piątek, 30 października 2015

Ci,którzy głoszą konieczność wiosennego bielenia ,tłumaczą to tak jak onegdaj mój sąsiad  Stefan.Bardzo onegdaj."Bo jak pobielę drzewa to wapnem zabije te małpy"I tu trzeba wiedzieć,że małpy u mojego sąsiada to szkodniki,takie jak mszyce,przędziorki i inne.Ha,Ha śmieją się z bielenia indywidualnie  i zbiorowo  wszystkie szkodniki ,bowiem wtedy są schowane w swoje "domki' chroniące je od wszystkiego.A wapno dla nich to Pikuś.I to tyle na dziś,ale myślę,że nie koniec tematu,który już kiedyś omawiałam...............wiem,wiem,  pamiętam.Zatem to nie skleroza.
Winna jestem wyjaśnienie - dlaczego bieli się owocowe drzewa na zimę a nie wiosną.Ileż sprzeczek na ten temat w czasie moich wykładów, ileż podenerwowania,po co nie wiem.Sprawa jest bardzo prosta.każde drzewo ,na zimę zamienia się w drewno .Jest suche od nasady pnia począwszy na najcieńszej gałązce skończywszy.Jak to  ?spytacie być może.Ano tak to,że latem wiązki sitowo naczyniowe,tj małe cienkie rureczki umieszczone  tuż pod korą wypełnione są sokiem ,a sok jak to sok wszakże jest płynem - czyż nie?O gdyby pozostał w tych swoich rurkach,w tych wiązkach  ,to zmarzłby,a  w takiej postaci,postaci lodu niestety powiększa swoją objętość.I co ? i drzewo przemarza.Jak puste rurki ,to nie ma co zmarznąć i to na  nasze szczęście.A,le może ktoś zapytać ,a co z tym sokiem?A ten sok jest,jest,nie martwcie się.Ulokowany bezpiecznie w korzeniach, głęboko ,poniżej strefy zamarzania gruntu i czeka.Czeka wiosny,bo wiosną kora się będzie nagrzewać i poszerzać  i wiązki sitowo- naczyniowe zaczną działać jak pompa ssąca.Będą zasysały tak skutecznie aż rozprowadzą  zmagazynowany w korzeniach po całej koronie.No i rozpocznie się wegetacja.Tak zachowują się drzewa w naszej strefie klimatycznej.Muszą przejść spoczynek zimowy.I niech w czasie tego spoczynku nikt ich nie budzi.A to budzenie może mieć miejsce gdy nie są pobielone pnie.Wszak ciemny kolor [niepobielonej kory}pochlania promienie słoneczne ,a biały je odbija.Z tej to przyczyny murzyni chodzą w białych szatach - zauważcie.Bielenie NA ZIMĘ ,zapobiega przedwczesnemu niepożądanemu  nagrzewaniu się kory.Czasem bowiem tak jest w zimie,że w dzień  ciepło,kapie z dachu, a w nocy [wszak to zima] temperatura znacznie spada.I co się wtedy dzieje,jak są niepobielone pnie drzew?Łatwo przewidzieć.Rozpoczęcie wegetacji w dzień i przyhamowanie nocą co skutkuje popękaniem wypełnionych sokiem wiązek sitowo-naczyniowych,a my obserwujemy pęknięcie kory,bo lód ją rozsadził,bo ma większą objętość jak woda ,jak sok.

To czemu krąży ten mit o bieleniu wiosennym pytają mnie słuchacze?Zaraz wyjaśnię.
Nie martwcie się Kochani !,że znowu tyle pieniędzy trzeba wydać bowiem:
"Bogactwo,jak zły lekarz,czyni nas z widzących ślepymi."
"Bogactwo i zaszczyty są niepewne i krótkotrwałe"............bo choćby to:"Spodnie z lampasem tymczasem"..............mówi Wam to coś.?

A ja nie, bogata,absolutnie,nie bogata staram się nie martwić co będzie jutro,bo w moim wieku tego jutra może nie być,cóż wola Boga.Zatem po co martwić się na zapas.
A przy okazji ,może przez te dwa dni nie uda mi się usiąść do komputera by coś napisać.Ale to nie jest pewne.Piszę tak na wszelki wypadek i chyba mnie rozumiecie ,bo to przecież szczególne dni.

Ale teraz jeszcze.....................


czwartek, 29 października 2015

Jeszcze nie okrywamy roślin ciepłolubnych ,np róż i innych,bo odparzy się kora,lub w przypadku pojawienia się deszczu i przy wysokiej temperaturze,mogą zginąć od chorób grzybowych,a wiosną Państwo stwierdzicie............"o zgniły".Z resztą - ,proszę teraz ubrać się w futro lub kożuch...............i co ca ciepło?,z pewnością za ciepło.Przestrzegam także tych działkowców którzy stwierdzili , niestety obecność ,myszy,nornic,norników itp, by do okrywania roślin nie stosowali liści,szczególnie suchych liści,a już zupełnie nie do okrywania korzeni świeżo posadzonych i innych młodych drzewek,bo myszowate czując się bezpiecznie w kopczyku liści będą ogryzały korę .Lepiej niech to będzie ziemia lub substrat torfowy.Zwracam uwagę na SUBSTRAT................ bo to odkwaszony torf.Jeżeli jednak  mamy zamiar okryć  jakieś rośliny kwasolubne,takie jak wrzosy,wrzośce różaneczniki [ nie mylić z różami ] rododendrony,azalie,hortensje borówki,to oczywiście tam stosujemy do okrycia torf,kwaśny torf.

To jak się od tych myszowatych zabezpieczyć?spytacie być może?.W sklepach  i supermarketach z akcesoriami ogrodniczymi są różnego typu zabezpieczenia do drzewek,młodych to jest,takich co to mają młodą korę chętnie ogryzaną.Stara już im nie smakuje,zatem okrycie nie będzie potrzebne.Będzie potrzebna starym drzewom owocowym ochrona od mrozów.Spełnimy to malując je mlekiem wapiennym  w stosunku jedna część gaszonego wapna  i dziewięć części wody,ale to jeszcze nie teraz,to gdzieś za miesiąc dopiero.Teraz wapno ,być może zostałoby spłukane,przez jesienne deszcze.Nic jednak nie stoi na przeszkodzie by wapno już kupić i naszykować szczotkę zmiotkę,bo to nią będziemy w grudniu nanosić  wapno z wodą na korę drzew.Tak najwygodniej.Aha !,widziałam w handlu wapno konfekcjonowane w pudełka z napisem............"Wapno do bielenia drzew."

Nie wiosną,lecz na zimę bieli się drzewa i o tym kiedyś pisałam bardzo obszernie,ale może powtórzę to jeszcze ,...........dla czego,lecz nie dziś.
Bo zaraz będziemy przygotowywać działkę do zimy.Przypominam,że już nie kosi się trawy.Należało to zrobić do polowy tego miesiąca.Powinna bowiem odrosnąć na tyle by okryła swoje korzenie.I jeżeli zapytałby mnie ktoś........."czy lepiej zostawi długie źdźbła,czy skosić?"Odpowiem .........,zostawić.No chyba,że takie ciepłe dni będą jeszcze przez 5 tygodni,co najmniej,co będzie oznaczało ,że do mrozów zdąży na tyle odrosnąć ,by mieć możliwość "położenia się" - okrycia darniny. Są tacy, którzy tego nie biorą pod uwagę,nie słuchają rad..........no i co ja mogę na to.Mogę tylko przytoczyć taki przykład,że znam osobę która wyskoczyła z 6 piętra i żyje,a przecież powinna się zabić.Może zatem upartemu też się uda,że teraz skosi trawnik ,a na wiosnę będzie on zielony,zdrowy,nie będzie,ani szarych,ani żółtych plam.No  -  cóż.Powodzenia zatem.
Może to jednak prawda,że przysłowia są mądrością narodu,bo choćby takie:
"Być młodym jest pięknie,być starym ,wygodnie".
albo
"Stary z młodą, ogień z wodą".
albo
"Bardziej niebezpieczna jest iskra na starość niż pożar za młodu."

I to tyle tytułem wstępu ,bo zaraz.

środa, 28 października 2015

Że co?,że ma być jednak jakiś przepis kulinarny?.No dobrze,to będzie  deser.Średnio twarde  trzy gruszki ,obrać ze skórki,wydrążyć gniazda nasienne,pokroić na małe kawałki dodać łyżkę rodzynków i dwie łyżki fig pokrojonych w paseczki.Dla dorosłych proponuję część skropić jakimś alkoholem by zaostrzyć smak i zalać galaretką ,koniecznie cytrynową do której jeszcze dodać [niestety nie soku z cytrynu bo się nie zsiądzie] tylko ćwierć łyżeczki kwasku cytrynowego.Przygotować ten deser w oddzielnych kokilkach dla każdego ,by nie pomylić i nie dać dzieciom tych z alkoholem włożyć do dziecięcych porcji np. śmiej żelki  lub po jakimś cukierku.Galaretka winna być kwaśna,bo bardzo słodki jest wkład do niej.No - ewentualnie po wystudzeniu  można przybrać bitą śmietaną,jakąkolwiek,np. w spreju .