sobota, 30 lipca 2016

Jest godz. dopiero 11.25 a ja muszę już kończyć.Jest mi niezmiernie przykro,że tak,ale w kuchni czekają brzoskwinie,by zrobić z nich przepyszny "złoty dżem".Będzie zloty ,bo z dodatkiem soku z cytryny: 1 cytryna na  2 kg owoców wcześniej sparzonych  i  pozbawionych skórki i pestek.Winny być bardzo miękkie, by skórka łatwo dała się zdjąć.Jak już  po obraniu będzie 2,5 kg. to je zagotuje z odrobiną wody na dnie i z sokiem z cytryn i   przestudzę.Do zimnych dodam 3 opakowania żelfiksu ,tego co nie wymaga dużej ilości cukru ,zatem 3x1 .Wymieszam, poddam zagotowaniu ,na koniec dodam cukier i jeszcze raz zagotuję.Gorące nałożę do czystych słoiczków.Kilka minut postawie je do góry dnem  - by "chwyciły".

Kto  nie wierzy niech sprawdzi jak pięknie w tych słoikach się złoci.I jeszcze ,zawsze informuję Państwa ,że  żelfiksu dodaję nieco więcej - dla pewności i  gotuję krócej jak jest podane na opakowaniu - też dla pewności.

Taki dżem jest pyszny gdy się nim przełoży piernik jak żaden,tak się do piernika nadaje.
Podobnie można postąpić z nektarynami.
Ta,druga,ta użytkowa to BORÓWKA  AMERYKAŃSKA.Jej  -  przeciwnie,glebę dopieszcza się przez zakwaszenie. Stosując  nawozy przeznaczone  do roślin kwasolubnych praktycznie spełniamy  ich potrzeby związane z zakwaszeniem ale to nie wszystko.Nie - właściwie może być wszystko,ale skoro mówimy o nadzwyczajnym potraktowaniu borówki,o dowartościowaniu, o dopieszczeniu,to : w miejscach w których krzewy rosną wskazane będzie posypać tam kwaśnego torfu.Jesteście zadowoleni z plonowania krzewów,? to podziękujcie im za to.A jeżeli  nie jesteście zadowoleni  - to tym bardziej należy im pomóc i zmienić nieco podłoże.Jeżeli wokół  krzewów posypana jest kora z drzew iglastych ,TO BARDZO DOBRZE,BO ONA TAKŻE ZAKWASZA,ale chcąc posypać kwaśny torf należy korę przegarnąć na jedną stronę,posypać torf,nagarnąć ponownie na niego korę itd.Ten zabieg proponuję dopiero po zbiorze owoców.Nie teraz,bo pospadałyby przy tej pracy  owoce.

Pomyślałam o dwóch zupełnie różnych roślinach,diametralnie różnych.Jedna jest rośliną ozdobną,druga użytkową.Obie maja pewną cechę wspólną.Można je "dopieścić " dowartościować poprzez niewielkie wzbogacenie gleby.
Pierwsza - to LAWENDA .Jakże pięknie pachnie.A jak zasuszone bukieciki z niej i włożone w gazę ,by nie "śmieciły" i powieszone do szafy ,dadzą ładny  zapach ubraniom i przegonią mole.Ona jednak by była zadowolona ze stanowiska w jakim rośnie ,dobrze będzie wiosna i wczesną jesienią posypać wokół każdej kilka skorup,jaj dobrze utłuczonych np.pałką lub młotkiem w foliowym woreczku,tak na średnio drobno,chodzi bowiem o to by dłużej poleżały na powierzchni gleby.A  - o co chodzi z tymi skorupami? Spytacie być może.Chodzi  o stałe niezmienne utrzymywanie gleby w odczynie zasadowym.Nie,nie,żadne wapno,które to posiada przecież właściwości parzące,których lawenda  nie lubi,nawet w stanie spoczynku tj.jesienią.Z resztą ,chodzi o dopieszczenie rośliny i  o to czy pragniemy to jej ofiarować ,czy nie.Koniec tematu.

A,ta druga,ta użytkowa?
Rozpoczynam przysłowiami ...............dla  szefów.
"Nawet siedmiu czeka na jednego,jeżeli ten jeden jest szefem."francuskie
"To,że nieobecni szefowie nie mają racji,wcale nie oznacza,że obecni rację mają "duńskie
"Pierwszorzędni szefowie,mają pierwszorzędnych pracowników,drugorzędni - czwartorzędnych."amerykańskie.
Nie myślę bym się szefom naraziła.Chyba  nie.Jak ja  byłam szefową starałam się postępować wg. reguły którą przekazał mi kolega z dłuższym stażem szefowania.Powiedział - pamiętaj !"Najpierw człowiek ,potem sprawa."Myślę,że moi podwładni to zauważyli i chyba źle mnie  nie zapamiętali.Zawsze wiosną prosiłam by napisali i dali mi grafik kiedy kto chce myć okna i  ten dzień dawałam im wolny.I wiecie co ? To zapamiętali najbardziej.Czasem,  już na emeryturze ,spotykałam ich i pytałam jak tam się pracuje z nowym szefem? Zawsze słyszałam,że nie interesuje go kiedy umyją okna.Czyli co? Czyli chyba dobrze mnie wspominają.

A  będzie zaraz coś co przyszło mi do głowy i chyba warto  o tym napisać.

piątek, 29 lipca 2016

Zadzwoniła moja koleżanka i zapytała ?"A narcyzy?.Narcyzy też pięknie pachną"Ja na to.........".A czy napisałam,że to wszystkie informacje o roślinach ozdobnych cebulowych?"Ale skoro jej tak zależy niech będą jeszcze narcyzy.
O tyle mam łatwiejsze zadanie,że samo przygotowanie gleby winno być takie jak dla innych cebulowych.Jedynie  termin sadzenia znacznie wcześniejszy,bo już  pod koniec sierpnia,a to z tej przyczyny,że do ukorzenienia potrzebują więcej czasu i do ukorzenienia potrzebna jest też im wysoka temperatura gleby,a taka  w sierpniu jeszcze jest.
Ta informacja którą podam za moment dotyczy tylko tych cebulowych ,tylko narcyzów.Otóż - sadzi się je metodą holenderską.Na czym ona polega?Podam to co najistotniejsze.Polega na spulchnieniu np. łopatką dna tj  miejsca w który sadzić będzie się cebule.Dno - to jest istotne.Nie może być ubite.Także jak inne cebulowe okrycia na zimę wymagają.
HIACYNTY  dobrze rosną i mają duże kolby kwiatowe jak  nie są te kolby targane przez wiar.Zatem miejsce winno być raczej zaciszne.Gleba lekka ,próchniczna i jak to u cebulowych bywa dostatecznie wilgotna.Wymagania pokarmowe mają  duże . A jak temu sprostać pisałam przed momentem.W następnych sezonach  wystarczy dokarmiać je nawozem  mineralnym  dla roślin kwitnących dwukrotnie.Jesienią i na przedwiośniu.W tym miejscu informuje też,że nadają się hiacynty do komponowania małych bukiecików.Będą pachniały w domu ponad tydzień.
Najlepszym terminem sadzenia cebul jest połowa września.Wtedy też w handlu spotkać można cebule.Nigdy wiosną.Nigdy nie sadzić wiosną .Z małym zastrzeżeniem.Chyba,że jest to roślina w doniczce i już przekwitła i już spełniła swoje zadania.Trzeba jednak liczyć się z tym,że być może w następnym sezonie pojawią się tylko liści.Przyczyną jest rozchwiana jej wegetacja może która może  to spowodować ,bo była pędzona by zakwitnąć wcześniej.Te doniczkowe,często już w styczniu kwitną - na życzenie człowieka - oczywiście.
Przy sadzeniu cebul należy pamiętać o głębokości w jakiej winny się znaleźć [ na 3 krotną ich wysokość].No - nie  wiem czy powinnam o tym informować ?  czy to Państwa  nie urazi,że  sadzi się piętka w dół.Odstępy  między jedną a drugą cebulą winny wynosić co najmniej 15,20 cm.
Np. -  niech to będą cebule  HIACYNTÓW.Po jesiennych szarugach i po krótkich zimowych dniach jawią się jak po przemarznięciu gorąca czekolada.Ich gama kolorów jest niewyobrażalnie duża.Mogą stanowić ozdobę wyznaczonego miejsca na działce ,lub rosnąć w kompozycji z innymi bylinami.Np :Pewna osoba posadziła je przed klematisami .Zdobią zagonek wtedy gdy  te pnącza jeszcze nie.Ktoś inny ,bardzo chciał te ozdobne rośliny mieć ,ale nie miał gdzie ich posadzić."No nie mam gdzie",tłumaczył mi.A ja miejsce znalazłam na trawniku.Tak,tak na trawniku.Tam  narysowaliśmy koło o promieniu ,tylko 60 cm.Piszę o promieniu,bowiem takiej długości był sznurek połączony dwoma patykami.Jeden patyk ,był w środku a drugim obrysowaliśmy koło.W śladzie po obrysowaniu  okroiliśmy darninę nożem i ją zdjęliśmy.W miejscu po zdjęciu  przekopaliśmy glebę wzbogacając ją sproszkowanym obornikiem bydlęcym.Całość została oddzielona od trawy drewnianymi ogranicznikami " podpartymi "od strony trawy kamieniami ,co nie było konieczne,ale że kamieni w pobliżu znajdowało się wiele ,zostały wykorzystane.a ko iec zostały wysypane dwa worki dobrej ziemi ogrodniczej,dla podwyższenia zagonu .  Koło podzieliliśmy na 6 części.W każdej  posadzono cebule innego koloru.A na środku 3 cebule lilii królewskiej ,tj białej.Przepięknie pachnącej. Ponieważ miejsce to jest w pobliżu  ażurowej,małej altanki,działkowcy mają dwa terminy w których w altance pięknie pachnie,to jest wczesną wiosną hiacynty  i w sierpniu lilie.Poza tym, nie do opisania jest  ta niepowtarzalna gama kolorów hiacyntów- jak tęcza.I co - i miejsce się znalazło.
Zachęconych posiadaniem tych roślin informuję że:.........................