poniedziałek, 17 października 2016

Przyleciały już Gawrony, to te duże czarne.Gniazdują na północy Rosji ,a na zimę  przylatują   do nas ,do łagodniejszego klimatu.Ich przylot wróży,że na zbytnie ciepło  nie ma  już co liczyć,ale kto je tam wie ,może są zmanipulowane i tracą orientacje i ptasi instynkt?I tego się trzymajmy.A ptasie przysłowia mówią że :

niedziela, 16 października 2016

Alkohol nie daje odpowiedzi,ale przynajmniej zapomnisz pytania.
A teraz ,Drodzy moi ! Udało mi się zrobić wczoraj wyśmienitą ,o niebanalnym smaku surówkę.Robi się szybko i łatwo:Poszatkowałam połowę główki kapusty pekińskiej i utarłam na tarce o dużych oczkach dwa jabłka ,dodałam 2 łyżki chrzanu i 5 łyżek gęstego jogurtu  2 łyżki miodu,nieco soli i 1 łyżkę soku z cytryny i  wymieszałam i zjadłam połowę,próbując .Mniamniuśka jest .
Onegdaj sadzono drzewka tak :Wykopywano dołek i wierzchnią warstwę usypywano po prawej stronie ,a  głębszą  po lewej .Przy sadzeniu odwracano  glebę  dając tam gdzie korzenie tę z wierzchniej części,te lepszą ,a na końcu tę gorszą.W ten sposób postępując ,korzenia znalazły się w lepszej glebie.
"To  nie jest takie chop ,siup ",tłumaczył mój sąsiad Stefan swojemu sąsiadowi licząc przy tym na moje poparcie.Wiem bo  wtedy spoglądał w  moją stronę."A ,odkwaszałeś glebę wapnem tam gdzie chcesz sadzić drzewa ty ciućmoku"? Tak' ,odparł tamten."Ale kiedy"? wypytywał Stefan.A w zeszłym tygodniu.""A widzisz ,a jednak jesteś ciućmokiem,bo to należało zrobić ubiegłej jesieni."Oj ! miałam ja z nimi miałam.
Ale,ale, przy okazji przypominam,że  na rok przed sadzeniem drzewek gleba winna być zwapnowana.Jeżeli tego nie robiono,nie należy robić teraz przed sadzeniem,bowiem wapno w zetknięciu z młodymi ,delikatnymi korzeniami mogłoby je uszkodzić.Co zatem?Zatem ,lepiej przenieść wapnowanie na drugą lub trzecią jesień po posadzeniu  drzewka.Lepiej tak, choć nie jest to prawidłowe,ale lepsze jak kaleczenie korzeni teraz wapnem które przecież jest w glebie,bo świeżo użyte.
Wykopujemy dołki:W odległości nie mniejszej jak 3 x 3 m.Że gleba winna być odchwaszczona o tym nie powinnam pisać bo to oczywista oczywistość,cytując klasyka.Na pewno nie mogą być w glebie chwasty trwałe,takie jak powój,perz,a już najbardziej nie powinien być ostrożeń polny [oset] bo one, a oset szczególnie osłabiają wzrost drzewka.
Wspomniałam już o wykopaniu  dołków, bowiem można to zrobić dużo wcześniej przed ich wykorzystaniem.Bo.............. w tak zwanym międzyczasie  dobrze będzie, glebę w dołku zaprawić jakimiś nawozami mineralnymi z przewagą fosforowych i potasowych bowiem one bardzo powoli przemieszczają się w glebie.Przypominam o lenistwie tych nawozów choć niejednokrotnie o tym pisałam Natomiast o  sprinterskim działaniu nawóz azotowy zawsze można dodać wiosną posypując jego niewielką  ilość   w pobliżu drzewka.. A teraz jedną garść   należy wymieszać z glebą na dnie dołka i przykryć  niewielką warstwą kompostu,lub wsypać do dołka jeden worek  dobrej ziemi ogrodniczej w ilości od 5,do 8 l.A kiedy w ten dołek posadzi się drzewko ,to już nie ma  znaczenia.Ważne jest,że nawóz  został  odizolowany od korzeni  kompostem lub ziemią,bowiem nawóz mineralny też posiada właściwości parzące podobnie jak wapno.Biorąc pod uwagę to,że chcemy coś do dołka dodać winien on mieć ,ten dołek,  odpowiednią głębokość i szerokość,lepiej większą jak mniejszą.Co najmniej  60 x 60 cm.

Kiedyś jednak  inaczej sadzono  drzewka. Mnie uczono. tak...............
"Pociągnij ten temat"............poprosiła właśnie przed chwila moja koleżanka,a miała na myśli wino jako antyutleniacz.Antyutleniacz  ,to nie tylko czerwone wino,to także dobra herbata ,to czarna porzeczka pod każdą postacią i inne.Ujmując to bardzo skrótowo :nasz organizm składa się z komórek.Niestety na starość ich ubywa.Każda komórka wypełniona jest sokiem komórkowym,ale gdy kurczy się "opakowanie" tego soku  to on wysycha.To trochę tak jak ze rdzewieniem metalu.Coś co kiedyś było metalowe lśniące  i trwałe ,okazało się takim nie być po pewnym czasie.Zniszczyła je rdza,powoli  i systematycznie.Im ten przedmiot metalowy był starszy,tym bardziej rdzewiał,aż zamienił się w proszek.Jednak odpowiednia konserwacja polegająca na utrudnieniu  utleniania metalu mogłaby przedłużyć życie tego przedmiotu.Bowiem rdzewienie,to utlenianie.Z tego wniosek dla człowieka taki :RDZEWIEJEMY Z WIEKIEM,ALE MOŻEMY TEMU PROCESOWI ZAPOBIEGAĆ,przez dostarczanie do organizmu antyutleniaczy [antyoksydantów].To tyle na ten temat ,tytułem przerywnika.
Bo przecież także sadzimy drzewka................... 
"Dla szklaneczki i dziewczyny nie rachuje się godziny."polskie.
Czemu przysłowie o takiej treści? A temu,że za oknem pogoda "szklaneczkowa",właśnie.I jakby tu zrobić szybkiego ,pachnącego smacznego drinka ?
Choć generalnie preferuję wino czerwone wytrawne,lub półwytrawne bo jest doskonałym antyutleniaczem ,to dziś pasuje bardziej drink w takiej kompozycji : Dżin ,lub po prostu Jałowcówka,a do tego Tonik ,a do tego sok z cytryny,a  ja dodaję jeszcze miód.Wszystko wymieszane i schłodzone..................wprost pycha,..........ale,ale, nie należy więcej sobie zaaplikować na te pogodę jak jeden,tylko jeden drink,bo w przeciwnym razie nie będziemy światkami jak będzie wyglądała pogoda pod koniec tego szklaneczkowego dnia.
A przecież w planie nowe nasadzenia na działce.Wczoraj zauważyłam,że w hali sportowej w Łodzi już funkcjonuje kiermasz dla działkowców.