sobota, 6 czerwca 2015

Potrzebny będzie duży garnek,najlepiej typu rondel.Jakiegokolwiek mięsa około 80 dkg i 3 cebule,3 papryki,3 marchwie i 2 kostki rosołowe lub jakaś przyprawa kuchenna ,nieco ponad pół szklanki oleju ,łyżka ,miodu i łyżeczka ostrej papryki.Mięso pokroić w kawałki jak na gulasz,może to być karkówka,może być pierś kurczaka,ale najlepsze są podudzia drobiowe obrane z kości i też pokrojone w gulaszowe kawałki.Podobnie postępuje się z dodatkami .Po  umyciu,obraniu,wydrążeniu papryki z nasion  kroimy wszystkie w niewielką kostkę,marchew,też i paprykę,i cebulę .Kostki bulionowe rozgniatamy w miseczce widelcem z niewielkim dodatkiem wody ,dodajemy olej i w rondlu wszystko razem mieszamy, i olej i kostki też.I niech tak stoi od rana do obiadu.Po tym stawiamy na ogniu i prużymy około 40,50,minut,od czasu do czasu mieszając.Próbujemy,czy nie trzeba dodać soli,a może [kto lubi  bardziej słodkie] jeszcze miodu.Można też wykonać to danie dzień wcześniej i przetrzymać w lodowce.Będzie jeszcze lepsze.Podaje się do dużych klusek [tych bardzo dużych],lub ryżu.Można takiego gotowca zabrać też na działkę.Dodaję tylko,że wołowina raczej się nie nadaje,bo trzeba by ją osobno wcześniej  poddać obróbce termicznej,aż zmięknie.

A do spraw uprawowych wrócę raczej jutro.Dziś tylko przypomnę...............trawa skoszona?
Teraz spieszę z podaniem przepisu na szybki obiad.I informuję,szybciej być nie może.Często polecam go" słomianym wdowcom."
I tak sobie myślę,,że kapusty białej czerwonej i włoskiej ,to chyba nie opłaca się uprawiać na działce,ale jeść,to już co innego.Przez lata sposób konsumpcji zmienił się bardzo.Pamiętam jak kapustę białą gotowała moja mama .Była zawsze suto okraszona  pysznymi skwarkami   z wędzonego boczku i zaprawiona była mąką ,posłodzona  ,posolona i zakwaszona po prostu octem.A ja już gotuję ją tak:do ugotowanej i odcedzonej,[aha ugotowanej bez pokrywki] dodaje puszkę zielonego groszku masło i ogromna ilość siekanego koperku,no może przesadziłam z ta ogromna ilością.Wszystko mieszam ,doprawiam do smaku solą i cukrem i octem balsamicznym.A jak już jest w handlu agrest,to gotuję go w bardzo małej ilości wody,przecieram przez sito i nim zakwaszam..A kapusta włoska służyła dawniej tylko do dodawania jej do rosołu.Dziś wyszło to z mody. Natomiast konsumowana jest tak jak kalafior z bułką tarta i masłem.Gotowana,przekrojona na ćwiartki.Do wody zamiast soli dobrze jest dodać kostki bulionowe rosołowe.Taka kapustę włoską winny jadać osoby z osteoporozą ,bo jak żadne inne warzywo posiada łatwo przyswajalne składniki  [między innymi wapno np.]potrzebne przy tym schorzeniu organizmowi.Nie wspominam o surówkach ,które wykonuje się ze wszystkich kapust,w kompozycji ,przeważnie z marchewką,cebulką  a ostatnio też  z suszonymi pomidorami,które bardzo zmieniają smak surówek.A że kapusta włoska jest delikatna w swojej konsystencji,podobnie jak pekińska,bardzo się na surówki nadaje.No to jeszcze czerwona kapusta,którą Niemcy zwą modrą.Jak ją zwał,tak zwał,ale u nas jest jakoś zapomniana i rzadko występująca na stołach.Przyznam ja też ją traktuje po macoszemu i tylko czasem gotuję w taki sposób:Gdy prawie miękka odlewam wodę i wlewam czerwonego wina słodkiego i dodaje garść rodzynków solę i jeszcze pod przykryciem krótko gotuję.Dodaje masło i podaje na stół.Nie wszystkim jednak tak podana kapusta smakuje.A moja koleżanka nie mając czerwonego wina dodała wermutu.Mnie to też smakowało.No to już tylko pozostała brukselka,którą ,jeżeli mamy na działce, należy pozostawić do zimy,bo przemrożona jest bez goryczki,o wiele smaczniejsza.Najlepiej po ugotowaniu polać ją sosem beszamelowym ,lub posypać tartym serem i zapiec krótko w piekarniku.Zamykając ten rozdział,informuje,że warzywa kapustne często podlegają chorobie o niesympatycznej nazwie ..........kila kapusty,która niestety też może "atakować" buraczki.Objawia się naroślami i guzami na korzeniach ,buraczków także.No cóż,wiele przecież jest chorób warzyw.Kapustne nie są wyjątkiem.
A teraz cd...............kapustnych.
"Codziennie jestem piękniejsza,ale dziś to już przesadziłam"

Myślę,ze Państwo potraktowali te informację właściwie,t j. jako żart,ale aby uroda szła w parze ze zdrowiem,moja taka praktyczna rada,dla ludzi starszych  ,tak jak ja.W tak upalne dni najlepiej gasić  pragnienie  gorącą herbatą posłodzoną glukozą,choć nie koniecznie,ale koniecznie posłodzoną.Reakcja na glukozę jest podobno różna.Ja się po niej czuję mocniejsza,ale może sobie to wmówiłam?Decyzje pozostawiam Państwu.

piątek, 5 czerwca 2015

Może ja czasem się powtarzam za co przepraszam,ale niejednokrotnie jest mi to potrzebne do powiązania tematu.Zatem cd.kapustnych.Wspominałam niejednokrotnie,że poza ogromnym bogactwem w witaminy i mikroelementy te warzywa maja LECZĄCE składniki takie jak sulforafan i też innulinę,która to jest prebiotykiem dobrym na wszystko.Dobrym na pracę jelit,dobrym na obniżanie cholesterolu,i ..........................dobrym na odchudzanie.Ewentualnie,proszę sprawdzić.A solforafan poza wszystkim zabija komórki rakowe w organizmie człowieka .I co jest wprost rewelacyjne oba składniki nie giną w czasie obróbki cieplnej jak np witaminy.A moja rada dotycząca brokułów.Najsmaczniejsze i nie pozostawiające zapachu w domu są prosto z patelni.Male kawałki wrzucone na gorący tłuszcz [niewielka ilość ] na 7, 8 minut,to coś bardzo smacznego .I jeszcze brokuł może być podany na zimno połączony z papryką surową pokrojoną w kostkę i posoloną i posłodzoną nieco z dodatkiem oliwy ,lub oleju i octu balsamicznego.Ale to w przypadku gotowanego na parze,[bo to też jest sposób].Gdy smażony oleju nie dodaje się.A kalarepka? ..............o to ulubione danie mojego psa i moje,podawane po prostu w plasterkach.Plasterek za plasterkiem.Kalarepka jest bardzo,ale to bardzo bogata w innulinę.Można jej użyć do sporządzenia takiego dania...........DWA W JEDNYM.Obrać kilka kalarepek ugotować w całości około 20 minut w osolonej wodzie.Ostudzić,wydrążyć środki.Nałożyć farsz jak na mielone kotlety.Podawałam to wcześniej,a dziś dodam,że takie z farszem mięsnym są smaczne zapieczone w piekarniku,lub prodiżu,ale też z serem pleśniowym w wydrążonym otworze..........................mniam ,mniam.Także kalarepka  jest wyśmienitym bo neutralnym dodatkiem do wszystkich surówek.Pasuje do marchewki,do selera,do szczypioru do jabłka ,a także co może wydawać się dziwne do gruszki i to w proporcjach pół na opół.No i w tym miejscu niestety muszę przerwać kontakt z Państwem ,i pozostawić na jutro część tematu KAPUSTNE.
Wczoraj ,polecałam uprawę  kapustnych jesienią .Jest jeszcze termin wczesnowiosenny,ale on jest zdecydowanie bardziej ryzykowny .A czemu?A temu,że zbyt szybko może zrobić się ciepło ,na co kapustne reagują zdecydowanie negatywnie.Nie wiążą główek nie  zakwitają kalafiory i brokuły itp.No dobrze,zapytacie? to jak to się udaje plantatorom.Udaje się im poprzez  "stosowanie uprawy szybkościowej"............tak bym to zwała.Codziennie rośliny dostają wodę wraz z nawozem i przez to rosną tak szybko,że zdąża urosnąć przed upałami i suszą,które to jak wspomniałam są dla  nich zabójcze.A jesienią? A jesienią z każdym dniem jest coraz lepiej coraz chłodniej,coraz wilgotniej ..............i o to chodzi.Ale co zrobić z tym co urosło?Krótko nazywając ............skonsumować.Ale jak?Danie bowiem może być smaczne,a może nie.To z reszta sprawa indywidualna .Np.Anglicy lubią kalafiora i fasolkę ze słodkim sosem ze śmietany i soku cytrynowego.Jednak nie mogę powiedzieć,że to sprawdziłam.Dowiedziałam się zupełnie przypadkiem od kelnerki w Paryżu.Chciałam sprawdzić jak smakuje pudding ,no i sprawdziłam,że jest to kawałek ciasta polany rzadkim budyniem.Gdy stwierdziłam,że mi to nie smakuje kelnerka bardzo się ucieszyła................i odparła............"bo to angielski przysmak nie francuski " co mnie przyznam szczerze było obojętne,ale wówczas właśnie dowiedziałam się o tym sposobie jedzenia kalafiora ze słodkim sosem.A ja proponuje kalafiora tek:albo z bułką i masłem,albo surowego posiekanego,lub utartego na tarce z dodatkiem cebuli i marchewki,też utartych i obowiązkowo z chrzanem,śmietaną,lub jogurtem,lub z chrzanem  i majonezem.............pychota,ale dla tych co nie liczą kalorii.A moja koleżanka ,która coś chyba ma z Angielki i wszystkie surówki  u  niej musza być słodkie dodaje rodzynki i pokrojone w paski morele.Przyznam..............nie jest to złe.A ja jeszcze bardzo lubię jak kalafiora gotowanego trochę zostanie,dodać go do jajecznicy,luk zrobić dziurki w kromce chleba,usmażyć po jednej stronie ten chleb ,a po przewróceniu włożyć w wydrążone kromki resztki kalafiora.Zatem kalafior warzywo uniwersalne.

I już już ciąg dalszy o brokułach i kalarepce.