poniedziałek, 4 maja 2015

A teraz  o roślinie,która jakoś "ubyła "z ogrodów.
Przyszła gruba baba do lekarza
-Lekarz pyta
-Bierze pani tabletki na odchudzanie?
-Tak biorę.
-A ,ile?
-Ile,ile................Aż się nażrę.
Chcecie, to wierzcie,chcecie nie wierzcie ale dziś rano "oberwałam" w głowę od dwóch ptaków,które biły się w powietrzu i takie były zacietrzewione w tej walce,że nie zauważyły mnie .Dopiero jak wylądowały na mojej głowie,opamiętały się.Chyba były to kosy.Ciekawe o co był ten bój?

niedziela, 3 maja 2015

Ta słodkość ,to PRZYSMAK MALUCHA, a to ze względu na zawartość składników  wlaśnie dzieciom potrzebnych.

125 g. masła,pół szklanki cukru, 1 cukier waniliowy ,2 łyżki kakao,oraz posiekane dwie garście orzechów ,obojętne jakich,i jedna garść rodzynek 2 łyżki miodu i jeszcze 250 g. płatków kukurydzianych.Należy rozpuścić masło,cukier i miód,dodać resztę składników.Wystudzić Wyłożyć do formy wyłożonej folia aluminiową,Położyć też folię na wierzch.Obciążyć nieco.Niech w chłodzie zastygnie.Potem kroić na kawałki.Można dodawać do różnych deserów,nawet porcje nakładane łyżką.Można też włożyć miedzy dwa wafle.I ten ostatni sposób ja preferuje.

No  - to tyle na dziś,tak mi się wydaje.
Porada ta dotyczy niektórych odmian czereśni i wiśni.Myślę tu o groźnej chorobie..........."drobnej plamistości liści"Pozwolę sobie opisać jej przebieg:Najpierw pojawiają się drobne kropki na liściach i to już w czerwcu.W lipcu żółte, jakby to była jesień,liście opadają.Na to mój sąsiad Stefan ,mówił " ........a tam",ale już następnego lata przekonał się ,że przez "a tam" nic nie załatwi,nie odepchnie od siebie obowiązku  oprysku,lub rezygnacji z tak podatnych na tę chorobę  odmian.Bo co,? zapytacie.............ano to,że po prostu owocowania nie było.Nie było,bo ,pisałam o tym nieraz,że zawiązywanie plonu odbywa się  latem,rok wcześniej.A jak miało się to stać skoro nie było liści ?,kto miał na owocowanie zapracować? Jeżeli chcemy uprawiać takie "wrażliwe odmiany to czekają nas co najmniej dwa opryski: 1-szy,dwa tygodnie po kwitnieniu,2 gi ,cztery tygodnie po kwitnieniu.Preparatem  SYLIT.To ten który też stosuje się by zniszczyć kędzierzawość   liści brzoskwiń i nektaryn,ale proszę sprawdzić ,czy, nie ma aktualnie jakiegoś nowszego preparatu o takim działaniu. I już słyszę ,a ja nie chcę oprysków.To,posadzę inne ,nie wymagające tego odmiany wiśni i czereśni.Owszem,owszem,jestem za, ale należy sobie zdać sprawę z tego,że owocowanie tych odmian jest mizerne,owoce małe ,z duża pestką i kwaśne.Takie jak były kiedyś.Kiedyś nie było np, wiśni deserowych jak  z obecnej,niestety bardzo podatnej na t ę chorobę Łutówki.Tamte wiśnie nadawały się tylko na sok,lub kompot,no.........ewentualnie na napęd do rakiety kosmicznej,ze względu na zawartość kwasu.Zatem..........niestety coś za coś.

No to chyba zdążyłam  poinformować o konieczności oprysku.Zdążyłam,bo jeszcze nie upłynęły dwa tygodnie po kwitnieniu wiśni i czereśni.

A teraz obiecana wczoraj SŁODYCZ ,BEZ PIECZENIA.
ŁZY MATKI.
============
Łzy Matki ,to łzy smutku na ołtarzu cierpienia.
Są jak rosa zaklęta w kryształy wśród wrzosowisk - to rosa milczenia.
Gdy jutrzenki światła zgasły zapłakałaś pierwszy raz.
Potem jeszcze drugi ,trzeci w rozbiorowy smutny czas.
Ty płakałaś gdy Twe Dzieci w swej ziemskiej pielgrzymce,
szły do gazu ostatnią drogą w Oświęcimiu ,Sobiborze,Majdanku ,Treblince.
I wtedy gdy kat czerwony ,jednym swoim podpisem,uśmiercił ich tysiące,
to polegli jak pod żniwiarza kosą,niewinne stokrotki na łące.
Przyjęła ich ziemia katyńska,z czaszkami zbitymi od kuli,
a w gorze las szumiał wiślanie,po polsku,lecz jak się do lasu przytulić?
I jak łzy Twe matczyne osuszyć w gułagach,gdzie mroźnej Syberii są krańce?
Gdy głodniejsi modlitwy niż chleba ,lepili z niego różańce.
Zamknęły się wrota historii ,wróg do nich już nie kołacze.
A twarz Matki Bożej  wciąż smutna ,bo jeszcze czasem zapłacze.
W tę niezwykłą niedzielę ,pozwolę sobie na napisanie ,na pewno nieudolnego mego wiersza.