie informację o prześwietlaniu krzewów,ale wrócę i do jednego i do drugiego tematu wrócę ,ale chyba nie jutro.Stąd moja dziś tu obecność,choć jest " czerwona kartka " w kalendarzu.
Czy posadzić coś do gruntu czy nie,niejednokrotnie decyduje nie cena ,ale warunki jakie są potrzebne danej roślinie. Nie wyobrażam sobie np,PETUNII  w takiej roli,toż to nawet niewielki deszcz zniszczy delikatne kwiaty.Czy zatem zrezygnować z obecności ich na działce ?
Corocznie sadziłam kilka sztuk w starą pękniętą konewkę  i stawiałam ją przy wejściu na taras.Niejeden deszcz na nie spadł ,ale nie "wymieszał" z glebą bo nie miał do niej dostępu.
Aha ! - zawsze sadziłam trzy kolory PETUNII. Konewka  miała duży otwór i się w nim mieściły ,ale przecież  mniejszy można powiększyć wycinając piłka do metalu [ ma drobne ząbki ]  a otworu na dnie wypalić  np. śrubokrętem rozgrzanym solidnie nad płomieniem,choćby tylko świecy.
A dziurawe plastikowe lub metalowe wiaderko ?.................czy mogłoby jeszcze posłużyć ?

Na rynku jeszcze ogromna ilość najprzeróżniejszych roślin ozdobnych wyhodowanych przez ogrodników specjalistów.Czy można ich zastąpić i w jaki sposób to zrobić.
NIE MOŻNA ,bo  my amatorzy nie dysponujemy "takimi  narzędziami " jak oni.Do produkcji rozsady przystąpili często już w styczniu,lub w lutym,w ogrzewanych szklarniach i doświetlając  młode roślinki ,po zachodzie słońca lampami żarowymi by uzyskać krępa i zdrowa rozsadę.Tego wszystkiego,my amatorzy  nie mamy.Na wyhodowanie niektórych ozdobnych można sob ie pozwolić,by potem pod postacią  małych jeszcze roślin wysadzić je po  przymrozkach.
Można np, na początku marca wysiać AKSAMITKI  i te wysokie i te rozpierzchłe. W połowie kwietnia poszczególne egzemplarze przesadzić do jednorazowych kubków plastikowych z nacięciem na spodzie[ bo tak najwygodniej i tak najtaniej ]
Te niskie będą się  nadawały na obsadzenie brzegów zagonów i także w różne wolne miejsca na skalniaku.Są zupełnie  nie wymagające .Akceptują każda glebę i dobrze znoszą susze.
Natomiast wysokie ,też nie wymagające proponuję wysadzić w miejsca miedzy innymi ozdobnymi ,nawet bylinami.Gdy rosną indywidualnie,są dorodne i obficie kwitną.
A inne  ? - było takie pytanie.A inne najlepiej pozwolić wyhodować specjalistom.Ale ona są drogie.Oczywiście,bo wynika  to z kosztów ogrzewania,doświetlania i włożonej pracy.
Czy zatem  ,z powodu tych kosztów zrezygnować z sadzenia ich na działce ?
Nie koniecznie,bo zależy jak będą  uprawiane  i nie zawsze koszty o rezygnacji z uprawy są decydujące........................................
W prawdzie dziś "czerwona kartka ",ale być może nie będzie mnie jutro a chciałabym zakończyć temat  "o roślinach ozdobnych ",bo jeszcze jest w mojej pamięci kilka pytań, ale przed tym jak zwykle,okolicznościowe przysłowie ;
Kto ma w maju gorączkę,resztę roku żyje zdrów i wesół.  [francuskie ]
"Gdzie ten termometr,gdzie on jest ?"

sobota, 26 maja 2018

Tak jakoś mało było moich informacji na temat roślin uprawianych dla ozdoby.Będzie cd,ale na dziś to już wszystko.
NAWOŻENIE ROŚLIN KWITNĄCYCH NA DZIAŁCE WINNO ODBYWAĆ SIĘ PRZED  ICH KWITNIENIEM.
Na ogół nie jest to powszechnie znane,że PEONIE,dawniej zwane PIWONIE.  [Nie wiem komu to przeszkadzało,że zmieniły nazwę ] są bardzo chimeryczne i wymagające szczególnie obwitego nawożenia.Nie lubią się także z drzewami owocowymi. W żadnym przypadku nad PEONIĄ nie mogą znajdować się gałęzie jakiegokolwiek drzewa owocowego,"bo będą na siebie warczały  i szczekały ", wyjaśniłam onegdaj pewnej osobie ,żartując oczywiście,a słyszało to wtedy także dziecko i potem zamęczało rodziców ,że chce posłuchać tego warczenia i szczekania .
Nie należy też nigdy po ścięciu pędów jesienią kłaść je tam gdzie rosły.A ścinając do wazonu nie obcinać zbyt krótko.I nawozić,nawozić i jeszcze  raz nawozić.Najlepiej sproszkowanym,suchym obornikiem bydlęcym,nie kurzakiem.PEONIE wolą nawóz organiczny od mineralnego.
A czemu wysiane NAGIETKI ,są chude i pokładają się na ziemi ?
Podejrzewam,że zostały wysiane w cieniu.Brak światła i słońca powoduje tzw. wybieganie  roślin.Po prostu, szukając światła "wyciągają się ".Także podejrzewam,że nie zastosowano przerywki tj. nie usunięto nadmiaru  wykiełkowanych roślin ,a to także powoduje wybieganie ,no i walkę o wodę i składniki pokarmowe.Odległość jednego  NAGIETKA od drugiego winna wynosić co najmniej 20 cm.  w rzędzie i tyleż odległość jednego rzędu od drugiego.
CO NAJMNIEJ !!!

A czemu PEONIE nie kwitną ?
NIECIERPKI ,nie cierpią pełnego słońca.Przypieka im on o kwiaty .Reagują zatem nie rozwijaniem następnych, "bo i po co  "?  -  by słońce je zniszczyło ? Trzeba przyznać,że rozsądnie myślą.Niecierpki też nie cierpią sadzenia w rzędzie,wolą w grupie.Proponuję zatem posadzić je w jakiej misie ,dużej i płytkiej donicy lub w  plastikowym,a jeszcze lepiej wiklinowym koszu wyłożonym podziurkowaną na dnie folią i ustawienie lub zawieszenie na trasie,balonie z ograniczona operacja słoneczną.W takiej masie ,co najmniej kilku sztuk w pojemniku prezentują się niezwykle okazale.
Jest jeszcze czas na sadzenie roślin ozdobnych ciepłolubnych  ,takich jak   np.pelargonie.Czy one mogą być sadzone do gruntu,czy to tylko rośliny balkonowe.? BALKONOWE ,choć nic nie  stoi na przeszkodzie by zostały posadzone do gruntu.Należy tylko zdać sobie sprawę z tego,że pelargonie w gruncie zupełnie inaczej się zachowują.Najpierw rozwijają dużo,bardzo dużo korzeni ,potem pracują na wybudowanie zielonej masy tj.części nadziemnej  ,w końcu zakwitają ,ale nie jest  to taki sam stosunek części zielonej do kwiatowej ,jak w skrzynkach balkonowych.Kwitnienie pelargonii ,która ma ograniczony rozwój korzeni jest,co może wydawać się dziwne, zdecydowanie obfitsze.
W skrzynkach i donicach na balkonie nawożenie  jest skuteczniejsze jak w gruncie,należy tylko pamiętać,że by uzyskać obfite kwitnienie pelargonii ,i  także innych ozdobnych z kwiatów należy stosować nawóz ubogi w azot ,a bogaty w fosfor i potas.To te dwa ostatnie składniki powodują kwitnienie,natomiast azot jest nawozem  budującym całą roślinę,dbającym o jej pokrój,ciemno zielony kolor i  prawidłowy wzrost.Z resztą : Na  opakowaniu nawozu winna znajdować się taka informacja  :NAWÓZ DO ROŚLIN KWITNĄCYCH, nie do roślin zielnych i choć na opakowaniu jest napisane,że należy nawozić rośliny raz na dwa tygodnie,ja nawożę za każdym razem gdy podlewam i nie zauważyłam by one z tego  były niezadowolone,w prost przeciwnie ,kwitną bardzo obficie.
 A czemu NIECIERPKI  tak się nazywają,czego  nie cierpią ?

Brawo biją osłowi .który wybrnie z błota.  [ greckie]
Gdy osioł wpadnie do błota,drugi raz nie pójdzie tą samą drogą.  [armeńskie ]
A wydawałoby się ,że osioł jest głupi - błąd.

Po wczorajszym pewnym spotkaniu "przyniosłam garść pytań ".Dotyczą one hodowli roślin ozdobnych.Czas bym się do  nich ustosunkowała :

czwartek, 24 maja 2018

BORÓWKA WYSOKA .
W czasie kiedy ja się uczyłam była krzewem prawie wcale w Polsce nieznanym.Tak  bardzo troszczono się o uzyskanie plonowania,że w Instytucie Sadownictwa w Skierniewicach sadzono je w dużych rozmiarów kręgi studzienne wypełnione kwaśną glebą,bo takiej borówka wymaga i  rozpinano nad nimi sieć rurek winidurowych by w czasie kwitnienia krzewy były zraszane,bo też to lubią .Pierwsze owoce zjadłam właśnie z tych krzewów.Były przepyszne.Zapytaliśmy dla kogo one rosną  ?  Kto je zjada ? Dowiedzieliśmy  się ,że "Idą na rządowe stoły."Ale to było  czterdzieści parę lat temu.W każdym razie ,to ja na działce pierwsza posadziłam borówki i tylko do dziś się zastanawiam,czemu wtedy była to BORÓWKA AMERYKAŃSKA  a teraz jest BORÓWKA WYSOKA .Konia z rzędem temu ,co to rozszyfruje .A czy wiecie,co to jest koń z rzędem ? Koń z rzędem,to koń z uprzężą .Wracając do borówki.Wówczas uważano,że dopiero po  pięciu latach należy wykonać pierwsze cięcie krzewu,teraz mówi się,że wcześniej należy wyciąć najstarsze gałązki .Precyzując to w następujący sposób :" Co roku  po zerwaniu wszystkich owoców w sierpniu lub we wrześniu wycina się kilka najstarszych gałązek w krzewie ,zostawiając tylko młode."
Na szczęście, mnie przyszło prowadzić moje borówki wg. zasad obowiązujących w tamtych odległych czasach.Owocowały corocznie i nadzwyczaj obficie.Raz na 2 - 3 lata wycinałam jedną lub dwie gałązki.Zaobserwowałam ,że krzewy borówki rosną wolno i gdybym corocznie wycinała kilka gałązek to po 3 latach,nie byłoby już co wycinać,ale decyzję pozostawiam państwu.

W zakończeniu : Borówka jest owocem jakby stworzonym do zamrażania i to dla  niej szczególnie wazrto rezerwować miejsce w zamrażarce,a jak jeszcze dodam,że  posiada właściwości lecznicze ,to może przekonam Państwa do uprawy.W sezonie nie jest to tani owoc.A te właściwości lecznicze to poprawienie widzenia,stąd piloci RAFU  przed wyruszeniem na bombardowanie niemieckich miast w czasie II wojny Światowej,szczególnie Berlina i Norymbergi  zjadali  przed wylotem słoiczek konfitur  z borówek ,bo pod tą postacią też mają właściwości lecznicze. Chwała borówkom! ! !
W telegraficznym skrócie : Jeden z najulubieńszych zabiegów agrotechnicznych :..................................podlewanie .Najbardziej działkowcy lubią podlewać i wycinać,obcinać .I jedno i drugie może bardziej szkodzić jak pomagać.Ileż to razy słyszałam z sąsiedniej działki u Mariana : cyk,cyk,cyk cyk,to odgłos pracującego sekatora.Pytałam : co chce przez  to osiągnąć ?.  "A, bo tak jakoś gęsto na tym drzewie " uzyskałam odpowiedź .Moje tłumaczenie,że takie obcięcie wierzchołków zagęści drzewo jeszcze bardziej nie trafiało,że po skróceniu jednej końcówki wyrosną trzy lub nawet pięć,dopiero po latach zrozumiał swój błąd".Bo - widzisz szefowa ! on jest opóźniony w rozwoju " - triumfował jego i mój sąsiad Stefan.

Natomiast podlewanie w takie prawie upalne dni jakie są teraz  [  toż to prawie lipiec ] z włączonym zraszaczem ,a do tego jeszcze w godzinach 12 - 16  jest poważnym błędem.Najlepszą porą na podlanie [GLEBY,TYLKO GLEBY ] ,bez moczenia roślin są godziny poranne 8 - 11 i godziny popołudniowe  [NIE WIECZORNE ] tj. 16- 19. O tej porze roku wszystkie rośliny ,od drzew począwszy na najmniejszych ozdobnych skończywszy są podatne na choroby pochodzenia grzybowego.Nie należy ,zatem stwarzać warunków do ich powstania,tj .tak podlewać by rośliny pozostały suche po zachodzie słońca...................zatem po prostu ich nie moczyć i nie podlewać zbyt późno .Wyjątek stanowią szklarnie i tunele foliowe.Tam także moczymy tylko glebę,ale można to zrobić np . o 14 - 15 by do zachodu słońca nadmiar wody wyparował.Wtedy szkło i folia pozostaną suche na noc.Nie będzie skapywała woda na rośliny. Bo to byłoby bardzo przykro gdyby choroby zniszczyły jakiekolwiek ,czy to drzewa,czy krzewy,czy w szklarni pomidory tuż na wiosennym starcie.Czyż nie ?

I proszę pamiętać,że tak jak kiedyś było takie hasło.............."Dzieci + zapałki = pożar " ,tak na działkach winno być lansowane takie hasło : " Wilgoć + ciemność = choroby grzybowe."
Deszcz majowy- chleb gotowy .  [ polskie ]
Póki co ,to ten chleb na razie tylko na południu kraju.

W ramach odrabiania zaległości  [ jeszcze dziś mi się to nie uda ]..................
J . Tuwim :
Byłeś u Jonsona ?
- Wczoraj .Czy wiesz że ten człowiek zwariował ?
- Co ty mówisz ? Nieszczęście ! Doprawdy zwariował ?
- Jeszcze jak ? Od rana do wieczora gada bez sensu i co kilka godzin ma atak furii. 
Zupełny wariat.
- Coś tam robił u niego ?
- Starałem się pogodzić z nim.............namówić go,żeby mi oddał te  trzy tysiące.
- No i co  ? Oddał ?
- Nie .Taki wariat on jeszcze nie jest.

środa, 23 maja 2018

JEŻYNA BEZKOLCOWA. bezkolcowa ,ale należy uważać by taka pozostała.Kaleczenie korzeni - przypadkowe w czasie pielenia spowoduje kolczasty odrost.Jest to nawrót do stanu dzikiego" o którym jeżyna cały czas marzy".
Każdej wiosny należy łozę tj, pęd jeżyny rozpiąć na drucie lub specjalnej konstrukcji.Jestem za tym drugim,bo przecież przez wiele lat ma służyć.W zależności od odmiany owoce ukazują się w sierpniu lub wrześniu.Po zdjęciu owoców łoza zamiera i pozostawienie jej jest bezcelowe,zatem należy ją wyciąć by umożliwić miejsce nowej łozie ,która będzie owocowała w następnym sezonie.Kiedyś ,uczono mnie,że nowo wyrosłą łozy należy położyć na ziemi i okryć jakąś suchą roślinnością  np, słomą.Przez wiele lat tego nie czyniłam,bo zimy już nie takie.Nigdy łozy nie przemarzły.Dobrze,że tak można  ten krzew prowadzić bo prowadzenie jest mniej kłopotliwe.
Na okoliczność,że ktoś stwierdzi"Ale owoce jeżyny są kwaśne"............informuję: ":to nie jest prawda ".Chyba,że krzewy rosną w całkowitym cieniu.A ponad to  owoce jeżyny są wyśmienite do sporządzania  dżemów..................gdy po zagotowaniu w odrobinie  wody przetrze się je przez sito i do  tego doda żelfiksu . i cukru,wg. przepisu na opakowaniu..................to pycha nad pychami.
Przepraszam,ale  to tylko tyle na dziś.Postaram się odrobić zaległości

ARONIA .................. to ta, której owoce obniżają ciśnienie.
Kiedy krzew jest młody ma regularny pokrój i ciecia nie wymaga.Kilkuletnie,niestety wyrastają zbyt wysoko.Warto je obniżyć i  w tym celu wycina się najstarsze pędy z samego środka krzewu ,tuż przy samej ziemi,te najgrubsze,te najsilniejsze ,a zostawić cienkie.Za dwa trzy lata,to one będą te najstarsze,te najgrubsze.
Każda półprawda jest całkowitym kłamstwem.  [ żydowskie ].
Półprawda to najbardziej niebezpieczne kłamstwo.  [ niemieckie ]

A ileż tej półprawdy  wokół.Wystarczy dobrze się wsłuchać. Półprawdą są także tzw. tematy zastępcze.

Ale ,ale ,zaraz cd. tematu prześwietlania krzewów.W międzyczasie jednak usłyszałam coś takiego: "Porzeczki ,a po co mi to ,kwaśne i drobne  itd..............." znając tę osobę dodałam tylko : "No -tak ,do bananów raczej nie są podobne."Wiem jednak,że komuś negującemu te owoce bardzo smakował karczek zamarynowany w szklance zmiażdżonych porzeczek z łyżką miodu i solą.W całości upieczony w piekarniku ,a w plastrach ,jako kotlety na grillu.

wtorek, 22 maja 2018

I to tylko tyle na dziś,a ja chciałabym obejrzeć jak wygląda jakakolwiek tchórzowska nora ?
Ta w Berlinie odpada bo zlikwidowana ,a na jej miejscu jest [podobno ]parking i trawnik.Zatem tak mało,tak niewiele,prawie nic.Czy warto było ?Czy nadal jest warto,czy nie ? Norę zasypią i  nic nie  pozostanie.
Owoce można pozostawić do całkowitego dojrzenia i wybarwienia  [ np. Czerwony Triumf ] wyśmienity w smaku.lub zerwać nie całkowicie dojrzałe ,ale już wyrośnięte   na mieszane kompoty np. z truskawkami lub uwaga !-  na mieszaną konfiturę.Taką jaką lubił ostatni car Rosji i jego żona Aleksandra.
Rozgotowywano nie całkiem dojrzałe owoce w niewielkiej,bardzo niewielkiej ilości wody,przecierano przez sito i dodawano cukier ,drobniutko pokrojoną smażoną skórkę pomarańczową i podobnie drobno pokrojone daktyle i już bez krojenie rodzynki. Wszystko razem krótko gotowano ,mieszając.Agrest z bakaliami staje się o wiele  łagodniejszy w smaku ,bo sam jest zbyt ostry,a poza tym - czy może jeszcze być coś bardziej eleganckiego i luksusowego ?
Na prześwietlanie form krzaczastych mamy cale lato ,lato,nie wiosnę.Lato po zbiorze owoców.
W pierwszej kolejności wycina się wszystkie pędy płożące się po ziemi cienkie i krzywe wyrastające z środka krzewu. Nie ma potrzeby ich oszczędzać bo na nich owoce są drobne i miernej jakości..Po takim potraktowaniu wygląd krzewu będzie prawidłowy,luźny,przewiewny,a skoro przewiewny to  bez amerykańskiego mączniaka ,choroby popularnej pochodzenia grzybowego. Z krzewu tak prowadzonego,takiego uporządkowanego łatwo się zrywa owoce.
A jeśli chodzi o owoce to :.........................
Chaotyczne te moje myśli ,ale chodzi o to by powiedzieć wystarczająco dużo,jednak nie za dużo.Zatem co ? Zatem pozostaje mi wrócić do AGRESTU.Ma wiele odmian .Są owocujące już w czerwcu i takie późne które dojrzewają dopiero w lipcu.Agrest jest owocem i deserowym i przerobowym.Znam jednak osoby które nawet najbardziej dojrzałych owoców nawet tych najsłodszych nie jedzą - "bo pestki ".Ich sprawa .Na choroby jelit i żołądka i wątroby pracuje się całe życie................."pomidory ,ale tylko bez skórki ,podobnie jabłka i gruszki ,a agrest,ten nie da się zjeść bez pestek,które to - o dziwo są bardzo potrzebne naszym organizmom ,bo pobudzają perystaltykę jelit. Ale nie o tym miałam pisać.Miałam pisać o tym jak i kiedy prześwietlać krzewy agrestu.Mam na myśli - formy krzaczaste ,nie pienne  tj,szczepione na pniu.Te prześwietla się bnowiem bardzo oszczędnie.
 Natomiast krzaczaste :...........................
Często tchórz,tchórza nastraszy.  [polskie ]
Skoro już się topisz,nie męcz się w płytkiej wodzie.[[bułgarskie ]

W 1945  r. o tej porze odkopywano w Berlinie bunkier w którym schował się pozornie silny ,bo pyskaty wódz ,III  Rzeszy,tej Rzeszy która miała trwać tysiąc lat ,a przetrwała zaledwie  dwanaście. Schować się ,to jest ważne,by się schować!!!.Jest jeszcze takie  przysłowie :"Dłużej klasztora jak przeora ".Gdyby jednak przeor brał to pod uwagę - ale gdzie tam.
Czemu dziś to mi się przypomniało - nie wiem.

A ma być o agreście :........................

poniedziałek, 21 maja 2018

J.Tuwim :
Po przegranej bitwie pod Ramillies  Ludwik XIV zawołał :
- Bóg zapomniał widocznie o wszystkim co dla Niego uczyniłem.
Jestem w stanie zrozumieć te osoby,które nie uprawiają na działce drzew owocowych,ale krzewy owocowe ? Czemu nie krzewy owocowe,są przecież łatwiejsze w uprawie od drzew i prowadzenie ich nie jest trudne i dostęp do nich łatwy i to zarówno z powodu cięcia pędów jak i zbioru owoców.
I czerwone i białe porzeczki owocują na pędach starszych niż porzeczki czarne,co oznacza,że odmładzamy je mniej intensywnie.Generalnie  ; w krzewie winny być pędy jednoroczne,dwuletnie  trzyletnie i czteroletnie.Nie oznacza to jednak,że krzew ma być bardzo zagęszczony ,bo powszechnie wiadomo,że luźny krzew da dorodniejsze owoce.Moja czerwona porzeczka miała grona dochodzące do długości 20 cm.O !- jakże to bolało mojego 
sąsiada Stefana....................do czasu jednak,do czasu .Pod moje dyktando wykonał prześwietlenie krzewów po zbiorze owoców, ze szczególnym uwzględnieniem pędów pokładających się na ziemi i na wiosnę sypnął pod każdy krzew około 3 szklanek sproszkowanego obornika  bydlęcego .Gdy krzewy zaowocowały cieszył się jak dziecko z długości gron owocowych.
"Stefciu !- a chcesz być lepszy ode mnie?" "Akurat - ty się na zgodzisz ,już to widzę."
Ale zgodziłam się ,a co mi tam.Poradziłam by kupił dwa krzewy porzeczki czerwonej i po posadzeniu pozostawił  w każdym tylko jeden pęd i przywiązał go do tyczki bambusowej,ten sposób wymaga jednak dwukrotnego cięcia przyrostów ,na wiosnę i pod koniec czerwca,lub w lipcu.
To dopiero była rewelacja i nareszcie był lepszy w tym temacie.
A tymczasem co ? a tymczasem czekają na omówienie krzewy PORZECZKI CZERWONEJ I BIAŁEJ.Oczywiści,na omówienie pod kątem,cięcia i prześwietlania.
Msza trwała długo,bardzo długo,tak mi się wydawało .Wreszcie ! - koszyk pełen jedzenia i kilka butelek kompotu z rabarbaru,na który w Rudzie mówiono rumbarbar.Słońce przygrzewało jak w lipcu zatem wybraliśmy miejsce pod olchą ,tuz przy rzece Ner ,a płynęła w nim woda czysta jak kryształ,do tego stopnia,że były w niej raki,a raki  żyją tylko w wodzie I klasy czystości.
Wreszcie mama rozpakowała jedzenie i zrobiła kanapki.Były przepyszne .Jedne z masłem i jajkiem na twardo i szczypiorkiem,a drugie z kotletami mielonymi.No !- te były wyśmienite.Na koniec placek,to jest takie duże i wysokie drożdżowe ciasto z kruszynką.Szczęście moje nie miało granic.
Nie wiem czemu tak mi się zebrało na wspominki ?Może dla tego,że maj,a może dla tego,że wtedy pierwszy raz jadłam też kotlety mielone i przez pewien czas myślałam,że te kotlety,to jest wałówka ,a może z powodu pysznego ciasta ?.....................nie wiem.
Ach ! - te majówki.My ,dzieci nie wiedzieliśmy,że coś takiego istnieje, ze można zabrać ze sobą jedzenie  i  je zjeść na łące i że to będzie prawdziwy chleb,bo jak zapytałam mamę gdy dane mi było spróbować pierwszego innego chleba .............." a co to jest ?" otrzymałam odpowiedź ................" to jest prawdziwy chleb "."To już teraz zawsze taki będzie ?" - nie dowierzałam. Zawsze ! - hurra ! zawsze cieszyłam się.
Gdy  już było wiadomo,że wojna skończona ,że nikt w nocy nie będzie łomotał do drzwi,że można spać spokojnie i że chleb,że jest go do woli  i że wolno krzyczeć [ podczas okupacji nie było wolno ] i już nie pamiętam jakie inne radości spotykały nas codziennie.
A do tego................jeszcze majówka ."Jutro  tj. w niedzielę  zaraz po mszy idziemy na majówkę"................zakomunikował ojciec tonem nie znoszącym sprzeciwu."To dobrze,że wcześniej o tym mówisz ,przecież muszę przygotować wałówkę na cały dzień," stwierdziła mama."A co to jest wałówka " - spytałam."Zobaczysz jutro "- otrzymałam odpowiedź. 
Całą  noc  nie spałam ,bo co to jest ta wałówka  ?

Witaj nam maiczku ,ze skowronkiem w gaiczku.  [ polskie]

Tak mi przykro,tak bardzo przykro,bo to co piękne "ubywa ".wybywa " i to za sprawą człowieka,głupiego,nieprzewidywalnego człowieka.Słowika nie słyszałam już od lat,ale gdzie ma  śpiewać ,skoro gaiczki są wycinane.

Wody w maju stojące,szkody przynoszą łące. { polskie ].

A nawet łąki  ?  Gdzież te łąki ? By je spotkać trzeba udać się  daleko,daleko za  miasto.
A ja miałam je  tuż, tuż,choć mieszkałam w mieście.Raptem było to około 500 m.,bo w Rudzie Pabianickiej, [ dzielnicy Łodzi ] do łąk i do rzeki Ner było blisko z każdego domu,że już nie wspomnę o Stawach Stefańskiego [nieco dalej ] ,ale jaki tam ogrom wody ,na pływanie i na żaglówki .W latach tuż powojennych pozostawało tylko pływanie.Żaglówki znane były jedynie te na obrazkach.

sobota, 19 maja 2018

J Tuwim :
Z tak zwanej " teki aforyzmów".
- Życie to męka.Najlepiej się wcale nie urodzić.
- Ale takie szczęście ma jeden na tysiąc.
To jeszcze dziś - PORZECZKI CZARNE.  Można je ciąć już od sierpnia.
                                                                       ========================
To jest bardzo ważne,że nie wiosną ,tylko ;po zbiorze owoców.Wiosenne cięcie,to pozbywanie się części plonu,który krzew zawiązał późnym latem i wczesną jesienią roku ubiegłego
Krzewy czarnej porzeczki owocują najobficiej i owoce są największe na pędach rocznych i dwuletnich.Zatem wszystkie starsze jak dwuletnie należy wyciąć,a także te które pokładają się po ziemi.Automatycznie zostaną stworzone warunki  do pojawienia się nowych przyrostów.
A czy wiecie że porzeczka czarna ,podobnie jak papryka są najbogatsze w witaminę C. I tak pisząc o prześwietlaniu drzew pomyślałam sobie,że informacje te mogą okazać się nieprzydatne ,bo nie na wszystkich  działkach rosną drzewa owocowe,ale jak chodzi o krzewy,a o porzeczkę czarną w szczególności to nie uprawianie jaj na działce zaliczyłabym do grzechu.Toż to grzech nie zasilić swojego organizmu ,by nabrał odporności na wszelkie infekcje jesienią i zimą.A jakże wspaniale jest przyjechać na działkę i zerwać  dorodne owoce i zjeść je na surowo.Wiem ! - wiem !- są kwaśne.Kwaśne nie będą jeżeli zmiksujemy żółtka jaj z cukrem,lub posługując się dawnym określeniem ubijemy KOGLA- MOGLA  dając na jedno żółtko jedną łyżkę cukru.A jak już będziemy w domu, a samochód na ten dzień odstawiony to przywożąc z działki owoce czarnej porzeczki  sporządzimy wyśmienity deser. Wymieszamy je z owocami banana pokrojonymi w kostkę pół na pół i wlejemy do każdej porcji kieliszek jakiegoś  likieru ,najlepiej jajecznego.Oczywiście ten deser przeznaczony jest tylko dla osób dorosłych .A dzieciom można przygotowane porcje polać niewielką ilością słodkiego skondensowanego mleka.
ORZECH WŁOSKI . Bardzo rzadko występuje na działkach,częściej w ogródkach przydomowych ,dając poza owocami cień.Działkowcy  zdają sobie sprawę z tego,że tak jak  i inne rośliny  oleiste np.słonecznik ,także i orzech bardzo wyczerpują ziemię ze składników pokarmowych,ale także,że buduje duże korony i  że  1  drzewo orzecha włoskiego zajmuje miejsce  kilku  innym drzewom owocowym.Jednak warto wiedzieć ,że ożech bardzo dobrze znosi cięcie,prześwietlanie i usuwanie nawet całych dużych konarów.Ale,ale , tylko w w sierpniu lub we wrześniu  !!! zleca się wykonać cięcie.Nigdy wiosną ,bo przez długi czas będzie z ran ciekło !
Przerywnik.....................na przysłowie i zaraz c.d.
Kto się w maju  urodził,dobrze mu się powodzi.  [polskie ]
BRZOSKWINIE I NEKTARYNY.Nektaryny to także brzoskwinie.Wtedy gdy mnie uczono jak prześwietlać drzewa ,to  BRZOSKWINIE  zalecano prześwietlać w czasie ich kwitnienia,a to z powodu tego,że  wtedy jest najmniejsze prawdopodobieństwo wniknięcia do ran po cięciu grzybów chorobotwórczych.Obecnie zleca się  inny termin,ale zbyt dużej różnicy nie ma.Wzięto pod uwagę to,że w naszym klimacie drzewa te są krótkowieczne [ pisałam o tym niejednokrotnie ] z powodu słabego wzrostu  pędów u podstawy korony i zamierania dolnych gałęzi.Rośniecie przenosi się na wyższe partie drzewa co sprawia utrudnienie przy opryskach i przy zbiorze owoców.Takie zachowanie drzewa mówi nam o tym,że  ono ratuje się przed 
śmiercią .Uaktywnia te części  ,które maja więcej siły,bo na wierzchołku  drzewo  jest 
młodsze.Aby pobudzić  wzrost pędów u podstawy korony zaleca się wyciąć w lipcu najsilniejsze przyrosty u jej szczytu. W ten sposób  [ podobno  ] drzewo będzie niższe,a co za tym idzie bardziej dostępne w czasie oprysków i zbioru owoców.Pozwoliłam sobie na uwagę " podobno "
bowiem nie było mi dane wypraktykowanie  tej metody.
Nie wiem jak u Was,Drodzy Moi Czytelnicy ,bo w Łodzi świeci słońce i jest stosunkowo ciepło. .A  a co do stosunkowo to :
Na korytarzu  szkoły podstawowej stoi dziewczynka z pierwszej klasy i pali papierosa.
- Aniu ! Ty palisz ?  pyta wychowawczyni .
-Tak  - odpowiada rezolutnie Ania  - palę.
- I może jeszcze pijesz ?
- A tak,pewnie że pije.
- A od kiedy  to tak ?
- A od pierwszego stosunku.

Przepraszam,miało być śmiesznie a wyszło......................toż to jakaś makabreska .

piątek, 18 maja 2018

J Tuwim ;
Lekarz [ po zbadaniu pacjenta ].Na ogół znajduję znaczną poprawę.Ma pan w prawdzie  jeszcze spuchnięte nogi,ale nic sobie z tego nie robię.
- Pacjent :panie doktorze ,gdy pan będzie miał spuchnięte nogi,ja też sobie nic z tego nie będę robił.
WIŚNIE na działkach..............NAJPIERW - należy sadzić  ,takie odmiany które nie są podatne na choroby.Bo -jak to będzie np.odmiana Łutówka ,to zniszczy ją DROBNA PLAMISTOŚĆ LIŚCI DRZEW PESTKOWYCH,co oznacza,że już w lipcu,a na pewno w sierpniu zgubi  ona liście i kto będzie pracował na przyszłoroczne plonowanie - no kto ? Natomiast mając odmianę 
PANDA ,omijają  nas te problemy .
W uprawie wiśni warto pamiętać o takim sposobie jej prowadzenia :skracać wierzchołki konarów ,a to celem odmłodzenia  i zmobilizowania do wydania  licznych przyrostów rocznych,bo : WIŚNIA OWOCUJE NAJOBFICIEJ NA MŁODYCH PRZYROSTACH.
 A   WIŚNIE I CZEREŚNIE ?  
Te drzewa owocowe tnie się,prześwietla się w okresie późno -letnim.Jeżeli po zebraniu owoców  zostaną  prześwietlone ,to w korony ich dotrze i światło i powietrze i słońce,co z kolei spowoduje,że chorobotwórcze grzyby nie będą miały szans rozwoju,bo lubią wilgoć i ciemność,co da w efekcie końcowym zdrowe drzewa.
Także latem można intensywnie prześwietlić czereśnie ,po owocowaniu oczywiście.A nawet znacznie skrócić ,by plonowanie obniżyć,bo najwygodniej  zrywa się owoce stojąc na ziemi.Takie zabiegi wykonują  dość często sadownicy w sadach towarowych,to czemu nie 
 na działce   ?........................... ale,ale Uwaga ! wszystkie rany na drzewach powodowane nie sekatorem a piłką należy zasmarować pastą do tego przeznaczoną.I choć w suche i ciepłe dni np.  lipca nie fruwają zarodniki grzybów  chorobotwórczych w powietrzu tak jak jesienią,czy wiosną ,to jednak lepiej "dmuchać na zimne " jak mówi stare polskie porzekadło .
A jak ciąć latem jabłonie i grusze ?  Cięcie ich jest ograniczone latem tylko  do wycinania tzw. "wilków".Niestety tylko tyle.B o ? - bo  na drzewach ziarnkowych najczęściej owoce dojrzewają aż do jesieni,co oznacza,że przecież nie będą wycinane gałązki z niedojrzałymi jeszcze owocami,bo to jest bez sensu.Należało ewentualne prześwietlenie wykonać wiosną, ale to wiosenne prześwietlanie im bardziej intensywne tym silniejsza reakcja drzewa na ten zabieg,tym więcej wilków.Drzewo stara się odbudować to co zostało wycięte ........................ i tak to jest,okazuje się,że nawet drzewa nie są nam posłuszne."Rządzą się swoimi przemyśleniami." 
jeżeli przyjmie się,że drzewo myśli.Dla samego drzewa wilki nie są szkodliwe ,ale dla człowieka i - owszem i tu znowu występuje sprzeczność interesów.Wilki  powodują zagęszczenie korony i nie dopuszczają  światła i słońca do owoców ,przez co staja się niewybarwione i niesmaczne.Wilki na jabłoniach i gruszach należy wycinać od lipca ,do połowy września.Potem wegetacja spowalnia i wilki już nie rosną. Jednak nie należy nigdy,przenigdy ,ani wiosną ani latem wycinać takich gałązek które zupełnie wilków nie przypominają,bo są krótkie  i nie strzelają pionowo w górę.Na tych KRÓTKOPĘDACH  w najbliższym czasie ,za rok ,lub dwa pojawią się owoce.Krótkopędy bowiem są zawsze owoconośne.
Grzmot w maju nie szkodzi,sad dobrze obrodzi.  [ polskie  ]
Też mi - wielka łaska - po ubiegłorocznym fiasku związanym z przemarznięciem  kwiatów na drzewach owocowych w tyn roku jest okazja by odrobić  straty.
Aha ! - dziś w całym kraju zapowiadane są burze.

czwartek, 17 maja 2018

Na dziś to tyle.Ale nie koniec tematu.Dopiero się" rozpędzam",a tu już  "rozpycha się " temat KOSAĆCE  i jak to pogodzić ?
J.Tuwim.
- Więc przyznaje się pan do spoliczkowania żony w tej grocie ?
-Tak jest panie sędzio.
- I co powie pan na swoje usprawiedliwienie  ?
- Ach,panie sędzio,w tej grocie  tak ślicznie odbija się echo !
W związku z z chorobami kory drewna  drzewa pestkowe są  krótkowieczne.Niejednokrotnie wspominałam o tym przy omawianiu brzoskwiń ,bo te szczególnie krótko żyją. 20 letnia brzoskwinia to coś  niezmiernie rzadko spotykanego ,gdy 70  letnia grusza to normalność.
Ale  nie jestem tego tak bardzo pewna jak  jeszcze 30 lat temu,bo nagle okazało się,że spustoszenie wśród grusz powoduję RDZA GRUSZY , przenoszona z jałowców.Oj ! nie w tym kierunku idziemy,nie w tym.Nie szanujemy przyrody,zanieczyszczamy środowisko itp.
Wracając jednak do pestkowych,to najczęściej ulegają one chorobie  grzybowej  zwanej MONILIOZĄ .Nie używam tej nazwy.Wolę :BRUNATNĄ ZGNILIZNĘ DRZEW PESTKOWYCH, a także dość często RAKOWI BAKTERYJNEMU DRZEW PESTKOWYCH.Moniliozę spotyka się najczęściej na wiśniach i morelach w okresie kwitnienia drzew i tuż po kwitnieniu..Nikomu nie życzę takiego widoku:Pędy i gałęzie nagle zamierają wraz z kwiatami i młodymi liśćmi,wyglądają jak o po pożarze.Należy natychmiast zareagować ,wycinając chore fragmenty drzewa.Rak natomiast "najbardziej lubi " czereśnie,Kora ,ponieważ odstaje od miazgi ,wygląda jak spuchnięta i wycieka spod niej sok i guma,Potem powstają duże rany  prowadzące do zamierania  całych fragmentów drzewa i często wygląda tak:................połowa drzewa zielona,polowa martwa i sucha.Leczy się  tę chorobę odpowiednimi preparatami ,przed tym należy chorą korę usunąć aż do zdrowej miazgi,a jak drzewo jest stare,to najlepiej usunąć je.
Wracając jeszcze do drzew pestkowych ,warto wiedzieć,że  są one bardziej narażone na choroby kory i drewna.Podobieństwo do pestkowych jest takie jak moje do Kubusia Puchatka.
Drzewa ziarnkowe [ jabłonie i grusze ] bardzo różnią się od pestkowych i te różnice należy uwzględnić.Ponieważ owoce ich mają długi okres dojrzewania  ,ciecie letnie nie wchodzi w rachubę.Chyba,że....................konary lub gałęzie nagle zamierają porażone  chorobami.No ! - tu reakcja winna być natychmiastowa  .Zapobiegnie to dalszemu rozwojowi choroby.
I !  - Uwaga ! - po tych deszczach może pojawić się na jabłoniach [ na szczęście nie wszystkich  ], na wierzchołkach tegorocznych przyrostów obfity, biały mączysty nalot.Jest to  niszczący pędy grzyb MĄCZNIAKA JABŁONI.Pozbycie się tej choroby jest równoznaczne z wycięciem porażonych wierzchołków.
To jak to jest z tymi drzewami owocowymi ?.................jak z cięciem letnim ?
Gdy w maju plucha, w czerwcu posucha.  [ polskie]
Nie wiem,czy to co dzieje się za oknem można zwać pluchą.?  ale- póki co deszcz jest potrzebny i to nie tylko na zboża i okopowe ,ale także na inne uprawy t,j . na warzywa i na owoce.Bo - choćby na przykładzie jabłoni czy gruszy, można  już teraz określić jaki będzie urodzaj,  uwzględniając OPAD ŚWIĘTOJAŃSKI  tj. zrzucenie nadmiaru zawiązków .Te co z pewnością spadną w chwili obecnej maja lekko podsuszone ogonki.Wprawne oko potrafi je rozpoznać.Zatem ,cieszmy się deszczem.Szkoda tylko,że powoduje on podtopienia,ale to już wina człowieka.Nieprawidłowe obchodzenie się z przyrodą daje takie efekty.Więcej szaleńców zapalonych do wycinania drzew,to więcej nieprawidłowości pogodowych.Gdyby to ode mnie zależało Oj ! - gdyby 

środa, 16 maja 2018

Przenoszenie ciecia na czas lata lub jesieni ma na celu ochronę drzew przed chorobami pochodzenia grzybowego.W okresie chłodnej i wilgotnej pogody,zatem od późnej jesieni do maja włącznie  [ nie zawsze maj jest taki jak w tym roku] grzyby chorobotwórcze  rozwijają się na korze i  drewnie  i w tych sprzyjających  dla  nich ,bo wilgotnych warunkach wytwarzają zarodniki ,,które kiełkują szczególnie w miejscach podatnych na infekcję to jest w pęknięciach kory po mrozie w ranach po cieciu i w małych rankach po opadłych liściach.
Najbardziej narażone na infekcję są drzewa pestkowe i dla tego  ZALECA SIĘ JE CIĄĆ LATEM. po zerwaniu owoców,a nie na przedwiośniu - w okresie największego zagrożenia infekcją. Ot ! - i tak to człowiek nauczył się omijać niepowodzenia.
To tyle na dziś - tytułem wstępu do tematu o letnim cieciu.C. d.  niebawem i proszę się nie obawiać,.................zdążycie Drodzy Moi  Czytelnicy,zdążycie wyciąć,uciąć, to co trzeba.Teraz i tak nie ,bo zapowiadane są deszcze a i owocowania jeszcze nie ma.
Należy zdać sobie z tego sprawę,że rośliny sadownicze  to : drzewa ziarnkowe [ jabłonie i 
grusze ] pestkowe  [śliwy ,wiśnie,czereśnie, brzoskwinie,morele] oraz krzewy  : [porzeczki ,agrest, jeżyny,aronia ,winorośl i inne ].
Warto wiedzieć,że każde drzewo i krzew mogą być cięte,także w okresie lata i jesieni.
A jednak są jeszcze działki i ogródki przydomowe w których rosną drzewa owocowe i  biorąc to pod uwagę proponuję słów kilka na temat letniego ciecia.
Mając na działce,czy w ogrodzie konwalie ,można sobie sprawić przyjemność i uzyskać kwitnące w zimie.By to było możliwe należy w październiku wykopać trochę  kłączy z pączkami kwiatowymi.Ale jak je poznać ? Otóż - pąki kwiatowe są grubsze i tępo zakończone ,w przeciwieństwie do liściowych,które są cienkie i spiczaste.Przechowuje się je na działce w wykopanym dołku przysypane warstwą piasku tak by tylko pąki były na wierzchu.Podlewamy je i poddajemy działaniu mrozu.W końcu listopada wydobywa się kłącza,skraca im korzenie do długości około 10 cm , i sadzi do skrzynek, doniczek lub mis ceramicznych napełnionych torfem,mchem lub piaskiem.Pączki winny wystawać nad podłoże.Ustawione  w cieple  należy nakryć je  pudełkiem, podlewać  i zraszać.Gdy osiągną wysokość 10 cm. okrycie należy zdjąć.Winny stać w widnym miejscu.Zakwitną  po 4 - tygodniach,licząc od momentu wstawienia ich do pomieszczenia z temperatura dodatnią.
Gdy kukułka kuka w maju ,spodziewaj się urodzaju .  [polskie ]
Nie przypominam sobie ile lat temu słyszałam kukanie kukułcze,ale w Łodzi to chyba raczej niemożliwe - choć  30-40 lat temu niemożliwe byłyby sroki w mieście ................i co ? i obecnie są plagą i są w dużym stopniu winne , wyginięcia wróbli ,choć nie wiem kto bardziej,czy  sroki czy człowiek.Człowiek za sprawą GMO  [ genetycznie modyfikowanych organizmów ].Karmione takową wróble składają niezalęgnięte jaja.Coraz częściej dotyczy to ludzi ,stąd metoda  
In - Vitro.
Kończąc temat konwalii majowej......................

wtorek, 15 maja 2018

J Tuwim :
Przewodnik oprowadza turystów po Sopocie :
- Oto kościół dla katolików,oto kircha dla protestantów,a oto synagoga  dla kuracjuszy.
I to tyle na dziś,choć nie wszystko o konwaliach i jeszcze winna jestem wyjaśnienie ,że roślin trujących na działce jest więcej !
Kiaty konwalii jak przekwitną ,to zawiązują owoce i nasiona i te owoce...................to  piękne czerwone kuleczki,wyglądające bardzo apetycznie,a są groźną trucizną.Konwalia jest rośliną leczniczą ,a każdy lek niewłaściwie zastosowany ,może być trucizną.Dziecko - nieświadome tego może przez zjedzenie jednego owocu lub dwu doznać  trwałego uszczerbku na zdrowiu ,a zjedzenie kilku może być przyczyną śmierci.Zatem................zatem decyzje pozostawiam Państwu.
Odradzam tym osobom ,które mają małe dzieci lub wnuki,a dla czego o tym za 10 minut.
Wiedząc,że rozmnażanie poprzez rozrost kłączy odbywa się na głębokości 20- 30 cm.na taką głębokość należy wkopać plastikowe lub drewniane  ograniczniki.My-  z sąsiadem Stefanem przepiłowaliśmy 40 litrową ,plastikową beczkę na pół i odpiłowaliśmy także dno.W ten sposób powstały dwa pierścienie wysokości 40 cm.Wkopaliśmy ,każde z nas swoja połówkę po wydobyciu ziemi i napełniliśmy jej kompostem.Potem ,późną jesienią posadziliśmy w tak przygotowane  dla nich miejsce -konwalie.Ze względu na to ,że ozdobą nadzwyczajną poza majem nie są usytuowaliśmy je przy naszych granicach na końcu działki.Stykały się  z sobą.Nad nimi rosła jeżyna bezkolcowa, i jej tj,jeżynie,i konwaliom,to sąsiedztwo bardzo odpowiadało.
Komu odradzam jednak posiadanie konwalii na działce?
W odróżnieniu od konwalii  leśnej,konwalia ogrodowa ma większe i liczniejsze kwiaty.Odznacza się  niepowtarzalnym  ,choć skromnym urokiem i delikatnym zapachem.Kwitnie przeważnie w drugiej połowie maja.W tym roku znacznie wcześniej.
Rozmnaża się z kłączy ,które pocięte na kawałki 5 - 6 cm sadzi się bardzo późno,chyba najpóźniej ze wszystkich roślin ozdobnych,na przełomie października i listopada.Co 15 - 20 cm  ,w takiej odległości należy posadzić kłącza ,zagłębiając je na 2 cm..Po posadzeniu warto przykryć je niewielką warstwą kompostu.
Jakie wybrać miejsce dla tej rośliny ozdobnej - ozdobnej krótko ,bo tylko w okresie kwitnienia.Uprawa przeznaczona jest,prawdę mówiąc,na kwiat cięty..Może konwalia rosnąć tam ,gdzie inne rośliny nie urosną,a właściwie nie zakwitną ,np pod drzewami ,przy plocie itp.bo dobrze rosną w cieniu w glebie dość żyznej i wilgotnej.Ale............ale trzeba wiedzieć ,że  ona bardzo intensywnie się rozrasta i w niedługim czasie" weżmie w niewolę " część ,a nawet całą działkę.
Jak zatem mieć konwalie ,ale tam gdzie my im pozwolimy ,by były ?
Jednym z pierwszych wiosennych wiosennych kwiatów jest także KONWALIA MAJOWA.
Co do tego czy warto ją mieć na działce zdania są podzielone. ..................ale przed tym ,jak zwykle ,przysłowie :
Chłodny maj,dobry urodzaj.  [ polskie ]

sobota, 12 maja 2018

Drodzy Moi Czytelnicy,niniejszym uprzejmie informuję,że być może jutro i pojutrze mnie  nie będzie.Ale jak Bóg pozwoli w późniejszym terminie odrobię zaległości.
SAŁATA ,to dobre warzywo ,bo może być uprawiane współrzędnie np. na brzegach zagonu z rosnącymi ogórkami,papryką,pomidorami  ,a w szklarni także ,tuż przy brzegu.Ale .sałata sałacie nie jest równa ,bo choćby typ MASŁOWA , występujący w wielu odmianach jest sałatą krótkiego dnia i niskiej temperatury ,zatem co ? zatem nie czas ją teraz wysiewać lub wysadzać b o ?  Bo nie zawiąże główek.Zachowa się tak : przy ziemi będzie miała kilka listków i "wystrzeli " w niebo pędem kwiatowym,dość wysokim.Na jego szczycie pojawią się najpierw kwiatki a potem nasiona.Sprawa nie jest przegrana,choć tak wydawałoby się.Ten pęd zanim zakwitnie można go wykorzystać.Należy tylko do kwitnienia nie dopuścić,bo po kwitnieniu staje się twardy i łykowaty.Zatem ,jak jest jeszcze młody należy go wyciąć,obrać ze skórki ,pokroić na kawałki i dodać do ogórków przed kiszeniem.To jest smaczne,a nawet bardzo smaczne,smaczniejsze jak same ogórki.Onegdaj  bywała odmiana sałaty o nazwie GŁĄBIK KRAKOWSKI. specjalnie  uprawiana dla uzyskania soczystego pędu.
A teraz ? a  teraz dla uzyskania soczystych liści wysiewa się .lub wysadza [ rozsadę ] sałaty,która znosi wysokie temperatury ,i w takich wysokich wybuduje główkę .Jest to typ : KRUCHA ,LETNIA LUB LODOWA,także w wielu odmianach.

Na zakończenie jeszcze pragnę podać smaczny sos do zielonej sałaty.Próbowałam różne,ale ten najbardziej jest konkretny w smaku .Do jednej  sporych rozmiarów główki [ bo teraz takie są ]
 należy dużą łyżkę musztardy wymieszać z dużą łyżką miodu  i odrobiną soli i kilkoma łyżkami oleju.Tym sosem potraktować sałatę.Ja jeszcze dodaje 3 zmiażdżone ząbki czosnku.
Doktor powiedział,że jak wujowi  dziś nie spuchną nogi,to nie ma żadnej nadziei.
Przerywnik ,a po nim o pewnym warzywie .
J Tuwim :
W pokoju przylegającym do sypialni ciężko chorego milionera  spadkobiercy prowadzą szeptem rozmowę :
- Więc co doktor powiedział ?

Jeszcze jedną z przyczyn uprawy Żywotnika jest to,że doskonale on znosi warunki miejskie, i zanieczyszczone miejskie powietrze.Także i to że nie jest absolutnie  wybredny co do gleby i zupełnie,całkowicie odporny na mróz,dobrze się przyjmuje po posadzeniu.Nie wymaga  cięcia,bowiem z natury ma  regularny pokrój.Nie rozrasta się nadmiernie,a więc nie sprawia żadnego kłopotu.co jest jego cenną zaletą.A tak w ogóle to z tym iglakiem jest jak z niektórą kobietą ...............ładna,ale jakże głupiutka.
A  odmian jest wiele ,np,;kulista i kulista zwarta ,spłaszczona i kolumnowa.No cóż ! - na wielu działkach rosną Żywotniki ,a korzystający z działki dobrze się mają.