poniedziałek, 11 grudnia 2017

Sprawdziłam w internecie,że benzopiren wchodzi w skład spalin silników samochodowych.No ! - i co z tego spytacie.? A to z tego,ze wczoraj w pewnym programie polskiego radia pewien profesor oznajmił,że benzopiren ,owszem,jest w powietrzu ,ale z dymów kominowych.O tyle mnie to poruszyło,że ja jakiś czas temu podawałam,że jest w spalinach silników i że przy trasach szybkiego ruchu nie powinno się uprawiać warzyw,a szczególnie korzeniowych.
Przyzwyczajona do tego,że często następują  zmiany  ,myślałam ,ze i tu,ale na szczęście nie.
Pozostaje zatem przyjąć to do wiadomości ,że benzopiren jest bardzo,bardzo toksyczny i to on jest odpowiedzialny za budowę komórek rakowych w organizmie człowieka.
A co do zmian to przypominam sobie jak na początku lat 50 - tych oznajmiano wszem i wobec,że pomidory są rakotwórcze i że nie należy ich jadać.Niebawem po tym,bardzo niebawem "odszczekano " tę informację.

Jeżeli chodzi o warzywa,to co powiecie o fasoli ? 
Rozsądek czyni życie lepszym i szczęśliwszym. greckie.
Czterdziestu dowcipnych  przypada na jednego,co ma zdrowy rozsądek. angielskie.
Kto wcześnie nabywa rozsądku ,długo żyje .polskie.I w tym miejscu mam pytanie, czy 79 lat to jest długo ?
Miałam problem.Już go nie mam- na szczęście.O nim za moment,bo teraz jak zwykle przysłowia :..................

niedziela, 10 grudnia 2017

J Tuwim :
Moryc,nie chodźmy tędy,tam pies szczeka.
- Nie bój się.Czy nie wiesz,że pies który szczeka,nie gryzie.
- Ja wiem.Ale nie wiem czy pies wie.
Dziś smażę ponad 1 kg. łososia .Piękny,gruby płat.Wczoraj pokroiłam go w dzwonka ,posoliłam i oprószyłam bardzo niewielka ilością kolorowego pieprzu.Przebywał w lodówce przez noc.Zaraz biorę się za smażenie,co dla tak szlachetnie urodzonej ryby jest dość istotne.Po obtoczeniu ,tylko w mące usmażę go na dobrze rozgrzanym oleju zmieszanym z klarowanym masłem,Potem położę na ręczniki jednorazowe na których poleży usmażona ryba około 15 min. Rano przygotowałam kilka cebulek szalotek pokrojonych w plasterki i przesypanych 1 łyżką ,niepełną cukru.Cebula od cukru podobnie zmięknie jak od soli,po 2 godzinach,z pewnością.
Ostudzoną rybę przełożę tą cebulą.Będzie w lodówce do jutra.Jeszcze dziś zagotuje ocet z  wodą ,cukrem [odrobinę] i przyprawami  takimi jak liść laurowy,ziele angielskie  i pieprz.To postoi  do jutra i  stygnąć będzie powoli by zapach przypraw utrwalił się w wodzie z octem.Jutro ryba zostanie zalana tak by zalewa ją pokryła. I pod taka postacią może sobie w lodówce przebywać  dwa tygodnie i dłużej.Konserwantem jest tu ocet.Co do jego ilości to może to być np . pół  szklanki 10 % na dwie szklanki wody. Aby ryba  "przeszła zalewą" winna w lodówce postać minimalnie  4 dni.
Ot !- i jest to danie pasujące na wigilijną kolację,ale nie tylko. I póki co  do wcześniejszego  wykonania.A czy,czy musi to być łosoś ? ...................nie nie musi,ale musi być ryba która nie rozpada się w czasie smażenia,co jest wątpliwe w przypadku mrożonych.Polecam też  płaty śledziowe lub tuszki śledziowe NIE SOLONE.Bywają w sprzedaży,szczególnie przed Świętami.

No ! - i właśnie wybieram się do kuchni,by eksperymentować.Bo jeszcze o tym Was Drodzy Moi Czytelnicy nie informowałam,że planuję zwykły ocet zamienić na ocet balsamiczny,Czy mi się uda i jaki będzie efekt końcowy o tym mogę napisać dopiero po Świętach.Osoby chętne do eksperymentowania podobnie jak ja informuję,by zwrócili uwagę na smak zalewy,ona winna być zdecydowanie kwaśna,bo tylko taka spełni pokładane w niej zadanie ,ZADANIE KONSERWATORA PRODUKTU.
Czas przedświąteczny ,to czas zakupów i przygotowań.Ja należę do osób które wiele potraw przygotowują sami. Staram się tę pracę tak to rozłożyć w czasie by w dzień ostatni nie paść ze zmęczenia.A,że robię to już wiele lat,mam odpowiednie doświadczenie.I tak np.jakiekolwiek śledzie ,czy to marynowane,czy klasyczne w oleju z cebulą mogą być przygotowane już  7  dni wcześniej.Oczywiście przechowane w lodówce.W tym miejscu przypominam sobie jak pewne Święta Bożego Narodzenia  spędzałam u moich teściów w Sulejowie,do którego trzeba było dojechać  [  60 km od Łodzi ]  co w tamtych czasach nie było takie proste.Nie o samą podróż jednak chodzi.Chodzi o  to,że z racji zajmowanego stanowiska musiałam być w pracy w Wigilię do czasu jak pan Wojewoda złoży życzenia wszystkim swoim służbom,wszystkim podwładnym.Ja, swoich pracowników po podzieleniu się opłatkiem,co zawsze miało miejsce  punktualnie o  12 -ej zwolniłam .Zostałam sama i czekałam.Z tego powodu czasem do Sulejowa zajeżdżaliśmy około 17 - ej .Zabrałam ze sobą różne potrawy przygotowane  wcześniej,ale moją teściową zastałam przy kuchennym piecu rozpalonym do czerwoności gotującą kluski do zupy grzybowej,smażącą ryby [ wyśmienite bo Sulejów jest nad Pilicą] a mój teść z okularami spadającymi z nosa wybiera ości ze śledzi.Nic dziwnego,że po takim wstępie w czasie kolacji wigilijnej usypiali.Takie jednak były czasy i takie zwyczaje starszych gospodyń."Wszystko musi być świeże ",tak jakby zrobione wczoraj już świeże nie  było.

A ja właśnie już dziś.................................
To będzie przysłowie adekwatne do czasu :
Rzekła świnia :gdy mnie zabiją, wówczas mnie docenią. gruzińskie.