sobota, 20 października 2018

NORNICA RUDA :
=================
Jest niewielkim gryzoniem.Spotkać ją można w parkach,lasach i ogrodach.Ma ciemnobrązowy grzbiet i biały brzuch,i  tym się różni od polnej myszy.Do ich nor prowadzą liczne korytarze.Gniazdo usytuowane jest głębiej ,najczęściej pod korzeniami drzew,krzewów,lub pod kamieniami ,a także pod płytami chodnikowymi.|Nornica jest bardzo płodna.Rodzi 3 - do 5 młodych ,kilka razy w roku.Żeruje głównie nocą,ale czasem także w dzień.I mało kto wie,że może oddalić się od  gniazda nawet do półtora km.Ma też zdolność wspinania się po gałązkach i dobrze skacze.Jej jadłospis jest bardzo urozmaicony .Jada zielone części roślin,nasiona ,grzyby ,owady ,dżdżownice.Na zimę układa w swojej spiżarni : nasiona,jagody i młode pędy drzew i korę .W ogrodach usytuowanych bliski mateczników ,może wyrządzać poważne szkody.W innych występuje sporadycznie.Obecnie  można kupić zatrute ziarno na nornice i wysypać je do korytarzy ,zabezpieczając przed ptakami.

A,że przyroda nie lubi próżni ,w niedługim czasie pojawiła się na działkach:
NORNICA RUDA.
Kiedy w 1975 r. tworzono  nowy ogród działkowy ,ja w nim otrzymałam działkę.Był to teren absolutnie i zupełnie dziewiczy i trzeba było wykonać pracę od podstaw.Pamiętam jak przez pierwszych  kilka lat plagą były dzikie króliki i nie można się temu dziwić bo to ich teren  i to my  to my działkowcy byliśmy w ich rozumieniu plagą.Ktoś musiał ustąpić.Oczywiście ,po kilku latach ustąpiły,bo zostały "wybite do nogi " - króliki.Czasem zastanawiam się,czy po to Bóg dał nam rozum.? W Księdze Rodzaju jest tylko mowa o człowieku czyniącym zwierzęta poddanymi.O zabijaniu nie ma mowy.W tym czasie,kiedy były króliki ,były także podgrzybki i to wcale nie mało.Gdy zakładano wodociąg  pewna część rur była wkopana w  lesie ,w lasku  znajdującym sie na terenie ogrodu ,należało  tam wyznaczyć miejsce dla rur wodociągowych,a że jak już wspomniałam  las, był niewielki,ale jednak ,tam można było znaleźć podgrzybki,tam można było je spotkać.Teraz  - nie ma królików,nie ma podgrzybków  i jeszcze wielu innych rzeczy.Jest natomiast człowiek !
Jeśli wszystko rozumiesz - widać jesteś źle poinformowany.  [jawajskie ]

piątek, 19 października 2018

I właśnie......................zmieniła się pogoda.W Łodzi jest pochmurno i tylko 14 stopni.Oby na Zaduszki nie trzeba było odgarniać śniegu z grobów ,oby nike trzeba było.
J.Tuwim :
Czytając Stary Testament,należy uważać by przypadkiem nie zlepiły się strony,bo może się zdarzyć ,że ze stronicy 3 - ej  [Adam i Ewa ],można trafić na początek stronicy 6 -ej [ Noe buduje Arkę ] i zdanie wypadnie w następujący sposób : ....I Adam poznał swą żonę Ewę..... i zalepił ją smołą  z zewnątrz i wewnątrz........itd.
Po drodze ,przyszło mi do głowy,że aby jakoś dać sobie radę,by nie zmarznąć przyda się jakiś alkohol.Jakiś..................dobre sobie.W tamtych czasach były tylko dwa :Baltik vodka i Bałtycka i do tego tylko w półlitrówkach. I jedna i druga,przeokropna w smaku. No - trudno ! Pierwszy łyk  miał miejsce po wyjściu z tramwaju ,ale gdy dotarłam do furtki ,łyki już były trzy,bo okazało się,że owszem ,otworzyć z zamka się da, niestety przez śnieg ,który sięgał do połowy furtki nijak nie da się otworzyć.Po dwu następnych łykach wystawiłam ją z zawiasów.Gdy szlam  nieodśnieżoną  alejką ,to płaszcz niczym welon ciągnęłam za sobą.Bardzo mi się to podobało i taka uradowana dotarłam na działkę gdzie była łopata do odśnieżania,duża i szeroka .Osiem drzew  schowanych było w śniegu w około 60 %.Pół godziny i od wszystkich śnieg został odgarnięty.Wracając ,już nie miałam siły by  wstawić furtkę w zawiasy.Wiosną słyszałam jeszcze niejednokrotnie  uwagi związane z tym faktem...................."Kto i po co ją wystawił ?>"
Szczęśliwie wróciłam do domu z  ćwiartką wódki,Bałtycka,przeokropna Bałtycka ,a jednak miała zasługi w ratowaniu  moich młodych drzewek,tak młodych,że ich kora mogła  stanowić dla wielu zwierząt pokarm.
Ewentualnych ,zgorszonych moim zachowaniem  Czytelników ,niniejszym uprzejmie informuję,że wtedy tak się żyło ,siermiężnie,ubogo i z pustymi sklepami,a to wymagało odpowiednich zachowań.Właśnie takich jak moje!
Przytaczając tę opowieść ,nie wiem,czy ab y na pewno po raz pierwszy ,chciałam miedzy innymi poinformować Państwa o tym,że młode drzewka ,należy na zimę owijać  do wysokości  półtora metra licząc od ziemi............................bo nigdy nie wiadomo jaka będzie zima,nie wiadomo !
Któregoś dnia dopadało śniegu,oj  dopadało.Spoglądałam przez okno ,a puchowa pierzynka była coraz grubsza .Ale cóż ? - byłam w pracy.Moja myśl  jednak była na działce i liczyłam i obliczałam,czy pnie drzew już są skryte w śniegu,czy jeszcze nie.Wyszło mi ,że tak.I co z tego,że je owinęłam by uchronić przed ogryzaniem kory przez zające,dzikie króliki lub jakiekolwiek myszowate.W tej sytuacji będą poruszały się po powierzchni śniegu i ogryzały korę na wysokości jaką dosięgną,zatem będą niszczyły korę na konarach moich drzew owocowych.W przypadku  gdy ogryzą ją dookoła ,to spowoduje to pogryzienie,zniszczenie wiązek sitowo naczyniowych,tych małych rureczek którymi wiosną powinny krążyć soki.Przerwanie transpiracji,to automatycznie śmierć gałęzi czy konarów.W taką pogodę samochodem się nie dojedzie.Pozostaje zatem środek lokomocji miejskiej .Na szczęście od niego do działki było tylko kila set metrów.Decyzja zapadła.Zaraz po pracy ,po 15 - tej, jadę..............................
Gdyby przez pracę można było osiągnąć bogactwo, młyny należałyby do osłów .  [rumuńskie ]
No - to jeszcze o tym co nas czeka w związku z nadchodzącą zimą,a właściwie co może nas spotkać,bo to zimy już nie takie jak np. zima 1978  - 1979 r.To była zima stulecia.Na mojej działce rosły drzewa owocowe posadzone w 1975 r,.
Któregoś dnia :..........................

czwartek, 18 października 2018

Leczenie przemarzniętego drzewa,to przede wszystkim zabezpieczenie listwy mrozowej by się nie poszerzała.Będzie to przybicie kory do miazgi, tuż przy pęknięciu.Najlepiej stosować do tego gwoździe tzw,papiaki ,bo mają doże główki.Ja jednak miałam czasem do czynienia z bardzo starymi drzewami i papiaki okazywały się za krótkie da starej i grubej kory,a chodzi o to by przybić korę do miazgi.Wtedy trzeba było do zwykłych,ale dłuższych gwoździ robić podkładki.A potem ?
A potem drzewo owinąć czystymi szmatami,dość grubą warstwą,nawet 5 , 10 cm.Przez cały okres wegetacji szmaty winny być polewane.być mokre.Jesienią,po odwinięciu kora do miazgi przylegała szczelnie.Co poniektórzy działkowcy chcieli wyjmować gwoździe,ale ich powstrzymałam.Te gwoździe pozostaną do końca życia drzewa.
Bo z działką  i nasadzeniami na niej jest tak :To działkowicz jest odpowiedzialny za ich stan,a lekceważenie tego mści się nie na kimś innym,tylko na nim.Mści się dodatkową pracą,bo zaniedbano tę podstawową,tę oczywistą.
I to tyle na dziś.Miłej pracy na działce życzę ,bo taka pogoda właśnie się kończy  
pojutrze,wato zatem jeszcze dziś i jutro ją wykorzystać.
No ! - nie za bardzo do wiosny,bo w myśl powiedzenia,że "Pańskie oko konia tuczy" ,pojawiałam się również na mojej działce zimą.Bo - choćby po to ,aby pobielić pnie i grubsze konary drzew,starszych drzew,takich ,których kora także się zestarzała ,a co za tym idzie pociemniała.Ma to przeważnie miejsce około 12, 15 roku życia drzewa.Bielenie robi się  w celu rozjaśnienia głównego pnia i grubszych konarów - do wysokości  około półtora metra licząc od ziemi,po to by przypadkiem nie nastąpiło w zimie , niewskazane krążenie soków,o czym pisałam wcześniej,że jest ono możliwe wtedy gdy ciemny kolor kory "ściąga " promienie słoneczne i puste wiązki sitowo naczyniowe wypełnią się sokiem,a przecież powszechnie wiadomo,że co mokre to przemarza.Skutki takiego przemarznięcia -  to po prosu pęknięcie kory,zwane listwą mrozową.Można to stwierdzić wiosną.Najczęściej taka listwa usytuowana jest od strony południowej lub południowo zachodniej .Aby to się nie zdarzyło,to w tym celu maluje się pnie starszych drzew.Ale - przypadkiem nie teraz,bo teraz byłaby to praca na próżno,bowiem wapno do nastania mrozów byłoby zmyte przez jesienne deszcze.A kiedy ?  Najlepszym terminem jest grudzień i to może się zdarzyć zmycie wapna,biorąc pod uwagę zimy jakie ostatnio mają miejsce.Częściej pada deszcz jak śnieg.Ja robię systematycznie zapiski dotyczące pogody,a wynika z nich,że w ostatnich 14 latach nie było zimy na Święta Bożego Narodzenia,co prawie się nie zdarzało w czasie jak byłam dzieckiem ,w latach 40 -tych, czy 50-tych.Pamiętam jak zdobyte ,bo wtedy się zdobywało pomarańcze zmarzły w piwnicy.A były tam schowane przede mną i moim rodzeństwem.Nie napiszę jak ten fakt skomentował mój ojciec,który zawsze stawał po naszej stronie.
Wracam jednak do bielenia drzew.Teraz można już przygotować wapno ,dostępne w handlu i wodę,bo w grudniu  może być z nią kłopot,W moim ogrodzie działkowym zakręcano ją po wystąpieniu przymrozków.
Bieli się dając jedną część gaszonego wapna i  9 części wody.Aby utrudnić ewentualne spłukanie wapna dobrze jest dodać nieco  mąki .Bieląc należy należy  kłaść szczególny nacisk na to by dokładnie,nieco grubiej nałożyć wapno od strony południowej i południowo zachodniej,bo to tam właśnie w zimie jest najdłuższa operacja słoneczna,
Przydatnym narzędziem użytym do tej pracy okaże się szczotka zmiotka.
Wapna należy pozostawić pewna porcję ,bo może bielenie w zimie trzeba będzie powtórzyć,bo grudniowe zostało zmyte.

I tu mogę znowu posłużyć się oczywistą prawdą,że ........."..:Nie ma skutku bez przyczyny"
Jest przyczyna,jest skutek..I ileż to ja razy musiałam poradzić coś na drzewa z listwą mrozową...........ileż.
D. Gaulle powiedział kiedyś tak ;  "Człowiek miewa przyjaciół - naród nigdy." 

A z kolei wielki król Prus,czczony bardzo prze Hitlera,Fryderyk II, stwierdził że :
"Chwała  to efekt podziwu ze strony ignorantów."

Nie,nie ,nie zapomniałam o przysłowiu.Jest ono adekwatne do jesiennego czasu i może wyrażać  nasz stosunek do prac na działce:
Lenistwo jest umiejętnością odkładania nieprzyjemnej pracy tak długo,aż jej wykonanie  stanie się zbyteczne.
Mam radę na to by ostatnie prace jesienne wykonywało się z ochotą.
Wtedy gdy jechałam na działkę do ostatnich prac,przed nastaniem zimy,umawiałam się z sąsiadami by rozstanie zaakcentować..................szampanem. Żadna praca nie była ciężka ,bo po niej następowała część artystyczna a  potem .......................aby do wiosny !


wtorek, 16 października 2018

A na koniec................jeszcze jeden przykład na to że jest przyczyna,jest skutek :
Pewna osoba nie lubi  tego i  nie lubi tamtego i  owoców niewiele i tylko niektóre, warzyw najlepiej wcale,bo te  są złe ,a tamte jeszcze gorsze i co ? I częściej jest chora jak zdrowa .Brak odporności ,którą uzyskuje się własnie konsumując warzywa i owoce, a także ryby i śledzie,których ona również nie jada.No- cóż ......za wszystko w życiu się płaci ! Czas jesieni,to czas zapłaty dla  niejadków !
Kiedy tylko rozpoczyna się wegetacja roślin ,najczęściej wtedy gdy wiosną średnia dobowa temperatur osiąga 6,8 stopni.Co wtedy dzieje się z drzewami ? Wiązki sitowo naczyniowe,puste w zimie wypełniają się sokiem,na skutek działania promieni słonecznych nagrzewających pień i grubsze konary. To temperatura nagrzewając korę działa jak pompa ssąca i rozpoczyna się podnoszenie soków zmagazynowanych przez drzewo w głęboko zalegających korzeniach.Że w zimie wiązki są puste ,są suche to całe szczęście,bo dzięki temu drzewo nie przemarz ,drzewo zamienia się w drewno.Ma to miejsce właśnie teraz.Jak spadają liście,to i spadają soki a wiosną, ? a wiosną ta przyrodnicza pompa pompuje  je i dobrze gdy maja możliwość " zatrzymać się " przy pąkach kwiatowych ,potem przy owocach,ale jak gałęzie,jak pędy są pionowe ,jak strzelają w górę,to tych możliwości nie ma - soki spadają,co jest oczywistą oczywistością,bo czyż  w rurce ułożonej poziomo płyn będzie ?  - owszem będzie,a ułożonej pionowo ? 
Pisałam to w celu ,by uświadomić Państwu i sobie,że nie ma skutku,bez przyczyny.
Ale dla czego tak się dzieje,że ludzie ,że sadownicy uprawiają drzewa niskopienne,że "prowadzą je " w taki właśnie sposób  ? .Nie bez znaczenia jest fakt ,że przy takim sposobie owoce zdejmuje się z drzewa stojąc na ziemi,ale także plonowanie,przede wszystkim plonowanie ! I jego wielkość ma znaczenie.
Ale dla czego  na  gałęziach usytuowanych poziomo w stosunku do ziemi owoców jest więcej ! znacznie więcej jak na tych "strzelających w górę"?...................
Onegdaj,bardzo onegdaj też był ciepły  październik i my tj. sąsiad Stefan i jego sąsiad Marian zwany Ćućmokiem  pracowaliśmy na działce,wykonując prace jesienne ,jakie o tej porze wykonać należy,np. opróżnić beczki i inne pojemniki i wylać z nich wodę,bo jak przyjdzie mróz to  woda w nich zamieni się w lód, a lód,jak to lód,potrzebuje więcej miejsca jak woda.Rozpychając się spowoduje zniszczenie,popękanie beczek.A wtedy -  beczka na działce to skarb.Ten skarb na zimę się chowało by nie zmienił miejsca pobytu.Ale,nie o tym chciałam pisać.Chciałam pisać o tym,że my ze Stefanem przyszliśmy na działkę nieco później jak Marian.Na tyle późno,że  on zdążył już coś sknocić ,coś zepsuć.W jego części sadowniczej leżało dużo gałęzi.Poobcinał te które były usytuowane  najniżej i wyrastały pod kątem 45 stopni.Marian działkę miał od niedawna.To jego poprzednik tak uformował gałęzie na młodych jeszcze drzewkach,odchylając je,przywiązując do pnia ,lub obciążając kamieniami,lub cegłami,by uzyskać prawidłowy kąt ,by rodziły dużo owoców ,bo właśnie na takich gałęziach zawiązują się szczególnie i bardzo obficie. A on je własnie obciął .Pomijam fakt nieprawidłowego terminu prześwietlania drzew owocowych................................bo na pewno nie w październiku,ale  zrobił coś czego nigdy robić nie należy .Pozbawił drzewa gałęzi najbardziej i najobficiej owocujących.Gdy Stefan zwrócił mu uwagę na jego poważny błąd ,spoglądając na mnie ukradkiem i oczekując pochwał,że on jest mądrzejszy od Mariana i że nigdy czegoś takiego by  nie zrobił.Marian odpowiedział "Te gałęzie ciągle waliły mnie w łeb jak kosiłem pod nimi trawę ".
Na co Stefan z ogromną satysfakcją : " Ale widać mało skutecznie,mało skutecznie."
Co było potem ,można się domyśleć.Owoców rodziły tak mało,że za kilka lat zostały wykopane, z komentarzem Mariana : "A ,to jakieś kiepskie odmiany,a może się zestarzały ?"
Po co o tym piszę ?.........................Piszę bo .....................
Jeśli zając długo letnią suknię nosi,późna zima swój początek głosi.  [ polskie ]
Dobrze byłoby spotkać zająca i zapytać:...................."Hej zając, w której jesteś sukni? "  Albo zajrzeć do jego szafy.Wtedy- byłoby wiadomo jak to będzie z tą zimą  ?
Nie mogę nie wspomnieć o ogromnej radości jaka spotkała nas 40 lat temu : POLAK PAPIEŻEM  , a potem zmiany.WIELKI  CZŁOWIEK I WIELKIE  ZMIANY.
I nie ma się co smucić .................mamy GO ,nadal - teraz ŚWIĘTEGO  !

poniedziałek, 15 października 2018

Myli się ten,kto myśli ...................."Co tam trawa,wszędzie urośnie " Trawa też ma swoje wymagania,co nie należy rozumieć,że dotyczą one intensywnego nawożenia nawozami mineralnymi,bo to spowoduje tylko  jej intensywny wzrost,owszem,ale co za tym idzie częstsze koszenie............. ale nawożenie nawozem organicznym np,przesianym kompostem ,o ! -to jest to,bo buduje darninę,która nie oprze się,żadnym przeciwnościom.Taka ,niewielka porcja posypana na przedwiośniu przed ruszeniem wegetacji ,to złoto dla trawnika. Nie tylko wspomaga darninę,ale powoduje,że w takim trawniku będą dżdżownice  i to jest to i o to chodzi ,bo one przemieszczając się budują korytarze w których utrzymuje się powietrze,a w okresach suszy woda,która zbyt szybko nie wyparuje,bo nie ma jak,bo korytarze są poziome.Napowietrzenie trawnika wykonane jest za nas i chwała za to dżdżownicom,ale one lubią substancję organiczną np , KOMPOST.

I to tyle na dziś.Rozpisałam się zbytnio.
Przepiękne ozdobne cebulowe nie powinny być sadzone na nisko położonym terenie,ale..............jeżeli dysponuje się pewną [im więcej tym lepiej  ] ilością kompostu ,to można go rozłożyć w celu podwyższenia  rabatki  i posypać po wierzchu dobrą ziemią.Tam posadzone cebule , " nie będą stały w wodzie " i nie będą podlegały chorobom grzybowym,co niestety się zdarza gdy są posadzone na zwykłej rabacie i wtedy gdy wiosna jest wilgotna,deszczowa,mokra.
Mając  świadomość  można  to zmienić i doczekać pięknie kwitnących tulipanów szafirków ,hiacyntów itp.
A zwykły,najzwyklejszy trawnik :..........................
A ja poradziłabym tak :  Nie masz miejsca dobrze nasłonecznionego dobrze przewietrzanego nie sadź pomidorów.Uprawiane pod drzewami zniszczy ZARAZA ZIEMNIAKA ,bo trafi na sprzyjające warunki rozwoju,bo lubi cień i  wilgoć,a wprost uwielbia jak jeszcze jakiś czas po deszczu kapie z drzew na nie,na te krzaki pomidorów.
A ,trudne w uprawie selery ? One właśnie urosłyby dobrze na działkach podmokłych ,bo w stanie dzikim są to rośliny błotne.
A zwykła najzwyklejsza marchewka .Ta z kolei potrzebuje przekopanej łąki.Na wsiach często za stodołą gospodynie przeznaczają pod marchewkę kawałek łąki właśnie.One to wiedzą,bo wyssały te informacje z mlekiem matki.
A warzywa kapustne ? Nie bierz się za ich uprawę gdy nie dysponujesz dobrze,bardzo dobrze nawiezionym i nasłonecznionym i często podlewanym  zagonkiem.Niespełnienie  choćby tego ostatniego,tylko tego warunku,to fiasko w uprawie,które spowoduje łykowatość warzyw kapustnych.
I to tylko takie pobieżne rady,nie całe nie kompletne ,ale przy pomocy ich można zdecydować,które będą uprawiane w następnym sezonie.I myślę,że już nie wszystkie !

Brak pryzmy kompostowej może spowodować,że trzeba będzie zrezygnować z :....................
Czy widział ktoś kiedyś sad,duży sad założony w dolinie,w znacznym zagłębieniu.  Gwarantuję,że nie.Sadownik wiedział,że tam drzew posadzić nie może,bo poza nieprawidłową ,zbyt mokrą glebą drzewom zagrażają także wiosenne przymrozki .Powietrze zimne jest cięższe od ciepłego,zatem spada w dół.Ryzykować nie warto,bo może się zdarzyć,że nie tylko sporadycznie,że wiosną często przemarzają kwiaty i pąki kwiatowe,bo jakże często ,właśnie wtedy gdy kwitną drzewa one ,to jest przymrozki się pojawiają.Plantator sadownik  w takim terenie nie założy sadu............................. a działkowicz ?  A działkowicz zachęcony wyglądem lub smakiem jabłka,.gruszki,śliwki,szuka ustalonych odmian nie biorąc pod uwagę ich wymagań.
I wiecie co  ?  Znam taką osobę która trzy razy sadziła na swojej działce drzewa,przypuszczając że ,to ich,to jest drzewek wina ,nie jego.
Ktoś inny upierał się by na swojej działce uprawiać wszystkie warzywa,także nie biorąc pod uwagę  ich wymogów:...............................
Nieświadomość prowadzi do wielu niepowodzeń.Np. na działce usytuowanej w zagłębieniu ,obok jeziorka gdzie gleba jest zdecydowanie podmokła,zbyt mokra nie urośnie wiele drzew i krzewów ,a już z pewnością nie jabłonie nie grusze.A jak sądzicie  ?  Czy dźwięk  trąb jerychońskich byłby w stanie zburzyć mury obronne Jerycha, gdyby nie fakt,że miasto to było położone 240 m. poniżej morza,teren zatem był podmokły i mniej stabilny.
Okazuje się,że znajomość historii  może okazać się przydatna  i uświadamiać pewne prawa natury ,które człowiek respektować powinien, także w posiadaniu działki.
Bo - choćby :.................................
Bo - podobnie jak i inne stworzenia zamieszkujące Planetę Ziemia człowiek ma tendencje ekspansywne .Tam gdzie jeszcze niedawno szumiał las,gdzie w pobliskim jeziorku panowała cisza,przerywane pluskiem ryb,tam przyszedł człowiek i  stara się zawładnąć tym co  do niedawna jeszcze było dziewiczym terenem,nie biorąc pod uwagę zamieszkujących od dawna tam zwierząt.
To ich teren,ich miejsca lęgowe i łowne i będą ich bronić z całych sił ,a jak to okaże się nieskuteczne będą starały się pogodzić z obecnością człowieka,wykorzystując to,co on ze sobą przyniósł np. korzenie drzew.Coraz częściej zwierzęta wykorzystują ludzkie ekspansje do swoich celów ,ot ! - choćby Pałac Kultury do założenia tam gniazd ptasich.Czasem tylko się dziwią,po co oni to wybudowali  ?  - po co ?
Ta ekspansywność nie dotyczy tylko człowieka,bo, choćby, dziki w mieście itp.A popularne w Polsce, już od dłuższego czasu  Synogarlice Tureckie jak sama nazwa ich wskazuje onegdaj zamieszkiwały Turcję .Takich przykładów można mnożyć i mnożyć,ale ktoś zapyta .....................po co ?
A po to by mieć świadomość,że : " och ta działka ,jakże pięknie położona ",może sprawiać z ludzkiego punktu widzenia kłopot.Tę świadomość dobrze jest mieć !
Po mglistym ranku lub dniu,za trzy miesiące deszcz lub śnieg.  [ polskie ]
Przytoczyłam powyższe przysłowie by i Państwo się uśmiali.Mnie ono rozśmieszyło  !

Ktoś nie zapytał czemu opisuje tak rzadko spotykane szkodniki glebowe  ? No - nie wiem czy tak rzadko,bo:...............................

sobota, 13 października 2018

J. Tuwim ;
Czy zadowolony jesteś z restauracji ,którą ci naraiłem ?
- Średnio ...Zupy niezłe .
- A  jak znajdujesz mięso ?
 - Bardzo łatwo: jak odgarnąć kartofle,to zraz je widać.
Gdyby mnie ktoś zapytał co najbardziej lubię robić,to odpowiedziałabym,że najbardziej lubię gotować,piec,i smażyć.A czego najbardziej nie lubię ? najbardziej nie lubię prasować i myć maszynki do mięsa.

Jak, o prasowanie chodzi ,to większość żelazek prasuje parą.Zatem trzeba do takiego żelazka wlać wodę.Z czasem pojemnik "zarośnie " kamieniem wapiennym.Wskazane będzie wlać tam wody z octem i pozostawić  na noc.Rano wylejemy razem z wodą kamienny osad.

Jeśli do wody w żelazku z nawilżaczem wleje się odrobinę ulubionych perfum,to prasowane ubrania ,a także bielizna ,będą przez dłuższy czas ładnie pachniały,że nie wspomnę o utrzymującym się zapachu w szafie.A przy okazji ...................czy wiecie,że MOLE  nie lubią  zapachu żadnych perfum,dezodorantów itp.

A gdy przed prasowaniem garderoby spryskuje się ją,to lepiej jest spryskać ciepłą wodą,bo ona lepiej i bardziej równomiernie wsiąka w tkaninę,w związku z czym można wcześniej rozpocząć prasowanie.

Aby welurowa ubrania się  nie  "świeciły," należy je prasować zawsze  po lewej stronie.

Plisę ,na której przyszyto guziki ,od bluzki,czy koszuli lepiej prasować na miękkim ręczniku frotte aby nie odciskały się guziki.

Ale co by nie napisać i jak sobie nie pomóc ,dla mnie prasowanie jest najbardziej nielubianą czynnością.

 I - to tylko tyle na dziś,bo to prawie już czerwona kartka.
Piekło zawsze otwarte,wpuszczają i o północy !  [ polskie ]
To przysłowie,na okoliczność obecnej sytuacji w kraju..............tak,tak,na tę okoliczność,bo po co kogoś posyłać do piekła,jak można go poinformować w jakich godzinach tam można trafić.
A - kto wie,może to i mnie dotyczy  ?
A teraz,przez kilkanaście minut,podam rad praktycznych kilka,a to dla urozmaicenia :.......................................

piątek, 12 października 2018

J. Tuwim ;
Gdy przyjmuję nową służącą ,zwierzał się pewien proboszcz wiejski,mówi ona z początku ; kury księdza proboszcza,po pewnym czasie ;nasze kury,a już po kilku tygodniach ; moje kury.
A może to, podobny do Karczownika  NORNIK BURY ,buszuje po twojej działce.Ten występuje na terenie całego kraju,ale najczęściej spotkać go można w północnej części kraju i w górach.Także preferuje wilgotną glebę.Jego gniazda należy szukać   w kępach krzewów i kępach wysokich traw.Ten szkodnik jest dość spory .Dorasta do 12 cm długości,grzbiet ma szarobrązowy ,a brzuch srebrzystobiały.Zimą przenosi się do ogrodów.Wybiera te położone najbliżej" mateczników".Ogryza korę szyjek korzeniowych i pni drzew owocowych,skazując takie drzewa na śmierć,bo przecież ,to właśnie pod korą krążą soki w wiązkach sitowonaczyniowych.Korzenie drzew także mu smakują.

Ale,ale ,na szczęście nie wszystkie ogrody,nie wszystkie działki są opanowywane przez tego szkodnika.
No - tak ! kreta nie ma,a jednak coś jest pod ziemią.coś co drąży korytarze i nawet też usypuje kopczyki,nieco spłaszczone i niepodobne do krecich.Może to np.KARCZOWNIK ZIEMNOWODNY, który teraz wędruje .Przemieszcza się na znaczne odległości,niejednokrotnie do 500 - 600 m.To właśnie teraz  młode zdrowe osobniki  przenoszą się z letnich stanowisk nad wodą,na wyżej położone tereny,ot ! choćby do ogrodów,bo wiedzą że tam znajdą  pożywienie. Przemieszczając się pod ziemią trafia na różne korzenie,różnych roślin.Jest niewybredny,wszystkie mu smakują.A jak wyglądają uszkodzone rośliny ,tego nie muszę opisywać.
Jeżeli działka położona jest w pobliżu zbiornika wodnego,tego szkodnika można się spodziewać jak już wspomniałam -  własnie teraz.Na działce osiedli się w pobliżu drzew i przez całą zimę nie będzie się zbytnio od nich oddalał.Pod śniegiem będzie budować  tunele by nimi dostać się do żerowisk.Wydrapuje z lodu, ze  zmarzniętej  ziemi korzenie roślin.Wiosną ,po stopnieniu śniegu są wyraźnie widoczne miejsca gdzie on się poruszał,pod postacią  wybrzuszeń.Ale wiosną pakuje walizki i wyrusza ,wyrusza  na poszukiwanie miejsca na założenie gniazda.Pokonuje wówczas odległości do 3 km.....................taki jest uparty,a co ?  Ma siłę bo najadł się do woli korzeni  roślin z naszej działki.
Reasumując : jest to szkodnik,dla działek SZKODNIK ZIMOWY,
Onegdaj nie znano sposobu na zabicie tego szkodnika.Teraz ,podobno, są preparaty w których należy namoczyć np. jakieś warzywa i podsunąć mu do skonsumowania,bo poza korzeniami jada jeszcze ,i tu nastąpi długa lista jego przysmaków ,to :marchew ,seler,por,pietruszka ,sałaty,warzywa kapustne,ziemniaki,słoneczniki ,truskawki i opadłe z drzew owoce.
Krótka,bardzo krótka informacja ;
Wiele roślin wymaga obcięcia przed zimą !...................ale nie wszystkie !
Otóż ,nie należy obcinać kończących wegetację powojników,tj. klematisów.W którym miejscu je obciąć,czy wyżej czy niżej okaże się wiosną.Wiosną bowiem usuwa się wszystkie pędy przemarznięte  i suche.
Radzę także nie obcinać winorośli, z tego samego powodu,że nie wspomnę w tym miejscu o zakazie ,poważnym zakazie wycinania,prześwietlania drzew,z wyjątkiem tego co jest absolutnie i zupełnie suche.Wyjaśniam,że rany powodowane teraz  na drzewach na żywej tkance,to idealne miejsca do wnikanie różnych chorób.Moje ostrzeżenie ma na celu  między innymi zapobiec zdziwieniu w następnym sezonie zdziwieniu takiej treści :.............."Ale skąd się to wzięło ,skąd  ta choroba ?"
A tak w ogóle,to proszę działki nie traktować jak mieszkania i nie sprzątać ,nie sprzątać jak sypialni,czy stołowego.Nie wszystko przed zimą się sprząta,nie wszystko obcina.!
Usposobienie zmienia się wraz z majątkiem.  [ łacińskie ]
Najprawdopodobniej ,mój majątek jest niezmienny,niestety niewielki ,bo też usposobienie bez zmian.Czy ja wiem ?  - To  może nawet dobrze !

czwartek, 11 października 2018

J. Tuwim :
 - Spotykają się dwaj przyjaciele.
 - Jak tam,co u siebie słychać,jak córeczki ?
 - Dziękuję,jedna zaręczona a druga także w ciąży.
No i  ;  SERDUSZKA OKAZAŁA , BISKUPIE SERCA.
Przez wiele lat tylko ja posiadałam tę nieco egzotyczną w wyglądzie roślinę.
Opisałabym ja tak : Jest wysoka  [ 80  cm. ] i szeroka,bo rozkłada się pędami niczym palma.
Jej kwiaty zawieszone są na tych właśnie łukowato wygiętych pędach.Mają kształt  spłaszczonych serduszek i są dwubarwne,biało różowe.Kwitną w maju i czerwcu.Pewną wadą tej rośliny,którą, uważam,że warto mieć jest jej zasychanie  po kwitnieniu,w skutek czego robi się, puste miejsce,ale nie u mnie,nie u mnie,nie na mojej działce.Na tym wolnym miejscu  stawiałam niewysokie druciane stojaki z zawieszonymi doniczkami ,a w nich bluszczolistne 
[zwieszające się ] pelargonie.Te pelargonie zdążyły urosnąć z uszczypniętych  balkonowych .
Serduszka okazała nadaje się do posadzenia w grupie.Wymaga gleby wilgotnej i stanowiska  słonecznego i pół cienistego.Rozmnaża się ją przez podział roślin w sierpniu i sadzi  w dużej rozstawie, co 50 cm.
A teraz ,to o czym mało kto wie,że nadaje się ona   na kwiat cięty.Bardzo zdobi wnętrza o surowym rustykalnym wyglądzie.

I to - niestety ,tylko tyle na dziś !
SASANKA ZWYCZAJNA 
======================
Jeżeli już o niej pisałam ,to z tytułu uroku tej rośliny warto jeszcze dodać że ;
Ta ,która rośnie na wielu działkach,znacznie różni się od sasanki leśnej,dzikiej.Ma znacznie większe kwiaty i cała jest wyższa  [ 25 cm. ]  Jej kwiaty ,puchate na zewnątrz ,pokryte  są maleńkimi włoskami występują w kolorze,przeważnie fioletowym.Ja miałam na swojej działce sasanki ,których kwiaty były purpurowe - no prawie purpurowe. A konkretnie fioletowo purpurowe.Sadząc je zastosowałam taką "przeplatankę " : jedna sasanka fioletowa,następna purpurowa itd itd..Tak oznaczyłam brzegi głównej ścieżki .Zakwitają już w końcu marca ,a ich widok umila prace wiosenne.Nawet wtedy gdy przekwitną stanowią ozdobę z powodu srebrzysto szarego koloru puchatych liści  ,jako kontrast z roślinami zielonymi.
Ale sasanki mogą także rosnąć  z dużym powodzeniem na skalniakach i w połączeniu z innymi wiosennymi roślinami cebulowymi.Oczami wyobraźni widzę takąż rabatę gdzie rosną tulipany, hiacynty ,szafirki niebieskie i białe ,no i sasanki.
Sasanki lubią stanowiska słoneczne,choćby kilku godzin w ciągu dnia.Co do gleby ,to ponieważ ich rodowód wywodzi się z lasu,dobrze będzie wzbogacić ją w torf.
Rozmnaża się sasanki przez podział kłączy w marcu,a jeszcze lepiej,najlepiej w lipcu ,sierpniu.
Wyjątkowo można je także rozmnażać sposobem generatywnym.Nasiona bez problemu należy  zebrać z posiadanych roślin,ale..............................natychmiast je wysiać.
Dla wzbogacenia rabat bylinowych wybrałam na dziś dwie rośliny.Jedna bardzo pospolita,bardzo popularna,a druga wprost przeciwnie.Przed tym jednak przysłowie :

Śmiech nie tylko czyści zęby ,ale także  pozbawia  zmarszczki z kurzu.  [angolskie ]
Oby, tylko było nam się z czego,lub do czego śmiać.Życzę tego Państwu i sobie !

środa, 10 października 2018

J. Tuwim ;
- Moryc,nie chodźmy tędy,tam pies szczeka.
-  Nie bój się.Czy ty wiesz ,że pies który szczeka,nie gryzie ?
- Ja wiem,ale czy pies wie ?


- Gruntownie wlany  jegomość obejmuje latarnię.Policjant zwraca się doń z wyrzutem :
- Wstyd,panie wstyd,czy pan żonaty ?
- Nie..........
- No ,całe szczęście pańskiej żony !
Uczono mnie tak : Ciepłolubne,takie jak brzoskwinie ,nektaryny a także winorośl ,lepiej sadzić wiosną,bo : "Niech tam szkółkarz się martwi o ewentualne przemarzniecie ich w zimie,a dla pozostałych ,lepszym terminem jest jesień,bo jak będzie ciepła,to zdążą się ukorzenić."
Ale to było wtedy ,gdy zimy przychodziły autentycznie,nie udawały,że już są,zatem nie wiem czy nadal stosować tę zasadę.
Onegdaj niejednokrotnie zima przychodziła czasem tak wcześnie,że na  Święto Zmarłych odgarniało się śnieg z nagrobków a na cmentarzu  unosił się zapach naftaliny z futer i pelis wyciągniętych na tę okazję.Bo wtedy na mole była tylko brzydko pachnąca naftalina.Nie było też zniczy.Na grobie stawiało się białą chudą świeczkę................takie czasy pamiętam.
Jakże teraz jest to proste,a termin sadzenia zdecydowanie wydłużony.Onegdaj rosnące w szkółkach drzewka wykopywano wtedy gdy już opadły im liście.Nie można przecież przerwać wegetacji,a dopóki są liście wegetacja ma miejsce.Teraz kupuje się młode drzewka w donicach,zatem,czy posadzi się je teraz,czy za dwa,trzy tygodnie,nie ma znaczenia.Po przygotowaniu ,tj odpowiednim zaprawieniu dołków,[ pisałam o tym już dziś ] sadzi się drzewko,nieco,tylko nieco głębiej jak rosło w donicy,licząc na to,że gleba po posadzeniu  osiądzie,zwracając jednak uwagę by nie pokryć ziemią miejsca szczepienia.
Jaka jest różnica miedzy sadzeniem wiosną a jesienią ? Wiosną formuje się misę wokół drzewka by tam zbierała  się woda bardzo potrzebna do przyjęcia się drzewka i do wejścia w wegetację.
Jesienią natomiast usypuje się kopczyk wokół pnia by ochronić korzenie od mrozu. Ten kopczyk z resztą będzie właśnie rozgarnięty wiosną i z niego bardzo wygodnie uformuje się misę.
A - czy lepiej sadzić wiosną czy jesienią ?.......................
Czy wiecie,że niektórzy działkowcy zbierają jeszcze pomidory z krzaków rosnących na zagonkach,bo,że ze szklarni ,to nie rewelacja,ale z zagonków !.A zawsze przekonywałam osoby niechętne uprawie warzyw,że co jaki co ,ale pomidory warto uprawiać .Z zastrzeżeniem,że będzie słoneczne,ciepłe lato i podobna jesień ,to wtedy nie wystąpi   ZARAZA ZIEMNIAKA.To wtedy sukces gwarantowany !
Pewien działkowicz na swojej działce wykopał stare drzewo owocowe i w związku z tym zmuszony był naruszyć konstrukcje trawnika.Poradziłam mu by zlikwidował darninę obrysowując  kwadrat.W tym kwadracie zamierzał posadzić nowe drzewko owocowe,ale zdecydowanie mu odradziłam.Gleba musi odpocząć choćby jeden sezon,a najlepiej dwa. Potem należy ją wzbogacić substratem torfowym i obornikiem i kompostem i jeżeli rosło tam drzewo pestkowe,to sadzi się  po nim ziarnkowe [jabłonie ,grusze ] "A przez ten czas do posadzenia nowego drzewka mogę tam coś uprawiać ,nawożąc wcześniej ?" - zapytał.I co mu poradziłam ?Poradziłam pomidory ! Zachowując duże odstępy posadził 9 krzaków. Ponieważ stanowisko pod  to warzywo  było idealne,bo na środku trawnika zatem słońce przez cały dzień,to też plon miał bardzo wysoki.A jeden owoc  był ogromny [85 dkg.] to go położył na parapecie okna by wszyscy widzieli.
Do prac  jesiennych zaliczyć należy właśnie wspomniane wyżej sadzenie drzewek .......................
A - chodzi o to ,by gleba po przekopaniu ,a do momentu mrozów leżała jak najkrócej,by pozostała pulchna,wzruszona ,by nie zdążyły ubić jej jesienne deszcze,i co jest także dość istotne,by nie porosła chwastami,co niestety może okazać się bardzo prawdopodobne przy utrzymujących się aktualnie wysokich temperaturach.Bardzo pozytywne działanie na wysztorcowane skiby ma mróz .Zamarzająca w skibach woda " rozpycha się ",  a na miejsce lodu wejdzie potem powietrze...........................i o to chodzi.W związku z tym ,nie grabi się przekopanej gleby,nie wyrównuje.Dopiero wiosną norkrosowanie  i grabienie nada jej właściwy kształt.
WIOSNĄ GLEBY SIĘ NIE PRZEKOPUJE !- przekopuje  się jesienią................to ważne !
I co ? Potrzeba było tak się spieszyć z  przekopaniem gleby w kwaterze warzywniczej.? W czasie gdy ja pobierałam nauki mówiono : "Do kopania przystępuje się wówczas,jak spadną liście z drzew. " Mnie jednak   wydawało się,że to za późno,czemu dałam wyraz zabierając głos :"To będzie listopad,bo przecież listopad nazywa się listopad,bo liść opadł ".Otrzymałam taką odpowiedź : " Jakby to było gdyby nasza opozycja nie miała coś do powiedzenia w przedmiotowej sprawie ? A liść szanowna opozycjo opada w różnym czasie .Raz -opadł ,to ostatnia dekada października ,a innym razem - opadł ,to dopiero połowa listopada.I tak oto już do końca pozostałam opozycją - niestety ! I muszę dodać w tym miejscu,że jednak stosowałam się do aktualnych zaleceń i jeszcze muszę dodać,że wtedy,[lata 70 i 80 ] ubiegłego wieku zimy przychodziły wcześniej -  o! - znacznie wcześniej,zatem kopałam niejednokrotnie przy temperaturze zbliżonej do 0 stopni.Wspomagana piersiówką jakoś kończyłam te prace.
W tym miejscu może ktoś zapytać: Właściwie o co chodzi ,co za różnica miesiąc w tę czy w tamtą stronę ? .................................
Dziś jest nasze,jutro kto wie czyje ?  ['polskie ]
Gdyby ta świadomość towarzyszyła nam codziennie,niezmiennie ,o ileż bylibyśmy lepsi.

poniedziałek, 8 października 2018

PRAWOŚLAZY ,TO NIC INNEGO JAK PO PROSTU  M A L W Y.
======================================================== 
W zasadzie są to rośliny dwuletnie,a że rozmnażają się z samosiewów,stąd mylnie  zwane  niejednokrotnie  bylinami.Są zdecydowanie wysokie i także potrzebują  podpór.
Kwiaty bywają pojedyncze ,lub pełne, w kolorach : białym żółtym,różowym i czerwonym.
Po kwitnieniu należy obciąć je,pozostawiając  15 cm. pędu.
Starsze rośliny kwitną słabiej.Warto wymienić je na nowe.Okres kwitnienia od  lipca do września.Prawoślazy,to onegdaj ozdoby  wiejskich chat.Teraz ,również mogą  zdobić domek na działce ,uprawiane jednym rzędem przy ścianie.Tam będą się najlepiej prezentowały!

I ,to koniec na dziś i koniec tematu   b y l i n y   !


Jakże popularne,bardzo popularne byliny to: OSTRÓŻKI 
                                                                        ==============
Liście ich są gładkie ,a niekiedy owłosione.Kwiaty w kolorze niebieskim   posiadają ostrogę.Środki  kwiatów są inaczej zabarwione.Większość ostróżek ma znaczny wzrost i z tej przyczyny powinny być podpierane.Wymagają stanowisk słonecznych i zacisznych.Wymagają także  w czasie kwitnienia obfitego podlewania.
Jeżeli po kwitnieniu rośliny zostaną  obcięte,regularnie podlewane i nawożone ,to odwdzięczą się za to ponownym  kwitnieniem w jesieni.I wtedy kwitnienie trwa od czerwca do października.
No - to teraz : TAWUŁKI .
                     =============
To byliny o zielonych,a czasem i czerwonych liściach.Natomiast kwiatostany występują  w kolorach : różowym ,białym i czerwonym,a także w prawdzie rzadko w kolorze niebieskawym.
Jak żadne inne byliny wymagają  podlewania częstego i obfitego.Z resztą,bardzo lubią wilgotną glebę..Kwitnienie trwa od czerwca do września.
Kto żle rozkazuje,niedługo panuje.  [polskie ]
Bez komentarza,bo okazałoby się,że jestem dokuczliwą babą !

sobota, 6 października 2018

J. Tuwim :
- Co dałeś za to ubranie -
- Trzysta złotych.
- Strasznie drogo !
- Ale na raty.
- Na raty ? Za bezcen !
PEONIE [ PIWONIE ]
====================
To byliny mogące rosnąć wiele lat w tym samym miejscu,należy tylko intensywnie je dokarmiać.Mają duże  pachnące kwiaty w białym,różowym lub ciemnoczerwonym kolorze. kwitną w maju i czerwcu.Bardzo niedawno opisywałam ten gatunek,ale nie wiem czy  informowałam o tym,że już można także mieć peonie o kwiatach żółtych.
ŚLAZY  :
===========
To zupełnie nie wymagające rośliny.Łatwe w uprawie ,a tak pięknie kwitnące. Występują w kolorach biały i różowym i ładnie pachną.Jak u wielu  bylin ,po usunięciu przekwitłych części,automatycznie przedłuża się okres kwitnienia i tak jak u wszystkich bylin obcina się je tuż przy ziemi,późną jesienią.
I jeszcze jedna bylina ,dobrze znana to :.....................
No właśnie !  Sprawdza się to co mówili moi słuchacze :   " Nie pytaj jej ,bo jak zacznie tłumaczyć,to do rana stąd nie wyjdziemy."
Na temat kreta miałam napisać 3 zdania i co ?
A dziś przecież ma  być c.d. bylin.Zatem :...................
Jest rada,choć od razu przyznam : będzie trochę pracy !  Starszy trawnik należy po podcięciu szpadlem ,miejsce po miejscu podcinając rolować.Jak już dojdzie się do końca ,to odsłoni się goła gleba.To na nią należy  położyć siatkę,na siatkę rozwinąć trawę ,dobrze udeptać i przez kilka dni podlewać by trawnik ponownie się ukorzenił.
Ale - Uwaga !  To nie praca na teraz.To praca na wiosnę lub początek lata.Wtedy jest najintensywniejsza wegetacja i wtedy najszybciej ponownie się ukorzeni.
"Ale co z tym kretem "? pytali jednak słuchacze na moich kursach .
Odpowiadali także często sobie sami .................."Najlepiej się z nim pogodzić."
To też jest metoda,ale ...................na obecnie uprawianych działkach największym problemem jest usypywanie przez kreta kopców na trawnikach.Trawniki ,to nie tylko część rekreacyjna na działce,to także ozdoba.Działkowcy dbają by ładnie wyglądały.
Onegdaj już o tym pisałam,ale z miłości do kreta,krecika co chciał mieć spodenki z kieszonkami  - powtórzę.
Przed założeniem trawnika ,należy na przygotowaną do siewu trawy  glebę rozłożyć siatkę.Jest taka w sklepach ogrodniczych.Gdy nasiona skiełkują,gdy zwiążą się korzenie traw z siatką,żaden kret nie zdoła tam usypać kopca.
A co z resztą działki ? Jest wiele roślin których korzeni bardzo nie lubi kret,choćby CESARSKA KORONA . Będzie te miejsca omijał szerokim łukiem.Ona mu po prostu brzydko pachnie i co do tego to z kretem się zgadzamy.
Przez siatkę pod trawnikiem i pewne rośliny,których kret nie lubi będzie zmuszony taką działkę opuścić.Znaleźć sobie inny rejon.I tak to metodą bezkrwawą kreta można się pozbyć............................oby tylko potem nie żałować!
No dobrze ,powie ktoś ,ale ja już mam trawnik na którym mi bardzo zależy i niech sobie będzie ten kret na mojej działce ,ale nie na trawniku.
Na to także jest rada:...........................
Z kretem jest tak,że dobrze gdy on jest,bo dzięki niemu nie ma najprzeróżniejszych szkodników,na które trafia w swoich wędrówkach podziemnych, a nawet skutecznie    niszczy wszystkie myszowate żyjące pod ziemią.Że nie wspomnę o TURKUCIU  PODJADKU ! ........................... to jest dopiero szkodnik wysokiej klasy. A zawsze jest wtedy na działce gdy nie ma krata ,jego największego wroga ! Tak w ogóle ,to człowiek jest winien temu jeżeli jakieś zwierzęta występują pod postacią plagi.Przyroda dba o równowagę  , a człowiek często ją zakłóca.Ale co z tym kretem?.............................
Nie ! -na takie pytania odpowiadać nie będę,a chodzi o to jak zniszczyć [zabić ] kreta.
W czasie  moich wykładów często takowe  padały  ,ale sformułowane bardziej delikatnie,bardziej subtelnie................"Jak się pozbyć kreta ?".Wówczas odpowiadałam pytaniem na pytanie."A gdzie ten kret ryje w sypialni,czy w stołowym,a może w kuchni ?"
Na działce,oczywiście .Ja pytałam dalej."Kto na tej działce był pierwszy,kret czy my,kto do kogo przyszedł ?" To jednak nie zadowalało słuchaczy.Kret przeszkadza,kreta trzeba się pozbyć !!!.A jakież z sali padały porady.........................ot choćby taka  :  "Wkładać pod kretowiny pęki włosów ,wsypać tam sól,wlać naftę itp." Wyobraźnia ludzka nie zna granic.Wszelkie przeszkody kret ominie  i wybuduje kopce w innych miejscach.A już najbardziej spokojna jestem o te metodę z włosami bo ich na głowach ludzkich coraz mniej.

Zatem co z tym kretem ?
Oszustwem jest ukrywanie oszustwa .  [chińskie  ]
Kto drugiego chce oszukać,bywa często najbardziej oszukany.  [polskie ]

Te przysłowia -  na okoliczność aktualnej sytuacji w Kraju !

piątek, 5 października 2018

No ! - ta bylina na kwiat cięty się nie nadaje.Po ścięciu bardzo szybko  więdnie,choć znam osobę która natychmiast wstawia je do plastikowego niewielkiego pojemnika i tak przewozi do domu.Zdobią pomieszczenie 5,6 dni.To niewiele,ale jak ktoś kocha ŁUBIN  ?
                                                                                                             ==========
Jest byliną mało wymagającą .Urośnie wszędzie.Pięknie wygląda gdy jest sam na wyznaczonym miejscu o kształcie np.kola.Jego kwiaty występują w kolorach,Uwaga !  ; białym ,żółtym,czerwonym,niebieskim,granatowym.Często tez spotyka się kwiaty dwubarwne.
Tak kolorowej barwnej plamy na działce,tylko można pozazdrościć.
Pewnej osobie zaproponowałam by w niewielkiej odległości od piaskownicy posadził z trzech stron te rośliny.Z trzech= bo z jednej strony jest wejście.Pięknie zasłaniają piasek w nieładzie i porozrzucane foremni.
I - to  tylko tyle na dziś.Może jutro uda mi się nadrobić zaległości.
O ! - nie.Nie zakończę tematu,bo w moim spisie jest jeszcze sporo bylin.
Zatem dziś np.  RDESTY
                        =========
 Ze względu na swój, jednak zupełnie inny  pokrój, niespotykany kształt,no może prawie nie spotykany kształt kwiatów ma wielu swoich zwolenników.
A kwitnienie w zależności od odmiany ma miejsce od czerwca do września.Zakwita  w kłosach lub w wiechach w kolorze różowym lub czerwonym.Ma także  urokliwe liście i  do tego wszystkiego jest zupełnie nie wymagający co do gleby i nawożenia.Potrzebuje tylko obfitego podlewania w czasie kwitnienia.
I wiecie co ?  - jego kwiaty jak żadne inne ładnie i niespotykanie się prezentują w ikebanie,zatem można go uprawiać na kwiat cięty.
Szalona miłość jest jak ból zęba : nie daje chwili spokoju.   [francuskie ]
Oj ! - tak,tak.
Choć na chwile,ale może uda mi się  zakończyć temat   b y l i n y .
Przed tym tylko jeszcze odpowiem pewnej osobie na pytanie :........................"Jak i czym nawozić przechowywane w zimie pelargonie "  ?   A NICZYM  !!!.
Zimą pelargonie nie rosną,zimą odpoczywają.Wegetacja ustaje ,a i podlewanie powinno być znacznie ograniczone.Ale ...................już od początku marca i owszem i podlewa się częściej  i można  rozpocząć nawożenie .Najlepiej nawozem specjalistycznym...........do nawożenia pelargonii.

środa, 3 października 2018

Niestety ,nie mogę się powstrzymać .W związku z tym podaję,że właśnie dziś jest smutna rocznica jak padło Powstanie Warszawskie,bo jak to już wcześniej bywało ,sprzymierzeni wypieli się na nas.A obiecywano,obiecywano pomoc,..............."Tyko rozpocznijcie ".
I jeżeli jest gdzieś jakaś sprawiedliwość,to kara za grzechy polityczne jest stokrotna !
Delikatne,subtelne i wcześnie kwitnące są  OMIEGI .
                                                                    ============
Mają kwiaty żółtego koloru.Są bardzo podobne do margerytek,tyle tylko,że są żółte również w swoich środkach.Jak wiele żółtych kwiatów działają pozytywnie na człowieka .Pomimo swojej delikatności nadają się na kwiat cięty,a że zakwitają już w maju gdy jeszcze tęsknimy po zimie do żywych kwiatów, chętnie są przeznaczane do pomieszczeń, szczególnie  z ciemnymi meblami.
I nie należy żałować,że się je obcięło bo to ciecie spowoduje ponowne kwitnienie.No - nie należy tylko ścinać przy samej ziemi.Przy ziemi ścina się je jesienią.
KRWAWNIKI.
================
Okres kwitnienia krwawników ,podobnie jak wcześniej omawianych  przywrotników  trwa od czerwca do sierpnia i na tym koniec podobieństw.Rozrastają się i są dość wysokie.Kwiaty ich żółtego lub białego koloru zgrupowane są w baldachach,albo w baldachogronach.Po kwitnieniu  należy usuwać przekwitłe kwiatostany ,by nie dopuścić do samosiewów.Cechą charakterystyczną jest ostry zapach rośliny.Jest dość popularna ,ale wymaga okrycia  na zimę.
Byliny skromne w swoim wyglądzie,niziutkie,drobniutkie ,to : PRZYWROTNIKI.
                                                                                                      ===================
Mają owłosione liście i żółte kwiatki.Kwiatki są kulistego kształtu i zakwitają pęczkami.
Kwitną od czerwca do sierpnia,zatem dość długo.
W pierwszym przysłowiu jest stwierdzenie,że .............."lenistwo głodzi ",a ja mam przykład,że lenistwo może zatruć człowieka,może być trucizną.
W pewnym roku szara pleśń na truskawkach niszczyła duży procent plonu.Kto nie wykonał oprysków zapobiegawczych,które to jak powszechnie wiadomo należy wykonać w czasie kwitnienia,nie plonowania nie miał pożytku ze swoich truskawek.Pewna osoba z mojego ogrodu działkowego poirytowana do maksimum poprosiła mnie : "Podaj mi nazwę tego preparatu na truskawki." Wzbraniałam sie,tłumaczyłam,że go teraz nie może użyć,bo karencja itd.itd.Nie chciał słuchać."Ty mi nic nie tłumacz,ty mi podaj tylko jego nazwę".Za tydzień dowiedziałam się od jego sąsiada ......................."Ale pomógł ten preparat,truskawki przestały mu  pleśnieć".Za dwa tygodnie dowiedziałam się ,że jego wnuczka jest w szpitalu .....................zatrucie pokarmowe.A za następny tydzień dowiedziałam się,że jego syn przekopał zagonek z truskawkami ,by ojciec nie miał możliwości już nikomu zaszkodzić owocami z trucizną i nawet skomentował to tak :..............."Daj głupiemu nóż,a wyrżnie pół gminy.

Zatem - jeżeli wśród informacji ogrodniczych znajdą się inne ................jak to ostatnio miało,zaznaczam,miało miejsce,to może warto je przeczytać  ?
W nawiązaniu do wybranych na dzień dzisiejszy przysłów  :
Onegdaj będąc na wczasach nad polskim Morzem,pewna wycieczka z centralnej Polski ,której byłam uczestniczką odwiedziła rybaków i oglądała połów.Był obfity.Wywiązała się dyskusja i w pewnym momencie jeden z rybaków zaproponował nagrodę największej ryby osobie która zaśpiewa ich Hymn.Znałam go,ale czekałam na propozycje innych osób,bo może to nie ten  hymn o którym ja myślę ? Zapadła cisza ! Nie mając nic do stracenia zaśpiewałam ........................"Hej żeglarzu żegluj że,całą nockę po morzu.....................".A że znałam wszystkie strofki zaśpiewałam do końca.Ryby dostałam dwie.I co ?  opłaca się wiedzieć ?
Mądrość karmi ,lenistwo  głodzi.  [mongolskie ]
Tylko głupiec na każdą mysz ma osobnego kota.  [ hiszpańskie ]

wtorek, 2 października 2018

J. Tuwim :
- To straszne,doprawdy straszne,że człowiek tak postawiony,znalazł się nagle,w takim położeniu,
że musi  siedzieć !
Rosną na wielu działkach ,to : NAPARSTNICE.
                                            ===================
Właściwie,to nie są byliny,to rośliny dwuletnie,to jest takie,które w pierwszym roku zawiązują rozetę liści ,a dopiero w następnym kwitną,ale ponieważ występują z tzw. samosiewów,często są mylnie traktowane jak byliny.Kwiaty o lejkowatym kształcie występują we wszystkich kolorach.Wycięcie kwiatostanów przekwitłych powoduje ponowne kwitnienie jeszcze w danym sezonie.
Ale........................to prawie nie jest znane  uprawiającym te rośliny działkowcom,że są to rośliny lecznicze,niestety .........................TRUJĄCE.
No  ! - nie wiem czy polecać tę bylinę.Ma ciekawy wygląd ,bowiem jej długie kłosy kwiatów są w kolorze - w różnych odcieniach niebieskiego.Okres kwitnienia trwa  od  lipca do września.Po kwitnieniu brzydko wygląda i z tego powodu kwiatostany winny być ścięte.Podobnie jak u innych bylin całe rośliny  likwiduje się wraz z nadejściem jesieni.
To :.......................TOJADY ......................ROŚLINY TRUJĄCE.
                           =========
 Nie powinny rosnąć na działkach gdzie przebywają małe dzieci i różne domowe zwierzęta.
Te  byliny znajduje wielu zwolenników ,choć nie z powodu kwiatów.Z powodu srebrzystoszarych pachnących liści. To : BYLICE.
                                                            ============
Dorastają do znacznej wysokości i w związku z tym mogą stanowić tło   dla niższych i  ozdobnych z kwiatów roślin.Ich skromność zawarta w szarości nie przyćmi innych  bylin.
Bylice kwitną swoimi skromnymi kwiatkami od sierpnia do października.Późną jesienią ścina się całe rośliny tuż przy ziemi.
Pod koniec sierpnia 1939 r. została odsłonięta Warszawska Syrenka - godło  stolicy.Do tej rzeźby pozowała mądra, skromna ,dzielna ,utalentowana patriotka,studentka Krystyna .To ona jest autorką piosenki powstańczej .............."Hej chłopcy,bagnet na broń "................i co ? i zginęła w drugim dniu powstania,a w piątym zdolny poeta Kamil Baczyński.Poza tym, wielu  inteligentnych młodych ludzi.O tym nie należy zapominać !

A teraz samo życie,coś praktycznego ,coś do uprawy na działce.
Gdy wróg staje u progu,kobieta,też powinna walczyć.  [ukraińskie ]

I walczyła,nie jedna kobieta walczyła - choćby w Powstaniu Warszawskim.Ileż zginęło dobrych,mądrych i wykształconych kobiet.Na tle takich dzielnych Polek jawi mi się głupiutka kochanka Hitlera Ewa Braun.Gdy wybuchło powstanie  w Polsce ,ten diabelski ,niepoprawny marzyciel  stwierdził "Polakom to ktoś powinien mordy obić "!
Gdyby głupiutka ,infantylna Ewa spytała go :.................."A czemu ?".to być może wiedzielibyśmy czemu,choć to teraz już nie jest istotne. No - cóż ,kobieta,kobiecie nierówna.
I pozwólcie jeszcze na pewne refleksje dotyczące 1939 r.

poniedziałek, 1 października 2018

J.Tuwim ;
- Sara,czy ty wiesz,ze nasza Micia jest w ciąży ?
-Ładna historia !
- Może od tego lokatora co u nas mieszka ?
- Co ty gadasz ,on przecież ma oddzielne łóżko.
- No, mógł przecież wyjść z łóżka .....
- A jak już nawet wyszedł, to co ? Przecież między jego łóżkiem a jaj jest parawan. !
- On mógł  przecież odsunąć parawan......
- No,chyba to jedno ....
BARSZCZ.
============
Nazwa równie krótka jak opis tej byliny.To długotrwałe rośliny,mogące rosnąć w jednym miejscu nawet do 10 lat.Jej kwiaty w kolorach białym lub różowych zebrane są  w długich kłosach.Wymaga obcięcia po kwitnieniu  tuż przy ziemi.Czy polecam tę bylinę ?  Polecam.A czy posadziłabym ją na swojej działce ? Niekoniecznie......................a to z powodu jej pochodzenia.
ASTRY
========
To duża bardzo duża  grupa.To rośliny o najprzeróżniejszych kolorach kwiatów wielkościach i kształtach.Gdybym miała je opisać,to opisałabym tak :  Są podobne do margerytek ,a ich płatki występują w  odcieniach niebieskiego i czerwonego.Wszystkie mają żółte środki.Cała grupa astrów  potrzebuje regularnego podlewania w okresie kwitnienia szczególnie.A kwitnienie ma miejsce w sierpniu ,aż do października.Po kwitnieniu usuwa się  to co przekwitło,a na koniec także całe rośliny.Warto zdecydować się na te byliny,bo kwitną wówczas ,gdy inne już kwitnienie zakończyły.
ORLIKI.
=========
To bardzo ozdobna bylina.Kwiaty jej mają barwę od  białego i niebieskiego poczynając ,do żółtego  i czerwonego.Czy może być coś bardziej kolorowe jak taka kępa orlików w tylu kolorach.Bo jak już uprawiać ,to sadząc wszystkie kolory.Kwiaty są lejkowatego kształtu.
Jest tylko pewien przymus.Coś co spełnić należy ! Natychmiast ścinać przekwitłe kwiatostany, by nie dopuścić do samosiewów,albowiem ,albowiem te rośliny nie powtórzą cech rośliny macierzystej.Wszystko co przypadkiem pojawiłoby się z samosiewów należy potraktować jak chwast.Po przekwitnieniu wszystkie  orliki należy ściąć tuż przy samej ziemi. Kwitnienie ich trwa przez  maju i czerwiec.
BYLINY OGRODOWE ................te najpiękniejsze,i te najłatwiejsze w uprawie.to :..............................
Czucie i wiara silniej mówi do  mnie,niż mędrca szkiełko i oko.  [ polskie]
Oczywiście,że polskie to przysłowie,a nawet od wielkiego Wieszcza A.Mickiewicza.
Ale - kto Go jeszcze czyta ? Tak jak niewielu polaków interesuje historia.I niechby interesowała choćby ta najnowsza.
1 października 1939 r.  ustały walki na Westerplatte.Dowódca polskich  wojsk dzielnie broniących tego ostatniego skrawka  ziemi polskiej musiał podpisać kapitulację. I choć świetnie znał niemiecki ,wszystko co należało powiedzieć w tych okolicznościach powiedział po polsku.Zapytany czemu tak czyni odparł,że 1 września zapomniał,zupełnie zapomniał języka niemieckiego.

sobota, 29 września 2018

J. Tuwim ;
- Rubiner ! Słyszałem ,że twoja córka wychodzi za tego Szapselewicza ! Ostrzegam cie  : on siedział  5 miesięcy w więzieniu.
- Co ty mówisz,a to łotr.Mówił  mi,że tylko 3.


Owszem , można także byliny rozmnażać sposobem generatywnym tj. z nasion,ale nasion kupionych ,kwalifikowanych.Najprościej i najłatwiej jest rozmnażać sposobem wegetatywnym,tj. przez podział korzeni.Należy je wykopać i podzielić na części.Im młodsza roślina ,tym podział łatwiejszy.W przypadku starszych podział wykonuje się nożem,a czasem też szpadlem i sadzi się na przygotowane miejsce.
W następnych spotkaniach z Państwem postaram się wymienić wszystkie znane mi byliny ogrodowe  i opisać ich wygląd i wymagania.Oj !- rzucam się na głęboką wodę.
Dziś jeszcze tylko :..........................
Często spotykałam osoby,które usiłowały uzyskać nowe ,młode rośliny z nasion. I co ? i zawiodły się,bowiem  nie tak one wyglądały jak  roślina z której pobrano nasiona.Bo coraz częściej występują i są hodowane  rośliny heterozyjne.Wygląda to tak,że z dwu różnych powstaje trzecia,że to człowiek przenosi pyłek z jednej na drugą.Przypominam sobie jak onegdaj zachwycona plonowaniem moich pomidorów  w szklarni ,pewna działkowiczka poprosiła mnie o pomidora by pozyskać z niego nasiona i choć tłumaczyłam,że to nie będzie to,że te nasiona nie powtórzą cech rośliny macierzystej, bo to jest od miana heterozyjna nie pomogło i wyhodowała i posadziła i sprawdziło się to co mówiłam.........................bo to  nie te czasy,nie te czasy. Bo człowiek uparł się by poprawiać przyrodę i czyni to ,tym właśnie sposobem uzyskując np. intensywniejsze  kwitnienie,lub większe kwiaty,lub,jak w przypadku pomidorów wyższy plon z którego zrezygnowałam.Stąd ,potem zawsze uprawiałam odmianę pomidora Olbrzym Malinowy,bo wolę coś co nie koniecznie jest stworzone przez człowieka.No - tak ! - a miało być o rozmnażaniu bylin.
Zatem :........................
Wiele miałabym jeszcze do napisania o tamtych czasach,wszak miałam 6 lat jak skończyła się wojna,ale nie chcę jawić się jak osoba  zgorzkniała ,zatem ? ..............................zatem przechodzą do spraw działkowych .Dobrze,że mogę sobie na to pozwolić,że nic i nikt mi tego nie zabrania.
ROZMNAŻANIE BYLIN :.................................
 28 września 1939 r. padła Warszawa,29 był pierwszym dniem okupacji hitlerowskiej.Typowa wojna błyskawiczna dla okupanta.Wystarczyły 4 tygodnie by zwyciężyć .Mój ojciec  już wracał do domu wraz z grupą wielu łodzian ,którzy uważali,że to jest ich święty obowiązek obrona stolicy,Szli kilka dnie ,brudni,zmęczeni i głodni,ale co było istotniejsze,załamani .Po powrocie ojciec opowiadał ile trupów mijali po drodze.Bombardowane były przeważnie właśnie drogi,bo to nimi,nie wiadomo czemu przemieszczali się Polacy. Podobno była to  umyślna robota 
okupanta,by wprowadzić zamieszanie.Zatem po rowach i w kartofliskach leżały furmanki z  martwymi ludźmi i zwierzętami.Często było tak,jak relacjonował ojciec ,że nad ludźmi leżącymi w polu,byle dalej od szosy spadał grad z karabinów maszynowych .Celność była idealna,bo samoloty bardzo zniżały lot i serie z karabinów maszynowych nie omijały nikogo.Jakim trzeba być podłym człowiekiem ,by takie postępowanie sprawiało radość i jaka indoktrynacja ?   Coś,czego ja już do końca życia nie zrozumiem. Opowiadał ojciec  jak spotkali w rowie przewróconą bryczkę ,martwych dwóch mężczyzn  i także martwego konia.Obok rozsypane jakieś przedmioty ,a pośród nich  duża otwarta walizka , a  w niej dużo plików banderolowanych  amerykańskich dolarów.<Leżał w rowie ogromny majątek,a ludzie szli i zupełnie ich to nie interesowało.Zdewaluowało się w obliczu  nieszczęścia i śmierci.
Po co o tym piszę ? Po to,by stwierdzić,że jestem dumna ,BO JESTEM POLKĄ.bo mój ojciec bronił tej mojej polskości,bo zostawił mnie w domu choć miałam dopiero 8 miesięcy,bo zostawił rodzinę ,bo obrona ojczyzny była ważniejsza.Bo nie witał okupanta kwiatami jak to miało miejsce w innych europejskich krajach.Nie potrzeba szukać daleko,bo ..................chociażby,tuż..................nie nie warto nawet wymieniać tych którzy potem także służyli okupantowi i walczyli pod jego sztandarami.MY POLACY TAK SIĘ NIE ZBŁAŹNILIŚMY.! 
Pochlebstw używaj na wzór wody kolońskiej - wąchaj,ale nigdy nie połykaj.  [serbskie ]
W dzisiejszym przysłowiu jest wiele mądrości życiowej.

A teraz,zanim przejdę do meritum ,pozwolę sobie na pewne refleksje dotyczące przeszłości :..............................

piątek, 28 września 2018

Mam nadzieję,że odrobiłam dwudniowe zaległości.
Wycina się dla przeznaczenia do ozdoby,.do dekoracji pomieszczeń i wtedy wycina się łodygi bezlistne przy samej ziemi,inne nad ostatnią para liści.Obserwuję błąd popełniany najczęściej przy obcinaniu piwonii,peonii.Za dużo zabrane jest roślinie przy cieciu liści.Często obcinający wykonują to przy samej ziemi,a .....................im mniej po kwitnieniu liści i  pędów,tym mniejsze kwitnienie w następnym sezonie ,bo nie ma kto na to kwitnienie zapracować,bo zabrano to co pracuje tj,pędy i liście.
|Na zimę jednak obcina się przy samej ziemi wszystkie pędy,ale na zimę to nie znaczy teraz,na zimę ,to znaczy już po przymrozkach,wtedy jest pewność o całkowitym zakończeniu wegetacji.Niektóre byliny wymagają lekkiego okrycia na zimę,ale przypadkiem nie,absolutnie nie piwonie,peonie ,bo to prowadzi do rozwoju szarej pleśni która to wyhodowana pod  okryciem ,"wejdzie sobie  " na pąki kwiatowe ,nie dopuszczając do ich rozwoju.Szary,pylący nalot - to to !
I jeszcze  taka informacja............ W czasie kwitnienia,różnych bylin,natychmiastowe ścięcie kwiatów spowoduje  ponowne kwitnienie.
Wycinanie i obcinanie bylin jest koniecznością,ale jak ?
Niektóre byliny,ze względu na swoja wysokość  muszą być podpierane.I nie tylko o wysokość chodzi.Duże i ciężkie kwiaty mogą powodować  łamanie łodyg.Mając taką informację o sadzonych bylinach ,już w momencie sadzenia należy zastosować podpory.W sklepach ogrodniczych można nabyć różnego rodzaju podpórki.Tu - sygnalizuję !  Dla bylin bardzo wysokich najbardziej przydatna  będzie siatka druciana lub plastikowa ,z której należy uformować prosty cylinder i przy pomocy dwóch prętów osadzić w ziemi.Siatka ta będzie utrzymywała we właściwej pozycji pędy rośliny, a liście całkowicie ją pokryją,na tyle,że stanie się niewidoczna.Taka podpora służy przeważnie tyle lat ile  i wymagająca jej bylina.
A teraz przenosimy się na działkę.Tam z pewnością  w kwaterze  rekreacyjno - ozdobnej wiele roślin już nie zdobi,już  pożółkło,poszarzało i w związku z tym także należy je zlikwidować,tym bardziej,ze nie jesteśmy pewni czy to naturalny proces zakończenia wegetacji,czy może choroby ,lub szkodniki są przyczyna zasychania. Wyniesienie z rabaty ,to odizolowanie od chorób i szkodników tego co w roku następnym będzie rosnąć . Nie,nie,nie !!! tego nie palimy ! Bo co ? Bo w tych zasuszonych częściach roślin są ,  ZAPEWNIAM  biedronki,złotooki i inne pożyteczne owady."Co zatem mam z tym zrobić ?"..................zapytał mnie kiedyś,lekko poirytowany ,bo  zweryfikowałam  jego plany ,mój sąsiad Stefan. Odparłam............"Spalisz sobie ,to spalisz,ale dopiero wiosną,jak schowane tam owady opuszczą  swoją zimową kryjówkę"  A było to dawno,bardzo dawno.Wtedy wolno było spalać na wiosnę śmieci po zimie.

No, to - wreszcie ..................o bylinach,tj,c.d. rozpoczętego tematu.
Pelargonie ,jeżeli tylko są zdrowe można je jeszcze przetrzymać na zewnątrz ,aż do zapowiadanych przymrozków .Jeżeli były posadzone w tym roku  i jak już wspomniałam ,są zdrowe,bez mszyc ,bez przędziorków,bez chorób grzybowych pod postacią brunatnych plam na liściach,to mogą jeszcze zdobić balkon czy taras w roku następnym. Należy tylko je przetrzymać przez zimę w pomieszczeniu z dodatnią temperaturą. Ściąć ,pozostawiając 15.20.cm pędy i podlewać raz na tydzień ,oszczędnie.Takie miejsca  do przechowania ich ,to klatki schodowe,garaże ,piwnice gdzie jest chłodno,ale jest też dostęp światła.Nie należy się zrażać ich wyglądem w zimie,bo już w marcu,a na pewno w kwietniu  zmienią swój wygląd.Intensywniejsze podlewanie i nawożenie na tyle je odmieni,że będą nadawały się do wystawienia na zewnątrz.
I jak już wspomniałam,jesienne prace przy roślinach balkonowych zabrały mi więcej czasu jak wiosną - przy sadzeniu ich.
I  ! - wiecie co ?.Nie przypuszczałam,że skrzynki   i donice balkonowe potrafią zabrać tyle czasu,a konkretnie likwidacja niektórych roślin i przygotowanie do zimy innych.
Decydując się na hodowlę PETUNII I SURFINII ,trzeba wiedzieć,że to są rośliny lata,tylko i wyłącznie lata.W tym roku dotrzymały terminu.Z nadejściem jesieni kończyły swoja działalność ozdobną.Proces ten rozpoczęły od najstarszych części łodyg.W miarę upływu czasu będzie się posuwał aż do samych końców.To potrwa kilka dni .Jest jednak nieodwracalne  i żadne zabiegi,ani opryski nic tu nie pomogą.
Zupełnie inaczej mają się pelargonie ,także bluszczolistne ,zwane zwieszającymi się.................
Takt jest pomocą dla wiedzy.  [żydowskie ]
Takt,to inteligencja serca.  [ francuskie  ]

Za nim przejdę do rozpoczętego tematu, słów kilka o roślinach balkonowych,bowiem zarzucana jestem pytaniami od czego szarzeją i zamierają  PETUNIE I SURFINIE.Właśnie jestem po likwidacji tych kwiatów i w ogóle, po "rewolucji balkonowej ".

wtorek, 25 września 2018

Rabata winna być przekopana i nawieziona .Solidnie nawieziona,bo później już takiej możliwości nie będzie.Myślę o nawozach organicznych,takich jak kompost i sproszkowany obornik.Najlepiej jeden i drugi.To nawożenie na wiele lat,bo potem przeważnie stosuje się nawozy mineralne  w granulacie,proszku lub płynie.Po przekopaniu gleba winna osiąść ,co trwa około 3 tygodni.Po tym czasie już można przystąpić do sadzenia.Najlepszy na te pracę czas to przełom września i października.A dzień ? A dzień najlepiej by był pochmurny i aby "miało się na deszcz".Deszcz wyręczy nas w podlewaniu i lepiej  to zrobi jak my.Jednak - dopóki sie byliny dobrze nie ukorzenią trzeba je regularnie podlewać.
I to tyle na dziś,tytułem przemyślenia.........................czy warto posadzić byliny ?
Jeżeli planujemy założyć rabatę z bylinami, dobrze będzie najpierw rozrysować ,gdzie i jakie  winny rosnąć uwzględniając  ich wysokość ,a także porę kwitnienia.Najlepiej usytuować  najniższe tuż przy alejce ,a wyższe niech będą dla nich tłem.Na rabacie przez cały czas wegetacji powinny jakieś byliny kwitnąć,co nie jest takie trudne do spełnienia.Wszak terminy kwitnienia są różne,od bardzo wczesnej wiosny,do późnej jesieni.Taka rabata jest radosna w swoim wyglądzie.Ustawicznie coś się na niej dzieje,zaskakuje nas coraz to innymi kwiatami.
BYLINY ,to rośliny wieloletnie,to jest corocznie wiosną wznawiające wegetację.Co to znaczy wieloletnie ? W zależności od byliny - wiele znaczy np.2 lata ,a dla innej nawet 5,czy 7 lat.
Są one odporne na mrozy,stąd ta zdolność wznawiania wegetacji wiosną .
W zależności od rodzaju ,jedne dobrze rosną w słońcu,inne w cieniu.Zapotrzebowanie pokarmowe i rodzaj gleby ,także jest zróżnicowany.Jednak - reasumując,nie ma takiego miejsca  na działce na którym nie można by posadzić bylin ozdobnych.
Przed sadzeniem dobrze jest zapoznać się z wymogami danej rośliny,by wybrać odpowiednie dla niej miejsce.
Dziecku i szalonemu miecza nie dają.  [polskie ]
Ciekawa jestem jakie dziecko  udźwignęłoby miecz?
To - tyle tytułem wstępu,początku,jak zwykle przysłowie.Raz mądrzejsze,a raz mniej.

Mam ochotę poświęcić nieco czasu  BYLINOM, ale aż się go boję,bo to temat ocean.
Jednocześnie spełniam prośbę pewnej osoby,która uważa ,że coraz więcej działkowców rezygnuje z upraw warzyw ,kładąc nacisk na wygląd działki ,na uprawę roślin ozdobnych,a jak ozdobne,to  niezbyt kłopotliwe ..................byliny.

poniedziałek, 24 września 2018

OPUCHLAK ,jest chrząszczem z rodziny ryjkowcowatych,niemałej długości ,bo 10 mm. barwy szaro brązowej,a czasem tylko szarej,a czasem tylko brązowej.Larwy są jeszcze większe 
[ 14 mm.] Są żółtobiałe z brązową głową.Zimują chrząszcze pod opadłymi liśćmi i jak tylko nastaje wiosna i wyższa temperatura to natychmiast rozpoczynają żerowanie na pakach i liściach truskawek i...............................Uwaga  !  -  " wdrapują " się na drzewka  owocowe i krzewy, brzoskwinie,winorośl ,różaneczniki ,a także na rośliny pod osłonami. A robią to ,tylko nocą - to cwaniaki .Najbardziej szkodliwe są larwy.Wylęgają się z jaj złożonych w pobliżu szyjek korzeniowych różnych roślin.Wylęgłe  larwy  obgryzają korzenie.To dopiero jest szkodnik ! Szkodnik kombajn !!!

Metoda  niszczenia szkodnika polecana amatorom upraw,to  wyłapywanie  chrząszczy za pomocą  rowków chwytnych,ze studzienkami i.......................ileż razy o tym pisałam wygrabianie   opadłych liści,bo nigdy nie wiadomo co pod nimi,co w nich jest ?

I to tyle na dziś,w ten drugi dzień jesieni,a popisała się,oj ! - popisała !
A mnie jest szkoda lata.
Ale o tym ,to pisałam,że nia należy zagonka z truskawkami" przetrzymywać " ponad trzy sezony,bo pomijając spadek plonu,pojawić się może  ROZTOCZ TRUSKAWKOWY..
Znany i spotykany na terenie całego kraju,ale szczególnie na starych plantacjach.
Plantacje zadbane,nawożone ,są atakowane słabiej,lub wcale.Owalne ciało larw ma długość około  2 mm.Zimują tylko samice schowane w liściach ,tuż nad powierzchnia gleby.
Wraz z wiosną ,gdy temperatura osiągnie 10 stopni rozpoczyna się żerowanie samic i składanie jaj.Dorosłe  roztocze i wylęgłe larwy wysysają soki z  młodych liści .które po skędzierzawieniu staja się kruche,zasychają przybierając  szarawosrebrzyste zabarwienie.W ciągu roku rozwija się 4 do 5 pokoleń tego szkodnika.Owoce na takich roślinach są słabo rozwinięte ,co powoduje znaczne obniżenie plonu.Nabywając sadzonki ze sprawdzonych szkółek możemy być spokojni o ich zdrowotność,bo są przeważnie odkażane w wodzie o temperaturze +  45 stopni przez 15 minut,ale jeżeli sadzonki są od sąsiada,to nie wiadomo co w  nich w środku jest.
Na plantacjach truskawek stosuje się ponad to opryski preparatami owadobójczymi.

OPUCHLAK  TRUSKAWKOWIEC to także groźny szkodnik truskawek
Co głupiemu po koronkach,kiedy powiada,że to same dziury.  [polskie ]
I co ja wtedy robię ? Proponuję igłę z nitką  i pozaszywanie dziur.Niejednokrotnie słyszę ................... "Po co ci te wiadomości na temat I -ej  i II -ej Wojny Światowej .co ci to da ?"
No - właśnie ,co mi to da ? Tego nie da się wytłumaczyć,tak jak  nie da się wytłumaczyć ozdobnej roli koronek.

Ale ,ale ..................Niejednokrotnie działkowcy pytają mnie o  truskawki,coś im jest,taką mają świadomość. Rośliny  są mizerne ,a czasem zupełnie  giną. I - tak jak choroby truskawek są dość powszechnie znane,tak o szkodnikach jakoś mało się pisze.Ja także !

sobota, 22 września 2018

Jutro czerwona kartka.!
J. Tuwim.;
- Tate ja się żenię.-
- Co jest ?
- Zakochałem się .
- Zakochałem się w Róży i chce się żenić.
- I co ci z tego przyjdzie ?
- Tate,ja będę szczęśliwy.
- A jak już będziesz szczęśliwy ,to co będziesz z tego miał ?
Przewietrzanie trawnika jest mu tak samo potrzebne jak podlewanie czy nawożenie.Powietrze wzmaga wzrost korzeni.Szczególnie należy się ono trawnikom rosnącym na glebach ciężkich.
Najlepszym czasem na wykonanie tego zabiegu jest początek wiosny,albo nawet przedwiośnie.
Na małych działkowych można użyć do tego wideł które wbija się w odległości co 
10 cm.głęboko  do 20 cm.Wbija się prosto a wyjmuje pod niewielkim kątem,aby zrobić otwory,ale nie wywracać ziemi. Informuję ponad to,że napowietrzanie, przewietrzanie trawnika można wykonać specjalnym walcem odpowiedniej szerokości z kolcami.Ta praca,.to nie widły,to czysta przyjemność.Narzędzie to można czasem w zarządzie ogrodu wypożyczyć ,lub po prostu kupić.
Wygląd i gęstość trawnika zależy  miedzy innymi od częstości koszenia w czasie najbujniejszego wzrostu,stąd  w maju i w czerwcu kosić należy  co najmniej raz na tydzień,tak !,tak ! raz na tydzień.Po tym czasie intensywność wzrostu trawy  bardzo znacznie spada i wtedy już można sobie pozwolić na koszenie w miarę potrzeb.
Ostatnie koszenie w większości przypadków ma miejsce w połowie października.W tym roku może być później.Nie przypuszczam bowiem,by zima nas zaskoczyła jak drogowców.Rozpędzona w fundowaniu ciepła tegoroczna jesień,chyba zbyt szybko nie ustąpi.

Szczególnie  ważne jest nawożenie jesienne trawnika.Późnojesienne ponieważ ............O  dziwo ! wzrost korzeni traw nie ustępuje w czasie zimowych miesięcy,a to właśnie od korzeni zależy wygląd trawnika.Także - dobrze rozwinięte ,zrośnięte z sobą korzenie to prawidłowa darnina ,to nie dopuszczanie do zachwaszczenia,ponad to po takim trawniku można chodzić ,biegać i skakać bez obawy o uszkodzenie,o pozostawienie śladów.

Podlewanie najlepiej wykonać w godzinach porannych lub popołudniowych,chyba że zacieniają trawę rosnące na nim drzewa.

I na koniec- o przewietrzaniu trawnika......................
Nie należy kosić trawnika ustawicznie w tym samym kierunku,co przeważnie przez działkowców jest przestrzegane ,z powodu zbyt małych jego rozmiarów.
Przy utrzymujących się upałach jak to właśnie w tym sezonie ma miejsce ,koszenie trawy jest ryzykowne,bo........................proszę sobie wyobrazić,że "zamknięte " źdźbła  wyparowują około 20 % wody,a skoszone ponad 70 %,bo skoszone to otwarte kominy pozwalające na szybsze i intensywniejsze parowanie,co niejednokrotnie kończy się pojawieniem żółtych plam,miejsc wypalonych słońcem.Owszem - i ja kosiłam w takich okolicznościach,ale tylko wtedy gdy mogłam sobie pozwolić na codzienne podlewanie przez  cały tydzień.
 Na jaką wysokość kosić ?  Wysokość koszenia zależy od doboru traw ,od mieszanki.Im gatunki w mieszance są delikatniejsze tym kosi się wyżej.W każdym razie,lepiej za wysoko jak za nisko,bo trzeba wiedzieć,że ta zbyt nisko skoszona jest podatniejsza na wypalenie przez słonce.
A jak często kosić ?.......................

Decydując się na zakładanie trawnika nie bez znaczenia jest odpowiedni dobór nasion.W handlu są to przeważnie różne ich mieszanki .Myślę,że najbardziej przydatna będzie mieszanka traw składających się  z różnych gatunków mało wymagających i odpornych na wydeptywanie .Takiemu trawnikowi nie zaszkodzą meble ogrodowe ,leżaki i inne akcesoria .
Bo - są jeszcze trawniki służące do ozdoby,ale ich zbyt delikatne źdźbła nie nadają się do chodzenia i deptania po nim.Owszem, pięknie wygląda, ale jest tylko do patrzenia na niego.
Ale trawnik do różnych gier,.ten to dopiero wymaga ogromnej pracy i znajomości  jak o  niego dbać.Myślę jednak,że działka  jest zbyt mała  na to  by założyć na niej pole golfowe.
Zakładanie trawnika to temat na wiosnę,zatem teraz -  o pielęgnacji już założonego trawnika.
Nie dowcipkuj kosztem przyjaciela,chyba że dowcip jest lepszy od przyjaciela.  [angielskie]

A teraz ? ............o trawniku.Co wiedzieć się powinno,......................telegraficznie.

piątek, 21 września 2018

J. Tuwim :
Wyjątek odczytu profesora L..". o technice w starożytności :"
- W okolicach Aten  znalazłem podczas poszukiwań  ślady słupów i drutów telegraficznych , z czego widzimy,że starożytni Grecy posługiwali się telegrafem ; lecz jeszcze donioślejsze są  moje odkrycia w Małej Azji.Nie znalazłem w głębi ziemi ani drutów,ani słupów,co jest dowodem,że mieszkańcy tej ziemi znali już telegraf bez drutu!
Przeglądam swoje notatki i zastanawiam się co jeszcze mogłabym Państwu polecić,co można sadzić,rozsadzać ,przesadzać,odmładzać,poprosić sąsiadów i sadzonkę jakiejś rośliny,rosnącej u n  nich,lub wymienić się różnymi roślinami ozdobnymi..........................i jest !!! ,rozmnaża się ja we wrześniu..................Rudbekia.
Jak wiele innych roślin żółto kwitnących ma pozytywny,ciepły stosunek do człowieka.!
Ale ! - uwaga ! Polecam  odmianę rudbekii nagiej.Z bardzo prostej przyczyny.Ona ma po prostu kwiaty pełne,znacznie ciekawsze i przy odpowiedniej dbałości uzyskuje się bardzo pełne,jak małe różyczki.Z powodu  długich pędów  [ nawet 2 m ]   najlepiej posadzić ją przy ogrodzeniu,przy domku na działce,lub przy szklarni,albo dać jakąś podporę.
Znam osoby,które uważają że atrakcyjniejsza jest  rudbekia błyszcząca.Kwiaty jej są jednak pojedyncze,barwy żółtej i są one osadzone wokół stożkowych środków.Jej zaletą jest to,że nie rozrasta się intensywnie i jest znacznie  niższa [ tylko 50 cm. ],podobnie z resztą jak rudbekia  lśniąca u której to sam środek jest czarnobrunatny.
Wszystkie rudbekie kwitną od  lipca do końca września i jeżeli kiedykolwiek spotkali Państwo jesień  to wianek na jej głowie upleciony jest właśnie z  rudbekii 
W odróżnieniu od omawianych  wcześniej piwonii  rudbekie  urosną na każdej glebie ,nawet na suchej i  piaszczystej,ale kto chce uzyskać obfite i dorodne kwitnienie winien  o  nie zadbać,nawozić ,podlewać.
Rudbekie rozmnaża się  przez podział w kwietniu lub we wrześniu.
I w tym momencie przepiszę słowo w słowo ,to co na temat pielęgnacji roślin mam w swoich notatkach.Nic ująć,nic dodać,samo sedno :
"Pielęgnowanie w latach następnych piwonii  będzie polegało na spulchnianiu gleby i obfitym podlewaniu,zwłaszcza roślin młodych,jeszcze słabo ukorzenionych i zwłaszcza roślin przed kwitnieniem."
Poza sproszkowanym obornikiem do nawożenia można użyć nawozu mineralnego przeznaczonego do nawożenia roślin kwitnących.Nie zalecam nawożenia azotem  [saletra ] bo jest to nawóz powodujący bujny wzrost,a nie o to chodzi.Duże wybujałe rośliny będą miały szczególną tendencję do pokładania się.
Piwonie mogą rosnąć w jednym miejscu nawet do 10 lat.Po tym okresie " należy im się " odmłodzenie  tj. podzielenie starej rośliny i posadzenie w innych,nowych,dobrze   
nasłonecznionych miejscach. A jak i kiedy to zrobić ? Odsyłam zainteresowanych do wczorajszych notatek.
Kto jest długo cierpliwy,ten osiąga pomyślność,a kto się spieszy ,ten się potyka.  [arabskie ]
A ja znam pewną osobę,która ustawicznie się  potyka i równie często przewraca ,a nigdy się nie spieszy ,to co to znaczy ?  To znaczy,demencja starcza  i tak to bywa też z tym potykaniem.

Ale !- ale !- ,to co usłyszałam przed chwilą w radiu ,zmroziło mnie .  A chodzi o  treść prognozy pogodowej na najbliższe godziny.Podobno ochłodzenie zmierzające do nas z zachodu może spowodować najpierw opady deszczu,następnie śniegu !.Nieprawdopodobne !

Ja jednak nie chciałabym,by Państwo wpadli w panikę ......................."Bo na działce jeszcze tyle prac jesiennych.!"  Nawet jeżeli śnieg spadnie,to się nie utrzyma,wszak to nie styczeń i z pewnością pogoda w październiku pozwoli dokończyć to co przed  zimą  należy zrobić.I wiecie co ? Jeżeli uprawiający warzywa mają obowiązek przekopania kwatery warzywniczej jesienią,to im to późniejsza jesień będzie tym lepiej.Wziął sobie do serca  tę  informację  ktoś i do tego stopnia się nie spieszył,że kopał glebę w grudniu.Na szczęście nie była zmarznięta ,ale śnieg już na niej leżał,a że kopanie sie przeciągnęło,a w grudniu szybko zmrok zapada ,to poradził sobie  i posłużył się lampą stojącą.Proszę sobie wyobrazić jaki dziwny to widok: zima ,śnieg ,lampa gabinetowa i kopacz.

Ale póki co ,to jeszcze winna jestem zakończenie tematu ....................piwonie........................

czwartek, 20 września 2018

J. Tuwim :
- Panie portierze,w jakiej cenie są pokoje w tym hotelu ?
- Pierwsze piętro 100 franków,drugie 80,trzecie 60,czwarte 50,piąte  40.
- Przepraszam,do widzenia.Ten hotel jest dla mnie zbyt niski.
W prawdzie najwłaściwszy termin rozmnażania piwonii to koniec sierpnia i pierwsze dni września,ale przy takiej aurze jak tegoroczna można jeszcze  to uczynić teraz.
Niniejszym,uprzejmie  informuję,że sadzenie wiosenne  [ kwiecień ] z wielu powodów jest nie wskazane. Posadzone wiosną rosną znacznie słabiej i bardziej cierpią od braku wody,bo jeszcze nie mają dostatecznie rozwiniętego systemu korzeniowego,przeznaczonego do pobierania z gleby wody.A co do wody ,to do momentu kwitnienia ,roślinom nigdy nie jest jej za dużo.
Dzieląc starsze egzemplarze  na mniejsze,należy tym mniejszym,tym nowym zapewnić co najmniej  2-3 zdrowe mięsiste korzenie i 2-3 paki.Sadzić należy tak ,aby pączki znajdowały się 5 cm. nad powierzchnią gleby.Dla dekoracji działki rozstawa nowo posadzonych roślin może wynosić 
50 X 50 cm,natomiast na kwiat cięty rozstawa winna być większa,tj.100 X  50 cm.
No ! - to jeszcze dziś o rozmnażaniu,bo właśnie można to uczynić.
Te duże wymagania dotyczą zarówno gleby ,jak i stanowiska.Wymagają gleb żyznych,próchnicznych i co być może,zdziwi Państwa,nieco kwaśnych.Przed sadzeniem glebę należy głęboko przekopać i nawieźć obornikiem w połączeniu z kompostem.Kwitnie tylko w miejscach dobrze nasłonecznionych.Biorąc to pod uwagę,że jest taka żarłoczna pewnej wiosny ,a właściwie pewnego przedwiośnia postanowiłam moją rosnącą,wystawioną do słońca - dokarmić. Rosła już w tym miejscu 3 lata.Wysypałam 2 litry sproszkowanego obornika  pod nią i przykryłam go niewielką warstwą kompostu.Kwitła obwicie przez dwa sezony.Na tyle obficie,że poniektórzy działkowcy macali kwiaty czy nie są sztuczne.Potem już tak postępowałam,że raz na dwa lata dokarmiałam je solidnie.A co do sztuczności kwiatów,to taka afera miała miejsce w moim ogrodzie.A mianowicie: sąsiad mojego sąsiada,zwany Ciućmokiem do swojego krzewu róży przywiązał sprytnie kilka sztucznych kwiatów. Mnie to rozśmieszyło bo od razu poznałam oszustwo,bo dziwnie zbyt wcześnie "zakwitły " te róże i kwitnienie było zbyt obfite,ale mój sąsiad Stefan na takie dictum po prostu się wściekł........................."Jak można,to oszustwo,tak się nie robi "!
"Ale co ci to przeszkadza " - pytałam,niestety nie docierało.
Ten sezon nie był korzystny dla piwonii.Z powodu suszy i upałów większość kwiatów równocześnie zakwitła,a przecież winno to trwać cały czerwiec,niestety nie trwało.
Aby na przyszłość uniknąć takich sytuacji zalecam posadzenie odmian pochodzących od 
piwonii lekarskiej,które kwitną wcześniej............już pod koniec maja.Są one mniejsze,delikatniejsze.ale maja tendencję do rozrastania się,w związku z powyższym można je posadzić w jednej dużej grupie na trawniku,lub rzędem wzdłuż ogrodzenia.

Niestety, wymagania tej bardzo ozdobnej rośliny są duże ;.................
Kto nie potrafi odmówić sobie wygody,nie zdobędzie nigdy szczęścia.  [ austriackie ]
Bardzo trafne spostrzeżenie zawarte jest w tym przysłowiu.Najbardziej i najczęściej nieszczęśliwi są rozpieszczeni jedynaki lub jedynaczki.Maja na co dzień to co inni muszą zdobywać.Tacy bardzo często pozostają osobami samotnymi,bo nie zawsze udaje im się spotkać partnera,frajera ,co to zastąpi troskliwą mamuśkę.

I koniec na tym,nie będę bawić się w  psychologa ,bo przede mną temat : PIWONIE,PEONIE.

środa, 19 września 2018

J. Tuwim :
Przysłowie na temat pewnego typu palaczy papierosów:
" Cudze palicie,swego nie dacie,sami nie wiecie co oszczędzacie ."
Dla mnie ta grupa ,grupa piwonii anemonowych ma szlachetny wygląd z powodu swojej mgiełkowo delikatnej budowy.
Zwinięte w kulę środkowe wąskie płatki są otoczone pojedynczym,podwójnym,lub potrójnym kołnierzykiem z płatków i większych  i szerszych.
 Nie mają jednak wielu zwolenników,podobnie jak piwonie o kwiatach pojedynczych,a przecież wśród  nich  znajdują się takie ,które charakteryzują się znacznie niższym wzroście i krótszymi nie pokładającymi się na ziemi pędami  kwiatowymi.Z tego też powodu , bardziej nadają się do ozdoby działki ,jak na kwiat cięty.
To tyle na dziś ,tytułem wstępu,bo temat piwonie,peonie ,to temat nie morze,to temat ocean.
Najczęściej są w uprawie PEONIE CHIŃSKIE, wysokości 60-do 100 cm i najpopularniejsze , maja kwiaty pełne w kolorach i odcieniach od białej przez różową,do czerwonej.W uprawdzie rzadko,ale spotkać można peonie pełne żółto kwitnące.
Te przepięknie prezentujące się w maju ,w czasie pełni kwitnienia byliny maja jedną wadę.Wynika ona z wielkości i ciężaru kwiatów.Pędy pokładają się na ziemi,stąd moja rada ,by jeszcze przed kwitnieniem je związać.
Błędem z mojej strony byłoby gdybym nie wspomniała o mniej urodziwych,ale za to bardzo delikatnych  piwoniach anemonowych.............................
A mnie jest szkoda lata,bardzo szkoda.Czy wiecie,że to jego ostatnie tak ciepłe dni,że w sobotę ,po nocnych burzach już znacznie,bardzo znacznie się ochłodzi i będzie padać deszcz.
A na działkach jeszcze lato i na tę okoliczność proponuję wspomnienie bardzo popularnej rośliny ozdobnej.
Wspominać chcę PIWONIĘ,PEONIĘ.To jedna z najokazalszych bylin.
GRZYBY PRAWDZIWE ,BOROWIKI DUSZONE W ŚMIETANIE.
Opłukać czysto w wodzie prawdziwe grzyby zwane borowikami,odkroić korzonki od czapeczek uważając przytem by robaczywe części odrzucić,poszatkować je jak najcieniej,a wyłożywszy do rondla,posolić ,opieprzyć ,dodać pół drobno usiekanej cebuli i dusić pod przykryciem mieszając często by nie przywarły do rondla.Gdy sok ,który z siebie puszczą zupełnie się wysadzi,dodać sporą łyżkę masła i dusić dalej na wolnym ogniu,aby się nie przypaliły ,mieszać.Grzyby gdy są więcej wygęstowane,tym są smaczniejsze,powinny się dusić co najmniej dwie godziny.

 No ! - i to byłoby na tyle.Przypominam jeszcze raz,że przytoczyłam przepis w oryginale.
To,że nieobecni szefowie nigdy nie maja racji,wcale nie oznacza,że obecni zawsze ją mają.   [duńskie]
A mnie korci by jeszcze coś o grzybach.Zajrzałam do mojej starej książki kucharskiej,ale tam żadnego rewelacyjnego przepisu nie znalazłam.Dowiedziałam się ,że wtedy ,te ponad 100 lat temu  kapelusze pieczarek obierano ze skórki,a także,że wtedy grzybów musiało być bardzo dużo,bo autorka ,pani Maria Ochrowicz - Monatowa  polecała szczególnie potrawy z borowików,ale nie tylko...........................tylko z kapeluszy borowików i tylko młodych,co świadczy o dużej ich podaży.O !- gdzie te prawdziwkowe urodzaje,gdzie te czasy?

A teraz, abym nie była gołosłowna podaje dla przykładu, jeden z przepisów.Podaje w oryginale ,zatem niektóre sformułowania mogą być niezrozumiałe.I jeszcze jedno ! to co charakteryzuje tamte czasy to długotrwała obróbka termiczna.
Zatem :.............................

wtorek, 18 września 2018

Bo..................np. zaleca się zamrażanie smażonego karpia,ale już nie surowego,bo znacznie traci na swojej konsystencji i smaku i to jest mój odwieczny spór z babciami ,które wzorem PRLowskich czasów już na dwa trzy tygodnie przed Świętami Bożego Narodzenia zamrażały sprawionego  karpia,zdziwione z resztą,że nie musiały "wystać go w kolejce".Do tego przeświadczone są,że postępują prawidłowo,bo przecież w handlu  bywa mrożony.Tyle tylko,że mrożenie jego różni się bardzo,bardzo od  zamrażania domowego.
Wracam jednak do grzybów:Po lekkim obgotowaniu można grzyby zamrozić.Niejednokrotnie tak robię gdy pozostają mi twarde ogony i  połamane kapelusze.Tylko po obgotowaniu miele je na maszynce do mięsa i dzielę na porcje.Taka porcja jakże wzbogaci smak zupy grzybowej i ją zagęści.a sos ?.................pychota.

I ! - już nie ma,bo  nie może być nic smaczniejszego ,nic bardziej wytwornego jak te zmielone leśne grzyby i nimi nafaszerowane duże kapelusze pieczarek,ale.............farsz to : zeszklona drobno posiekana cebulka i do  niej dodane rozmrożone grzyby i dla związania i zagęszczenia
farszu należy wkruszyć nieco chałki.Doprawić solą i pieprzem  wymieszać dokładnie i ponakładać   do kapeluszy pieczarek , dotknąć do tartej bułki i smażyć na sklarowanym  maśle.
Jest to bardzo,bardzo wytworna przystawka przed obiadem do czystej,zimnej........................itd.
I to tyle na dziś i koniec tematu grzybowego.
A teraz powinnam napisać tak : Grzybów podobnie jak ryb słodkowodnych się nie mrozi.
To jest jednak połowa prawdy.Mrozi się ,ale nie w domowych zamrażalnikach i to też nie cała prawda :..............................
By marynowany podgrzybek był kolorowy ,tj. miał wierzch kapelusza ciemny a spód jasny,należy gotować je w wodzie z sola i octem i pozostawić do wystygnięcia ,po czym przygotować nową wodę z nową sola i octem i w niej zagotować ponownie grzyby i podobnie jak za pierwszym razem pozostawić do wystudzenia.Po tym czasie przelać je na sito i przełożyć do słoików z przygotowana zalewą.Dobrze by ona była gorąca.Takie podgrzybki aż przemawiają ze słoika.Uwaga ! - grzyby w zalewie muszą pływać.W żadnym przypadku nie mogą być posklejane.
Piwo z grzybami  ? Czemu nie.
W porównaniu do ubiegłego sezonu grzybów jest niewiele.Ja jednak wierzę w to,że przyroda niejednokrotnie już  potrafiła nadrobić zaległości.Przypominam sobie taki jeden rok,że dopiero w listopadzie pojawiły się wszystkie naraz.I te wcześniejsze i późniejsze ,np. gąski.Wtedy już miałam miejsce gdzie zbierałam grzyby i leśniczówkę,gdzie mogłam się zatrzymać.Z panią leśniczyną  umówiona byłam,że w momencie pojawienia się pierwszych owocników,obojętne jakich grzybów,ona wysyła telegram,by już przyjechać.Minął sierpień,minął wrzesień ,ale co gorsze,także październik,a telegramu nie ma,a to nie był czas telefonów komórkowych.................,aż tu nagle na początku listopada.......................jest.
Takiej ilości i takiej różnorodności grzybów nie spotkałam ani przed tym,ani po tym.Nie wiedziałam które zbierać.W każdym razie po kilku dniach mój "maluch" obciążony był   ponad miarę.Wiozłam i suszone i marynowane.
Jak przechować grzyby przez zimę ? Oczywiście suszone ,co jest najprostszą pracą .Suszone przechowuje się w metalowych pojemnikach,słojach,lub w    LNIANYCH,EWENTUALNIE BAWEŁNIANYCH woreczkach.....................zawsze z kilkoma liśćmi laurowymi,zapachu których nie lubią mole grzybowe.
Można także mniejsze owocniki,lub same kapelusze zamarynować,w zalewie z octu 1 część i wody 2 części i z dodatkiem soli i cukru i przypraw typu liść laurowy,ziele angielskie i gorczyca.
Co zrobić,jak to zrobić by zwykłe podgrzybki wyglądały w zalewie jak prawdziwki ?...................................
Częstokroć grzechy nazwiska cnót mają.  [polskie]
W tym miejscu powinnam napisać c.d. grzybowego tematu,ale nie !
Najpierw będzie wiersz  ,który spłodziłam w czasie jak byłam obolała,co nie oznacza,że teraz nie jestem,jestem,ale nieco mniej.
ZADUMANIE .
=============
Nie ma to jak gwar w gospodzie,
zimny browar bo na lodzie.
Z wierzchu pianka a na spodzie,
jest najlepsze,bo na miodzie
jest to piwo w tej gospodzie.

Już zapada zmierzch w ogrodzie,
a tu cisza ,wszyscy w zgodzie.
Gdzieś się podział mój narodzie?
Picie w ciszy teraz w modzie ?\

Mój ojciec powiedziałby ......"Głodnemu chleb na myśli ".

poniedziałek, 17 września 2018

Często jest tak,że po powrocie do domu część grzybów przeznacza się na zamrożenie,a część,niewielką część do suszenia.Nie opłaca się wyciągać suszarki,to te parę dorodnych kapeluszy można ususzyć nawlekając na sznurek i zawieszając za lodówką,bo lodówka ma to do siebie,że z jednej strony chłodzi,a z drugiej grzeje,ale jest jeszcze jeden sposób,to : najszerszy garnek,typu rondel z wodą i odwróconą na nim pokrywką.Na tej pokrywce można poukładać grzyby ,od czasu do czasu podgrzewając wodę.Z takiego suszenia uzyskuje się grzyby  zachowujące swój kształt i jasney koloru.Dobrze by były to,duże dorodne kapelusze prawdziwków,takie dają bardzo pachnącą i esencjonalną zupę  a  szczególnie gdy są suszone w taki  właśnie sposób.
A co do mrożenia ,to nie zaleca się zamrażania surowych grzybów w domowych zamrażarkach.Inaczej mrozi się metodą przemysłową ,a inaczej w domu.Zatem przeznacza się już obgotowane,lub   podsmażone na maśle.O grzybach mogę pisać i pisać,ale zmęczenie dziś mnie dorwało,to po tym "złym "Zatem jutro c.d.Może jakoś się rozkręcę ?
Na grzyby radzę jechać na północ [ Wybrzeże,Mazury ].Owszem ,są także i w innych 
regionach,ale chyba bardziej robaczywe.Zawsze pierwsze jakie się w lesie pojawiają mogą,choć nie muszą być robaczywe,a te z północnych regionów nie są pierwsze.Tam deszcze padały jednak,nie tak oszczędnie jak w części centralnej.W centrum można za to liczyć na maślaki,szukając ich na pograniczu lasu i łąki.Przy dużym szczęściu można trafić na rydze ,które rosną także w tych miejscach .
Tu przypomina mi się jak onegdaj,ale nie za bardzo onegdaj wraz z pewną grupą wybrałam się na grzybobranie.Miejsce było pewne,miejsce sprawdzone  ."Są grzyby " taką wiadomość otrzymaliśmy od pracowników Komendy Rejonowej Państwowej Straży Pożarnej w .......................Strażacy  ,strażakom  nie powiedzą gdzie są grzyby ? Toż to jedna rodzina. I w ten oto sposób znaleźliśmy się w bardzo grzybowym  lesie,około 100 km od Łodzi.
Kto jeździł na takie zbiorowe grzybobrania ten wie,że natychmiast po opuszczeniu autokaru ,"jego zawartość" to jest uczestnicy znaleźli się w samym środku lasu,A ja ?.......................a mnie coś podkusiło by iść wzdłuż lasu rowem odwadniającym.I co ? I trafiłam właśnie na rydze.Gdy wszystkie wyzbierałam [tak mi się wydawało ] to zaniosłam do autokaru bo koszyk był pełny.Zaopatrzona w płócienną torbę wyruszyłam  w głąb lasu i nazbierałam jeszcze sporo podgrzybków.Prawdziwków tam nie  było,bo często tak jest...................albo jedne,albo drugie.
Do Łodzi tylko ja wracałam z rydzami.Po zważeniu ,było ich ponad 4 kg.
Bardzo mnie to ucieszyło bo mam sposób na zamarynowanie ich w łagodnej zalewie,ale o tym ,
potem.