wtorek, 3 maja 2016

POMIDORY...cd.tematu.Decydując się na ich uprawę,trzeba wiedzieć,że są pomidory karłowe i wysoko rosnące.I jeżeli ktoś myśli,że to nie ma znaczenia ,to jest w dużym błędzie.Bo np.Charakterystyka niskorosnących,których pełna nazwa to:KARŁOWE SAMOKOŃCZĄCE mają swoje wymagania i swoje zwyczaje.Rosną - faktycznie niezbyt wysoko.Plonują obficie ,a odmiana BETA,nawet bardzo obficie ,lecz owoc karłowych,nie jest nigdy duży.Także - drugi człon nazwy informuje o szybkim zakończeniu plonowania.Jest to przeważnie przełom sierpnia i września.One , nie wymagają PROWADZENIA,to jest uszczykiwania pędów bocznych,bo jak sama nazwa wskazuje są samokończące.To ,takie inteligenty pomidorowe.Same wiedza jak wysoko i jak szeroko rosnąć i kiedy to zakończyć.Zatem pozostaje tylko przywiązywanie ich do palików,pielenie,podlewanie TYLKO GLEBĘ,NIGDY ROŚLINY,no i  zbieranie owoców w czasie plonowania,które z wielu odmian karłowych są  smaczne.Niestety tak jak i WYSOKOROSNĄCE,sa podatne na choroby grzybowe ,z zarazą ziemniaka włącznie.Ich zaletą jest  jednak to,że ze względu na niewielkie rozmiary mogą być posadzone 40x40 cm.Także przywiązań do palików  jest niewiele,może 2,lub trzy.I jeszcze to:Często zaraza ziemniaka występuje z opóźnieniem, bo np jeszcze do polowy sierpnia jest gorąco,jest słonecznie ,a taka pogoda nie sprzyja powstawaniu chorób grzybowych lubiących chłód i wilgoć.I wtedy obserwuje się,że nawet te ostatnie owoce na roślinie nie maja plam są nie porażone,bo plon był wcześniej od choroby.A gdy jednak się  pojawi  to inteligenty pomidorowe,to jest  te karłowe ,chorobie grają na nosie,bo właśnie one skończyły swój krótszy jak u pomidorów wysokorosnących żywot.Niestety wadą jest to,że już we wrześniu nie mamy własnych owoców,czego nie można powiedzieć o wysokorąsnących, o których napiszę jutro,bo dziś jeszcze jakiś przepis pomidorowy,że starej książki.


PRZEPRASZAM,PRZEPRASZAM,PRZEPRASZAM,za wprowadzenie Was ,Drodzy moi Czytelnicy w błąd.Ten nawóz z telewizyjnej reklamy - faktycznie może być posypany po powierzchni ziemi,także w skrzynkach balkonowych,bo są to granulki w których w środku on jest.Pod wpływem wilgoci otoczka się rozpuszcza i stopniowo on jest "uwalniany" .Z tego powodu może być posypany w pobliżu roślin,bo przed poparzeniem tychże chroni własnie ,otoczka.Jest to powolne i systematyczne nawożenie.Bywa też w kształcie korków, które wciska się do ziemi i takie bardziej mi pasują.Można nimi także nawozić rośliny pokojowe,doniczkowe - zawsze wiosną by wyczerpały się zapasy zamknięte w granulkach za kilka miesięcy.Bo jesienią wiele roślin nawożenia nie potrzebuje.
Jeszcze raz ,przepraszam.Źle jest się mylić,ale jeszcze gorzej nie przyznawać się do błędów.A ja mam to już za sobą i teraz powracam do spraw bieżących.

poniedziałek, 2 maja 2016

Halo - panie doktorze, mój mąż mnie bardzo obraził.I dlatego dzwoni pani do mnie o trzeciej w nocy? Tak ,bo będzie go trzeba pozszywać.
Nie spodziewałam się,że będzie aż kilka przepisów na podawanie pomidorów A oto ,ten moim zdaniem najprostszy,ale co do efektu końcowego, to zbytniej pewności nie mam,ale smaczne to może być [to moje przypuszczenie]ale    niezbyt atrakcyjne w wyglądzie.Ale przecież mogę się mylić.................Zatem.................pomidory podawano np. tak ponad 100 lat temu.

POMIDORY DUSZONE.
====================
Średniej wielkości pomidorom ściąć czubki,powyjmować pestki popieprzyć i posolić środki.Włożyć w każdy kawałek masła i ułożywszy w rynce,zalać kilkoma łyżkami rosołu .Ponakrywać wierzchami i dusić tak dług aż będą miękkie i wysmażone.Przed wydaniem posypać siekaną pietruszka lub koperkiem i ugarnirować nimi  sztukę mięsa ,polędwicy,lub pieczeń.Przytoczyłam przepis w oryginale.I mnie natychmiast otwiera się tak klapka kulinarna   i zrobiłabym to tak:................................
Pomidory,owszem,przygotowałabym podobnie,ale już nadzienie to byłoby to masło z dość dużą ilością przeciśniętego przez praskę czosnku  doprawionego solą i ostrą [ nieco] przyprawą lub papryką ostrą,na tyle by ten smak opanował także wnętrze pomidora.Ułożyłabym pomidory napakowane nadzieniem czosnkowo maślanym na patelni na rozpuszczonym maśle  i na bardzo wolnym ogniu prużyła około 20,30 minut.Na koniec dodałabym ostrego keczupu  [niewiele] tyle tylko by w połączeniu z masłem powstał smakowity sos  i byłby to garnirunek jakiegoś makaronu .Lub do ziemniaków  i gotowanego drobiu czyt  innego gotowanego mięsa,bo gotowane jest raczej mdłe w smaku,zatem coś takiego bardzo by pasowało  i zaostrzało smak.

POMIDORY.Wiele zależy od  tego co jest na samym początku,na starcie i czy to będą  pod osłonami czy na zagonku  to posadzenie ich w zaprawione nawozem  dołki jest  siłą która mobilizuje do takiego ,a nie innego zachowania.Rosną,rozpychają się tj.rozrastają w szerz i należy im to zapewnić przez zachowanie odpowiednich możliwości [odległości].Bo czy wiecie,że 10 roślin na zagonku wydało taki sam plon  wagowo,co 12 roślin ,na takim samym zagonku,tyle,że te 10 wydało dorodniejsze owoce.Zasada jest taka :.................nie powinny się stykać się ze sobą.I gdybyśmy potrafili zrozumieć co do nas mówią,takie zadowolone z nawożenia i odległości  to byłoby ciekawe doświadczenie.Bo to tak jak stwierdzono ,jak zbadano,że kury na wybiegu a nie w klatkach są szczęśliwe,a skoro takie są to jaja niosą z radością i takie jaja są smaczniejsze.To znowu dowód na to,że człowiek w swojej dumie uważa,że może poprawić przyrodę  i efekt końcowy taki,że działa przeciw sobie ,bo jaja kur zamkniętych w klatkach mu nie smakują.Kury to ptaki grzebiące nie klatkowe.Ale wracając do pomidorów .................nie ścieśniajmy ich zbytnio przy sadzeniu.No i to nawożenie które może dawać efekty ,a może też wszystko popsuć.Bo wiecie co Kochani?To początkowe,O!  ono jest bardzo potrzebne,ale potem?.......................POTEM,TJ . AŻ DO POJAWIENIA SIĘ PIERWSZYCH KWIATÓW.......................NIE NAWOZI SIĘ NICZYM.Bo przez zbytnią gorliwość można osiągnąć  niezamierzony efekt.bo nawożenie w międzyczasie będzie powodowało intensywny wzrost pędów bocznych,a wcale nie będzie zwiększało plonu,bo wszystko w przyrodzie ma swój czas ,ale my wiedząc o tym zaprzestajemy nawożenia i wznawiamy je dopiero w momencie WEJŚCIA ROŚLIN W PLONOWANIE.A tym samym pracy przy likwidowaniu pędów bocznych będzie mniej.A czy likwidować i jeżeli to ,które  i co to daje ..............o tym już nie dziś.A jednak temat :pomidory  jest ogromny.Chciałabym bowiem zajrzeć  do tej starej książki kucharskiej i czy znajdę tam jakiś przepis na pomidory?
A teraz ?..............a teraz cd ........o pomidorach.A swoją drogą jaki to niewyczerpany temat.Czy zatem dziś skończę.?
Ostrzeżenie dotyczy roślin balkonowych lub zaokiennych,jak kto woli.W prawdzie jest jeszcze czas na wystawienie na zewnątrz  ciepłolubnych pelargonii surfinii i podobnych ,ale tak na przyszłość : proszę raczej stosować do nawożenia  nawóz w formie płynnej bo nawożenie,szczególnie młodych roślin  nawozem w proszku lub granulacie może skończyć się przykrą niespodzianką tj zniszczeniem ich.Zawsze i wszędzie ,[na działce też ] posypywanie nawozem sproszkowanym niesie pewne ryzyko.Mogą zostać POPARZONE  ROŚLINY.Bo sypiąc na ziemie,można niechcący posypać też rośliny.Wracając do balkonowych.PRZEZ TRZY TYGODNIE PO POSADZENIU NIE NAWOZIMY NICZYM.A potem?,A potem rozpoczynając od dawki najmniejszej,możemy ją stopniowo zwiększać.Ale zawsze - jeżeli zdecydujemy się na nawóz sproszkowany to tylko niewielkie ilości i tylko na ziemię i niech nam ręka  nie zadrży .A wtedy ,kiedy rośliny się rozrosną i w przypadku pelargonii bluszczolistnej [zwieszającej ] okryją ziemie,wtedy możliwe pozostanie  już tylko nawożenie w formie płynnej. I nic nie stoi na przeszkodzie by było ono stosowane przy każdym podlewaniu.,Piszę to na okoliczność pojawienia się pewnej reklamy w tv,gdzie  pokazane jest jak nawozić balkonowe, nawozem w proszku.I  nie mam nic przeciw producentowi tego nawozu,ale jak każdy w takiej formie ,może tę formę zmienić  rozpuszczając nawóz w wodzie.I to  jest moje ostrzeżenie I jeszcze : jeżeli ktoś będzie  twierdził ,że nawoził balkonowe nawozem sproszkowanymi nic się nie stało,to ja mam na to taką odpowiedź. "Pewna osoba wyskoczyła z 6 pietra i żyje."Aha !bratki i stokrotki już od kilku lub kilkunastu dni zdobią balkony i okna,bo im chłody nie przeszkadzają ,ale niebawem,no może nie tak niebawem,ale około połowy czerwca bardzo stracą na swojej atrakcyjności  bo to są rośliny krótkiego dnia i  niskiej temperatury,czego akurat o pelargoniach powiedzieć nie można.One lubią ciepło i długi dzień i kwitną do późnej jesieni.