środa, 24 grudnia 2014

A JAK TO ONEGDAJ BYWAŁO CD .A może jutro nie będę miała możliwości,a dziś jeszcze trochę czasu mam.Po kolacji Wigilijnej szliśmy wszyscy na Pasterkę i to bardzo mnie zawsze cieszyło,a droga była oj była...................... i długa i uciążliwa ,bo przeważnie leżał śnieg i brnęło się w nim, ja często po kolana.A gdy nie było dużego śniegu to szlo się przez łąki i przez mostek na Nerze i   wówczas   przypominało mi się takie zdarzenie.Było to latem .Nad czystą jeszcze wtedy rzeką leżał na kocu ,najprawdopodobniej po kąpieli  tatuś z półtorarocznym synkiem Widocznie tatuś nieco popił bo zasnął a synek bawił się jego genitaliami.Zaalarmowany milicjant ,stwierdził ten fakt i najpierw zrugał tatusia,który  z zupełnie niewinną miną oświadczył: "a co ,miałem mu dać nóż ,żeby się skaleczył?" Potem obiegła ta informacja  chyba cały świat i wróciło do Rudy gdzie miała faktycznie miejsce. Pasterka to dla takiego dziecka jak ja było coś mistycznego.W domu wszyscy wypijali grzankę zrobioną ,z tabliczki czekolady 3o dkg irysów,dwóch łyżek masła i ćwiartki spirytusu.Ja też dostałam jedną łyżkę stołową i zaraz poszłam spać.Oj..........bardzo mi to smakowało ............oj bardzo.
I zupełnie nadprogramowo udało się powspominać jeszcze dziś.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza