POMIDORY,jakiekolwiek by nie były odpowiednio prowadzone ,zaowocują zadowalająco.Proponowane obecnie odmiany są tak wyselekcjonowane,że nie ma złych.Należy tylko zdecydować się jakie lubimy,czy duże,czy średnie,czy karbowane i spłaszczone,czy okrągłe.I choć to nie musi zgadzać się z Państwa gustami - ja preferuję OLBRZYMA MALINOWEGO.On jest właśnie spłaszczony i pokarbowany,ale nie o to chodzi.Chodzi o smak.Dla mnie nieporównywalny,z żadną inną odmianą.Ale uwaga !pomidorów malinowych jest wiele np ..MALINOWY,OŻAROWSKI .Zupełnie inny w kształcie,raczej okrągły,ale jak to malinowy ,także smaczny..Ale wracając do olbrzyma malinowego.Jest to o tyle dobra odmiana,że nadaje się także pod osłony,nie tylko na zagonki.Pod osłony to jest "pod szkło lub folię"Pod osłonami rozpoczyna plonowanie w lipcu,na zagonkach w końcu lipca .To będzie zależało od przebiegu pogody.Pod osłonami prowadzi się POMIDORY jakiekolwiek,TYLKO NA JEDEN PĘD.bo więcej pędów zawsze opóźnia pojawienie się pierwszych plonów,z reszta na zagonku podobnie.Prowadzone na trzy pędy będą plonowały o dwa tygodnie późni od prowadzonych na jeden pęd.
A teraz jeszcze ochrona chemiczna bo i taka przecież istnieje poza podaną wcześniej przeze mnie biologiczną. Niektórzy z Państwa ją preferują bo jest szybka i skuteczna.
Do OPRYSKÓW ZAPOBIEGAWCZYCH , zatem tych mniej szkodzących człowiekowi,należy przystąpić około 1 czerwca i powtórzyć oprysk około 15 czerwca i jeszcze powtórzyć około 1 lipca.Najskuteczniejszy preparat zapobiegawczy to MIEDZIAN.Można też do trzeciego oprysku użyć RIDOMILU.A to czemu ?spytacie być może.A to na okoliczność gdyby ,co jest raczej mało prawdopodobne,ZARAZA ZIEMNIAKA [bo to największy wróg pomidorów] na MIEDZIAN ,się uodporniła.To są opryski zapobiegawcze,ale kto ich nie wykonał,a w sierpniu pojawią się deszcze to wraz z nimi choroba i palmy na liściach i plamy na owocach.To jak się tylko pojawią to stosuje się opryski co 10 dni preparatem,w tym przypadku interwencyjnym o nazwie BRAVO.
I jeszcze tylko pozostaje mi odpowiedzieć na pytanie "czy można hodować pomidory w donicach na balkonie."?Można,ale tylko koktajlowe.Żadne inne nawet przy bardzo dużej donicy nie będą plonowały,no może zawiążą 3,do 5 owoców.A w koktajlowych jest w czym wybierać bo mogą to być maleńkie czerwone okrągłe ,lub żółte w kształcie gruszki i inne.Są bardzo słodkie i nadają się do przeróżnych sałatek,a i plonują tak samo intensywnie na balkonie jak i na zagonku
W tym momencie zakończyłam temat .POMIDORY,tak przynajmniej mi się zdaje.
piątek, 6 maja 2016
A jednak,jednak się udało.Bo wicie co ,Drodzy moi Czytelnicy ?Człowiek planuje,a życie pisze swój scenariusz.Ja jestem sprawna i pospieszna w odróżnieniu od mojego komputera.
A przysłowie na temat życia wybrałam takie:"Umiejętność życia jest największą sztuką"greckie.
I już przechodzę do tematu POMIDORY.Może wreszcie uda mi się skończyć ,bo w kolejce czeka temat TRAWNIK.
A przysłowie na temat życia wybrałam takie:"Umiejętność życia jest największą sztuką"greckie.
I już przechodzę do tematu POMIDORY.Może wreszcie uda mi się skończyć ,bo w kolejce czeka temat TRAWNIK.
czwartek, 5 maja 2016
środa, 4 maja 2016
POMIDORY WYSOKORSNĄCE,w odróżnieniu od karłowych wymagają większych odstępów.Radzę, by było to 50 x 50 cm.To się opłaci,bo te rośliny nie powinny się wzajemnie dotykać.Jak sama nazwa wskazuje rosną znacznie wyżej,zatem paliki winny mieć długość około 170,200 cm, w zależności od odmiany.I proszę też tak je wbijać w ziemię,by były usytuowane zawsze od strony północnej,niby taki palik niewiele dają cienia,ale jednak."Wystawienie" roślin do światła i słońca to - jest to.Już teraz można "zaprawić dołki" to jest nawozić,podobnie jak u karłowych i już teraz umocować paliki.Tak lepiej ,bo nie będą kaleczone korzenie pomidorów,jak przy wbijaniu ich po posadzeniu roślin.I co ? I pozostaje nam czekać.Nie spieszyć się,niech sadzenie będzie około polowy maja.Wtedy zagonek jest lepiej nagrzany.Bo wiecie co? Bo posadzone [czasem już z pąkami kwiatowymi ]rośliny ,w wyniku ochładzania ich [go zagonek zimny] zrzucają kwiatki i nie ma zawiązanych owoców na pierwszym piętrze rośliny i praca jej była na próżno.Decydując się na uprawę POMIDORÓW WYSOKOROSNĄCYCH automatycznie decydujemy się na pracę związaną z nimi.Natychmiast po posadzeniu i obfitym podlaniu,bo to pierwsze jest bardzo ważne,rozpoczynamy PROWADZENIE,polegające na uszczykiwaniu nadmiernie wyrastających pędów.Zatem których - zapytacie,być może.? Zatem tych ,które wyrastają w kontach liści to jest w koncie zawartym między głównym pędem a łodygą liścia.Tę decyzję [ile pędów zostawić] podejmuje się na samym początku.Może pęd być jeden ,dwa lub trzy i to te które najniżej, i najwcześniej się pojawiły.A jak jest różnica miedzy pomidorem prowadzonym na jeden,a na trzy pędy.Gdy jest jeden,tylko ten główny,który jest samym środkiem rośliny,to wagowo owoców jest nieco,tylko nieco mniej ,ale za to są bardzo duże,a gdy pozostawione i prowadzone są na trzy pędy i te trzy też są przywiązane do palików,to wagowo będzie plon wyższy,ale owoce drobniejsze,no - może nie drobniejsze,a mniejsze.W tym miejscu przypominam,że nawożenie w tzw,międzyczasie jest poważnym błędem,szczególnie u wysokorąsnących,bo powoduje przybywanie pędów bocznych ,co po uszczykujemy to odrastają.Dopiero jak zaczną ukazywać się pierwsze małe owoce,możemy pod każdą roślinę posypać po szklance sproszkowanego obornika bydlęcego i lekko wmieszać go w ziemię.Teraz nawóz roślina wykorzysta na wybudowanie owocu a nie na rozwój pędów, bo u niej wszystko jest zaplanowane.Wszystko ma swój czas.Czas plonowania,to nie czas na rozwój dodatkowych pędów.Aha,- wszelkie prace przy uszczykiwaniu nie należy wykonywać w samo południe.Lepiej rano lub wieczorem by roślina nie zareagowała niepożądanym zwijaniem liści.To jej instynkt samoobronny,by się "skurczyć",by zamknąć otwarte rany po likwidacji pędów.Im cieplej,im bardziej słonecznie tym samoobrona pomidora,co jest zrozumiałe ,większa.
To tyle na dziś bo powoli dopada mnie remont domu,ale proszę nie myśleć,że to koniec tematu - pomidory o nie.Postaram się więcej informacji podać jutro.
To tyle na dziś bo powoli dopada mnie remont domu,ale proszę nie myśleć,że to koniec tematu - pomidory o nie.Postaram się więcej informacji podać jutro.
"Jak się rodzą gruszki,to w stodole pustki".polskie.
Mówi to stare polskie przysłowie,a ja zaobserwowałam,że rok urodzajny w te owoce jest też urodzajny w grzyby,co świadczyłoby o tym,że być może druga połowa czekającego nas lata może być deszczowa,a jak deszczowa to grzybowa,bo grzybnie będą miały możliwość się rozrosnąć by obficie zaowocować jesienią .A też może to oznaczać,że deszcz uniemożliwi zbiory zbóż.I tak jedno,powoduje drugie,a jak będzie,czas pokarze.
Mówi to stare polskie przysłowie,a ja zaobserwowałam,że rok urodzajny w te owoce jest też urodzajny w grzyby,co świadczyłoby o tym,że być może druga połowa czekającego nas lata może być deszczowa,a jak deszczowa to grzybowa,bo grzybnie będą miały możliwość się rozrosnąć by obficie zaowocować jesienią .A też może to oznaczać,że deszcz uniemożliwi zbiory zbóż.I tak jedno,powoduje drugie,a jak będzie,czas pokarze.
wtorek, 3 maja 2016
POMIDORY FASZEROWANE Z MIĘSEM.
=====================================
Wybrać kilkanaście ,równej wielkości,pomidorów,oblanżerować je,ściąć czubki i wydrążyć środki z pestek posolić i nadziać mielonym mięsem doprawionym na ostro i cebulą drobno posiekaną i zeszkloną i solą i pieprzem i jednym jajem.Dodać też trzy łyżki tartej bułki,garść siekanego kopru i garść szczypiorku,wymieszać i nadziewać tym pomidory Posypać po wierzchu tartą bułką,ułożyć na patelni ,polać masłem i wstawić do gorącego pieca na pół godziny.
Jak zwykle ,miałabym tu propozycje niewielkich zmian i tak np .nie wstawiałabym tego do pieca lecz po prostu przez kilkanaście minut prużyła pod przykryciem na patelni,na koniec dodając śmietany.I myślę,że to w połączeniu z ryżem lub kaszą może wyśmienicie smakować.
S m a c z n e g o.
=====================================
Wybrać kilkanaście ,równej wielkości,pomidorów,oblanżerować je,ściąć czubki i wydrążyć środki z pestek posolić i nadziać mielonym mięsem doprawionym na ostro i cebulą drobno posiekaną i zeszkloną i solą i pieprzem i jednym jajem.Dodać też trzy łyżki tartej bułki,garść siekanego kopru i garść szczypiorku,wymieszać i nadziewać tym pomidory Posypać po wierzchu tartą bułką,ułożyć na patelni ,polać masłem i wstawić do gorącego pieca na pół godziny.
Jak zwykle ,miałabym tu propozycje niewielkich zmian i tak np .nie wstawiałabym tego do pieca lecz po prostu przez kilkanaście minut prużyła pod przykryciem na patelni,na koniec dodając śmietany.I myślę,że to w połączeniu z ryżem lub kaszą może wyśmienicie smakować.
S m a c z n e g o.
Subskrybuj:
Posty (Atom)