Ku przestrodze - Kochani !,ku przestrodze,dzisiejsze przysłowie,bo to już Wielki Tydzień i wielka praca nas czeka.Zatem oto ,to przysłowie:
"Jutro,jest najbardziej zajętym dniem w roku."hiszpańskie.
Nie ,nie będę odkładała na jutro i dziś c.d. praktycznych porad.
Tylko jeszcze przed tym coś co przypomniało mi się i świadczy o dużym refleksie ,a kogo ?A Churchilla,.Chciałabym taki posiadać,ale cóż On ,wielki polityk a ja pikuś.
Kiedyś po wystąpieniu w angielskim parlamencie,jakaś kobieta ,też posłanka oburzona treścią jego wystąpienia oświadczyła:"Gdybym była pana żoną,to wlałabym panu trucizny do herbaty".A na to Churchill:"Gdybym był pani mężem ,to bym ją wypił z ochotą."
poniedziałek, 21 marca 2016
niedziela, 20 marca 2016
PORADY PRAKTYCZNE ,BĘDĄ TAKIE :
By czekoladowa część ciasta marmurkowego była wilgotna ,dodaj do niego 1 łyżkę oleju.
Jak twój piekarnik zbytnio rumieni wierzch ciasta,a środek jest jeszcze nie dopieczony,połóż na nim,na tym cieście papier do wypieków ten,do wykładania foremek .Zapobiegniesz przypaleniu .
Ciasto drożdżowe ,będzie nad wyraz pulchne i wilgotne,jeżeli do piekarnika wraz z tym ciastem wstawisz płytkie naczynie żaroodporne z wodą.
Włóż wałek do ciasta, do zamrażalnika na godzinę przed użycie.Takim,znacznie lepiej się wałkuje i ciasto się nie lepi,
Jeżeli ,nie masz w domu wałka do ciasta, możesz użyć gładkiej czystej butelki,do wałkowania.
Drożdże winny być użyte tylko świeże.Prosty test na sprawdzenie tego ,polega na wrzuceniu małego kawałka do gorącej wody.Jeżeli kawałek wypłynął pod wierzch natychmiast,to znaczy,że drożdże nie straciły swojej siły pędnej.
To,to chyba sprawa wszystkim znana,że ciasto drożdżowe najlepiej rośnie ,gdy jest przykryte czystą ściereczką i stoi z dala od przeciągów.
O ! Kochani ! tak nie może być.To ja już tyle czasu siedzę i piszę i piszę.Zatem .................c d. porad już nie dziś.
By czekoladowa część ciasta marmurkowego była wilgotna ,dodaj do niego 1 łyżkę oleju.
Jak twój piekarnik zbytnio rumieni wierzch ciasta,a środek jest jeszcze nie dopieczony,połóż na nim,na tym cieście papier do wypieków ten,do wykładania foremek .Zapobiegniesz przypaleniu .
Ciasto drożdżowe ,będzie nad wyraz pulchne i wilgotne,jeżeli do piekarnika wraz z tym ciastem wstawisz płytkie naczynie żaroodporne z wodą.
Włóż wałek do ciasta, do zamrażalnika na godzinę przed użycie.Takim,znacznie lepiej się wałkuje i ciasto się nie lepi,
Jeżeli ,nie masz w domu wałka do ciasta, możesz użyć gładkiej czystej butelki,do wałkowania.
Drożdże winny być użyte tylko świeże.Prosty test na sprawdzenie tego ,polega na wrzuceniu małego kawałka do gorącej wody.Jeżeli kawałek wypłynął pod wierzch natychmiast,to znaczy,że drożdże nie straciły swojej siły pędnej.
To,to chyba sprawa wszystkim znana,że ciasto drożdżowe najlepiej rośnie ,gdy jest przykryte czystą ściereczką i stoi z dala od przeciągów.
O ! Kochani ! tak nie może być.To ja już tyle czasu siedzę i piszę i piszę.Zatem .................c d. porad już nie dziś.
Na szczęści ja tak długo rosołu gotować nie muszę.Ale co tam,jeszcze dawniej jeszcze bardzo dawniej gotowano rosół w ten sposób,że do dużego słoja wkładano mięso i wlewano wodę i ten słój z mięsem i wodą wstawiano do kamiennego garnka z sianem na dnie i też z wodą.O ! to się dopiero gotowało ,od wczesnego ranka do późnego wieczora .I znowu nie piszę o tym co powinnam.a powinnam pisać o SPOSOBIE PODANIA DROBIOWEGO MIĘSA .
Po ugotowaniu rosołu na tzw. kurczaku ,lub jego częściach,należy dopilnować by się nie rozgotował.Wyjąć z rosołu i ostudzić.Pozbawić kości.Podzielić na średniej wielkości kawałki.Spryskać Maggi odrobinę i opieprzyć.Niech tak postoi ze dwie godziny.W tym czasie usmażyć 1 kg pieczarek na maśle klarowanym.Posolić je.Mieszając poddać obróbce termicznej około pół godziny.Postarać się by powstały sos nieco odparował.Wyjąć je z sosu ostudzić i kilka z nich pokroić w drobna kostkę lub paski.Zrobić ciasto jak na naleśniki z mąki jaj i zamiast wody czy mleka dodać powstały po pieczarkach sos .Dodać też rozdrobnione pieczarki.Wymieszać,pamiętając o jego konsystencji.Ciasto nie może być za rzadkie.Maczać w tym cieście kawałki i obtaczać w bułce tartej i smażyć do zrumienienia na maśle lub oleju.Po ukończonej pracy w żaroodpornym naczyniu lub na metalowym półmisku układać usmażone kawałki,przekładając je pieczarkami.Przed podaniem odgrzać w piekarniku ,odkryte,by się nie zaparowały.Odgrzewać niedługo,by się z kolei nie zeschły,tak gdzieś około 20 minut.I jeszcze taka uwaga .Pieczarek może być więcej.Wiele osób lubi więcej.
Aby stwierdzić,że to jest pyszne,należy spróbować.
Po ugotowaniu rosołu na tzw. kurczaku ,lub jego częściach,należy dopilnować by się nie rozgotował.Wyjąć z rosołu i ostudzić.Pozbawić kości.Podzielić na średniej wielkości kawałki.Spryskać Maggi odrobinę i opieprzyć.Niech tak postoi ze dwie godziny.W tym czasie usmażyć 1 kg pieczarek na maśle klarowanym.Posolić je.Mieszając poddać obróbce termicznej około pół godziny.Postarać się by powstały sos nieco odparował.Wyjąć je z sosu ostudzić i kilka z nich pokroić w drobna kostkę lub paski.Zrobić ciasto jak na naleśniki z mąki jaj i zamiast wody czy mleka dodać powstały po pieczarkach sos .Dodać też rozdrobnione pieczarki.Wymieszać,pamiętając o jego konsystencji.Ciasto nie może być za rzadkie.Maczać w tym cieście kawałki i obtaczać w bułce tartej i smażyć do zrumienienia na maśle lub oleju.Po ukończonej pracy w żaroodpornym naczyniu lub na metalowym półmisku układać usmażone kawałki,przekładając je pieczarkami.Przed podaniem odgrzać w piekarniku ,odkryte,by się nie zaparowały.Odgrzewać niedługo,by się z kolei nie zeschły,tak gdzieś około 20 minut.I jeszcze taka uwaga .Pieczarek może być więcej.Wiele osób lubi więcej.
Aby stwierdzić,że to jest pyszne,należy spróbować.
JAK TO ONEGDAJ BYWAŁO ? A bywało tak,że na pierwszy dzień świąt na uroczysty obiad zapraszana była ciotka Adela.Była osobą samotną więc tak wypadało.Ciotka [podobno] studiowała na uniwersytecie w Brazylii i tam nauczyła się wróżenia i trzeba przyznać ,że zawsze sprawdzało się to co przepowiadała .Np. moja mama jako pracownik magistracki po 20 latach pracy mogła odejść na emeryturę i byłoby dziwne gdyby z tego nie skorzystała.I już wszystko załatwione podpisane przez prezydenta .Od września urlop i zaklepany wyjazd do Zaleszczyk na kurację winogronową.Lecz ciotka Adela uparcie twierdziła :"Basiu,przed tobą jeszcze wiele lata pracy",co mama kwitował tylko pobłażliwym uśmieszkiem.I co? i przyszedł 1 września ,tyle tylko,że to był 1 września 1939 r.Po wojnie mama pracowała jeszcze 12 lat,bo tamte ustawy o pracownikach magistrackich "wzięły w łeb" nazywając to kolokwialnie.I jeszcze,gdy ojciec poszedł bronić Warszawy,mama prosiła "Adelciu,zobacz czy on żyje?,a ciotka na to "Żyje,żyje tylko ma wrzody na plecach i szykuj mu kąpiel z płatków owsianych".I to też było prawdą I takich przykładów było jeszcze wiele ale ja chcę pisać o tym jak to ciotka była goszczona szczególnie i dostawała to co było w środku w tej kości rurce ,taki piękny, jakże smaczny tuk.Dla mnie nie było, i to ten żal,który widział ojciec, bo najlepiej mnie znał i pocieszał:"zaraz będzie to co lubisz ,to chrupiące".A to chrupiące to kawałki ugotowanego mięsa drobiowego w rosole i obtoczonego w cieście naleśnikowym posolonym i popieprzonym i potem obtoczone były te kawałki w bułce tartej i przyrumienione na maśle.
Ja po latach to zmodernizowałam i jest to pyszne,a często mięso drobiowe z rosołu,szczególnie w święta nie znajduje nabywców.Robię to tak:......................
Ja po latach to zmodernizowałam i jest to pyszne,a często mięso drobiowe z rosołu,szczególnie w święta nie znajduje nabywców.Robię to tak:......................
JAK TO ONEGDAJ BYWAŁO ?.Oj ! bywało o tej porze przedświątecznej już bardzo gorąco [myślę o atmosferze w domu}.Już ostatnie prace porządkowe i powlekana pościel biała ,bo tylko taka wtedy była.Chowano pierzyny i wyciągano kołdry,które były kryte błyszczącym adamaszkiem ,po jednej stronie błękitne a po drugiej różowe.A powleczenie miało duży otwór i przez ten otwór [ na przodzie ] w kształcie prostokąta lub rąbu wkładało się kołdrę,co bardzo cieszyło mojego ojca i stwierdzało "no- nareszcie ,niem będę miał guzików pod brodą".A tak w ogóle, w to pachniało już czystością i jeszcze tylko kąpiel .Ale by była ona możliwa należało napalić w piecu w łazience pod ogromnym kotłem- zbiornikiem z wodą .Ale co ja piszę,nie o tym chciałam.Chciałam o rosole.Jaki to był ten rosół świąteczny ? Przeważnie składał się z różnych mies .Indyczka ,nie indyk tylko indyczka była zawsze ,a do tego wołowina "z kwiatkiem",tak ją wtedy zwano ,a dziś to po prostu kawałek z żeberkiem .Ale to nie wszystko: bowiem obowiązkowo musiały być kości : jedna,to taka rurka z tukiem w środku ,a druga cukrowa,z jakiegoś stawu np. kolanowego.Teraz nikt tego nie preferuje bo podobno wywar z kości jest niezdrowy [daj Boże wszystkim dożyc moich lat po tych wywarach z kości].Ale znowu, nie o tym ,chcę pisać.Co dziś ze mną się dzieje?.Chcę pisać, jak to potem gotowano ,bo gotowano oj ! gotowano.Co najmniej 3 godziny na brzegu pieca ,bo rosół nie może się gotować jak ziemniaki.? Rosół winien tylko "mrugać",tak to gotowanie zwano.W tym czasie nic się nie rozgotowało ,bo drób też potrzebował długiej obróbki termicznej.Nie tak jak obecny.Już widzę co by pozostało po 3 godzinach gotowania. dziś...............tylko przecedzić rosół przez sito.Myślę - że nawet i kości by się rozgotowały. Ale wracając do tamtego rosoły,to dodawano do niego dużo włoszczyzny,która bardzo pachniała,bardzo,bardzo.Oczywiści do rosołu był makaron własnej roboty i do świątecznego makaronowego ciasta dodawano nieco utartej gałki muszkatołowej.Zmieniała ona na ostrzejszy jego smak smak.Ciasto musiało być twarde i ciężko się wałkujące by po ugotowaniu makaron był też twardy i jędrny.
To było pyszne, ale ja miałam zawsze żal,że............
To było pyszne, ale ja miałam zawsze żal,że............
Nie wiem,do prawdy nie wiem od czego zacząć - tak- jakoś się tego nazbierało.Może zatem od przysłów.Nadchodzi czas świąteczny i więcej czasu rodziny będą spędzać razem ,także i małżeństwa i na tę okoliczność,:
"Małżeństwo jest loterią w której mężczyzna stawia na wolność,a kobieta na szczęście."francuskie
"W małżeństwie jak na morzu:każda cisza zwiastuje burzę."angielskie
"Małżeństwo jest jak oblężona forteca:ci,co są na zewnątrz chcą się dostać do środka,a ci, co są wewnątrz chcą się koniecznie stamtąd wydostać."arabskie.
I co dalej? Dalej będzie nietypowo,bo zacznę od :JAK TO ONEGDAJ BYWAŁO.a w tym będzie pewien przepis kulinarny.
"Małżeństwo jest loterią w której mężczyzna stawia na wolność,a kobieta na szczęście."francuskie
"W małżeństwie jak na morzu:każda cisza zwiastuje burzę."angielskie
"Małżeństwo jest jak oblężona forteca:ci,co są na zewnątrz chcą się dostać do środka,a ci, co są wewnątrz chcą się koniecznie stamtąd wydostać."arabskie.
I co dalej? Dalej będzie nietypowo,bo zacznę od :JAK TO ONEGDAJ BYWAŁO.a w tym będzie pewien przepis kulinarny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)