No ,to co tam na moim podwórku? Na moim podwórku gawędzono o wszystkim i niczym ,szczególnie te "kurkowe sąsiadki",bo to "pańskie oko konia tuczy",tu się gawędziło ,a tu na kurki spoglądało.I przyznam szczerze bardzo odpowiadało mi poranne pianie koguta.Ten co piał najgłośniej ,był dobrze zbudowany i jarzębiaty tj pepitkowy.Kury tylko kuliły głowy.Aż tu któregoś dnia nie zapiał.Wybrał wolność i przefrunął ponad siatką.Został złapany jak dumnie maszerował ulicą,jak generał.Więcej już mu się to nie udało,a sąsiadki miały o czym porozmawiać .............a często też o chorobach.............. i tak np."moja pani ,a żeby pani wiedziała jak mojego chłopa boli macica" i inne temu podobne niedorzeczności.A co się czytało?...........przeważnie podawany z rak do rąk "Express Wieczorny" a było tam też coś dla dzieci.Na przedostatniej stronie "Przygody Wicka i Wacka.Jeden był chudy a drugi gruby.W kilku obrazkach codziennie jakaś przygoda.A więc ten Express,to takie dwa w jednym i dla dorosłych i dla dzieci.Dzieci tak lubiły tych bohaterów ,że nawet została wydana książka w kształcie elementarza Ile razy to było czytane ,niech świadczy fakt,że do dziś pamiętam całe strony.Opisane tam były przygody Wicka i Wacka w czasie okupacji: ot choćby:
Furda Waciu,rzecze Wicek,cóż ,że trudno ,żyć nam teraz,
trzeba szkopom nadokuczać i ośmieszyć im Hitlera.
Śnieg puszysty,aż się prosi by ulepić zeń bałwana,
niech że wygląd ma Furera,Ze on bałwan to rzecz znana.
Skoczył Folkzdojcz burzyć dzieło,wtem policjant go zahaczył
i odstawił na Gestapo,choć ten bardzo się tłumaczył.
Książeczka kończyła się wyzwoleniem,przez Czerwoną Armię...........jakoś tak ".....nu rebiata wy swabodny.Już Germańców diabli wzięli.A ten żołnierz co to mówił Radziecki oczywiście jakiż był piekny.To moja pierwsza miłość,bo następna ,już filmowa,wszak kino było na przeciw.Ale o tym jutro.I proszę mi wybaczyć tak krótkie dziś spotkanie,ale idę do lekarza .......a to potrwa.ale proszę się nie martwić odrobię zaległości.
wtorek, 20 stycznia 2015
I jeszcze taka informacja dla Tych co czekają na wiersz,jest w trakcie pisania.
Zioła,to też czosnek.I myślę że mało kto wie ,że także rośnie dziko w Polsce i to około 12 gatunków.Już w starożytności uważany był za roślinę leczniczą i magiczną.Miał chronić od uroków.,a także wampirów."A to głupi wampir ,nie lubi czosnku".Ten uszlachetniony,uprawiany na działce winien mieć glebę próchniczną i uwaga !!!!!!!!KONIECZNIE O ODCZYNIE ZASADOWYM ale ja dziś nie o uprawie tylko o czosnku jako roślinie leczniczej.Zawiera mieszaninę, lotnych związków bakteriobójczych zwano jeszcze nie dawno fitocyndami.To dzięki nim posiada właściwości bakteriobójcze i przeciwgrzybicze.Poprawia przemianę tłuszczów w organizmie ,obniża poziom cholesterolu i co dla niektórych osób może mieć znaczenie TAKŻE OBNIŻA CIŚNIENIE.Bardzo skrócona ta moja informacja ,ale proszę wierzyć podałam to,co najważniejsze.
A teraz surówka w której czosnek dobrze się komponuje:
30 dkg odciśniętej kiszonej kapusty ,3 marchewki utarte,4 ząbki ,lub więcej czosnku rozdrobnione 1 łyżka cukru,4 łyżki oleju,...........wymieszać.Prosta i łatwa w wykonaniu...........prawda?
Zioła,to też czosnek.I myślę że mało kto wie ,że także rośnie dziko w Polsce i to około 12 gatunków.Już w starożytności uważany był za roślinę leczniczą i magiczną.Miał chronić od uroków.,a także wampirów."A to głupi wampir ,nie lubi czosnku".Ten uszlachetniony,uprawiany na działce winien mieć glebę próchniczną i uwaga !!!!!!!!KONIECZNIE O ODCZYNIE ZASADOWYM ale ja dziś nie o uprawie tylko o czosnku jako roślinie leczniczej.Zawiera mieszaninę, lotnych związków bakteriobójczych zwano jeszcze nie dawno fitocyndami.To dzięki nim posiada właściwości bakteriobójcze i przeciwgrzybicze.Poprawia przemianę tłuszczów w organizmie ,obniża poziom cholesterolu i co dla niektórych osób może mieć znaczenie TAKŻE OBNIŻA CIŚNIENIE.Bardzo skrócona ta moja informacja ,ale proszę wierzyć podałam to,co najważniejsze.
A teraz surówka w której czosnek dobrze się komponuje:
30 dkg odciśniętej kiszonej kapusty ,3 marchewki utarte,4 ząbki ,lub więcej czosnku rozdrobnione 1 łyżka cukru,4 łyżki oleju,...........wymieszać.Prosta i łatwa w wykonaniu...........prawda?
poniedziałek, 19 stycznia 2015
A w szkole robiono wszystko by nas czymś zająć,a zatem,różne akademie " ku czci" na których recytowało się idiotyczne wierszyki Pamiętam taki o kułakach ,jak ich należy niszczyć, jacy to są zaborczy i chytrzy i tylko wszystko chowają dla siebie............ taki np werset."moi drodzy ,nie da rady,wszystko by zabrały dziady"Oczywiście te dziady to kułaki.Jakże chciałabym poznać poetę ,który coś takiego spłodził?Prawda jakie piękne?Organizowano nam też w różnych zakładach balety i przedstawienia teatralne I tak np w pobliskich bawełnianych właśnie ."Jak dają to bierz jak biją to uciekaj" mawiał ojciec.Zatem brałam.Chodziłam na lekcję baletu.Nasz baletowy zespół uczestniczył w różnych konkursach,i to z sukcesami.Ubierany kosztem tych zakładów w przepiękne stroje ,do mazura,do krakowiaka, do "cygańskiej koncertowej",bo ten ostatni taniec wchodził w treść spektaklu teatralnego........... tak ,tak, teatralnego o niezwykle znamienitym i aktualnym na tamte czasy tytule "TU MÓWI TAJMYR" ..........czujecie to?,ach ten Tajmyr ,wielikij i charoszy jak cały Kraj Rad.Natomiast Klub Społem dawał mi możliwość nauki jazdy na łyżwach Ale też powstała możliwość nauki religii przy parafialnym kościele.Oczywiście po lekcjach.Aż któregoś dnia mojej nieobecności systematycznej w domu ojciec zapytał mamy,której też nie było w domu bo pracowała,"czy ty z moją najmłodszą córką się gdzieś wyprowadziłaś"?,czy ty ją spotykasz,czy ona chodzi do szkoły?"Jak ją spotkasz to pozdrów ode mnie" na co mama "przecież ciebie też nie ma" i tak o to można by przypuszczać,że umyślnie rozluźniano więzi rodzinne,ale nasze miały zdrowe podstawy i rozluźnić się nie dały.
To co najistotniejsze ,a teraz niezrozumiałe,podwórko żyło.Szczególnie w pogodne dni,bo ,a to spotykały się sąsiadki by nakarmić kuru i przeważnie na deseczkach niosły" smakołyki" pod postacią drobniutko pokrojonych flaków od kiełbasy,lub skorki od słoniny itp."O moja pani te moje to, to uwielbiają".Tak myślę ,że teraz padłyby martwe od flaków [sztucznych ] kiełbasianych ,a to listonosze gwarzyli przed wyjazdem w teren rowerami,które stały na podwórku,bo na parterze była poczta.Czasem udało się zrobić kilka kółek po podwórku pod ramą,puki nie zostało się zauważonym.Czasem przyjechał po śmieci rolnik z Chocianowic i wówczas otwierano ogromną klapę od śmietnika,ależ to było ciekawe.I tu muszę stwierdzić,że wszystko co było w śmietniku nadawało się na kompost bo...............bo jeszcze nie produkowano plastiku co rozkłada się w glebie przez ponad 200 lat.Często też taki rolnik odbierał łupiny od ziemniaków od lokatorów na paszę dla świń.O..........! i takie świnki "ziemniaczane "..........oj były smaczne.Za to czasem ofiarował jajka. a w innych posesjach np piasek.Często słyszało się z ulicy....."piasek,za łupiny,piasek za łupiny".Teraz tak myślę że chyba tamten świat był jakiś bardziej uporządkowany. Bo proszę pomyśleć ,nic się nie marnowało ,coś ,za coś i wszyscy zadowoleni.Nawet dzieci podwórkowe ,bo można było pogłaskać konia i dać mu marchewkę ,zatem nawet zadowolony był koń.Też sąsiedzi ,niektórzy zakochani w motoryzacji na podwórku naprawiali swe maszyny .Oj podglądało się,podglądało,a czasem dostępowało się zaszczytu podawania narzędzia.Do dziś ,znam wiele Szczególnie intrygował nas samochód ,o którym mówiono "Dekawka" ,a mój ojciec wyjaśniał: "to dykta klej,woda".I wiecie co?........faktycznie drzwi były ze sklejki,ale dobrze zakonserwowanej,zresztą to tylko połówki ,bo ta "Dekawka" to kabriolet.Jak się nią jechało i chciało skręcić to specjalny przycisk [na postoju też] uruchamiał strzałkę z żaróweczką.Bardo lubiliśmy ją uruchamiać ,oczywiście za pozwoleniem.No........przy obecnej ciasnocie na jezdniach,natychmiast była by zahaczona i urwana,miała bowiem około 30 cm długości.Z tym kabrioletem związana jest taka historia.Chłopcy z podwórka nawpychali do rury wydechowej jabłka ,ze spadów,niewielkie bo jeszcze nie dojrzałe.Myślę,że było ich kilka,myślę,bo dziewczyny nie były w to wtajemniczone.Sąsiad rankiem uruchomił silnik...........nagle strzały ........jeden drugi,trzeci.Cała kamienica w oknach.Moja mama budzi ojca ze słowami........."Stachu,wstań ,wojna."Ojciec jak zwykle z ogromnym spokojem odparł.........."..tak,tak, trzecia Światowa " Na co mama "ale wstań" ,na co ojciec ,"a jak wstanę to co,wojna się skończy,będzie wraz z moim wstaniem podpisany rozejm.? O tym co było dalej i jak ta "strzelanina" została skomentowana ,na koniec i co zrobił najbardziej zainteresowany nie napiszę ..........może tylko tyle.......kara była dla tych co "rozpoczęli bez uzgodnienia III Światową w kamienicy".
Subskrybuj:
Posty (Atom)